Uzdatnienie starej fajki

6 lutego 2010
By

Słowo „uzdatnianie” w tytule użyte jest z pełną odpowiedzialnością. Przedstawiony w tym artykule proces nie jest na pewno odnawianiem fajki – ingerencje są zbyt głębokie by pasował do nich termin „renowacja”. Ale kupujemy wszakże za grosze fajki nie posiadające wielkiej wartości – zarówno finansowej, jak i kolekcjonerskiej. W ich przystosowywaniu do palenia, przez właściciela i uzdatniacza, praktycznie nie ma granic – ważne jest to, by fajka się podobała, aby jej „obróbka” sprawiała frajdę i by bez obrzydzenia trzymać ją w zębach…

Na początku września 2009 r. przez bazarkiem na Wolumenie od mocno zużytego pana w stanie wątpliwym kupiłem zużytą i wątpliwą fajeczkę Adventure. Po małych targach – za 8 zł. „W razie czego, potrenuję” – pomyślałem sobie… Tym bardziej, że to nie wydatek, poza tym mam identyczną nową fajeczkę, z której już zdarłem lakier. Lubię w niej palić, więc pewnie i ta będzie smakować podobnie. W najgorszym razie, po prostu sobie potrenuję… Trening czyni mistrza…

Przygotowałem więc stół treningowy…

Przede wszystkim zestaw płócien i papierów ściernych. Płótna, brązowe, w gradacjach 60, 80, 150, 220, 240… Będą do zerwania na sucho lakieru i do wykończenia komina po dremelowym grzebaniu… Papiery, zielone – 400, 600, 800, 1000, 1200..

Ze 100 końcówek, jakie mi dołączyli do pudełka (koszt całości w Leroyu – 149zł) potrzebne mi będą do oczyszczenia komina dwie – stalowa szczotka i dość grube płótno ścierne na gumowym wałku.

Pierścień w Adventurce, jakże by inaczej, po chamsku przyklejony na lakier. Trzeba było z ostrożna, ale jednocześnie siłowo oderwać go od szyjki. No to oderwałem.

Czyszczenie komina takimi „narządami” to chwilka… Zgrubne zerwanie lakieru – też niezbyt długo..

Troszkę dłużej, ale przyjemniej, było wyrównać płótnem 240 komin i kolejno papierami wygładzić główkę z wierzchu.

A potem dezynfekcja – główka powędrowała do spirytusu, który kupiłem jako rozpuszczalnik do szelaku kilka lat temu. Tkwiła tam ok. 4 godzin. Co pewien czas mieszałem zawartość łyżeczką do herbaty.

Fajka nie była dużo palona, była po prostu poniewierana, stąd jej niewyjściowy wygląd. Spirytus nieznacznie zabarwił się jarzębiakowo. Przy pierwszej mojej odnawianej fajeczce nabrał barwy ciemnego porto. Jeszcze tylko czyszczenie wnętrza na kołeczku z ręcznikiem kuchennym i kilka wyciorów…

I tu wtręt bez obrazka, bo to zna chyba każdy fajczarz.. Po wyschnięciu fajki przez noc i wyprażeniu jej w 120 stopniach w piekarniku, zrobiłem jeszcze odświętne czyszczenie smakowe… Czyli wyciory namoczone w jarzębiaku (do wytrawnego aromatu jak znalazł), polana szmatka na kołeczku i pucowanie… Jeszcze potem trochę obsychania a w międzyczasie ustnik potraktowany ścierniwem do mycia zlewów i kibli. Dopiero jutro przyjdzie z fajkowo.pl pasta polerska do ustników, to poprawię wszystkie trzy ustniki, fajek, które zresocjalizowałem w ostatnim czasie.

Ale taki suchy półprodukt już cieszył…

Teraz kolej na bejcę, tym razem rustykalny palisander. Nakładany „tamponowo”, czyli namoczonym w bejcy ręcznikiem papierowym.

Potem wysychanie i posmarowanie Pipe Polishem do wrzośca firmy Savinelli. Nakładam dość grubo miękkim pędzelkiem do akwarel. Wysuszam z godzinę i polerka filcową końcówką dremelka. Poprawki na własnym, dużym i miękkim brzuchu odzianym w bawełnianego t-shirta. I jest fajnie. I wieczorem sobie w fajeczce zapalę.

Tags: , , , ,

204 Responses to Uzdatnienie starej fajki

  1. Holmes
    3 sierpnia 2013 at 10:19

    Cześć. Wczoraj zacząłem uzdatniać fajkę i mam jeden problem; mianowicie z ustnikiem. Nieudaje mi się usunąć utlenienia. Próbowałem moczenia w spyritusie, płynie do mycia naczyń i w domestosie i tylko domestos minimalnie usunął brązowy syf, a zostawił za sobą zielony kolor na ustniku… Jest może jakaś inna metoda, oprócz szlifowania papierem ściernym ?

    • KrzysT
      KrzysT
      3 sierpnia 2013 at 11:14

      Nie ma. Mnie ta cała „chemia” nigdy nie zadziałała jak powinna (tak swoją drogą). Ona co najwyżej (podobno) ułatwia usunięcie utlenionej warstwy. Ale papier rządzi.

    • Zyrg
      zrg
      3 sierpnia 2013 at 11:19

      Papier wodny. 360, 600, 800, 1200, 1500, 2000, 2500, pasta Tempo/K2/BRIL i masz lustro. Spiryt jeszcze bardziej utlenia. Mozna maszynowo pastami polerskimi (szara + biala) na tarczy bawelnianej.

      • KrzysT
        KrzysT
        3 sierpnia 2013 at 12:21

        Spityt dużo nie utleni. Natomiast może nieładnie naruszyć powierzchnię – moim zdaniem po prostu rozpuszcza coś w strukturze ebonitu, bo potrafi się zrobić lepka (zostają odciski paluchów).
        A obróbka maszynowa jest – przynajmniej jak dla mnie – mniej dokładna. Nawet przy zastosowaniu past pre-polish przy mocno utlenionych ustnikach efekt jest taki sobie. Najlepiej jednak działa mozolna i staranna (!) obróbka papierem i dopiero potem polerowanie na tarczach z użyciem past polerskich.

        • Zyrg
          zrg
          3 sierpnia 2013 at 18:46

          Poprawię tego hilsona, poprawię :P Niedawno nabyłem super szlifierkę z dwoma kołami (małym szybko- i dużym wolnobieżnym). Po urlopie przyjdą nowe tarcze ze szmat to się bardziej uzewnętrznie fotograficznie a propos polerowania mechanicznego. Póki co papier w dloń! A co do spirytu to nie wiem co on robi ale na utleniony ebonit dziala fatalnie. Albo jak pisales rozmiekcza albo robi sie siwe (stąd napisalem ze utlenia bardziej). PS Moja małżonka zdjęła nikiel z kranu domestosem. Czujcie się ostrzeżeni…

          • Krzaq
            Krzaq
            4 sierpnia 2013 at 21:44

            Spiryt nie utlenia tylko tak jak pisał KrysT rozpuszcza zanieczyszczenia. Ale przede wszystkim wysoko stężony alkohol bardzo mocno odwadnia co w połączeniu z pierwszym efektem (rozpuszczaniem) powoduje zmianę koloru tak potraktowanego ustnika z brązowego na zielony. Przynajmniej wedle moich doświadczeń ;-)

  2. Grimar
    Grimar
    4 sierpnia 2013 at 18:17

    A gdy mam do czynienia z odnawianiem straej fajki, z któej chcę zeszlifować starą bejcę, to jak wygląda sprawa z kontrastowym wykoczeniem? W sensie czy tą starą bejce potraktować jako podkład podkreślający słoje, czy też należy raczej nakładać nową bejcę i ją zeszlifowywać?

    • Zyrg
      zrg
      4 sierpnia 2013 at 21:05

      Można tak, można tak…

    • 27 września 2015 at 12:45

      ja bym zeszlifował, bo jednak stara bejca może zepsuć oczekiwany efekt

  3. Bartnik
    Bartnik
    4 sierpnia 2013 at 22:47

    Tu niestety pojawia się problem z niektórymi ustnikami, które po potraktowaniu spirytusem(moczenie)robią się miękkie by nie powiedzieć plastyczne.

  4. kusznik
    kusznik
    7 listopada 2013 at 19:07

    Mam aktualnie dużo wolnego czasu, więc buszuję w naszym portalu i chłonę wiedzę. I powiem tak:” Chwała Najwyższemu że jest taka kopalnia wiedzy i różnych,różnistych poglądów jak fajka.net.pl”
    Tytoń w fajkach spopielam (z dłuższą przerwą) od mniej więcej 1978-80 roku, więc trochę czasu już zadymiam Świat. Fajek mam sporo, w chwili obecnej „czynnych” ok. 20-tu, reszta leży w graciarni i czeka na lepsze czasy (emerytura?).
    I bez wstydu przyznaję…nigdy nie byłem „ortodoksą”! Wychodzę z założenia, że „jeśli czyścisz i pielęgnujesz swoją fajkę dłużej niż w niej palisz tytoń
    – to zbliżasz się niebezpiecznie do syndromu anankatycznego!” Fajka dla mnie – nie ja dla fajki!Jeśli miałbym zacząć z lupą tropić kitowania, niedoskonałości układu słojów, a suwmiarką mierzyć średnicę komina ijego stosunek do długości kanału dymowego…brrrr!!!! Nabić, spopielić, wyczyścić…na stojak i kwita!
    Ostatnio odnowiłem dwie…jedna z sygnaturą/napisem „OLD MADER FOREIGN MADE”, druga to stareńki „RADFORD”…czyli obie tzw. „badziewie”.
    Główki papierem ściernym do czysta kończąc na 2000 (pieprzyć napisy),ustniki polerka papierami i pastą, moczenie w „duchu”, komin trepanem chirurgicznym (dar od znajomego chirurga)…jakichkolwiek wosków,carnaub czy innych bejc…na noc do kominów odrobina łąckiej „śliwki”…suszenie w piekarniku i do użytku!I cała ceremonia trwała jeden dzień.
    I wiecie co? Są smaczne jak diabeł i wstydu nie przynosząUśmiechają się do mnie, kiedy je biorę do ręki.
    A markowego Hilsona bez żalu przekazałem w inne, godniejsze ręce. Bo wart był bardziej wyrafinowanych metod renowacji.

  5. fylyp
    2 marca 2014 at 14:37

    potraktowałem jedną z allegrowych fajek tą metodą (właśnie spoczywa w piekarniku), a potem zacząłem szukać dalej…
    http://www.fajczarze.pl/forum//viewtopic.php?f=6&t=1511&hilit=aceton
    na tej stronce traktowanie fajki alkoholem, a już szczególnie zalewanie jej, a już najszczególniej topienie jej, jest traktowane jako zbrodnia. Wszyscy tam polecają metodę profesorską lub metodą węglową.
    Ktoś się ustosunkuje do tego?
    Czy jeżeli potraktowałem mojego nowego wrzościa spirytem to mam po fajce?

    • R.Woźniak
      3 marca 2014 at 10:41

      Ustosunkuję się ja choć dawno już nic nie odnawiałem. Sam się już trochę gubię ale jeśli fajkę wyczyściłeś z nagaru do gołego drewna (tutaj właśnie nie wiem czy trzeba choć logika wskazuje, ze przy tej metodzie lepiej tak) i wrzuciłeś do spirytusu tyle razy, że po ostatniej kąpieli spirytus miał kolor co najwyżej lekko słomkowy to będzie dobrze – zwłaszcza po wygrzaniu i odczekaniu (pół roku ;-) ) choć często tydzień, dwa starczają podobno.

    • yopas
      3 marca 2014 at 11:43

      Jeżeli zrobiłeś tak, jak Jacek to opisał, z fajką wszystko powinno być okej (oczywiście, tak jak napisał Rafał, ostatnia zmiana spirytusu powinna mieć kolor piątej popłuczyny po herbacie).
      Uczulam jednak na pierwsze palenia w takiej fajce, bo niestety, moim zdaniem, one są dużo bardziej podatne na błędy niż fajki nowe.
      Co do podlinkowanych wątków, to pochodzą one z okresu, kiedy internetowe odnawiactwo fajkowe było w fazie, którą różni ludzie rozumieli inaczej. Internetowe środowisko, które mnie fajkowo wychowało (nawet jeśli mimochodem) zawsze podkreślało, że spirytus i suwmiarka to fajkowi przyjaciele ;)

      • fylyp
        4 marca 2014 at 00:18

        dzięki wielkie na odpowiedź : ) teraz czuję się trochę lepiej, bo podoba mi się uzyskany efekt jak na pierwszy raz, a obawiałem się niewidocznych konsekwencji, których, jak się okazuje, nie będzie : )

        czy zamiast spirytusu, który jest strasznie drogi można używać innych specyfików?

        naprawdę trzeba czekać aż tyle czasu zanim zapali się odnowioną fajeczkę??

        i ostatnie, czy zamiast kąpieli w spirycie można zastosować do wywabienia duchów z drewna metody profesorskiej, która w sumie jest tańsza? co za tym idzie krótsza jak mniemam, bo nie muszę fajki piec/suszyć i czekać aż tak długo.

        Jestem świadom, że to wszystko było już powiedziane gdzieś tam i w sumie już trochę sobie o tym naczytałem, ale chciałbym znać różne podejścia i opinie, które przecież z czasem ewoluują.

  6. Jacek A. Rochacki
    3 marca 2014 at 15:03

    Skoro mowa o domowych reperacjach fajek to może interesującym będzie zerkanie na blog p. Steve Laug
    http://rebornpipes.wordpress.com/

  7. inFidel
    inFidel
    23 marca 2016 at 14:05

    Ostatnio wpadły mi w ręce bardzo „zarośnięte” fajki. Ilość czarnego paskudztwa w kominach przechodziła wszelkie wyobrażenie. Oczyściłem póki co 3 fajki stosując opisaną powyżej metodę (szczotka druciana i papier ścierny), szło wyjątkowo wolno, a na dodatek całe pomieszczenie śmierdzi teraz smołą potytoniową (czy jak to tam nazwać). Kolejne fajki będę czyścił na mokro aby uniknąć pylenia. Zastosuję w początkowej fazie nieco bardziej drastyczną, ale, mam nadzieję, dużo szybszą metodę. Jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli, powiadomię o tym.
    A tak na marginesie witam wszystkich :-)

    • P_iter
      P_iter
      23 marca 2016 at 14:54

      Mokry pył szybko zaszlichci papier ścierny i będzie się mazać a nie ścierać.

      • Andrzej K.
        23 marca 2016 at 15:02

        A remedium na tą rozterkę egzystencjalną jest… namoczenie nagaru celem zmiękczenia i zastosowanie nożyka o łagodnym „śpicu” lub frezu nastawnego.
        Tadaaaam!

      • inFidel
        inFidel
        23 marca 2016 at 15:20

        szuchy pył również zeszklił papier ścierny…

        • P_iter
          P_iter
          23 marca 2016 at 15:51

          Ale można go wytrząsnąć i dalej ściera. Ale Andrzej prawdę gada.

          • Faust
            23 marca 2016 at 19:26

            Metoda Andrzeja oczywiście najlepsza. Dodatkowo osobiście wolę siatkę ścierną niż papier. Ona się nie zatyka tak prosto ;) Ponadto jest dość elastyczna, więc można ją łatwo nawinąć na kołek choćby i obejmie dno (zależy oczywiście od kształtu komina)

  8. Janusz J.
    Janusz J.
    23 marca 2016 at 22:30

    Namocz najpierw w spirytusie, a później czyść. Papier na końcu do wyrównania. Najpierw – jak Andrzej sugeruje. Po wyczyszczeniu (pamiętaj, że nie ma potrzeby do „gołego drewna” jak na zdjęciu powyżej) znów do spirytusu.
    Jest to wszystko tu już opisane „n” razy. Głównie w komentarzach, ale kompedium wiedzy to nasz portalowy Mistrz Andrzej K. (i jego teksty po prawej).

    Fotografuj krok po kroku i podziel się z nami, toż po to ten portal powstał – dla takich jak my wariatów.

    • inFidel
      inFidel
      24 marca 2016 at 11:03

      Moczenie w spirytusie… kłoci się to z moją naturą. Wolę użyć czegoś innego/tańszego – spirytus można wykorzystać w inny sposób.
      Planowałem przejechać zdzierakiem do drewna, mam 2 pęknięte gruszkówki i to na nich wypróbuję tę metodę.

  9. Faust
    24 marca 2016 at 12:30

    Coś tańszego w tej wersji może okazać się czymś…droższym ;)
    Zwłaszcza, że ilość spirytusu którą można do tego zużyć jest znikoma: jeśli zatkasz szyjkę to starczy tyle ile wlać do komina po rim. Tak zatkaną i zalaną fajkę owijam w całości folią aluminiową: zabezpiecza przed parowaniem, plus…z nadmiaru folii formuje coś na kształt podstawki, aby stała dokładnie tak jak tego potrzebuje.
    Zdzierak nie wydaje się być precyzyjnym narzędziem. Jeśli fajka jest zarośnięta w sposób tragiczny to najlepszą opcja jest spirytus+nożyk/frez. Jeśli zaś wnętrze komina na to pozwala to polecę Ci raz jeszcze: http://www.fajka.net.pl/wp-content/uploads/2015/11/6.jpg
    Taka siatka ścierna nie zatyka się prawie wcale. Dodatkowo możesz zmieniać stronę siatki, a te już zmęczone życiem siatki traktować jako wykończeniowe (zmniejsza się uziarnienie).

    • inFidel
      inFidel
      24 marca 2016 at 15:23

      Dziękuję za radę. Tak też zrobię – namoczę w etanolu.

  10. IwanA
    11 września 2017 at 21:37

    Głupie pytanie bardzo początkującego:
    – Czy jeśli zrobię wszystko zgodnie z podanym tu opisem, zostawiając jednak starą bejcę na wierzchu fajki (wygląda ok), coś jej się może stać w spirytusie lub w trakcie wypalania?
    – Ile ją trzymać w piecu?
    – Jaki spirytus – przemysłowy, spożywczy, salicylowy?
    Oby mi ktoś odpowiedział ^^”

    • KrzysT
      KrzysT
      11 września 2017 at 21:42

      Bejca po prostu zejdzie, jeśli potrzymali całość w spirytusie. Częściowo, lub całkowicie.
      Jeśli chodzi o pozostałe pytania, to odpowiedzi na nie wielokrotnie pojawiały się na portalu, użyj szukajki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*