Mac Baren HH Highland Blend

6 listopada 2012
By

Wysokogórska mieszanka, bo tak dosłownie możemy tłumaczyć nazwę produktu Mac Barena, nie jest tytoniem szeroko dostępnym w kraju nad Wisłą. Również i za granicą nie jest rozchwytywany, o czym świadczy nieduża ilość opinii na stronie Tobacco Reviews. Wydaje mi się jednak, że produkt jest warty uwagi, choćby ze względu na większość pozytywnych ocen na wyżej wspomnianym portalu.

Jakiś czas temu na jednej z aukcji ukazał się ów tytoń w wersji limitowanej, przygotowanej specjalnie na Chicago Pipeshow 2011 jako jedna z pięciuset numerowanych puszek z autografem Georga Jensena. Zachęcony składem i opiniami na Tobacco Reviews, kupiłem jedną puszkę na próbę z nadzieją, że będzie w sam raz do mojej fajki Georga Jensena. Niestety zanim dotarła do mnie przesyłka, zdążyłem popsuć fajkę i odłożyć ją do lamusa, gdzie czeka spokojnie na naprawę do dnia dzisiejszego.

Jeśli chodzi o skład – producent podaje informację, że mamy do czynienia z dojrzałymi liśćmi Virginii, Burleya i Latakii oraz z lekką domieszką Cavendisha. Całość została pokropiona 30-letnią szkocką whisky Glenfarclas. Nie mając podstaw by nie wierzyć producentowi, mogę to potwierdzić z jedną poprawką – Latakia owszem, jest obecna w mieszance, ale raczej jako przyprawa, a nie pierwszoplanowy aktor. Nie jestem przekonany czy można jej nawet nadać status aktora drugoplanowego. Na pewno jest obecna, ale raczej jako statysta. Na nasze szczęście jest to statysta sumienny i pożyteczny. Już w zapachu można wyczuć charakterystyczną woń wędzonego tytoniu, która wybija się gdzieś z pośród słodko-kwaśnego zapachu whisky.

Jest to tytoń prosty w obsłudze, cięty w równe wstążki, bez większej ilości łodyg. Można go ładować do komina zarówno prosto z puszki, jak i po kilkuminutowym leżakowaniu na kartce. Tytoń spala się nieprzyzwoicie dobrze, a w popielniczce mamy możliwość obejrzenia jednorodnego siwego popiołu.

W smaku natomiast już taki prosty nie jest. W zależności od tego jakie wstążki uda nam się wybrać z puszki, możemy poczuć różnorodne smaczki, co dla mieszanki działa zdecydowanie na plus. Najczęściej na pierwszy plan wysuwa się Virginia. Wybaczcie moim niedoświadczonym zmysłom jeżeli się mylę, ale wydaje mi się, że jest to podobna (jak nie ta sama) Va znana z innych mieszanek MB – Virginii nr 1 czy Dark Twista. Oprócz Va dodana została spora porcja Burleya i to czuć także. Cavendisha jest bardzo niewiele lub jest on po prostu niewyczuwalny przez moją stępioną wrażliwość na smaki. O Latakii wspominałem. Jest ona dodatkiem, ale zdecydowanie podnoszącym wartości smakowe mieszanki. Da się ją wyczuć. Niezbyt często, ale jednak od czasu do czasu daje o sobie znać w bardzo przyjemny sposób.

Co do whisky to jej aromat jest obecny prawie przez całą sesję fajkową. Nie zabiera to jednak walorów smakowych poszczególnym tytoniom. Nie jest to chamski aromat w stylu Alsbo Whisky czy innych perfumowanych alkoholami blendów. Room note trudno mi ocenić. Muszę wierzyć opiniom domowników, a są one zdecydowanie na korzyść omawianej mieszanki.

Moc tytoniu nie powala, dla mnie jest wystarczająco sycący.

Podsumowując, jest to tytoń warty polecenia. Dobry na zabicie nudy, choć sam tytoń nudny nie jest. Potrafi zaskakiwać – zarówno pozytywnie, jak i negatywnie. Pozytywnych zaskoczeń jest wg mnie zdecydowanie więcej, niemniej czasem bywał męczący, zwłaszcza bliżej końca fajkowej sesji. Raczej nie polecałbym go do palenia podczas pracy, ponieważ wymaga skupienia i wsmakowania się. Paliłem go w różnych fajkach o różnych pojemnościach – w gliniance, wrzoścu, piance, kukurydzy. W każdej smak jest ciekawy. Trudno powiedzieć do jakich fajek tytoń jest przeznaczony. Mi najbardziej odpowiednia dla niego wydaje się fajka z gliny.

Ale to już moje osobiste upodobanie – podobnie jak cała ta recenzja.

Tags: , , , , , , , ,

7 Responses to Mac Baren HH Highland Blend

  1. Dunadan
    Dunadan
    6 listopada 2012 at 20:06

    No dobra, na najbliższym spotkaniu go spróbuję, jeśli się podzielisz. O ile coś jeszcze Ci zostanie oczywiście, a sądząc po twojej recenzji, niewielkie są na to szanse. Ale smaka narobiłeś…

  2. wiadrowod
    wiadrowod
    6 listopada 2012 at 21:26

    szkoda że nie ma tego ustrojstwa w ofercie fajkowa bo sam z niekłamaną chęcią bym skosztował.

  3. h2o
    h2o
    7 listopada 2012 at 18:28

    O! Jest tytoń, a nie ma w sklepie ;-) BTW jakby ktoś chciał, to tego typu puszki można spotkać z Poznańskiej trafice. Jest jedna, więc łatwo namierzyć. Sklepu WWW nie mają, więc trzeba dzwonić.

  4. Obzon
    Obzon
    7 listopada 2012 at 19:49

    Dunadan, jak częstowałem to głowami kręciliście, że MacBaren to nie :). Zostanie napewno to poczęstuje. Dziś przeczesywałem trafiki w poszukiwaniu Vintage Syriana ale nie znalazłem.

  5. Dunadan
    Dunadan
    7 listopada 2012 at 21:13

    Syrian tylko na fajkowie, już koniec roku, to do trafik nie sprowadzają, choć możesz w Cygalerii W realu spróbować, ja tam ostatnio zapas rattray’sa uzupełniłem:) Nie kręciliśmy nosami, tylko ja miałem już faję nabitą, a Paweł, no dobra, Paweł kręcił nosem, bo to z latakią:p

  6. Boro
    Boro
    17 listopada 2012 at 15:17

    A da się to jakoś do przyrównać do Vintage Syrian? Bo z recenzji wynika, że to jeden z tych produktów, gdzie Latakii jest drobniutko. A w Vintage jest jej dosyć dosyć. :)

  7. Obzon
    Obzon
    17 listopada 2012 at 16:40

    Vintage Syriana nie palilem. Ale napewno sa ta dwa rozne tytonie. Bez porownania. Bardziej szukalbym porownan w strone plumcake’a czy jakiegos Scotish Mixture. Choc latakia jak pisalem czasami daje o sobie znac. Porownanie z Syrianem bylo tylko ze wzgledu na to ze to ta sama seria HH. Tak jak Acadian Perique ktory nie ma nic wspolnego z wyzej wymienionymi

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


*