Uzdatnienie starej fajki

6 lutego 2010
Autor:

Słowo „uzdatnianie” w tytule użyte jest z pełną odpowiedzialnością. Przedstawiony w tym artykule proces nie jest na pewno odnawianiem fajki – ingerencje są zbyt głębokie by pasował do nich termin „renowacja”. Ale kupujemy wszakże za grosze fajki nie posiadające wielkiej wartości – zarówno finansowej, jak i kolekcjonerskiej. W ich przystosowywaniu do palenia, przez właściciela i uzdatniacza, praktycznie nie ma granic – ważne jest to, by fajka się podobała, aby jej „obróbka” sprawiała frajdę i by bez obrzydzenia trzymać ją w zębach…

Na początku września 2009 r. przez bazarkiem na Wolumenie od mocno zużytego pana w stanie wątpliwym kupiłem zużytą i wątpliwą fajeczkę Adventure. Po małych targach – za 8 zł. „W razie czego, potrenuję” – pomyślałem sobie… Tym bardziej, że to nie wydatek, poza tym mam identyczną nową fajeczkę, z której już zdarłem lakier. Lubię w niej palić, więc pewnie i ta będzie smakować podobnie. W najgorszym razie, po prostu sobie potrenuję… Trening czyni mistrza…

Przygotowałem więc stół treningowy…

Przede wszystkim zestaw płócien i papierów ściernych. Płótna, brązowe, w gradacjach 60, 80, 150, 220, 240… Będą do zerwania na sucho lakieru i do wykończenia komina po dremelowym grzebaniu… Papiery, zielone – 400, 600, 800, 1000, 1200..

Ze 100 końcówek, jakie mi dołączyli do pudełka (koszt całości w Leroyu – 149zł) potrzebne mi będą do oczyszczenia komina dwie – stalowa szczotka i dość grube płótno ścierne na gumowym wałku.

Pierścień w Adventurce, jakże by inaczej, po chamsku przyklejony na lakier. Trzeba było z ostrożna, ale jednocześnie siłowo oderwać go od szyjki. No to oderwałem.

Czyszczenie komina takimi „narządami” to chwilka… Zgrubne zerwanie lakieru – też niezbyt długo..

Troszkę dłużej, ale przyjemniej, było wyrównać płótnem 240 komin i kolejno papierami wygładzić główkę z wierzchu.

A potem dezynfekcja – główka powędrowała do spirytusu, który kupiłem jako rozpuszczalnik do szelaku kilka lat temu. Tkwiła tam ok. 4 godzin. Co pewien czas mieszałem zawartość łyżeczką do herbaty.

Fajka nie była dużo palona, była po prostu poniewierana, stąd jej niewyjściowy wygląd. Spirytus nieznacznie zabarwił się jarzębiakowo. Przy pierwszej mojej odnawianej fajeczce nabrał barwy ciemnego porto. Jeszcze tylko czyszczenie wnętrza na kołeczku z ręcznikiem kuchennym i kilka wyciorów…

I tu wtręt bez obrazka, bo to zna chyba każdy fajczarz.. Po wyschnięciu fajki przez noc i wyprażeniu jej w 120 stopniach w piekarniku, zrobiłem jeszcze odświętne czyszczenie smakowe… Czyli wyciory namoczone w jarzębiaku (do wytrawnego aromatu jak znalazł), polana szmatka na kołeczku i pucowanie… Jeszcze potem trochę obsychania a w międzyczasie ustnik potraktowany ścierniwem do mycia zlewów i kibli. Dopiero jutro przyjdzie z fajkowo.pl pasta polerska do ustników, to poprawię wszystkie trzy ustniki, fajek, które zresocjalizowałem w ostatnim czasie.

Ale taki suchy półprodukt już cieszył…

Teraz kolej na bejcę, tym razem rustykalny palisander. Nakładany „tamponowo”, czyli namoczonym w bejcy ręcznikiem papierowym.

Potem wysychanie i posmarowanie Pipe Polishem do wrzośca firmy Savinelli. Nakładam dość grubo miękkim pędzelkiem do akwarel. Wysuszam z godzinę i polerka filcową końcówką dremelka. Poprawki na własnym, dużym i miękkim brzuchu odzianym w bawełnianego t-shirta. I jest fajnie. I wieczorem sobie w fajeczce zapalę.

Zaszufladkowany w kategorii Fajka w praktyce, Własnoręcznie w dniu 6 lutego 2010 , 16:02

106 komentarzy do “ Uzdatnienie starej fajki ”

  1. yopas
    yopas dnia 12 lutego 2010 o godzinie 12:30

    Ja niestety nie mam możliwości wypiekania fajek… stosuję za to długotrwałe suszenie w warunkach pokojowych. Namaczam w spirytusie, z przewracaniam do momentu, aż przestanie się barwić (drogo to wychodzi (no chyba, że ma się dostęp do tanich spirytusów), ale zakładam, że „robimy” te fajki, które „robić” warto… np. tę jalensową, warto było zrobić dla samej praktyki), potem wycioruję i taka fajka spoczywa sobie w ustronnym miejscu minimum miesiąc (legendarny Rotm (Pan Krzysztof Woźniak) naucza, że czas spoczynku im dłuższy, tym lepiej), po tym okresie robię ostatnie szlify najdrobniejszym papierem (nie używam woskowania na główce, czasem przecieram zewnętrze oliwą extra virgin) i zaczynam bardzo ostrożnie opalać (w zasadzie palić, bo nie zależy mi na warstwie nagaru, zależy mi na czarnym, smolistym, błyszczącym wnętrzu). W tym miejscu należy zwrócić uwagę na fakt, że poddaliśmy fajkę bardzo wyczerpującemu zabiegowi i drewno wewnątrz jest jakby delikatniejsze, bardziej podatne na nadpalenia. Niemniej w nagrodę dostajemy z reguły fajkę smaczniejszą, oddychającą, pozbawioną w duzym stopniu syfów swojej dotychczasowej egzystencji. I to jest jedna z nagród. Drugą jest praktyka, która zaowocuje przy każdym następnym procesie uzdatniania starej fajki, bo jak to jalens napisał, jest to coś innego niż renowacja.

  2. Alan
    Alan dnia 18 lutego 2010 o godzinie 23:17

    Takie pytanie, myślę, że dość ważne w tym temacie.
    Czy spirytus rozpuszcza bejcę?
    Mam jedną fajkę, jakaś stara brujera. Normalnie przetarłbym ją papierem ściernym, ale wzorzystość główki wyklucza ten sposób. Jeśli spirytus by to rozpuścił to po prostu wacikiem kosmetycznym bym go nanosił na fajkę.

    • yopas
      yopas dnia 18 lutego 2010 o godzinie 23:49

      Spirytus doskonale rozpuszcza bejce (choć nie jestem pewien, czy wszystkie), bo zdaje się, że one dzielą się na spirytusowe i jeszcze jakieś… moje czerwone lakierowane capitello od dawna jest naturalem, nawet zaczyna powoli się wybarwiać (powoli, bo mało palę). Możesz spróbować owijać w watę nasączoną spirytusem, albo wulgarnie wrzucić łebek do słoika, kieliszka, czy gdzie ci tam wejdzie (tutaj niestety trzeba się później stosować do tych wszystkich środków ostrożności, o których wyżej).
      UkłonY,

    • OK dnia 13 maja 2010 o godzinie 07:57

      Trochę offtopowo… Spirytus bardzo ładnie zmywa prekarbonizat z fajek Mr Bróg.

      • Alan
        Alan dnia 13 maja 2010 o godzinie 11:43

        Dobrze wiedzieć. A na przyszłośc zapamiętaj – na tym portalu nie istnieje coś takiego jak offtopic ;)

  3. Rheged
    Rheged dnia 18 lutego 2010 o godzinie 23:43

    Ano rozpuszcza, przynajmniej z moich doświadczeń. Jednak obawiałbym się na Twoim miejscu rozcieńczać bejcę spirytusem na główce – w sumie może płonne moje obawy, ale jakby to się głęboko wżarło, to nie wiem, czy nie zniszczyłoby drewna? Może ktoś bardziej doświadczony się wypowie?

    • jalens dnia 18 lutego 2010 o godzinie 23:54

      Spirytus niszczy wątrobę, wrzośca nie.

  4. Kuma
    Kuma dnia 23 lutego 2010 o godzinie 19:33

    fajnie się nakłada bejce na fajkę… wyciorem :) nie kapie, nie ma mazów.
    Choć mnie osobiście zdarzyło się bejcowac tylko dwie fajeczki i tylko dlatego, ze były kitowane.
    Największą radośc sprawia to, ze podczas czyszczenia papierem (choć nie wiem czy potraktowałbym papierem jaką mega starą, markową fajkę) wychodzi super usłojenie wrzośca. Potem tylko carnauba i polerka i fajka wygląda jak nowa.

  5. lgatto
    lgatto dnia 23 lutego 2010 o godzinie 19:59

    Jedno pytanko: o ścierniwo do mycia kibli… jak rozumiem chlor? Domestos czy inne świństwo?
    Jak to zrobić, rozcieńczyć i maczać?

    Szczerze się przyznam, że to mnie przeraża, bo mam fobię a propos chemii a miałbym ochotę na odnowienie jakiejś fajeczki. Dlatego prosiłbym o małe wyjaśnienie jak to się robi i czy są jakieś alternatywy dla chloru?

    • jalens dnia 23 lutego 2010 o godzinie 20:24

      Czy ty kupowałeś fajkę od bretońskiego chłopa, że jest tak potwornie uświniona. Nikt tak niechlujnie nie pali jak Francuzi.

      Nie miałem jeszcze tak śmierdzącej fajki, żeby nie wystarczył spirytus, raz użyłem tez soli kuchennej. Wpisz w wyszukiwarkę na forum FMS „metoda profesorska”.

  6. Kuma
    Kuma dnia 23 lutego 2010 o godzinie 23:07

    chlorem traktuje się tylko ustnik. A najlepiej przed wrzuceniem do domestosa zanurzyć końcowkę i sprawdzić czy czasem nie zajdzie jakaś mega burzliwa reakcja :) bo można stracić ustnik.
    Jesli nic takowego się nie dzieje – wrzucamy na 15-20 minut takowy ustnik do domestosa. Oczywiście wcześniej wkładając w ustnik wycior – tak zeby możnabyło za ten wycior wyciągnąć ustnik. Jesli złapiesz paluchami ledwie wyciągnięty ustnik z chloru – najprawdopodobniej odbiją się palce i bedziesz musiał je polerować :)
    Potem bierzesz ten ustnik pod ciepłą wodę i płynem do mycia naczyń myjesz, szorujesz. Potem odstawiasz do wyschnięcia – lub bierzesz papierowe ręczniki i czyścisz do sucha. Potem pasta do polerowania ustników, potem znowu ciepła woda z płynem. Potem tylko carnauba. I ustnik się świeci jak … oczy cyganki :D

    jesli zaś chodzi o sól – to ja tylko takowy zabieg stosuje do używanych fajek. Uzywałem najpierw jodowanej, jednak zapach jodyny utrzymuje się przez około 2-3 tygodnie. Dostałem od kolegów sól niejodowaną i różnicę widać, a przede wszystkim czuć. 2-3 zabiegi i fajka jest świezutka. Nie ma zapachów poprzednich tytoni. Raz mi się zdazyło, ze sypałem sól i zakrapiałem spirytusem 8 razy i dopiero puścił zapach poprzedniego tytoniu.

    pozdrawiam

    • lgatto
      lgatto dnia 24 lutego 2010 o godzinie 07:28

      dziękuję za wyczerpującą odpowiedź :)

  7. tatar.tatar dnia 24 lutego 2010 o godzinie 10:10

    Mam pytanie odnośnie fajki ryflowanej – mam taką która jest bejcowana i (o zgrozo) lakierowana. Ponadto, jeden z jej poprzednich właścicieli próbował się tej warstwy pozbyć (najprawdopodobniej dremelkiem lub szczotką drucianą) ale (zapewne ze względu na mizerny efekt) zaprzestał pracy po odsłonięciu wrzośca w kilku tylko miejscach. Wygląda to jeszcze gorzej niż miejsa gdzie nic nie robił.
    Po tym krótki wstepie pytanie:
    W jaki sposób usunąć z ryflowanej fajki bejce i lakier w miarę możliwości bez szkody dla struktury fajki. Dodam że nie jest to jakiś szczególnie cenny egzemlarz – zwykła albanka, zapewne mocno kitowana i z tąd taka powłoka.

    • jalens dnia 24 lutego 2010 o godzinie 10:35

      Pierwsze próby spirytusem i szorowanie takim grubawym szorstkim zmywaczkiem do garów. Powinno wystarczyć, aczkolwiek to dość dużo pracy. W przypadki albanek trudno mówić o lakierowaniu – rzecz jasna, jeśli chodzi o dość wiekowe fajki – za czasów Envera Hodży imperialistyczne lakiery nie były tam znane z przyczyn ideowych, więc fajki szelakowano. Można w sklepach meblarskich kupić rozpuszczalniki do szelaku, to niemal czysty spirytus z jakimiś bezbarwnymi i bezwonnymi skażeniami. Jest pity dość powszechnie w niektórych mało dżentelmeńskich środowiskach – co jest może niesmaczne, ale stanowi niezłą rekomendację do stosowania w odnawianiu i higienizacji fajek.

      Sam nie mam sumienia, żeby wrzucać fajkę do spirytusu spożywczego, więc używam głównie w tej postaci.

      Mocno trzeć, często zmywaczek nasączać. Jeśli chcesz się pozbyć bejcy, to i utopić kilkakrotnie główkę na kilka-kilkanaście godzin w spirytusie. Kitowań bym się nie spodziewał, „twarde” ryflowanie polegało na dodłutkowaniu się do twardego wrzośca w miejscach wad materiałowych.

  8. Alan
    Alan dnia 12 maja 2010 o godzinie 18:10

    Czy do metody profesorskiej koniecznie trzeba zedrzeć cały nagar (i do gołego drewna)? Czy można ewentualnie zostawić takie przyciemnienia w kominie jakie są na ilustracjach?

  9. Wojtek Pastuch
    keilwerth dnia 12 maja 2010 o godzinie 18:46

    Do gołego drewna nie trzeba zdzierać (bo właściwie nigdy nie trzeba). To zależy też od wieku i stanu fajki. W dość nowych i delikatnie palonych fajkach zaraz pod nagarem jest jasne drewno, ale w starych, palonych wiele lat fajkach drewno jest ciemne nawet na 2mm, więc darcie do jasnego to niszczenie fajki. Wystarczy zdjąć nagar do bezpiecznego minimum. Alkohol i tak rozpuści resztki smoły w pozostałej warstewce nagaru, które potem wsiąkną w sól.

  10. Pendrive dnia 27 lipca 2010 o godzinie 20:07

    Czy kąpiel w spirycie to krok konieczny? Co mam na celu – zmycie bejc, wosku, zabrudzeń czy raczej dezynfekcje? Czy można zamiast kąpieli zastosować np. przetarcie powierzchni + metoda profesorska? Powinno to oszczędzić trochę spirytu.
    Pozdrawiam

  11. jalens dnia 27 lipca 2010 o godzinie 20:25

    Nie wiem, czy metoda profesorska oszczędza spirytus… A takie moczenie ma za zadanie wszystko, o czym napisałeś.
    Raczej nie żałuj, to ma chyba być Twoja fajka… Wbrew pozorom małpeczka spirytusu lubuskiego wystarczy na kilka faje, a jak chcesz oszczędzać, to kup rozpuszczalnik do szelaku, jest trochę mniej spożywczy, a nie ma dodatków zapachowych jak denaturat.

  12. JSG
    JSG dnia 27 lipca 2010 o godzinie 20:28

    Kąpiel zasyfionej fajki ma na celu rozpuszczenie i wypłukanie produktów spalania nie tylko w kominie, ale również w kanale dymowym. A to że rozpuści bejce… trudno się mówi i bejcuje na nowo.
    Zakładam że twoim problemem jest cena spirytusu w Norwegii, gdzie alkohol jest koszmarnie drogi…

    Znajdz sklep rzemieślniczy z bejcami, szelakami itp i zapytaj czy nie mają alkoholu do rozcieńczania szelaku, jest to 90% spirytus etylowy z ok 5% dodatkiem alkoholu izopropylowego, w Polsce cena takiego alkoholu to ok 10zł za litr. JEst równie skuteczny co spirytus spożywczy a cena jest zdecydowanie bardziej atrakcyjna. Ale dokładnie dopytaj, bo chodzi o taki rozcieńczalnik który nie powoduje zmętnienia naturalnej politury, od denaturatu szelaki mętnieją.

    Oczywiście możesz też wyfrezować wnętrze fajki,frezem nastawnym lub nożykiem i potem profesor, ale nie w każdej fajce się to uda, można papierem ściernym, ale nie dość że się kurzy, to jeszcze trwa nie wiadomo ile.
    Czasem lepiej jest zrobić metodę profesorską, potem frezować na mokro i potem powtórzyć metodę z solą i znów frezować.

    Jest jeszcze jedna skuteczna, ale nie popularna metoda na odsyfianie fajki.
    Wszelkiego rodzaju smoły doskonale rozpuszcza aceton. Pisał o tym bodaj [fajczarze.pl], praktykowałem, fajce nie zaszkodziło, ja żyję, ale stosowałem go nieco inaczej- do środka szmatka nasączona acetonem, a do kanału wycior, jak wszystko namokło to frezowałem, a kanał dokładnie czyściłem acetonem aż wycior wychodził biały, na końcu już po dokładnym wyschnięciu fajki przecierałem spirytusem, wnętrze komina papierem ściernym. Aceton paruje błyskawicznie, więc kiedy nasączysz fajkę owiń ją folią aluminiową- nie torebką foliową, czy folią śniadaniową, bo te aceton rozpuści, folią aluminiową. W podlinkowanym wyżej wątku, koledzy o sporej wiedzy z zakres chemii snują różne teorie odnośnie metod płukania wrzośca, metody profesorskiej, metody acetonowej, i tu na na fajkanecie jeszcze chyba nie opisywanej metodzie węglowej, warto się zapoznać z tymi opisami. Ale jak w każdej dziedzinie i tu, są teoretycy, onaniści i praktycy. Trzeba poznać zdanie przedstawicieli każdej z tych grup. Warto. Po czym wypracować własną praktykę, opartą na zdobytych informacjach. Jak widać w tym wątku toczyła się dyskusja na temat penetrowania drewna przez smoły rozpuszczone w alkohlu, a na koniec przyszedł pan chemik i napisał że to nie tak działa…
    Czasem, jak nie mam pod ręką spirytusu, zwykle w fajkach które trzymam w warsztacie, ustniki i kanały dymowe czyszczę acetonem, ale nie tak dokładnie by nasiąknęło drewno.

  13. Swiety
    swiety dnia 6 sierpnia 2010 o godzinie 00:44

    Mam dwa pytanka do szanownego gremium:
    1. Jaką bejcą bejcuje się fajkę? Chodzi o to czy może to być zwykła bejca do mebli, czy jest jakaś specjalna? Na co zwracać uwagę przy wyborze wspomnianej bejcy?
    2. Kilka dni temu kupiłem nową fajkę. Dość przyzwoitą (jak sądzę) i przyzwoitej firmy. Po kilku dniach ustnik, który był czarny, zrobił się szary. I to nie jednolicie, a wystąpiły różne przebarwienia. Jakby fajka leżała na słońcu przez rok. Czy jest to wada, którą należy reklamować? Czy można coś z tym zrobić i czy po ewentualnym zabiegu, sprawa się nie powtórzy?

  14. KrzysT
    KrzysT dnia 6 sierpnia 2010 o godzinie 00:54

    Ad 1. O naturalnych bejcach pisali na alt.pl.fajka, o tu: [tinyurl.com]
    (oczywiście moja opinia – nie bejcować, zostawić jak jest, spolerować, ewentualnie zacarnaubić)
    Ad 2. Jaka fajka, jaka firma? Jestem ciekaw, dlaczego zszarzało. Za długo było w pudełku? Ustawiłeś obok palonych fajek? Naraziłeś na światło, na kurz?
    Reklamować pewnie można, bo szarzeć tak od razu nie powinno. Na przyszłość pokryć carnaubą. Oczywiście można spolerować, o ile ci się chce.

  15. Swiety
    Swiety dnia 6 sierpnia 2010 o godzinie 01:15

    Ad 1. No to ciekawe rzeczy tam piszą. Tylko, że czekac latami na kolor…? Może pomyslę rzeczywiście o naturalnych, domowych sposobach. Nie żeby to jakaś droga fajka była, ale lubię się pobawić.
    Ad 2. Wiesz, specjalnie nie podawałem nazwy firmy na forum z przyzwoitości. Fajka stała rzeczywiście obok palonych fajek. W pudełku mogła rzeczywiscie leżec dlugo, bo srebrny pierścień zaszedł patyną. Ze światłem to jest tak, że… no wiesz… w piwnicy nie leżała. Ale na słońcu też nie. Tym bardziej, że fajki u mnie są w pokoju od północy :) A kurzu raczej ta fajka nie zaznała. Mam dziewczynę pedantkę ;)

    • jalens dnia 6 sierpnia 2010 o godzinie 08:44

      Skoro viriola spatynowała, to i ustnik poszarzał. Musisz więc użyć sposobów jak pzy renowacji fajki. Trochę znajdziesz i nas, wszystko w wiadomościach zawartych na grupie :)

      Jeśli Ci się śpieszy z tym malowaniem (tak nawiasem mówiąc, fajka znacznie ciemnie już po kilku, kilkunastu paleniach), to możesz kupić tzw. bejcę rustykalną. Ładnie kryje, głęboko nie wsiąka, nie brudzi palców, nie zmienia smaku, a poza tym łtwo ją potem zmyć po kąpieli w spirytusie – czyli ideał.

    • KrzysT
      KrzysT dnia 6 sierpnia 2010 o godzinie 09:18

      Jakiej przyzwoitości, forkrajstsejk. Przyzwoitością to ma się wykazywać producent, nie wypuszczając badziewia i – ewentualnie – uwzględniając reklamację.
      Przyzwoitość to wymaga poinformować kolegów, żeby się nie nacięli ;)

  16. JSG
    JSG dnia 6 sierpnia 2010 o godzinie 09:49

    O bejcowaniu w praktyce: [youtube.com]
    Używać bejcy dobrej jakości, spirytusowych. Uważać na to by nie dostała się wewnątrz komina.
    Ale ustnik zszarzał czy zzieleniał/pożółkł? Jeśli fajka jest kupiona jako nowa, nie była objęta żadną przeceną, to reklamować, awanturować się, nich dadzą puszkę tytoniu w ramach reklamacji, lub odeślą do producenta.
    O polerowaniu ustników było wiele, jest kilka sposobów, większość skuteczna. Najprościej pastami polerskimi typu tempo (pasta woskowa lekko ścierna) od biedy cifem. Najbardziej inwazyjna, od gradacji 400 do 2000, na wodzie, papierem ściernym.

  17. Jacek A. Rochacki dnia 6 sierpnia 2010 o godzinie 12:19

    Zmiany zabarwienia ustnika są najczęściej wynikiem utleniania się materiału ustnika, a dokładniej: poza samym procesem utleniania się następują także reakcje pomiędzy tym, co „niesie” powietrze (np. związki siarki) a materiałem, z którego wykonany jest ustnik. Stąd ustniki ebonitowe ( wykonane z kauczuku wulkanizowanego z siarką) najczęsciej zmieniają barwę na zielonkawo-brązowawo-żółtawą. Przebarwienia „plamiste” mogą wskazywać na nierówne wymieszanie się komponentów masy, z której wykonany jest ustnik. Przebarwienia szarawe mogą wskazywać, iż dany ustnik nie jest ustnikiem wykonanym z wulkanitu/ebonitu, a najpewniej z któregoś z nowocześniejscych tworzyw, jak tworzywa akrylitowe czy lucitowe. I tak dochodzimy do początku: warto by znać dokładniejsze dane tej fajki aby ustalić, z jakiego to mianowicie materiału ów ustnik jest wykonany.

  18. Swiety
    Swiety dnia 6 sierpnia 2010 o godzinie 17:53

    Tak na wstępie: to bardzo miłe, że tyle osób chce pomóc dobrą radą i serdecznie wszystkim dziękuję.
    Wygląda na to, że będę musiał napisać co to za fajka. Jest to Peterson Sterling Silver [fajkowo.pl]. Od razu zastrzegam, że nie mam pretensji ani do firmy, ani do sprzedawcy. Dzwoniłem do sprzedawcy i powiedział, że reklamację bezproblemowo przyjmie i że nie zdarzyło się, żeby Peterson reklamacji nie uznał. Chodzi tylko o to, że może to potrwać nawet i dwa miesiące. Dlatego wolałbym załatwić sprawę we własnym zakresie. Tym bardziej, że przez ten już tydzień bardzo ją polubiłem :) Jeśli chodzi o sam ustnik, to wynika z tego, że jest akrylowy. I zgadza się ty z tym co pisze Jacek A. Rochacki. Ja może byłbym w stanie uwierzyć, że zrobił się zielonkawo-brązowawo-żółtawy, ale moja kobita twierdzi, że kolor jest szary i ewentualnie może się zgodzić na kompromis, że da się w nim dostrzec nutkę brązu. Ebonit pewnie to nie jest, bo ten materiał chyba już wyszedł z użycia. Tak czy tak, najpierw wypoleruję ustnik filcem z pastą, a potem będę się zastanawiał.
    Jeśli chodzi o tę druga fajkę, którą chciałem bejcować, to chyba się dam namówić na polerkę i wosk, bez bejcowania. W prawdzie wolę trochę ciemniejsze fajki, ale bejca mi się nie zmyła tak całkiem, więc główka jest jasno beżowa z jasno brązowym usłojeniem. Skoro i tak z czasem stanie się ciemniejsza pod wpływem palenia, to myślę, że będzie ładna. Poza tym zawsze to jakieś nowe doświadczenie :) Tym bardziej, że kolor zawsze można zmienić i jak stwierdzę, że jednak wolę fajkę różową w żółte słoniki, to nic nie stoi na przeszkodzie żeby ją przemalować :)

    • jalens dnia 6 sierpnia 2010 o godzinie 18:09

      Bardzo mi się podoba Twoja… pogoda ducha. Fajnie, że się wczoraj zarejestrowałeś :)

  19. Swiety
    Swiety dnia 6 sierpnia 2010 o godzinie 18:08

    Jeszcze jedna rzecz z tym ustnikiem: Właśnie zauważyłem, że od spodu ustnik jest trochę bardziej czarny. mam, więc wrażenie, że jakąś rolę ogrywa tu światło. Choć, jak już wcześniej pisałem, fajka nie stoi w nasłonecznionym miejscu, to jednak na brak światła nie może narzekać z powodu malej odległości od okna. Ale w tym samym miejscu stoją również inne fajki i nie wyblakły im ustniki.

  20. Jacek A. Rochacki dnia 6 sierpnia 2010 o godzinie 18:25

    Jeśli ustnik jest, jak czytamy w opisie Sprzedawcy, wykonany z masy akrylitowej, to jasne, że zabarwienie będzie właśnie szarawe; przy okazji nauczyłem się, że współczesne Petersony mają ustniki akrylowem, nie ebonitowe tak, jak np. moje i to nie takie znów stare, gdyż pochodzące z roku 1976 i 1983. Natomiast nierówne rozłożenie przebarwień wskazuje na takie jak to się zajawiło wymieszanie masy, z której stworzono ustnik.

    Naprawdę znakomicie rozumiem chęć jak najszybszego cieszenia sią nowo nabytym „palidełkiem” ale martwiłbym się, czy aby własna walka z efektami utlenienia nie spowoduje wygaśnięcia gwarancji. Może by było bezpieczniej uzbroić się w cierpliwość, i skoro istnieje szansa uruchomienia procedur gwarancyjnych, jednak by z nich nie skorzystać ? Jeśli nie, to wykonałbym polerowanie ustnika na polerce/maszynie polerskiej z tarczą nie filcową (filc jest ostry, tarcze filcowe w kontakcie z materiałami miękkim niespodzianie dla mało wprawnego polerownika wykazują własności stricte szlifierskie/ścierne) a z miękkiej bawełny o średnicy ca 120 mm z pastą Dialux w edycji białej na obrotach ok. 2400-2800 r.p.m. Podczas polerowania zwracałbym szczególną uwagę na opracowywanie okolic sygnatury – logo na ustniku. Acha: oczywistością jest, iż takie operacje przeprowadzamy na ustniku włożonym/wmontowanym w fajkę; w porzeciwnym przypadku grozi zaoblenie krawędzi ustnika w miejscu, gdzie styka się on z wrzoścem. Pamiętajmy o ściernych/szlifierskich własnościach każdej, nawet niewinnie się prezentującej pasty polerskiej. Takie techniki polerowania nie są wszak niczym innym, jak polerowaniem/nadawaniem błysku przez kontynuację szlifowania.

    • Swiety
      Swiety dnia 6 sierpnia 2010 o godzinie 18:37

      W takim razie spróbuję z tą bawełną. Tak się składa, że mam tarczę z bawełną o zbliżonej średnicy. Polerowanie zrobię tylko raz. Jeśli ustnik stanie się czarny i taki pozostanie, to sprawa załatwiona. Jeśli jednak znów zszarzeje, to nie będę powtarzał polerowania tylko od razu składam reklamację. Mam jednak nadzieję, że to polerowanie da oczekiwany efekt.

      • Jacek A. Rochacki dnia 6 sierpnia 2010 o godzinie 18:55

        - zatem trzymamy palce, z radosną ciekawością oczekujemy sprawozdania z przeprowadzonej operacji.

        Jeśli jest Pan Osobą Biegła, to proszę serdecznie o wybaczenie nudnego powtarzania propedeutyki: pamiętamy, iż pastę polerską nakładamy nie, „jak leci” a z jednej (np.lewej dla Osób praworęcznych) strony/krawędzi tarczy, a przedmiot polerowany „prowadzimy” spokojnymi, pewnymi ruchami zawsze w jedną stronę zaczynając od tej „zadanej” pastą krawędzi poprzez szerokość czoła roboczego tarczy. Podczas takiego działania ewentualny naddatek materiału polerskiego jest rozprowadzany i finalnie przy końcu każdego „suwu” pracy jakby „zdejmowany” z opracowywanego obiektu. Pamiętamy także, iż zawsze pracujemy w dolnej frontowej”ćwiartce” czoła roboczego mierząc po obwodzie tarczy.

        • Swiety
          Swiety dnia 6 sierpnia 2010 o godzinie 19:09

          Kilka razy w życiu polerowałem, ale wskazówki kogoś, kto robił to wiele razy są cenne, ponieważ taniej jest korzystać z doświadczeń innych niż swoich. Na pewno dostosuję się do wszystkich rad i jak operację przeprowadzę, to zdam relację o efektach.

        • Kalumet dnia 7 sierpnia 2010 o godzinie 22:56

          Panie Jacku, tych kilka zaledwie uwag o polerowaniu – doprawdy, bezcenne. Nie wszyscy są „Osobami Biegłymi”, są też początkujący, którzy w wielkich bólach i z obawami przed popełnieniem błędów ślęczą, tak jak ja, nad swoją pierwszą w życiu odnawianą fajką. I oni bardzo wyczekują takiego właśnie „nudnego powtarzania propedeutyki” (pyszne określenie!). Dziękuję i pozdrawiam.

          • Jacek A. Rochacki dnia 8 sierpnia 2010 o godzinie 00:46

            - serdeczne dzięki za miłe słowa. Tyle, że te kilka zdań to mini część tematu „szlifowanie i polerowanie”, wchodzącego w zakres prowadzonych przeze mnie już sporadycznie zajęć dla muzealników, konserwatorów etc. Niektóre z prezentowanych tam zagadnień są szerzej omówione w tekście referatu: „Techniki zdobnicze na powierzchniach gładkich stosowane w dawnym złotnictwie” o czym tu wspominam, gdyż jestem zdania iż wiele zawartych tam informacji jest przydatne przy restauracji także fajek. Rzecz wraz z innymi materiałami po tej sesji będzie jesienią wydana drukiem, póki co, w tzw. nagłych przypadkach upraszam o kontakt pod adres: jar/at/webmedia/dot/pl

  21. Swiety
    Swiety dnia 6 sierpnia 2010 o godzinie 18:27

    Jalens, z tą pogodą ducha, to nie jest aż tak jak myślisz. Ten róż i słoniki, to tylko przejaskrawiony przykład z nutką sarkazmu i przekory. Generalnie nie gustuję w tego typu motywach :) Zresztą myślę, że fajka „zdobiona” takimi motywami uwłaczałaby mojej godności, zważywszy na format i klasę mojej, skądinąd skromnej osoby… :) Żartowałem, nie mam takiego mniemania o sobie.
    Pozdrawiam serdecznie.

    • jalens dnia 6 sierpnia 2010 o godzinie 18:36

      :D

  22. JSG mobilnie dnia 6 sierpnia 2010 o godzinie 18:53

    wracajac na chwile do tego czy ebonit wyszedł z użycia, Akryl wydaje się być jedynie epizodem w fajczarskiej przygodzie. Podobnie jak kiedyś stosowano nylon.
    Oczywiście z racji ekonomicznych- myślę, akryl jest stosowany w niższych seriach fajek dużych manufaktur.
    W nieomal wszystkich fajkach wysokich serii, fajkach robionych ręcznie przez twórców niezależnych jest stosowany ebonit. Jest on wydaje się najdoskonalszym materiałem na ustnik, pomimo swoich wad. Przede wszystkim jest to kwestia tego jak trzyma się w zębach, optymalna twardość i trwałość. Technologia produkcji ebonitu jest cały czas rozwijana, istnieją również manufaktur specjalizujące się w produkcji ebonitu na ustniki i… długopisy/pióra.
    Ja nie wyobrażam sobie palenia w fajkach zz nylonowym ustnikiem, na codzień. Oczywiście paliłem w takich, najdalej kilkanaście dni temu, przez jakiś czas również stosowałem akrylowy ustnik do jednej swojej fajki jako zamiennik, jest to paskudne uczucie… zapewne subiektywne, ale popularność ebonitu w wysokich seriach wydaje się potwierdzać że nie tylko moje.

    • Swiety
      Swiety dnia 6 sierpnia 2010 o godzinie 19:02

      Chyba właściwie miałem na myśli, że ebonit wyszedł z użycia w tym przedziale cenowym, który jest dla mnie optymalny. Czyli do zaakceptowania. Pewnie każda następna fajka jaką kupię, będzie z wyższej półki niż poprzednia. jest więc szansa, ze dorobię się ebonitu :) Jako początkujący fajczarz, w pierwszej kolejności chciałem skompletować zestaw sześciu fajek, bo z wyliczeń wynika, że tyle potrzebuję. Następne będę kupował z innego powodu: Jak mnie urzeknie :)

  23. Jacek A. Rochacki dnia 6 sierpnia 2010 o godzinie 19:21

    Samemu jestem zwolennikiem ustników ebonitowych, ale od dawna notuję istnienie ustników z nowocześniejszych tworzyw i to w fajkach z dość wysokiej półki. Pamiętam także, iż pewne minusy ebonitu spowodowały, iż Ś.P. William Ashton Taylor na użytek fajek przez siebie produkowanych, a niewątpliwie zaliczających się do tzw. światowego topu wymyślił i stosuje tworzywo bardziej „akrylitopodobne” niż ebonit, czyli Ashtonit.

    Zerknąłem na cene tego Petersona. Cóż, w moim postrzeganiu spraw fajkowych i w moim doświadczeniu w tym przedziale cenowym jest już szeroki wybór, w tym fajek z najwyższej użytkowo rzecz biorąc półki . Tyle, że trzeba by zacząć brać pod uwagę fajki używane tzw. estate. Ale nie tylko: nawet w kategorii fajek nowych: za takie pieniądze daje się kupić fabrycznie nowego Astley’s robionego przez Ashtona, Leslie Wooda czyli Ferndown, Jamesa Upshall, o Dunhillu nie wspominając.

    • Swiety
      Swiety dnia 6 sierpnia 2010 o godzinie 19:41

      Szczerze mówiąc, nie orientuję się w fajkach aż tak dobrze. Nie wiem też gdzie ich szukać. Z wymienionych firm znam tylko Dunhill’a i Ashtona, ale ceny, na jakie się natknąłem, znacznie przekraczały kwotę tysiąca złotych. Na razie muszę się pocieszać rabatem 2% na fajkowo.pl :) A na używane fajki przyjdzie czas jak uznam, że cokolwiek na ten temat wiem. Ale to już jest temat nieco odbiegający od wątku uzdatniania fajek. Nie mniej jednak chętnie podyskutowałbym. Jeżeli więc mógłbym liczyć na jakiś prywatny adres, to chętnie skorzystam.

      • jalens dnia 6 sierpnia 2010 o godzinie 19:51

        Skorzystaj z linków z tego tekstu [fajka.net.pl]

        • Jacek A. Rochacki dnia 6 sierpnia 2010 o godzinie 19:56

          - z ust mi Pan wyjął tą lewatywę, panie doktorze :) warto na początek zapoznać się z tzw. podstawową literaturą przedmiotu. Natomiast w miarę możliwości służę pod znanym niektórym z nas adresem jar/at/webmedia/dot/pl

    • JSG mobilnie dnia 6 sierpnia 2010 o godzinie 20:09

      Oczywiście zdaje sobie sprawę z tego że są stosowane różne materiały, ale Jak by wziąć w przysłowiową garść kilka set przypadkowych fajek, nawet współczesnych, przypuszczam że ustniki z innych niż ebonit materiałów stanowiły by zaledwie niewielki procent całości. W wielu przypadkach, obserwując fajki, szczególnie fajki wykonywane przez nazwijmy to twórców niezależnych, zastosowanie innych niż ebonik materiałów wiąże się z chęcią użycia innego niż czarny koloru (oczywiście czarny i różne wariacje cumberlandu.

  24. Pendrive dnia 6 sierpnia 2010 o godzinie 19:48

    Miałem opory przed szlifowaniem ustnika papierem ściernym, więc spróbowałem cifem (taki proszek do czyszczenia przypalonych garnków ;) ). Bardzo ładnie usuwa utlenienia i przebarwienia na stali, z ustnikiem poradził sobie bardzo dobrze.

  25. Swiety
    Swiety dnia 7 sierpnia 2010 o godzinie 23:48

    Właśnie skończyłem pracę nad tym wyblakłym ustnikiem. Właściwie, to skończyłem chwilę temu, ale musiałem pozbierać szczękę z podłogi. Opadła mi jak zobaczyłem ustnik: jest czarny jak… nie powiem co u kogo i błyszczy jakby był ze szkła. Postanowiłem więc wszystkie ustniki wypolerować. Teraz tylko będę czekał, czy nie zszarzeje znowu. Za jakieś dwa tygodnie podzielę się informacją. Jeśli chodzi o samą metodę, to posłuchałem Pana Jacka, ale troszkę zmodyfikowałem. Przeszlifowałem ustnik papierem ściernym o granulacji 1000, potem 2000 i 2000 na mokro. Następnie nałożyłem pastę tempo na tarczę filcową do wiertarki i przepolerowałem. Na koniec polerka tarczą z flanelą, o jakiej Pan Jacek pisał. Przy okazji pojechałem po srebrnym pierścieniu, więc na urlopie będę miał jak znalazł: można się przy nim golić.

    • jalens dnia 8 sierpnia 2010 o godzinie 00:08

      A ja się cieszę razem z Tobą, a także z tego, że kompetentni koledzy postarali się pomóc.

  26. Pendrive dnia 10 sierpnia 2010 o godzinie 00:08

    „Renowacyjki” ciąg dalszy.
    Ustnik ebonitowy, po lekkim przeszlifowaniu zaczął okropnie capić. Nie „popielniczką” ale raczej „tworzywem sztucznym”. Utopić chama w chlorze? Czy spiryt wystarczy?
    Pozdrawiam

    • jalens dnia 10 sierpnia 2010 o godzinie 00:14

      Ja z tymi chlorami bym raczej uważał. Miewałem dziwne przygody z ustnikami z wybielaczy.

      • Pendrive dnia 10 sierpnia 2010 o godzinie 00:18

        Czytałem na forum, ktoś ostrzegał że może wystąpić reakcja. Czyli… Raczej spiryt? A co może być przyczyną smrodu, słaby materiał ustnika?

        • jalens dnia 10 sierpnia 2010 o godzinie 00:41

          Janek napisał – ot tak sobie śmierdzi, a potem się wywietrzy. Do fajki też się nie pcha nocha zaraz po czyszczeniu. :D

    • Pendrive dnia 30 sierpnia 2010 o godzinie 23:47

      Nie wiem czy to dobry temat na zadanie takiego pytania, ale…
      Otóż Grobow ten, miał taki dziwaczny filtr, otóż nie miał on kształtu jednolitego walca, a wyglądał tak:
      [img690.imageshack.us]
      Co to? Dlaczego tako to to wyglądało? Jakiś patend Dr. Grabowa?
      Nie ma to co prawda większego znaczenia, gdyż raczej będę palić bez filtra… Ale ciekawość kazała mi zapytać

      Pozdrawiam

      • JSG
        JSG dnia 31 sierpnia 2010 o godzinie 10:30

        To zdaje sie bardziej byl skraplacz niz filtr? Wykonany z aluminium?
        [skitch.com] np coś w tym guście?
        Musimy rozróźniać filtr od skraplacza. Mają inne funcke i inną metodę działania.

        • Pendrive dnia 31 sierpnia 2010 o godzinie 13:05

          Filtr. Był z jakiegoś tekturopodobnego materiału.

          • JSG
            JSG dnia 31 sierpnia 2010 o godzinie 22:04

            moze to byl filtr tekturowy 4 lub 6mm ktory sie poprostu rozpuchł poza szyjka czopa ustnika?

            • Pendrive dnia 31 sierpnia 2010 o godzinie 22:12

              Wątpię, był zbyt równy, wyglądał na fabryczny.

              Cholera, szkoda że go wyrzuciłem, bo tak to chyba nie rozwiążemy zagadki…
              Trudno, widać to była jakiś dziwaczny wynalazek albo prototyp :)
              Pozdrawiam

  27. JSG
    JSG dnia 10 sierpnia 2010 o godzinie 00:16

    to zapach ebonitu, specyficzny taki siarkowo kauczukowy.
    Teoretycznie powinien mieć taki zapach tylko szlifowany, zostawiony w spokoju, po przetarciu spirytusem, w ostateczności po polerowaniu powinien przestać,

    • Pendrive dnia 10 sierpnia 2010 o godzinie 00:19

      O, tego nie wiedziałem. Dziękuję.

  28. Krz dnia 24 sierpnia 2010 o godzinie 03:18

    Witam,
    wpierw chciałbym pogratulować autorowi za publikację powyższego poradnika, oraz podziękować za włożona pracę.
    Jednocześnie nurtuje mnie jedno pytanie – po włożeniu wyszlifowanej fajki do spirytusu, przyjmuje ona wspaniały, jasnoczerwony kolor. Niestety, znika on po wyjęciu główki z kąpieli i odparowaniu spirytusu. Stąd też moje pytanie – jest jakiś sposób na zachowanie tej barwy, czy trzeba posiłkować się bejcami?

    Pozdrawiam,
    Krzysztof

    • KrzysT
      KrzysT dnia 24 sierpnia 2010 o godzinie 07:35

      Przyjmuje, bo jest mokra.
      Natomiast kolor… czerwony? Jesteś pewien, że to nie kwestia resztek bejcy? Jaki kolor ma spirytus po dniu moczenia?
      Jak doszlifujesz ją i spolerujesz po spirytusie i ewentualnym wygrzewaniu (tylko daj jej wcześniej przyzwoicie wyschnąć), to efekt przynajmniej do pewnego stopnia odzyskasz.
      Woski polerskie (Dialux, czy też czego tam będziesz używać) też pociemniają fajkę. Carnauba nadaje charakterystyczny „mokry” połysk.
      No i trzeba pamiętać, że wybarwia się też od palenia – po kilku nawet paleniach fajka jest wyraźnie ciemniejsza i rysunek słojów jest lepiej skontrastowany, dzięki migrującym ku powierzchni sokom tytoniowym.
      Tak blada jak po wyjęciu bezpośrednio ze spirytusu w każdym razie na pewno nie będzie (bo wtedy faktycznie bywa szokująco jasna).

      • Krz dnia 24 sierpnia 2010 o godzinie 13:33

        Dziękuje za szybką i wyczerpującą odpowiedź.

        Dokładnie, chodzi mi o kolor mokrego wrzośca! Ta barwa na pewno nie jest kolorem bejcy, a spirytus po dwóch moczeniach już się praktycznie nie odbarwia.

        Po tym co napisałeś, chyba rzeczywiście ominę bejcowanie. Czyli została mi polerka (stopniowo: wełna stalowa, papier ścierny 1200, pasta polerska do wrzośca), wykończenie Carnaubą i cierpliwe pykanie aż zarysują się słoje.

        Pozdrawiam,
        Krzysztof

        • KrzysT
          KrzysT dnia 24 sierpnia 2010 o godzinie 14:19

          Wełny stalowej nie używałem (choć mam), ale nie jestem pewien, czy nie należałoby odwrócić kolejności (1200 -> wełna). Kwestia, jaka to wełna, 000?
          Kwestia co chcesz osiągnąć, po 1200 jest fajny semi-mat.
          Natomiast kolor mokrego wrzośca – według mnie najbardziej zbliża do tego carnauba.
          Powodzenia w polerowaniu.

          PS. A wygrzewanie omijasz? Nie ma potrzeby, czy nie ma warunków?

        • marek milczek
          marek milczek dnia 24 sierpnia 2010 o godzinie 16:17

          spróbuj metody opisanej tutaj

          [fajka.net.pl]

          marek

  29. Krz dnia 24 sierpnia 2010 o godzinie 19:13

    Wełna jest z zestawu polerskiego zakupionego w jednym z hipermarketów. Nie ma dokładnie oznaczonej gradacji, ale papier ścierny 1200 zostawia gładszą powierzchnię niż najdrobniejsza wełna z tego zestawu.

    Przetarłem papierem ściernym, wypolerowałem pastą do wrzośca i faktycznie, fajka ma kolor prawie taki jak chciałem! Jeszcze carnauba, coby nadać ostatecznego połysku, tydzień odpoczynku i tak oto dorobię się dedykowanej fajki pod SG Perfection.
    Niestety, nie wygrzewałem z braku możliwości. Może przy następnej renowacji uda mi się zastosować tą metodę.

    Pozdrawiam,
    Krzysztof

  30. montoya
    montoya dnia 5 listopada 2010 o godzinie 09:40

    mam pytanie znad pierwszej uzdatnianej fajki. zrobiłam wszystko zgodnie z Jalensową instrukcją i było super do momentu, kiedy fajka trafiła do piekarnika. straciła tam swoją piękną jasną barwę, jakiej nabrała po spirytusie, ale nic to. gorzej, że przestała być kompatybilna z ustnikiem. szyjka zrobiła się za mała. mam nadzieję, że ma to związek z podstawowymi prawami fizyki, ale trochę mnie niepokoi, że po 24 h jeszcze nie wystygła na tyle, żeby wrócić do pierwotnych rozmiarów. JSG pisał, że po wypiekaniu fajka powinna odleżeć tydzień. powiedzcie, proszę, że po tym tygodniu wszystkie wymiary wrócą do normy :)

  31. maciej_faja dnia 5 listopada 2010 o godzinie 11:34

    „powiedzcie, proszę, że po tym tygodniu wszystkie wymiary wrócą do normy :)
    Hmm, nikt nie zagwarantuje, że wszystko będzie dokładnie jak przed wypiekaniem. Zazwyczaj tak jest, czasem jednak opór jest większy przy montowaniu ustnika ale biorąc pod uwagę fakt, że fajka uzdatniana zazwyczaj połączenie szyjki z ustnikiem ma nieco już poluzowane, to takie zwężenie cieszy „odnawiacza”. Daj odpocząć główce, cierpliwość cnotą jest fajczarza. Zostaw fajkę z dala od źródeł ciepła niech sobie pooddycha kilka dni. Powinno być wszystko w jak najlepszym porządku. Jeśli czop ustnika będzie wchodził z dużym oporem to nasmaruj go grafitem (miękki ołówek). Grafit zadziała jak smar. Jeśli jednak nadal będzie zbyt ciasno, to nie staraj się „wbijać” ustnika, gdyż mogłoby to skutkować pęknięciem szyjki. Jeśli jest to fajka bezfiltrowa, to można lekko przeszlifować czop. W przypadku fajki na filtr 9mm, ścianki czopu są zazwyczaj dosyć cienkie więc przeszlifować trzeba dół czopowy w szyjce. Wykonać to (przy jednej jak i drugiej metodzie) trzeba bardzo delikatnie i co kilka przetarć papierem, kontrolować połączenie.

    Ukłony
    Maciej

    • montoya
      montoya dnia 6 listopada 2010 o godzinie 09:28

      dzięki! po kolejnych 24 h jest lepiej, więc nabieram ducha :) z cnotą cierpliwości święta prawda! a niepokój mój zrodził się z faktu, że przy kilku tekstach m.in. o wypiekaniu nigdzie nie trafiłam na informację, że może długo wracać do wymiarów. ba, Jalens nawet twierdził, że tego samego wieczora w fajce zapali! ale wszystko już jasne.

      • KrzysT
        KrzysT dnia 6 listopada 2010 o godzinie 12:44

        Jacek jest niecierpliwy ;) i nie wygrzewa. Moje tempo to zazwyczaj kilka tygodni – moczenie w spirytusie przez kilka-kilkanaście dni, suszenie – ok. tygodnia, czasem dłużej, wygrzewanie, kolejne 2 tygodnie czekania, montaż i polerka. Aczkolwiek przyznaję, że w znacznej mierze wynika to z braku czasu – teraz mam takie dwie fajki, które na ostateczny szlif czekają od… kilku miesięcy :(
        Ale odczekanie tego tygodnia-dwóch po zapiekaniu pożądanym imho jest. Jak przejrzysz teksty Rotma, to on właśnie o takim okresie mówi i uzasadnia, dlaczego. Drewno to nie metal i trochę dłużej „wraca”.

      • JSG
        JSG dnia 7 listopada 2010 o godzinie 09:14

        W zasadzie to drewno podczas wypiekania powinno zachowac sie odwrotnie. Ba znam nawet z autopsji przypadek pekniecia szyjki- dlatego nie stosuje tej metody- zreszta innych tez nie stosuje, nawet w ciezkich przypadkach. Drewno powinno sie rozeschnac, srednica zwiekszyc. Ale wrzosiec czesto zaskakuje.
        Gdyby sie okazalo ze po kilku dniach czop jest za luzny- zapal kilka razy, jak nie pomoze, czop posmaruj pszczelim woskiem, jak i to nie pomoze to posmaruj pszczelim woskiem i pal przez kilka tygodni lub miesiecy, jak nie pomoze sa i na to metody.
        Tekst o medodadach podtaram sie uzupelnic o uwagi odnosnie rozszerzania i zwezania kanalu bo to faktycznie istotne.

        • KrzysT
          KrzysT dnia 7 listopada 2010 o godzinie 21:51

          Coś Janku pomieszałeś.
          Rozszerzalność temperaturowa ciał stałych się kłania – bezpośrednio po ogrzaniu musi zmniejszyć średnicę. Praw fizyki pan nie zmienisz itd.
          Myślę, że Montoya nie ma się czego obawiać – na jakieś 70 wygrzanych fajek problem „za luźnego” czopa nie wystąpił mi w żadnej, połączenie robiło się raczej ciaśniejsze niż luźniejsze, sądzę zatem, tak więc, że metoda jest w porządku ;)
          Co nie zmienia faktu, że metoda z woskiem na za luźne ustniki sprawdza się dobrze (bo miałem i takie przypadki, gdzie pomimo wygrzania było cały czas ciut za luźno).

          • JSG
            JSG dnia 7 listopada 2010 o godzinie 22:55

            Faktycznie właśnie sobie uświadomiłem dlaczego trzonek wypada z siekiery kiedy wyschnie itp… co nie zmienia faktu że przy wygrzewaniu fajka mi trzasnęła dlatego podziękuję tej metodzie. Choć za powód mogę podawać również lenistwo i jakiś taki brak potrzeby wykonywania takich zabiegów.

            Oznacza to że fajka musi wrócić do „wilgotności” otoczenia po takiej operacji.

  32. Moris dnia 16 stycznia 2011 o godzinie 21:11

    Przeczytałem tekst i wszystkie komentarze, ale nie znalazłem odpowiedzi na mój problem. Fajka jest ryflowana, była kilkanaście godzin moczona w spirytusie, ale chyba przez lakier/mocne nawoskowanie, nic z jej zewnetrznej powierzchni nie zeszlo. Czym oczyscic te rzezbione wglebienia, aby cala miala jednolity kolor? Bo reszte da rade papierem sciernym, ale te ryflowania to nie mam pojecia.

    • jalens dnia 16 stycznia 2011 o godzinie 21:32

      Gąbki oraz włókna ścierne…

      • JSG mobilnie dnia 17 stycznia 2011 o godzinie 00:06

        oraz solidne szczoteczki, można kupić takie w sklepach dla majsterkowiczów o różnej twardości włókien, od syntetycznych po stalowe- z metalowymi bym uważał, szczególnie namoczone drewno może być podatne na zadrapania.

        Sa też metody chemiczne, ale nie sprawdzone na fajkach. Mam pewne doświadczenia z sodą kaustyczną rozpuszczaną w wywarze z mąki ziemniaczanej- powstaje rodzaj żelu świetnie zdający egzamin w zdejmowaniu lakierów, oraz ze znacznie skuteczniejszym, ale o bardzo złożonym składzie chemicznym remosolem. Z tych doświadczeń wynika że stosowane przez perfekcyjnie dobrany czas i umiejętnie neutralizowane pozwalają na zdejmowanie tylko konkretnej ilości warstw farb i lakierów. Ale jak już wspomniałem, nie testowałem tego na fajkach, zakładam że po takiej kuracji należało by zastosować płukanie w acetonie i spirytusie, a może nawet wspominane tu i ówdzie na FMS i altfajka szorowanie bieżącą wodą, co za tym idzie wielomiesięczne sezonowanie takiej fajki przed woskowaniem i paleniem.

        Można też przygotować odpowiednie noże do cyklinowania o zaokrąglonym kształcie i cyklinować precyzyjnie lakier, o ile przy gładkiej fajce jest to metoda najszybsza i najskuteczniejsza, o tyle przy fajce o rustykalnej powierzchni dość żmudna. Pytanie też jaka to fajka, mam jedną real briar na której jest tak twardy lakier że zdjęcie go jest praktycznie nie możliwe bez zniszczenia powierzchni fajki, ale że jest to fajka bardzo smaczna i ma pewną wartość historyczną palę w takiej polakierowanej i nie odczuwam z tego powodu dyskomfortu.

  33. Szczur
    Szczur dnia 8 kwietnia 2011 o godzinie 05:03

    Z pola walki z 4 fajkami(allegro shopping) na raz:
    3 wrzoście(Holiday Realbriar, N.C.L.R, Vauen) zostały oskubane mechanicznie (dziękujmy chińczykom za tanie „dremle”!)z mocno sfatygowanego lakieru/wosku zew. i okropnie, obleśnie nieregularnie nagromadzonego nagaru – aż mogłem miejscami pilnik wbić w niego na jakieś 3mm…
    i gruszeczka bróg’owa(tak, tak…najpierw kupiłem, a później zacząłem czytać ;) ) została pozbawiona mechanicznie wstępnie „prekarbonizatu”
    Holiday i Vauen + ustniki leżą w wytrawnym, pędzonym na północy Europy…spirycie 95% ;P a reszta czeka na swoją kolej

    Moje pytania:
    czytam o domestosie czy innym paskudztwie do czyszczenia i dezynfekcji ustników…ale ot przecież świństwo chemicznie straszne, więc czemu, pytam, czeeeeeemuuuuuuu? *
    *trochę przegiąłem…tak filmowo… ;)
    i jak to wykończyć później – tak krok po kroku proszę

    i te prażenie nieszczęsne…czytam o tym i czytam i znaleźć nie mogę…czemu prażymy, ile i kiedy będzie dobry na to moment?
    Bo generalnie nie wiem czy to ma spowodować przyśpieszenie schnięcia spirolu czy jak? I czy fajeczkę wkładamy od razu jak rozpalamy piernik? W ogóle to w piekarniku się robi? :D

    Czy są jakieś metody na uzupełnienie ustników? I jak rozpoznać rodzaj ustnika, z czego jest zrobiony?

    Tak sobie pobruździłem w tym temacie ogólnie, ale w sumie rzuciłem się od razu na głęboką wodę i mam nadzieję, że jako tego żeglarza marnotrawnego mnie wyciągniecie z otchłani niewiedzy i pomocną dłoń Waszą ujrzę, która palcem wskazującym pokaże, co zrobić, pogrozi czego nie robić i w czółko puknie, aby przypomnieć o tym co zapomniane być mogło ;)

    ps. chyba nie powinienem pisać o tej porze, bo dziwnego języka używać zaczynam :D

    • KrzysT
      KrzysT dnia 8 kwietnia 2011 o godzinie 10:27

      Na Fajkanecie jest kilka artykułów na ten temat. Wiedza rozproszona jest również w komentarzach, w najróżniejszych tematach – trzeba czytać ;)
      Na dzień dobry przeczytaj to: [groups.google.com]
      O główkach i ustnikach jest tam w zasadzie wszystko.
      Nie ma tam tylko o wygrzewaniu. Wygrzewanie przeprowadzamy następująco: fajka po spirytusie (i co najmniej tygodniowym! suszeniu) ładowana jest na ręczniku (torbie, szmacie, czymkolwiek, aby nie dotykała do ścianek/dna) do piekarnika, a następnie wygrzewana:
      1/2 h w temp 50 stopni C
      1/2 h w 75 stopni C
      1,5-2h w ok 90-95 stopni C (pianki do 115-120 stopni)
      Co pewien czas otwieramy piekarnik w celu wymiany powietrza. Po zakończeniu wygrzewania fajki stygną w piekarniku!
      A potem minimum (!) tydzień odpoczywają przed montażem ustnika – a i wtedy należy zachować daleko idącą ostrożność przy montażu i nie wciskać na chama, bo szyjka może pęknąć. Wskazane jest przesmarowanie czopa grafitem („porysowanie” miękkim ołówkiem).

      Swoją drogą… Twoje zdjęcie z awatara wydaje się jakieś znajome. Tactical czy knives?

    • Alan
      Alan dnia 8 kwietnia 2011 o godzinie 10:49

      Odpowiedzi na Twoje pytania znajdziesz w tabelce po lewej – „fajka w praktyce”, a w niej takie artykuły jak [fajka.net.pl]. Poza tym polecam Ci jeszcze nabyć książkę „nowa-stara fajka” autorstwa Maćka Maciejewskiego, naszego kolegi z fajkanetu i FMSu – bardzo przydatna rzecz.

      Co do wygrzewania – ja nigdy nie wygrzewałem i zawsze fajki są w porządku. Choć niedługo będę musiał spróbować.

  34. CHOLMES dnia 25 maja 2011 o godzinie 09:42

    Witam wszystkich :) Po raz pierwszy na Fajka net :) Fajkę palę od 18 roku życia z małymi przerwami – mam małą kolekcję która ostatnio powiększyła się o dwie „nowe” fajki .Kupiłem na Allegro Dr.Max London Made oraz Bruyere Extra .Fajeczki bardzo ładne -zakochałem się od pierwszego wejrzenia :) Były oczywiście bardzo zapuszczone …ale czego nie robi się z miłości :) Zatem zużyłem tonę wyciorów ,czyściłem i pucowałem na maksa :) No iwszystko było by ok.gdyby nie pojawił się jeden problem ( a raczej dwa problemy)- ustniki nawet po wyczyszczeniu Cifem , spirytusem śmierdzą :( Mają z zewnątrz zapach jak z kibla !Co z tym zrobic ????Pomóżcie !Pozdrawiam wszystkich :)

    • oskar dnia 25 maja 2011 o godzinie 13:06

      Zapach jak z kibla… Hmmm… Pewnie do poprzedniego właściciela włamali się trzej murzyni… Ci sami co w „Poranku kojota”…

  35. goowpea dnia 25 maja 2011 o godzinie 10:27

    Jak uzdatniałem swoją fajeczkę to użyłęm środka do czyszczenia metali chromowanych. Jest to biała gęsta pasta, która w miarę czyszczenia przejmuje kolor brudu. Nie rysuje ustnika i nadaje mu lekki półpołysk. Zapach ma bardzo delikatny i dość szybko sie ulatnia (po 24 godzinach od czyszczenia ani śladu). Może ona w jakis sposób Ci pomoże.

    • goowpea dnia 25 maja 2011 o godzinie 10:35

      Nie jestem dobry z niemieckiego, ale na niej pisze, że jest bezkwasowa i degradowalna biologicznie (tyle udało mi sie przetłumaczyć). Może to Ci pomoże znaleźć jakiś polski odpowiednik.

  36. CHOLMES dnia 25 maja 2011 o godzinie 11:11

    Dziękuję za radę :) Zapisałem w kajecie „środek do czyszczenia metali chromowanych ” – może coś znajdę :) Zapach jest okropny taki „kwaśny” musiał się chyba ostro weżrec w ustniki – okropne!:(

    • Alan
      Alan dnia 25 maja 2011 o godzinie 12:00

      Ale że ustnik spirytusem zajeżdża? To odstaw gdzieś na bok i daj mu wywietrzeć :)

  37. CHOLMES dnia 25 maja 2011 o godzinie 12:25

    hehe to nie tak:)Nie spirytusem mi te ustniki śmierdzą !:)zle napisałem .Chodzi mi o to ,że czyściłem wszystkim :cifem ,zdezynfekowałem spirytusem i nadal śmierdzą „kwaśno” – obecnie się moczą w ciepłej wodzie z płynem do naczyń Ludwik ,ale jak Cif nie pomógł to Ludwik ?:)Może ktoś mi tu jeszcze pomoże bo po raz pierwszy spotkał mnie taki dramat.

    • Alan
      Alan dnia 25 maja 2011 o godzinie 13:08

      Ja ustniki zawsze do wybielacza na góra 15 minut wrzucałem, potem szorowanko papierkami, wyciorowanie ze spirytusem (rzadziej moczenie w nim), potem pasta polerska i jest super. Nigdy nie miałem problemów z zapachami, choć amerykańscy fajczarze potrafią różnymi dziwnymi rzeczami smarować kominy i kanały dymowe…

  38. CHOLMES dnia 27 maja 2011 o godzinie 09:52

    Właśnie cieszę się z „nowych ” ustników :) Smrodu nie ma …Przez jeden dzień moczyłem je w płynie do mycia naczyń „Ludwik” poradził sobie :) Potem skorzystałem z rady Alana :) W Kiochu zakupiłem wybielacz Bielinek Lux i na 15 min ustniki wylądowały w słoiku .Potem wyciorowanie , posmarowanie oliwą z oliwek i polerka :) Bardzo dziękuję wszystkim za pomoc oraz życzę samych przyjemnych chwil z fajką …

  39. MateuszW
    MateuszW dnia 26 września 2011 o godzinie 21:45

    Witam, mam mały problem, nabyłem na allegro starą fajkę z pianki morskiej, jako tako w Internecie nie mogę nic znaleźć na temat jej renowacji stąd moje pytanie tutaj: w jaki sposób odnowić fajkę z główką z pianki morskiej tak aby odzyskała biały kolor ? generalnie jak ją maksymalnie odnowić, nie chciał bym jej zniszczyć.
    Z góry dziękuje za pomoc
    Pozdrawiam MateuszW.

    • sat666sat
      sat666sat dnia 26 września 2011 o godzinie 22:37

      Z tego co wiadomo to pianka samoistnie ciemnieje z biegiem wypalonych gramów tytoniu)))

    • JSG z balkonu... dnia 26 września 2011 o godzinie 23:21

      Pianka używana, nigdy nie będzie już biała. Z dawnych dziejów, gdy pianki były drogie jak sto… a pozwolić na nie mogli sobie jedynie najmajętniejsi, szpanem było posiadanie pianki równomiernie, pięknie wybarwionej. Oficerowie niekiedy zlecali opalenie fajki swoim podwładnym, tak by w szybkim czasie zyskała ona taki charakter.
      Ostatnio miałem okazję na FB rozmawiać na temat późnodziewietnastwieczniej pianki, bardzo estetycznie okutej w srebro, fajka ta miejscami była czarna.
      [fbcdn-sphotos-a.akamaihd.net]

      Co do odnawiania- doprowadzenie ustnika do stanu używalności, frezowanie komina do pożądanej grubości nagaru i czyszczenie spirytusem kanału dymowego do momentu kiedy wycior nasączony spirytusem nie będzie biały. Ot tyle.

      • JSG z balkonu... dnia 26 września 2011 o godzinie 23:28

        Z ciekawostek jeszcze zdaje się że Barling robiący fajki z materiału kenijskiego- który miewa różne kolory sam w sobie (ale mogę ściemniać) dodatkowo barwił fajki piankowe, tak by rimy wyglądały na już dobrze wybarwione, nieomal czarne.

      • sat666sat
        sat666sat dnia 26 września 2011 o godzinie 23:30

        Dokładnie – zlecali za pieniądze))) Dokładniejszy opis w książce ,,Fajka mniej szkodzi”

      • tatar.tatar dnia 27 września 2011 o godzinie 09:44

        Przy taiej konstrukcji zdania mozna dość opacznie rzecz pojąć. Czyścimy raczej do momentu kiedy wycior nasączony spirytusem po przeciągnięciu przez fajke będzie biały ;)

    • JSG
      JSG dnia 26 września 2011 o godzinie 23:34

      [pipesmagazine.com]
      Kilka barwionych petów
      XIX wieczna fajka z pianki:
      [andrewhartleyfinearts.co.uk]

    • MateuszW
      MateuszW dnia 27 września 2011 o godzinie 12:16

      Właśnie otrzymałem przesyłkę ☺
      Fajeczka troszkę mniejsza niż myślałem ale fajna zgrabna.
      Niestety główka dość mocno porysowana i tutaj kolejne pytanie czy można ją szlifować papierem ściernym ? Główka ma wysoki połysk jak by lakierem psiknięta czy to lakier czy tak dobra polerka? jeśli polerka to czy do pianki są jakieś specjalne pasty / woski?

      Przepraszam za milion pytań ale chciał bym ją już zapalić ale zanim to zrobię muszę ją odnowić na tyle ile to tylko będzie możliwe.

      A o tak właśnie to cudo wygląda:
      [barril.com.pl]
      [barril.com.pl]

      PS. Bardzo dziękuję za powyższe odpowiedzi.

      pozdrawiam
      MateuszW

      • JSG z balkonu... dnia 27 września 2011 o godzinie 12:27

        pisałem na czacie- pod żadnym pozorem nie szlifować z zewnątrz. To co tak błyszczy na powierzchni to nie jest lakier i nie jest polerka, to jest właśnie patyna wytworzona przez lata palenia- jak chciałeś mieć fajkę nową, matową i białą po kiego diabła kupowałeś fajkę używaną?
        Dokładnie napisałem co z nią możesz zrobić:
        Wyfrezować nagar w kominie- nie polecam drzeć do zera i doprowadzić ją do stanu używalności higienizując przewód wymowy i ustnik.

        • MateuszW
          MateuszW dnia 27 września 2011 o godzinie 12:50

          Tak, tak co do „patyny” to OK nawet mi się ona podoba ale z rysami chciał bym coś koniecznie zrobić.
          Co do higienizacji to oczywiście też bez dwóch zdań, frezować nie trzeba nagaru prawie brak.
          Dlaczego kupiłem tą fajkę (używaną):
          1) Bardzo mi się ona podoba
          2) Lubię rzeczy stare owiane tajemnicą być może jakąś ciekawą historią
          3) Jej cena :)
          etc.
          A brak doświadczenia w temacie fajek z pianki i nie tylko proszę mi wybaczyć dlaczegoż właśnie męczę „Was” na tym forum :)

      • Jacek A. Rochacki dnia 27 września 2011 o godzinie 12:59

        A czy to są na pewno rysy czyli urazy mechaniczne ? Meerschaum nie jest „plastikiem”, jest materiałem naturalnym i w zależności od danego kawałka pianki zawiera zajawiające się z czasem na powierzchni naturalne krakelury etc. Proszę przejrzeć kilkadziesiąt – lepiej kilkaset zdjec starych meerschaumów choćby z tych zamieszczonych w internecie.

        Potwierdzam zdanie p. Jana – JSG: nie należy szlifować powierzchni. Powtarzam: to nie jest tworzywo sztuczne, z definicji jednorodne.

        • MateuszW
          MateuszW dnia 27 września 2011 o godzinie 13:11

          Niestety niektóre wzorki na powierzchni to ewidentne rysy których chciał bym się w jakiś sposób pozbyć wiem już że szlifować nie wolno ☹
          Może spróbować to delikatnie z polerować jakąś delikatną pastą ?

          Oto zdjęcie problemu:
          [barril.com.pl]

          • Alan
            Alan dnia 27 września 2011 o godzinie 13:13

            Kupno używanej fajki wiąże się z takimi oczywistościami jak efekty jej użytkowania przez poprzednika. Ja bym tych rys nawet nie ruszał, bo i po co.

  40. JSG z balkonu... dnia 26 września 2011 o godzinie 23:32

    Tu przykład takiej XIX wiecznej fajki:
    [andrewhartleyfinearts.co.uk]
    A tu kilka bawionych petów:
    [pipesmagazine.com]

  41. MateuszW
    MateuszW dnia 27 września 2011 o godzinie 13:26

    OK już dotarło do mnie „nie dotykać” (poza frezem) ale czy zasypanie solą i spirytusem wchodzi w grę ? czy w tym przypadku też nie bardzo ? jeśli nie to może węgiel aktywny i piekarnik ?

    • JSG z balkonu... dnia 27 września 2011 o godzinie 14:10

      Pytanie po co? Czy fajka ma nieprzyjemny zapach popielniczkowy? Jeśli nie, jeśli ma lekki zapach palonych w niej poprzednio tytoni, albo zapch „starości” to nie ma sensu. Przemyć spirytusem i palić. Po kilku paleniach nie będzie śladu po dawnych aromatach, a z zapchem szafowym powienien poradzić sobie spirytus.
      Dostrzegam tu jeden błąd myślowy chyba- metody i sposoby na uzdatnianie fajki to nie konieczne, obowiązkowe procedury, jedna za drugą. Mając przedmiot w ręku i oceniając jego stan, dobieramy, lub nie stosowną metodę postępowania.

      Ale tak- jeśli występuje problem z popielniczkowym smrodem to jak najbardziej, met. profesorska, powinna zdać egzamin.

      • MateuszW
        MateuszW dnia 27 września 2011 o godzinie 14:36

        Tak z komina pachnie nazwijmy to nie najlepiej bez tragedii ale popielniczką / lekką stęchlizną czuć.
        Dziękuje za odpowiedź :)
        pozdrawiam
        MW.

  42. cezare
    cezare dnia 9 grudnia 2011 o godzinie 13:46

    Witam Serdecznie, zdzieram delikatnie tę patynę jak to przedmówcy pisali, robię to niezwykle delikatnie papierami wodnymi od 1000 przez 1500 do 2000 później polerka niskich obrotów filcem, później delikatnie wosk.. odkrywam na nowo usłojenia po prostu zabrudzone nie moim własnym brudem ( prawda jakie to inne jest jak jest własne ), tak.. lubię stare fajki z potencjałem do takiej delikatnej odnowy, często można trafić za śmiesznie małe pieniądze kawałek ładnego wrzośca zapuszony, w opłakanym stanie, zaniedbany, nie używany i pozostawiony samemu sobie. O to mój ostatni nabytek za całe 36 pln czyli Savinelli punto oro .. a oto i on po takim zabiegu :

    [a2.sphotos.ak.fbcdn.net]

    [a8.sphotos.ak.fbcdn.net]

    Nie sądzę że zdzierając te patynę często przez cały dzień powolutku, z namaszczeniem wzdłuż naturalnych włókien robię mu krzywdę.. staje się piękny .. to jakby dać mu życie i blask na nowo i zobaczyć go takim jakim go tworzono.. Fajki wybieram więc tylko takie, które mało palone były, bez obić i przykrych niespodzianek. Wspaniała jest w dotyku fajka tak wygłaskana przed woskowaniem.. Z ciekawości – używam wodnych papierów gdyż później je po prostu myję w ciepłej wodzie i odkładam do przeschnięcia.. nadają się do użycia jeszcze wiele razy.. i tu Pytanie do szanownych Panów o wosk…

    W ciasnej głowie nie sposób mi pogodzić dwóch kwestii, oddychania drewna co jest mi bliższe bo naturalne a jego woskowanie właśnie czyli jakby zalepianie tych naturalnych porów którymi to drewno oddycha – ja raczej kładę wosk by ochronić drewno przed wilgotną ręką… ale zdecydowanie wolę ten wrzosiec wygładzony wypieszczony i aksamitnie gładki bez żadnych powłok.. jak to z tym jest ?

    Pozdrawiam Serdecznie

  43. Krzaq
    krzaq dnia 9 grudnia 2011 o godzinie 14:00

    Witam
    Temat był rozwijany tutaj dosyć obszernie:
    [fajka.net.pl]

  44. cezare
    cezare dnia 9 grudnia 2011 o godzinie 14:11

    dziękuję ;) w pierś się biję… tak.. tę nutę mi właśnie chodziło w 100%

Skomentuj ten artykuł

*