Abdul na pchlim targu

29 listopada 2012
By

Giełdy staroci mają swoją specyfikę. Można na nich znaleźć prawie wszystkie rzeczy, których ktoś kiedyś się pozbywał lub po prostu nie mógł zabrać ze sobą do grobu.

Żeby coś ciekawego dla siebie upolować, trzeba odpowiednio wcześnie wstać i dojechać do centrum miasta. Lubelskie targi staroci odbywają się raz w miesiącu – a dokładniej w każdą ostatnią niedzielę miesiąca. Jest to dodatkowe utrudnienie zwłaszcza dla kogoś, kto musi przyjechać z drugiego końca miasta za pomocą niedzielnej komunikacji miejskiej. W tym miesiącu wstałem wcześnie – przed siódmą, na autobus nie zdążyłem, a perspektywa czekania 45 minut na następny trochę ostudziła mój zapał. Już miałem zawrócić i ponownie położyć się spać, ale marzenia o Dunhillach, Ashtonach i innych cudach zmotywowały mnie, by podjąć pieszą wędrówkę.

Na miejscu byłem koło godziny dziewiątej. Od razu pobiegłem do stoiska człowieka, który pośród innych bibelotów powinien mieć fajki. Miesiąc temu obiecywał, że przywiezie pudełko fajek, które rzekomo zostawił w domu. Tym razem fajek nie zapomniał. Niestety nie było tam żadnego Dunhilla, czy wyżej wspomnianego Ashtona. W olbrzymiej ilości Real Briarów można było znaleźć pojedyncze egzemplarze fajek Denicotea oraz dwa Roppy. Oba w paskudnym stanie. Obficie polakierowane, z obgryzionymi ustnikami i podziurawionymi kominami. Zawiedziony, odszedłem od stoiska z zamiarem kolejnych poszukiwań.

Dalsza wędrówka nie przyniosła żadnych rezultatów. Po drodze spotkałem jednego City de Luxe (nawet ładnego, ale z ustnikiem typu dental), jakąś piankę morską, gruszkę Broga, sygnet z profilem Adolfa Hitlera i sygnaturą 1933, album z przedwojennymi erotycznymi fotografiami, laskę z wtopionym skorpionem w uchwyt (podobno skorpion prawdziwy, nie plastikowy!). Bliski byłem nabycia małej ikony „Gościny Abrahama” i krzyża prawosławnego odlewanego z brązu, ale ceny zaproponowane przez sprzedawców skutecznie mnie odstraszyły.

Targ obskoczyłem w półtorej godziny. Umówiony byłem na dwunastą, więc, chcąc nie chcąc, musiałem dalej włóczyć się bez celu. Wróciłem do pierwszego stoiska z nadzieją, że coś przeoczyłem. No i miałem rację. Była tam fajka, którą nie tyle przeoczyłem, co odrzuciłem z powodu okropnego lakieru nałożonego na czerwonawą bejcę. Po dokładniejszym obejrzeniu stwierdziłem, że fajka nie jest taka zła. Ustnik wprawdzie żółtawy, ale nie bardzo pogryziony. Komin nie nadpalony, nagar nie przerażał. Za to usłojenie całkiem przyzwoite. Spod warstw lakieru i bejcy dało się zobaczyć ładne pawie oczka. Sygnatura Abdulla Dribaccy nic mi nie mówiła oprócz luźnych skojarzeń z prześladowaniami narodu wybranego i islamskimi terrorystami. Na fajce naklejona była cena 23 zł. Pomyślałem: spróbuję potargować, jak opuści cenę, fajkę wezmę. Dobiliśmy targu na moich warunkach i po powrocie do domu od razu wziąłem się za jej odnawianie. Zdarłem lakier, zeszlifowałem nagar, odkaziłem komin i przewód dymowy, wypolerowałem ustnik i nawoskowałem carnaubą. Teraz fajka wygląda tak:

Zdjęcia wcześniejszego wyglądu fajki niestety nie posiadam.

Tym co mnie zaskoczyło było pochodzenie fajki. Nie była ona, tak jak pierwotnie przypuszczałem, własnością jakiegoś Abdula, ale została wyprodukowana przez angielską firmę Abdullah Dribaccy. W Internecie dużo informacji o firmie nie znalazłem. To co udało mi się znaleźć, to kilka zdjęć ze starych katalogów (wszystkie sprzed 1950 roku, więc jest szansa, że i moja fajka jest leciwa).

Co się później okazało, mój nowy nabytek jest również bardzo smaczny. Paliłem w nim Balkan Mixture i było to najlepsze dla mnie jak do tej pory spotkanie z tym tytoniem.

Zdaję sobie sprawę, że nie jest to żadne Cudo, a do Yashtylowa i Baldo Baldiego brakuje mu co najmniej kilku świetlnych lat, niemniej upolowana fajka cieszy i mam nadzieję, że będzie mi długo i owocnie służyła.

Tags: , , ,

18 Responses to Abdul na pchlim targu

  1. Julian
    Julian
    29 listopada 2012 at 21:26

    Bardzo ładna fajeczka.

  2. Piotr M. Głęboki
    Piotr M. Głęboki
    29 listopada 2012 at 22:52

    Spróbuj popolerować ją na tarczy, byłaby fajniejsza (moja opinia) gdyby nabrała blasku. Myśle że flanelowa tarcza zdziała cuda. Chyba że lubisz matowe. Albo sposobem Marka kołeczkiem

  3. krycha371
    krycha371
    29 listopada 2012 at 23:22

    Zbieram się i zbieram na te targi staroci w Lublinie i jakoś dojść nie mogę mimo, że mam tylko 15 minut pieszo ale po Twoim tekście na pewno się wybiorę :) a fajeczka bardzo ładna, gratuluje :)

    • JSG
      JSG
      29 listopada 2012 at 23:36

      Ale przecież Obzon, już kupił wszystko co tam było do kupienia…

      • Alan
        29 listopada 2012 at 23:56

        A może kolega woli te przedwojenne fotografie?

      • krycha371
        krycha371
        30 listopada 2012 at 00:02

        Mam nadzieje, że i w następnym miesiącu będzie tam jakaś złota rybka.

      • kolejarz1986
        kolejarz1986
        30 listopada 2012 at 07:35

        Janek, targ staroci w Lublinie ma to do siebie, że w porównaniu z Warszawą, prawie za każdym razem jest co kupić. Zawsze chodziłem na targ jak mieszkałem w Lublinie, czasami wracałem z jedną fajką a czasami z dziesięcioma.
        Niestety targ na Kole nie ma takiego wyboru. Jak coś się trafi to zazwyczaj ogryzki, kilka razy byłem i nigdy nie trafiłem na coś porządnego, nawet za wygórowaną cenę.

  4. Jacek A. Rochacki
    30 listopada 2012 at 09:38

    Serdecznie gratuluję znakomitego znaleziska. Ta fajka ma szanse być na najwyższym poziomie użytkowym na równi z wymienionymi a jak rozumiem modnymi dziś markami. Na wyczucie – to taki Weingott czy stary Astley’s. Patrząc na sprawe styloznawczo, zakończenie ustnika nie typu Fishtail a, o ile dobrze widzę, o profilu równoległym patrząc z góry jest jedną z pośrednich wskazówek datowania mówiących iż fajka może być starsza – np. lata ’60, jeśli nie więcej.

    Zainteresowany sprawą szybko odnalazłem na forum pipes org zapytanie od Bryan’a Murphy:

    …Picked up a pipe with fantasic grain off Ebay the other day. However, „Abdulla Dribaccy” brings nothing up in Google (wiele zależy od ustawień i umiejętności używania przeglądarki – przyp. jar) . Anyone have any ideas? The fact that she has a patent suggests that she is old. Furthermore, I bought a 1942 Dunhill from the same estate a while back which lends credence to the old-theory.

    i informację od Billa Young’a, cytuję:
    …The description of the A sounds like the old Alpha mark. These pipes were made in Israel back in the 60’s and 70’s.

    Izrael istnieje od zakończenia WWII, powstał na terenach szeroko rozumianych Palestyny, a więc nazwa wskazująca na związek ze światem arabskim nie zdziwiła mnie. No i pamiętam że na terenach Palestyny/”Arabii” od dawna silnie działali Anglicy. Idąc tym tropem (a przy okaji sprawdziwszy w Pipephill, iż ta marka jest marką brytyjską (sic!)
    http://www.pipephil.eu/logos/en/logo-a1.html

    szybko pozyskałem informację, iż Abdulla Dribacy jest czy był marką związaną czy produkowaną przez Abdulla & Co. Ltd
    http://www.cigarettespedia.com/index.php/ManufacturerAbdulla_%26_Co._Ltd.
    cytuję:
    …ManufacturerAbdulla & Co. Ltd.

    Abdulla & Company, Ltd.
    The company was founded in London, England, in 1902, and were most famous for their eponymous cigarette brand, which they made in various blends (Egyptian, Virginian, and Turkish). In 1917, Abdulla moved their headquarters to 173 New Bond Street in Mayfair (formerly the location of the Fabergé shop, and currently home to Chanel), and opened a branch in the Netherlands in 1923.
    Around 1927, Abdulla & Company was purchased by a larger competitor, Godfrey Phillips, which kept the company name and brands going. In 1968, Godfrey Phillips U.K. was purchased by Philip Morris International.

    Znamy liczne przypadki, kiedy to firmy tytoniowe, trafiki, etc. oferowały także fajki, ba, zamawiały je u niekiedy znakomitych wykonaców i sprzedawaly pod własną marką (Astley’s, Fred Trantner, The Owl, wiele innych. Wszak pierwsze Dunhille były toczone przez Charatana).

    Jako ciekawostkę podaję, iż Amazon oferuje używany egzemplaż książki: The Abdulla Dribaccy Pipe (wydanie po francusku).
    http://www.amazon.com/The-Abdulla-Dribaccy-Pipe-French/dp/B004GN5GGU
    A Pańska (lub bardzo podobna) fajka widnieje na okładce tej oto publikacji z 1938 roku:
    http://www.dencheres.fr/150662513767/publicité-ad-1938-dribaccy-pipe-abdulla.html
    Na zakończenie – wielka reklama uliczna:
    http://www.flickr.com/photos/michielverburgh/4726340061/

    • Obzon
      Obzon
      30 listopada 2012 at 21:40

      Bardzo dziękuje Panu za wszelkie informację i pomoc w ustaleniu pochodzenia fajki. Co do wskazanej przez Pana okładki katalogu – moja fajka różni się od tej ze zdjęcia tylko tym,że ma ustniku typu saddle (jeżeli dobrze nazywam). Ten patent o którym pisze Bryan Murphy, jak podejrzewam posiadała też moja fajka, o czym świadczą dziwne ślady w przewodzie dymowym. Choć przyznam się, że nie wiem na czym ów patent mógł polegać.
      Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuje za pomoc.

      • Jacek A. Rochacki
        30 listopada 2012 at 23:17

        Miło się przydać, zawsze jestem do dypozycji w zakresach mych kompetencji.

        Wspominając o ustniku miałem na myśli jego zakończenie: jest regułą (od której są oczywiście liczne wyjątki) iż zakończenia nieco rozszerzające się ku końcowi wskazują na młodszy wiek/model. Podobnie widok wylotu przewodu dymowego – te najstarsze to okrągły otwór, w młodszych okrągły kanał dymowy kończy się znanym nam otworem rozszerzony w kształt prostokąta.

        Niektóre co poważniejsze (acz znów nie wszystkie) marki zyskiwały patent na swoje rozwiązania i numer patentu był wstemplowywany na wrzoścu, wchodząc w skład oznakowań występujących na danej fajce. Pomaga to w atrybucji i datowaniu; np. Dunhill do roku 1955 uwidaczniał numer (czy raczej: różne numery) patentów na swoich fajkach, jest to opisane i usystematyzowane np. w kapitalnej pozycji Johna Loringa na temat Dunhilli. Tak więc można domniemywać, iż jeśli na danej fajce uwidoczniony jest numer patentu, to wskazuje to raczej na tzw. „wyższą półkę”.

  5. Dunadan
    Dunadan
    1 grudnia 2012 at 12:49

    Lubelski targ staroci ma bardzo specyficzną atmosferę, dla mnie osobiście najprzyjemniejsze jest obserwowanie ludzi. Jest tam każdy rodzaj zbieracza, jaki mógłby zawierać się w typologii kolekcjonerów, o ile takowa by powstała. Co do fajek, często jest tak, że niektórzy nawet ich nie wyciągają a jeśli znajdziesz się tam zbyt wcześnie, po prostu nie zdążą ich wyłożyć na stoły. Zawsze przechodzę targ trzy razy, ot tak, dla własnego spokoju. Nie tak dawno temu zaowocowało to znalezieniem pięknego moim skromnym zdaniem bent dublina z poszukiwanej przeze mnie marki Prince of Wales (nie wiem czemu, ale uparłem się na tę właśnie firmę, ale dobrze mi z tym). Widziałem kilka ładnych Oldenkottów, lecz kształty nie moje, więc zostału na straganie, a co ciekawsze, jak ktoś preferuje, pojawiał się sprzedawca z duża kolekcją porcelanowych fajek myśliwskich. Jest tego trochę, trzeba tylko poszukać i – co oczywiste – mieć zachomikowane w króliczej łapce szczyptę zwykłego szczęścia.

  6. carlos cruz
    carlos cruz
    22 listopada 2013 at 16:38

    Mam pytanie, czy twój abdulla ma nabite numery? Moje bulldogi maja 2713 albo 2715 zakładam ze chodzi o typ ustnika. Jaka to jest seria, preference, prestige czy imperial, staram sie dowiedzieć czegoś wiecej o marce.

    • Obzon
      Obzon
      22 listopada 2013 at 18:21

      Mój ma dwa numery. Jeden – 2312 i drugi – 189. Co do serii to nie wiem. Na sygnaturze stoi „Abdullah Dribaccy Pipe” i dopisek „Normale” co jak mniemam oznacza rozmiar fajki. Jakbyś coś więcej znalazł o firmie to wdzięczny będę za informacje. Mój bulldog jest bardzo smaczny. Jedna ze smaczniejszych moich fajek.

      • carlos cruz
        carlos cruz
        22 listopada 2013 at 18:39

        Normale, prestige to chyba oznaczenie serii/ grade, na którymś plakacie widziałem je razem z cenami. Czterocyfrowe kody chyba maja zakodowane kształty, może roczniki, wszystkie moje mają początek 27 / poza churchwardenem -2005 ,ktory jest z innej serii imperial wszystkie inne są prestige/
        2701 to billiard, 2708 brandy, 2720 to prince, a przerośnięty billiard to 2717. Wszystkie fajki mają fishtailowate ustniki i system dribaccy – taki inner tube z ebonitu. Narazie zbieram jeszcze wszelkie strzępki info. Jak uda mi sie to jakoś usystematyzować podzielę się.

        • Obzon
          Obzon
          22 listopada 2013 at 18:43

          W moim ten system został usunięty. Widać, że coś tam było, ale ktoś go po prostu wyrwał. Możliwe, że pierwsze numerki oznaczają daty. Moja fajka ma ustnik równoległy, nie fishtail.

        • carlos cruz
          carlos cruz
          22 listopada 2013 at 18:47

          twój numer zupełnie mi do niczego nie pasuje, moje bdogi maja końcówki 13 i 15 twój 12, na oko wygląda na taki sam kształt główki, pewnie twój jest starszy wróżąc z kształtu zgryzu. Poprzeglądam jeszcze plakaty, aukcje może będę mądrzejszy.

            • carlos cruz
              carlos cruz
              23 listopada 2013 at 16:09

              Po przejrzeniu paru aukcji i plakatów reklamowych zacząłem systematyzowac kody. Pierwszą wskazówka był plakat z 39 roku, który powołując sie na korpus medyczny polecał dla zdrowotnosci trzy rożne serie fajek. Ceny kształtowały sie następująco za fajkę serii coronet 75f, imperial 105f, preference 180f Frank przed 2 wojną światową stał dosyć mocno i zgrubnie można go przeliczyć na dzisiejsze dolary mnożąc przez 1.4

              Pierwsze dwie cyfry kodu określają serie i tak dla najdroższej preference to jest 27, dla normale 23 dla coronet 21 i dla imperiale 20, następne dwie cyfry kodu są kodami kształtu, o ile tomato/prince udało mi sie znaleźć w rożnych seriach ale z kodem kształtu 2720 i w serii coronet 2120 to bulldogi występują jako 12,13,15 i 16 a billiardy jako 01, 06 i 17 w przypadku przerosniętego egzemplarza. Porownując ilość materiałów reklamowych i fajek do sprzedaży w Anglii i we Francji mam dosyć mocne podejrzenia że o ile na wyspach była to przedewszystkim eksluzywna marka papierosów to same fajki musiały mieć dosyć duży rynek zbytu we Francji. Ewolucją sposobu stemplowania fajek, zajmę się przy następnej okazji razem z outlinem historii firmy do czasu przejęcia przez sąsiadów z ulicy -philip morris

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


*