Z czego się robi fajki?

22 stycznia 2010
By

Fajki robi się – a przynajmniej próbuje – z najróżniejszych materiałów. Niektóre z nich to już historia, niektóre to tylko ekstrawagancja lub niepohamowana ciekawość fajkarzy. W każdym razie, szczególnie w erze ebaya, spotyka się fajki wykonane z bardzo dziwnych tworzyw oraz rodzajów drewna i nic nie wiadomo o ich właściwościach…

Obecnie na całym świecie pali się najczęściej w fajkach z => wrzośca, ale materiał ten wymaga aż dwóch samodzielnych artykułów. Bardzo popularne – i znowu modne – są także fajki z => pianki morskiej. Wciąż jednak poszukuje się dobrego materiału na wyrób główek z innego, tańszego drewna. Powstają nawet fajki z tworzyw sztucznych, które podobno nie zawierają substancji szkodliwych i miewają kuszące kształty.

Materiały na fajki

W kolekcjach fajczarzy znaleźć można egzemplarze historyczne ze wszystkiego, co kiedykolwiek służyło do wykonywania główek czy całych fajek. Niektóre wciąż bywają używane, niektóre mają już wyłącznie wartość eksponatu. Wciąż jednak niemal wszystkie historyczne materiały próbuje się wykorzystywać – nawet dzisiaj można kupić fajkę z kości słoniowej czy kości morsa, z brązu, ze srebra, żeliwa i innych metali, z kamienia, także świętego dla Indian kalumetu.

W każdej, bogatszej od standardu kolekcji bardziej doświadczonych fajczarzy można znaleźć kilka fajeczek z gliny czy z kolby kukurydzy oraz rzadziej z porcelany. Korzystanie z nich wciąż jest uzasadnione…

Jednorodne, najprostsze i najtańsze fajeczki z gliny nie uznawane są już – tak jak w XVII -XIX w. za sprzęt kilkurazowego użytku. W fajczarskich szufladach można zawsze znaleźć kilka nowych – do ew. poczęstowania drugiego fajczarza oraz kilka do testowania nowych gatunków tytoniu. Dobrze wypalona glina nie wchłania kondensatu tak jak drewno czy pianka morska i można ją stosunkowo szybko „wywietrzyć” po kilku paleniach próbnych, a w ostateczności wymoczyć w ciepłej wodzie.

Wciąż są także produkowane gliniane fajki z oddzielnym ustnikiem – bardzo często ich główki wyciskane są w formach z ludzkimi czy zwierzęcymi głowami i stanowią ciekawe ozdoby kolekcji, ale ozdoby, których się od czasu do czasu używa do palenia. Można też kupić tu i ówdzie fajki z gliny wykańczane ceramiczną polewą. Wytwarza się też główki z podwójną ścianką – dym jest lepiej chłodzony, a dodatkowo na ściankach osadzają się substancje smoliste. Znam kilku fajczarzy, dla których tak skonstruowane glinianki są ulubionymi fajkami.

  1. Ceramiczna fajka dwuścienna
  2. Fajka gliniana z twarzą

W Stanach Zjednoczonych tysiące fajczarzy pali wyłącznie w fajkach z kolby kukurydzy i nie wrzosiec a kaczany uważa za najlepszy na świecie materiał na fajki. O skali popularności może świadczyć fakt, że nad brzegami Missouri produkuje się 15 milionów fajek typu corncob rocznie.

Palone bez pośpiechu i zadbane oraz odkładane na 48 godzin między paleniami służą właścicielom po kilka miesięcy a nawet lat, szczególnie wówczas, gdy na dno komina włoży się monetę.

Zdaniem ogromnej rzeszy fajczarzy z południowych i wschodnich stanów, palenie takich fajek jest wygodne, tanie, smaczne i stanowi patriotyczny obowiązek. Na potrzeby palaczy wyhodowano specjalną odmianę kukurydzy zwaną Collier – ścina się z niej ziarno a jądra wędrują do corncobowych fabryk.

Schną tam ok. dwóch lat, potem wygładza się ich powierzchnię, nawierca kominy, a wrażliwe miejsca pokrywane są mieszanką trocin kukurydzianych z szybkoschnącym gipsem (plaster of Paris) – ten sam gips używany jest do wyrobu sztukaterii czy unieruchamiania złamanych kończyn. Cybuch uszczelnia się organicznym klejem z mąki kukurydzianej. Sposobów wykończenia (np. lakierowania, barwienia) oraz kształtów cybucha jest sporo. Rzut oka na fajkę kolesia z Missouri i wszystko o nim wiadomo – mawia się w dorzeczu… Jest ona tym samym, czym kapelusz Stetson dla mieszkańca Teksasu.

Tytoń smakuje najpełniej w fajce z kaczana – a potem długo, długo nic!

Moda na powrót starych rozwiązań spowodowała, że w niewielkiej ilości produkuje się także długie fajki typu niemieckiego i zwieńcza porcelanowymi główkami z przepięknymi zdobieniami. Główki takie można utrzymywać w sterylnej niemal czystości. Do fajek z długimi cybuchami stosuje się także bliskowschodnie główki z metalu – z kółeczkami, janczarkami, plecionkami z różnobarwnych drucików. Te jednak materiały to bardziej kwestia mody czy wręcz ekscentryczność, niż względy praktyczne.

Najwięcej uwagi w dzisiejszych czasach – poza, oczywiście, wrzoścem i pianką – poświęcić warto fajkom z drewnianymi główkami. W amatorskim fajkarstwie struga się fajki z każdego niemal drewna, które nie jest nasączone żywicami o zbyt ostrym zapachu i smaku. Poniżej krótki przegląd drewna, z którego wykonywane są główki fajek…

Dąb – z różnych gatunków dębu wycina się fajki na całym świecie. To mocne, zwięzłe drewno, niespecjalnie łupliwe. Najlepszy materiał na główki otrzymuje się z dębowych karpin, grubych sęków wrośniętych w twardziel pnia lub z dębów karłowatych – górskich i bagiennych. Dębowe drewno, niestety, łatwo się przypala, poddaje się przede wszystkim otwartemu ogniowi z zapałki lub zapalniczki. Producenci sugerują więc konieczność prekarbonizacji komina. Warto jednak pamiętać, że powoli opalana i palona fajka z dębu „bez karbonizacji” ciekawie zmienia smak tytoniu, dodaje mu przyjemnej goryczki. Nie są to jednak fajki na całe życie.

Czarny dąb – siłą wrzośca jest obecność w bulwach krzemionki. Wydaje się, że dębowe drewno zmineralizowane, skamieniałe przez setki lat w rzecznych nurtach, w bagnach i torfowiskach powinno być bardzo odporne na żar. Materiał niezwykle rzadko stosowany, gdyż coraz większą rzadkością są czarne dęby, na dodatek sezonowanie i obróbka tego surowca są nadzwyczaj trudne i podczas suszenia drewno ma tendencje do pękania, nawet w głębi pnia.

W rzeczy samej – budzący nadzieję materiał na luksusowe fajki. Piękny! Nazywany jest też dębem kopalnym lub polskim hebanem.

Wiśnia i czereśnia – wiśniówki i czereśniówki to wojenne fajki. Podczas obu wojen światowych, kiedy od wrzośca oddzielał front, z drewna czereśni i wiśni masowo produkowano fajki. Powstał nawet urokliwy styl – na główkach pozostawiano fragmenty kory. Jej obecność podczas suszenia gałęzi zapobiegała pękaniu drewna. Fajki te łatwo się opalają – nagar osadza się łatwo i mocno. Zapewne przez obecność gęstych żywic w suszonym naprędce wojennym surowcu.  Podobne żywice występują w szybko suszonym drewnie śliwy.

Zadbana fajka z wiśni, czereśni oraz ze śliwy może przetrwać lata. To doskonały materiał dla fajkowych majsterkowiczów.

Jabłoń – po gałęzie jabłoni sięgnięto w czasach kryzysów wrzoścowych. Jabłoń daje łatwo poddające się obróbce, lekkie drewno. Niestety, łatwo ulega przepaleniu.

Grusza – bodaj polski wynalazek, to na polskich miedzach rosną do dzisiaj ulęgałki dające lepsze, bardziej zwarte drewno na fajki od sadowniczych odmian.

Buk – to kolejne drewno na wojenne fajki. Zwięzłe i nie łupiące się. Paradoksalnie, najlepszy materiał na węgiel drzewny, ale kominy fajek potrafią przetrwać kilka lat. Nie wolno zdzierać nagaru do „gołego drewna” podczas remontu, może się bowiem okazać, że zamiast drewna pod nagarem jest pięknie zakonserwowany węgiel, który odłupie się podczas grzebania frezem w kominie.

Głóg – znakomity materiał na fajki. Porównywalny z wiśnią. Chętnie wykorzystywany do produkcji tzw. fajek kozackich lub chłopskich, z doklejanym cybuchem. Obecnie te charakterystyczne dla dawnych kresów fajeczki robione są z byle czego i zabezpieczane przed przepaleniem „naparstkiem” z blaszki od konserw. Główki z głogu zabezpieczać nie trzeba.

Akacja i robinia akacjowa – bardzo twarde i trwałe drewno. Trudne w obróbce narzędziami ręcznymi. Także odporne na ogień. Niestety ma tendencję do rozszczepiania się wzdłuż słojów, kiedy nie jest bardzo długo sezonowane. Przepiękne usłojenie. Ze względu na łupliwość należy wybierać fajki z pierścieniem na szyjce, a najlepiej łączenie z wklejonym na stałe spigotem.

Klon – jak wyżej. Popularne w niektórych regionach kanady i USA. Produkcja lokalna lub hobbystyczna.

Orzech – przede wszystkim czarny. Black Walnut. Dobry, trwały materiał. Głównie na kolby długiej broni palnej oraz okładziny noży. Niełatwo poddaje się żarowi na dnie fajki. Nie rozszczepia się, jeśli nie jest skrajnie forsowany.

Oliwka – coraz bardziej modne są fajki z drewna oliwnego. Mają przepiękne usłojenie i barwę. Są twarde. Dobrze wysuszone nie dają się żarowi. Niestety główki fajek mają tendencje do rozszczepiania się przy ustniku. Trzeba wybierać modele zabezpieczane pierścieniami podobnymi jak w bent army lub z wklejonym spigotem.

Dalbergia (rosewood) – wiele jest gatunków z tego botanicznego rodzaju. Są wśród nich drzewa, krzewy i liany. Dalbergiami są np. palisandry. Na rynku można spotkać masową produkcję fajek rosewood z Chin i Indii. Ich jakość i trwałość z pewnością można porównać do gruszy, a niektórych nawet do wiśni.

Hikora – z drewna orzeszników wyrabia się najlepsze kije baseballowe, narty biegowe, proste łuki, główki kijów golfowych oraz trzonki dłut rzeźbiarskich i pobijaki do nich. Drzewno twarde, wytrzymałe, trudne do rozłupania. Ale poddające się żarowi z fajki.

Manzanita – bardzo twarde drewno, niestety ma tendencję do rozszczepiania się podczas suszenia. Jeśli jakiś majsterkowicz wyszuka jednorodny kawałek na fajkę, i wystarczy mu cierpliwości na bardzo trudną obróbkę, to może mieć fajkę na cale życie. Jak twarde musi być to drewno, najlepiej obrazuje fakt, że polecane jest na żerdzie dla dużych papug, którym tydzień wystarczy, by przerobić na wióry dębowy konar. W USA fajkarze sięgnęli po to drewno podczas II wojny światowej.

Jatoba – pochodzące z Brazylii drewno znakomite na podłogi. Twarde, zwięzłe, niemal wodoodporne. Kiedy trafiło do Chin, marketingowo nazwane zostało diamentową wiśnią i zaczęto produkować zeń fajki. Jatoba powinna być niezłym materiałem, jeśli za robienie fajek zabrałby się ktoś, kto wywierciłby szersze kominy i zadbał o ich staranne wykończenie.

Mahoń – twarde, ziarniste i lekkie drewno. Jeśli pochodzi z amerykańskich drzew mahoniowych (Swietnia), jest szansa na świetną fajkę, ponieważ dolne partie pnia i karpina magazynują krzemionkę.

Heban – nadzwyczaj twarde drewno o ciemnobrązowym lub wręcz czarnym odcieniu. Wyrabia się z niej fajki w Afryce. Hebanowym fajkom wierne są plemiona na tym kontynencie, w fajkarstwie współczesnym materiał ten nie bardzo się przyjął.

Tags: , , , , , , ,

55 Responses to Z czego się robi fajki?

  1. 18 lutego 2010 at 14:24

    W tekstach Roana czuć pasję, choć stylistyka jego fajek wydaje mi się – rzecz jasna, moim zdaniem – mocno, hm, udziwniona. Chętnie by spróbował jakiegoś Balkana w takiej fajce z dębu kopalnego, bo, niestety, wciąż muszę posługiwać się, tak jak Ty, słowem „ponoć”…

    Ale może kiedyś. Choć trochę się obawiam, że może pęknąć podobnie jak fajki z oliwki. Jak się nie popali, to wątpliwości się nie rozwieje, nieprawdaż? Na razie ćwiczę tańsze alternatywy do wrzośca. Głownie z przyczyn poznawczych.

  2. 18 lutego 2010 at 15:04

    Przede wszystkim na nasycenie krzemionką i innymi minerałami. Pewnie także na tę głębię czerni, o której wspominasz. Na pewno na twardość i być może na trwałość.

    I ile dojrzałem, żeby spróbować drogą kupna czarnej worobcówki, o tyle na irlandzkie wybryki raczej sobie nie pozwolę. Mój stosunek do każdej mojej fajki jest miłosny, ale jeszcze długo będę kochał folwarczne dziewki, nawet nie marząc o tym, żeby puknąć arystokratkę. Znam swoje miejsce :D

  3. Bartek
    6 września 2010 at 19:26

    Pytanie do doświadczonych fajczarzy: czy robi się albo można zrobić fajkę z drzew iglastych?? Bo w powyższym widzę same liściaste. Czy można wykorzystać np. drewno świerkowe, sosnowe, lub jałowcowe- pytam tylko z czystej ciekawości.

    • JSG
      JSG
      6 września 2010 at 20:09

      Problemem drewna drzew iglastych jest ich żywiczność.. żywica nie dość że łatwopalna, to jeszcze dym z niej jest bardzo smolisty i pewnie toksyczny, a kiedy drewno takie wysuszymy i pozbawimy żywicy staje się ono bardzo delikatne i łatwopalne, tak więc fajka z tego typu drewna, była by albo bardzo niezdrowa i niesmaczna, albo bardzo mało żywotna i łatwopalna.

  4. wolf_kg
    16 grudnia 2010 at 15:46

    a czy drzewo tekowe nadaje sie na fajke??

    • jalens
      16 grudnia 2010 at 16:02

      Jest odporne na wilgoć, jest też dość twarde. Ale, niestety, jest też podobno toksyczne. Doskonałe na meble łazienkowe, nie zalecane w kuchni.

      • niepalący
        2 stycznia 2011 at 14:25

        a czy tytoń nie jest toksyczny? Jeżeli nie, to dlaczego napisy na papierosach że zabija?

        • jalens
          2 stycznia 2011 at 14:47

          Jest toksyczny. Zabija, kastruje, kanceruje, etc.

          • Lolek
            Lolek
            2 stycznia 2011 at 16:24

            I firanki od niego żółte się robią :)

        • Julian
          Julian
          2 stycznia 2011 at 23:38

          Tytń jako taki nie jest specjalnie toksyczny. Toksyczna jest nikotyna w większych ilościch, jak każdy alkaloid. I podobnie jak wiele alkaloidów, w niewielkich stężeniach ma interesujące działanie zdrowotne (udowodnione działanie chroniące przed bardzo groźnymi schorzeniami ukłądu nerwowego).

          • johnny
            3 stycznia 2011 at 23:47

            Jakimi?

            • Julian
              Julian
              4 stycznia 2011 at 12:41

              Czytałem publikacje w Science albo Nature (nie pamietam dokładnie, bo to było ze 2-3 lata temu), gdzie na ogromnej próbie wykazano odwrotny związek miedzy wieloletnim paleniem a zapadalnością na chorobę Alzheimera, a potem słyszałem jeszcze, że efekt dotyczy również parkinsonizmu. Następnie udało się określić mechanizm i ostatnio obiło mi się o uszy, że próbuje się zsyntetyzować związki mające podobny wpływ, tylko w przeciwieństwie do nikotyny nie mające brzydkiego statusu „public enemy”. Zatem na opakowaniach tytoniu zamiast apokaliptycznych ostrzeżeń powinno być chyba napisane – „rak pluc albo Alzheimer – wybór należy do ciebie”.

              • johnny
                5 stycznia 2011 at 10:02

                Buehehehe :))) Dzięki!

  5. Palmrad
    Palmrad
    30 stycznia 2011 at 19:49

    Witam ponownie,
    Piszę komentarze z takim opóźnieniem w stosunku do daty artykułu w związku z tym, że dopiero od około tygodnia należę do tego Szacownego Grona i dopiero teraz zacząłem czytać po kolei wszystkie publikacje na naszym (ładnie brzmi) Portalu. Tak na marginesie muszę stwierdzić, że sprawiają mi one dużą przyjemność – a i fajka w trakcie lektury lepiej smakuje ;o)
    Krótko na temat humorystycznych historyjek o dwóch fajkach które dostałem w prezencie. Jestem „misjonarzem” i moi koledzy (nieznający się na rzeczy) chcąc sprawić mi przyjemność, czasami przywozili mi fajki. Jedna z nich została przywieziona z Kanady – jest to stojąca mała szklana fajeczka do palenia „trawki”. Nie chciałem koledze sprawić przykrości kiedy mi ją wręczał i nic mu nie mówiłem o jej przeznaczeniu (powiedział, że taka nietypowa się wydawała a francuskiego nie znał i nie rozumiał co do niego mówi pan w sklepie). Po paru miesiącach tak się jakoś zgadało na temat jej przeznaczenia i dopiero wówczas kojarząc fakty przypomniał sobie, że celnicy po obejrzeniu fajeczki natychmiast poprosili go na kontrolę osobistą… teraz przynajmniej wie dlaczego :o) Innym razem pewien Szkot (ważne dla historyjki ;o) przywiózł mi ze swoich okolic zamieszkania fajkę którą rekomendowali mu w lokalnym sklepie. Fajka okazała się „made in Poland” Mr Bróg nr 18… Mam ją do tej pory, i nawet lubię, choć w niej prawie już nie palę. Tytoń był dobry – przynajmniej dla mnie jak na tamte czasy: Mellow Virginia baaardzo łagodny, choć tylko 25g w saszetce (ach Ci Szkoci). Ale było to już dawno, dawno temu…
    Pozdrawiam,
    Palmrad

  6. Nigarte
    Nigarte
    30 stycznia 2011 at 21:21

    Z czego można zrobić ustnik / stem?

    • Alan
      Alan
      30 stycznia 2011 at 21:35

      Ze wszystkiego, pytanie tylko jak się będzie użytkował.

      Najczęściej spotyka się ebonit, znany jest również akryl. W fajkach pracowni Mr Bróg (także chyba i u Kulpińskiego) znajdziemy ustniki stilamidowe, które dla mnie są jakąś pomyłką…

      Coś-kiedyś JSG wspominał o ustniku trzcinowym, jaki sprawił swojej dębówce.

      • KrzysT
        KrzysT
        30 stycznia 2011 at 21:47

        Plus historycznie bursztyn, bakelit i inne tego typu materiały.
        Do poczytania: http://www.plastiquarian.com/
        A z trzciny robiło się „przedłużki” do tzw. partiot pipes – czyli glinianek z wtykanym kawałkiem trzciny lub bambusa.

    • 30 stycznia 2011 at 21:47

      Najprościej, zamówić ustniki w wyspecjalizowanym sklepie- do którego link podawałem kilka tygodni temu w wątku dot. samoróbek. można tam też zamówić stosowny wulkanit, akryl i nylon.
      Z materiałów dostępnych na allegro są pręty akrylowe i nylonowe, jest również teflon, ale o ile wiem że jako czop ustnika zdają egzamin, to nie mam żadnych doświadczeń z zastosowaniem doustnym, dodatkowo jest dostępny tylko kolor biały.

      Co do trzciny, nie był to strzał w 10, była to próba nawiązania stylistycznie do pradziejowych glinianek, sprawdzał się on nieźle, odpowiednio zabezpieczony zgryz był w miarę wygodny, ale koncepcja zmieniła mi się 10 razy, w tej chwili ustnik w tej fajce pochodzi z hitlerowskiej brujerrki i jest używany wymiennie. Eksperyment jak każdy inny, polecam spróbować, trzcina musi być przemarznięta, brązowa, twarda, z dolnej części łodygi- choć mogę się mylić.

      Można wykonać ustnik z rogów, bydła rogatego, mam aktualnie na warsztacie fajkę z takim ustnikiem, kiepska do utrzymania czystości, podobnie jak przedwojenny włóknisty nylon. Można zrobić z drewna- będzie nasiąkał, fatalny w higienie. można zrobić z kości. Najlepsze są kły kość słonowa, kły morsa, nie można by spróbować z szablami dzika. Kiedyś chciałem spróbować zrobić ustnik do kanadiana, lub lovata z udowej kości bydlęcej, ale okazało się że z czasów w których preparowałem takie kości- można z nich robić ciekawe przedmioty, narzędzia, groty strzał, ozdoby, nie został mi wystarczająco duży kawałek, a z kolei preparowanie takiej kości nie należy do najprzyjemniejszych zadań- głównie gotowanie, dość obrzydliwie woniącego rosołu.

      • Nigarte
        Nigarte
        3 lutego 2011 at 11:39

        nie mogę znaleźć tego linku. Mógłbyś podać go jeszcze raz?

  7. Obzon
    Obzon
    30 czerwca 2012 at 19:36

    Witam.
    Dziś spotkałem w trafice w Lublinie fajki z krzewu róży. Sprzedawca mówił, że ludzie je kupują i bardzo chwalą. Czy ktoś z Was spotkał się może z takim materiałem? Sam odniosłem wrażenie, że te fajki są troche podejrzane. Zapakowane w eleganckie etui, posiadały logo bardzo podobne do Petersona. Nazwe firmy zapomniałem, ale pachniała włoszczyzną.
    Pozdrawiam

    • JSG
      JSG
      30 czerwca 2012 at 21:26

      Poszukaj na forum fms, tam był temat wałkowany. Ogólnie wszystkie gatunki drewna nie toksycznego nadają się do zrobienia fajki. Umiejętnie palone, nawet służą latami, niezależnie czy to jatoba, grusza, czereśnia, dąb… Dumnie z boku, zdaje się przyglądac temu fajki z drewna oliwnego, bo podobnie jak wrzosiec i te drzewa chętnie filtrują duże ilości krzemionek z gruntu na którym rosną, takie fajki coraz popularniejsze cieszą sie zdaje się sympatią osób parających się ręcznym wytwarzaniem fajek.

    • kolejarz1986
      kolejarz1986
      30 czerwca 2012 at 23:38

      Czyżby w Pałacu Parysów?

      • Obzon
        Obzon
        1 lipca 2012 at 11:54

        Nie, w galerii Olimp. W Pałacu Parysów jest jakaś trafika? Kilka lat nie zaglądałem do tej instytucji.
        Pozdrawiam

        • kolejarz1986
          kolejarz1986
          1 lipca 2012 at 12:14

          W galerii Olimp nigdy nie byłem. Z tego co pamiętam to często zaglądał tam Celt. W Pałacu Parysów jeszcze pół roku temu była „trafika”(teraz nie wiem bo wyprowadziłem się z Lublina). Sprzedawał tam człowiek który pięknie opowiadał ale nic nie wiedział o fajczarstwie i wciskał straszne głupoty wszystkim dookoła. Najlepiej zajrzyj na FMS, tam jest wątek spotkań fajczarzy w Lublinie. Spotkania są w barze Grocka 15, atmosfera bardzo miła, jak chcesz kupić fajkę to Zebra miał tego jeszcze dużo do sprzedania po niskich cenach.

          • Obzon
            Obzon
            1 lipca 2012 at 12:44

            Bardzo chętnie bym przejrzał fajki i coś kupił jeżeli ceny są kuszące. Ten PAn Zebra sprzedaje fajki podczas spotkań czy indywidualnie można się z nim umówić?

            • kolejarz1986
              kolejarz1986
              1 lipca 2012 at 14:07

              Bartosz(czyli Zebra) posiada spory zbiór fajek używanych, które kupował przez kilka lat. Część z nich sprzedawał, niektóre odnowione, niektóre w stanie do odnowienia, zależy co kto chciał kupić. Najlepiej będzie jak napiszesz do niego na PW bo ostatnio spotkanie było niedawno więc pewnie dopiero w przyszłym miesiąc chłopaki będą się spotykać. Link do jego profilu na FMS http://fajczarze.pl/forum/memberlist.php?mode=viewprofile&u=100477&sid=014735a5db13d1110d27936364b3fc41

  8. R.Woźniak
    zogaor
    2 września 2012 at 19:00

    Małe odkopywanie tematu zrobię i zapytam. Słyszał ktoś z was o drzewie gwajakowym zwanym także gwajakowcem: http://pl.wikipedia.org/wiki/Gwajakowiec ? Drzewo prawdopodobnie pod ochroną, ale może na fajki teoretycznie by się nadawało.

  9. Wojciu
    13 października 2012 at 20:36

    Witam. Mam pytanko do was, drodzy fajczarze, czy ktoś z was palił w fajeczce z orzecha i czy wogóle tytoń w niej smakuje? Nie wiem czy ma sens robić fajkę z orzecha, bo w sumie nie mam lepszego materiału na fajkę…

    • JSG
      JSG
      14 października 2012 at 08:51

      Kup wrzosiec na fajkowie. Orzech o materiał ładny, ale trzeba go wygotować i sezonować dość długo, bo soki orzecha są bardzo złośliwe.

  10. Wojciu
    18 października 2012 at 13:41

    Hmm, szkoda tylko że z żadnego klocka na fajkowie nie da sie zrobić fajki wygiętej… Wracając do orzecha, to mam kilka starych kawałków drewna, rozumiem że robiłeś kiedyś aką fajkę, może też paliłeś? Zanim chce w konkretnym klocku palic to musze przygotować go jakoś wcześniej? I jak jest ze smakiem i opalaniem takiej fajki?

    • KrzysT
      KrzysT
      18 października 2012 at 14:19

      Da się.
      Co do materiału i jego przygotowanie natomiast, to całkiem sporo o tym na portalu napisano.

    • R.Woźniak
      zogaor
      18 października 2012 at 14:38

      Z większości klocków da się zrobić fajkę wygiętą czyli typu bent. Może kształtu „calabash”, ani „Oom Paul” nie osiągniesz bo są po prostu za małe ale te typu R2 jak wspomina 0,3% spokojnie dają radę. A co do fajek z orzecha to bałbym się w tym później palić (bardzo gorzkie drewno), nawet jeśli jest to stare drewno. Jednak mimo wszystko zachęcałbym do wystrugania z niego fajki, tak w ramach ćwiczenia.

  11. 3promile
    18 października 2012 at 14:15

    Jak to? A klocki R2?

  12. wojciu
    20 października 2012 at 14:33

    Hmm chyba jednak kupie klocka z fajkowo. Jednak znów mam pytanie, czy ktoś palił w tym wrzoścu? Mianowice jaka jest jakość wrzośca oraz czy palenie jest dobre?

    • JSG
      21 października 2012 at 10:15

      Na pewno lepsza niż w jakiejkolwiek seryjnej fajce dostępnej na rynku w rozsądnych pieniądzach, a i z tymi nierozsądnie drogimi też bywa różnie jeśli chodzi o serynją produkcję.
      Jeśli chodzi o fajki z drewna drzew liściastych- o ile dębowi wystarczy długotrwałe seznonowanie, o tyle w przypadku orzecha, miał bym wątpliwości. Sam nie robiłem fajek z orzecha, bo kiedy nie miałem wrzośca miałem wiśnie i 150 lat wysezonowany dąb. Jednak mam 10 lat odleżany orzech i nadal podczas szlifowania mam wrażenie że dobrze garbował by język gdy w nim zapalić.

  13. Kamerling
    Kamerling
    30 maja 2013 at 19:27

    W przypadku głogu – fajkę wyrabia się z korzenia czy grubszych gałęzi?

  14. Buldoger
    Buldoger
    22 lutego 2014 at 16:47

    A czy warto sezonować fajkę po zakupie? Czy jeszcze taki proces zachodzi w gotowym wyrobie? Chyba tak… Czy fajka, która przeleży w szafie np. 2-5 lat i dłużej będzie smaczniejsza od fajki, którą zapalimy zaraz po kupnie?

  15. 22 lutego 2014 at 18:28

    Z powyższym zgadzam się. Prawie. Z wyjątkiem opisu schnięcia.
    Z tym schnięciem drewna i tempem to pojechałeś. Grubo pojechałeś.
    Proces schnięcia drewna (ogólnie nazywając) stanowi podstawę obszernych opracowań. Będąc technicznym, takie dwuzdaniowe traktowanie widzę słabo.

    A Ty: „Wrzosiec schnie/wyrównuje wilgotność w tempie około 1cm grubości na rok, więc po dwóch latach, licząc od pierwszego etapu schnięcia wrzośca, każda główka jest już na odpowiednim poziomie „osuszenia”.”

    No to ja na to: akurat nie. Zupełnie nie. Może bulwa jako taka, w wentylowanym pomieszczeniu, będzie schnąć dwa lata. Ale akurat fajki robi się z klocków pociętych. A te, są przechowywane w wentylowanych pomieszczeniach – lub nie. O tych „lub nie” nie ma co pisać – bo pomieszczenie bez wentylacji posiada odpowiednio wyższą wilgotność więc i o wysychaniu jako takim, trudno tu mówić.
    A te w pomieszczeniach wentylowanych – średnio 60% wilgotności względnej powietrza – będą schnąć max kilka tygodni – w skrajnych przypadkach kilkanaście tygodni (tempo zależy od wilgotności klocka oraz pomieszczenia).
    Nawet to co powyżej napisałem, to jest skrót jak diabli. Nie miejsce tu na wywody, więc nie rozwijam. Doczytać można nawet prosty opis procesu na wikipedii: http://en.wikipedia.org/wiki/Wood_drying

    A leżakowaniem fajki w szafie nie ma co się przejmować – bo to nie wpłynie na smak nic a nic. No chyba, że ktoś będzie w zatęchłych warunkach przechowywać – to i owszem – wpływ będzie miało na smak – ale negatywny.

  16. 23 lutego 2014 at 00:39

    To konkuluzję streszczając: nie jest prawdą, że dwa lata są potrzebne do osiągnięcia stanu powietrzno-suchego przez klocek wrzośca.

  17. Buldoger
    Buldoger
    23 lutego 2014 at 12:26

    Panowie, czyli krótko, ile sezonujecie wrzosiec/klocek u siebie w warsztacie zanim przystąpicie do zrobienia fajki?

  18. Buldoger
    Buldoger
    23 lutego 2014 at 12:34

    W.Pastuch to logiczne, a ile minimalnie?;-)

  19. 23 lutego 2014 at 14:32

    No niestety nie mogę się ponownie z tym zgodzić. I delikatnie już mieszasz pojęcie suszenia z sezonowaniem i suszeniem przemysłowym – o którym ja nic nie pisałem.

    A bycie fajkarzem i przyjmowanie jakichśtam wartości (tego nie zrozumiałem) nie ma wiele wspólnego z suszeniem.
    Co ważne – kupując klocki, raczej nie posiada się wiedzy, kiedy były pocięte i wygotowane i od kiedy się stabilizują – tak wilgotnościowo jak i wymiarowo.
    Oczywiście, w związku z tym, że jest to korzeń i ma strukturę zaburzoną, tu też trudno mówić o zmianach wymiarów w kontrolowanym i przewidywalnym kierunku (wyjątkiem są idealne straight grainy – czy cross cuty – oba to to samo, przecież).

    A co do przechowywania – to jak pisze Wojtek – jak najdłużej.
    Zarówno Wojtek (myślę, że się zgodzisz z tym, Wojtku) jak i ja, i każdy ze stażem podobnym do naszego może jedynie powiedzieć właśnie – „jak najdłużej”.
    Jednak czytając wywiady z fajkarzami, można natrafić często na informację, że sezonują latami.

    • 23 lutego 2014 at 20:29

      Wojtek,
      zaczynasz bronić siebie i pisać już w formie „ja robię” , czy „ja cośtam…”. A przecież nikt nie atakuje Ciebie.
      Nikt nie podważa również wiedzy i kompetencji briarcutterów.
      Sprawa tyczy się tylko i wyłącznie jednego, czyli tego, że drewno nie schnie w tempie podanym przez Ciebie. I tyle.

      A to, że trzeba sezonować, że im dłużej, tym lepiej, bo curing – nawet jeśli tylko air curing – to wiadomo. I dobrze, że o tym się pisze.

      Aha – drewno, to drewno i nie ma znaczenia, czy na parkiet, więźbę, meble czy fajkę. Fizyka dotyczy każdego z nich w tym samym stopniu. No chyba, że jest gdzieś zapisane, że briar nie podlega regułom właściwym dla drewna. W co wątpię. Jedyna róznica, to gatunki, ich gęstość i oleistość drewna – czyli różne tempo schnięcia i stabilizacji wymiarowej.

      • yopas
        23 lutego 2014 at 23:06

        Wiesz Tomek, przy prędkościach podświetlnych np…

      • 24 lutego 2014 at 10:20

        Rekapitulując naszą rozmowę: wyschnięcie klocka nie świadczy od razu o przydatności materiału do robienia fajki. A tempo schnięcia jest takie jak dla drewna o dużej gęstości.

        Natomiast klocek powinien być możliwie jak najstarszy. Im dłużej poleży (mierzone w latach) tym można spodziewać się (bo gwarancji nigdy nie ma) lepszego smaku fajki. gut?

  20. R.Woźniak
    23 lutego 2014 at 14:57

    Wszystko fajnie, ale w przypadku amatora, który chce sobie po prostu wystrugać fajeczkę to nie będzie raczej czekał tego minimum pół roku – wrzosiec od briarcuttera (a tym bardziej np z fajkowa gdzie pewnie trochę leży) powinien być już na tyle suchy, że ani popękać nie powinien albo być jakiś niesmaczny. Swoją drogą czy to znaczy, że wrzosiec od briarcuttera nie jest idealnie suchy?

  21. JerzyW
    25 lutego 2014 at 20:20

    Witam. Wielce interesujaca dyskusja. Szczegolnie wnioski i doswiadczenia praktykow. Ja jednak mam jedno pytanie. Skad wrzosiec „wie” ze jest tylko klockiem i wietrzy sie w pracowni fajkarza zanim nie zrobi sie z niego fajki? Wiadomo ze sezonowanie wplywa pozytywnie na pozniejsze walory smakowe fajki. Kiedy jednak fajka powstanie, to poddawanie tego samego kawalka wrzosca ( w ksztalcie gotowej fajki) na proces wietrzenie nie przeklada sie na zmiane jej smaku podczas palenia? Przeciez proces wietrzenie nie ustaje w momencie wykonania gotowej fajki. Szczegolnie ma to znaczenie w przypadku fajek air cured. Dlaczego zatem niektorzy fajkarze jak np. Castello deklaruja ze fajki sa zrobione z materialu ktory lezakowal przynajmniej 10 lat, kiedy inni producenci wypuszczaja fajke po zaledwie kilkuletnim, a nawet krotszym okresie sezonowania wrzosca? Wniosek z tego, ze proces air cured nie jest zestandaryzowany i zasadniczo nie ulega zakonczeniu nigdy. W przypadku fajek po traktamencie olejowym jest zdaje sie inaczej. Zakonczony poprawnie oil curing czyni glowke wrzosca gotowa do wykonania potencjalnie smacznej fajki i jej pozniejsze wietrzenie nie powinno miec wplywu na walory uzytkowe..
    JW

  22. 26 lutego 2014 at 08:29

    Klocek „wie”, bo wychodząc z założenia, że robi się fajki z wysezonowanego i wyschniętego klocka, to znaczy, że schnąć dalej nie musi.
    Co do air curingu, to oczywiście jest to proces stały. Jednak w związku z tym, że jest to oparte tylko i wyłącznie na wrażeniach subiektywnych, nie jest to zjawisko ani mierzalne ani sparametryzowane. Więcej powiem, dwie fajki robione tego samego dnia, leżakując tyle samo dekad, mogą smakować „inaczej”, zależnie od odczuć palącego.
    Podobnie jest z oil curingiem, który wg niektórych teorii poprawia smak na kilka pierwszych paleń. Inne teorie mówią, że na zawsze. Ale jak to sprawdzić?

  23. JerzyW
    26 lutego 2014 at 12:31

    Dziekuje za odpowiedz. Mysle ze nie idzie tego sprawdzic w zaden powtarzalny sposob. Ale kilka rzeczy wiadomo odnosnie fajek potencjalnie lepiej/smaczniej sie palacych. Wrzosiec musi byc przygotowany odpowiednio i pozbawiony „sokow zycia”. Czy to bedzie przeprowadzone za pomoca wieloletniego wietrzenia czy procesu olejowego to juz jest inna sprawa. Mysle, ze przynajmniej w teorii, byloby to mozliwe do sprawdzenia empirycznie. Tzn pomierzyc poziom tianin zawartych w drewnie przed zrobieniem fajki. Czy oil curing moze zmienic smak fajki na zawsze? Mysle ze skoro wrzosiec byl w fazie przygotowania penetrowany przez oleje to moze miec to wplyw na pozniejszy smak takiej fajki. Z tego co mi wiadomo z informacji dostepnych w internesie to sam Bill Ashton potwierdzal, ze oil curing czuc przez pierwsze kilkadziesiat palen, ale nie dluzej. Jak narazie moja subiektywnie najsmaczniejsza fajka jest zrobiona z wrzosca wietrzonego.

  24. JerzyW
    26 lutego 2014 at 20:05

    W okresleniu tego czy fajka smakuje jest jeszcze jeden oczywisty faktor. Jakosc i rodzaj palonego tytoniu. Zdarza mi sie czesto, ze pewne tytonie nie pasuja do jakis fajek bez konkretnych powodow. Np BBF pali mi sie swietnie w fajce Northern Briars a zdecydowanie mniej stabilnie i przyjemnie w Dunhillu Tanshell. W tym ostatnim skolei Mixtura MB pali sie chlodno, slodko i nadwyraz delikanie, wrecz „maslanie”! Ashtley’s jakiego posiadam, nie polubil sie z Mac Barenem z tej samej puszki, palonym w identyczny sposob. Za to zdaje sie pasuje do tytonii typu scented, bo zarowno Erinmore Flake jak i Rum Flake smakowal mi odczuwalnie lepiej niz w innych fajkach. W sumie ciekawe zagadnienie jakie typy fajek moga pasowac do konkretnych typow tytoniu. Ciekaw jestem czy to zalezy od typu zastosowanego wrzosca (twardosc), czy tez inzynierii palidelka.

  25. dr_Evil
    27 października 2016 at 20:14

    Czy komukolwiek wiadomo jak to jest z azobe (Lophira)? Da się, czy śmierdzi i truje?

    • hombre40
      30 października 2016 at 19:41

      Na drewno.pl piszą ,że przy obróbce – niezbyt ładnie pachnie – rozumiem, że może mieć na to wpływ wysoka temperatura , z uwagi na wyjątkową twardość drewna. Jeśliby rozgrzewanie taki dawało efekt także po obróbce, to nie byłaby to dobra prognoza dla fajki z tego materiału

    • Brudny Harry
      31 października 2016 at 08:12

      Pył z Azobe (Lophira alata, Bongossi, Red Ironwood Ekki) może powodować podrażnienia skóry, a w skrajnych przypadkach – stany zapalne. Tego typu działanie drażniące ma pył z wielu gatunków drewna, niemniej nie wiem jak Azobe zachowa się pod wpływem temperatury.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*