Akcja Rotacja 2016/17 C&D Old Joe Krantz (uwaga, śmierdzi!)

3 lutego 2017
By

źródło: www.pipeandleaf.com

Ameryka Panie, Ameryka!

Jest ich trzy – trójca legendarnych amerykańskich blendów burleyowych, które zawsze chciałem spróbować, bo mieszanki z Burleyem mocne lubię, niestety znam tylko te dostępne u nas. Tak więc gdy paczkę, wybornie już opisaną przez kolegę Kusznika, otrzymałem, od razu wiedziałem, co będzie tematem recenzji. Ze starannie zapakowanych przez Wielkiego Inicjatora w podwójne woreczki strunowe, małych dawek ziela, tych zza Oceanu została jedna. Oskomę poprzedników w tym wypadku być może ostudził dopisek na kopercie – „uwaga, śmierdzi!”.

A śmierdzi, to znaczy papierosowy lub cygarowy burleyowy, wytrawny – czyli to, co wiedziałem o Old Joe Krantzu, blendzie, który chciałem poznać z trzech powodów. Po pierwsze – legenda – jeden z trójcy, obok Haunted Bookshop i Three Friars, burelyowy blend w typie staroamerykańskim, produkowany przez znakomitego producenta jakim jest Cornell & Diehl – to jest drugi powód. Trzecim powodem jest również legenda, zmarły w 2011 twórca dwóch z tych blendów, Bob Runowski. OJK jest mieszanką skomponowaną przez Runowskiego ku czci dziadka, czyli z założenia tradycyjny. Ale to wszystko można przeczytać na tobaccoreviews i gdzie indziej.

Do rzeczy, czyli tego, co przez głowę mi przechodziło, gdy paliłem tę małą próbkę na dwa razy (pierwsza bez popicia, druga z kawą) w małym billiardzie Willmera.

Zapach z woreczka kwaskowaty (trochę jak MB Old Dark Fired), ale złagodzony bardzo przyjemną słodyczą rodzynkową.

Wygląd – amerykański coarse cut, inny od blendów europejskich – małe płaskie kawałeczki liści, suchy, zapewne przez siły działające w paczce częściowo zmielony. Do fajeczki go po prostu wsypywałem myśląc, że ta suchość wróży mocne wrażenia. I nie pomyliłem się.

Początek papierosowy, ostry a dym jasny, niebieskawy. Po chwili dochodzi do głosu rodzynkowa (figowa?) słodkość Virginii . Po powtórnym odpaleniu – pieprzność Perique i jest też na co czekałem – orzechowe nuty Burleya, trochę jak nikaraguańskie mocne cygaro.

Jest moc, podkreślona przez solidny dodatek Perique (OJK ma ją największą wśród wymienionej trójcy) i złamana przyjemną słodyczą. Bardzo ciekawe. Wszytko znakomicie połączone w blend, nie jakaś łatwo dająca się rozszyfrować składanka. Very smooth, very well balanced (jak by powiedzieli za Wielką Wodą). Tylko powoli bo się przemienia w papierosa! Powoli bo spala się szybciutko. Powoli bo w kominie zaczyna bulgotać. Uwaga śmierdzi! Męska rzecz, dziadek mistrza Runowskiego pewnie byłby zadowolony. Ja też.

George Eastman House Collection

Po wszystkim pozostaje słodycz i pikantność Perique, nic z papierocha ani cygara, nic nie gryzie w dziąsła. Bardzo pobudzający, mocny tytoń, palony ostrożnie wspaniały przy kawie w południe. Ale nie w przerwie w pracy, tylko raczej w spokojny, wolny dzień, taki, jaki mój właśnie był. Powiało Ameryką lat dawnych (1920 – 30 – 40?). Blend bardzo daleki od znanych mi palących się powoli, ciężkich flaków z Burleyem (Irish flake czy Old Dark Fired). Pozostaje podziękować koledze Zyrgowi.

Tags: , , ,

8 Responses to Akcja Rotacja 2016/17 C&D Old Joe Krantz (uwaga, śmierdzi!)

  1. szydlo
    4 lutego 2017 at 20:05

    Fajnie ze się podzieliłeś wrażeniami. Jeśli słodycz momentami się przewija to pewnie byłby w moim typie. Niestety prędko się o tym nie przekonam.

  2. Zyrg
    Zyrg
    10 lutego 2017 at 08:54

    Cieszę się, że trafiłem w pragnienia :-) Dla mnie 80% tytków od C&D zabija mocą. Tak jak to kiedyś z @pigpenem gadaliśmy – Cornell robi tytonie dla nikotynistów. Dla mnie z tych amerykańskich firm, które próbowałem najciekawiej plasuje się oferta GLP i H&H – no ale każdemu jego. Old Joe jest kalibrem niestrawnym dla mnie w żadnym wymiarze – od zapachu z puszki, przez moc, smak po room note (ale czułem, że na pewno komuś podejdzie) :-)

    • Grimar
      Grimar
      10 lutego 2017 at 15:14

      Z znanych firm z USA – m.in H&H, McClelland, GLP – C&D dla mnie osobiście wypada najgorzej. Miałem trzy podejścia, dwa fatalne, jedno poprawne. Cajun Cake smakował jak torf, jeszcze inny vaper – Bayou Morning – to było palenie kartonu posypanego pieprzem (jak to plastycznie kolega Paweł określił), natomiast Black Frigate był spoko, ale jakoś takie kwaśny i coś nie wracam do niego.

  3. kmedynski
    kmedynski
    10 lutego 2017 at 14:55

    Ciekawie się zbiegło czasowo z publikacją recenzji na YouTube od pana Bradley`a: https://www.youtube.com/watch?v=LZko3NITMnw
    Polecam obejrzeć

  4. je2bnik
    12 lutego 2017 at 21:44

    Zastanawiam się jak byście zareagowali na czysty cigar leaf palony w fajce. Nazbierałem tego trochę od kiedy przerzuciłem się na cygara, ale nigdy nie próbowałem spalić tych ścinków w fajce…

    • Grimar
      Grimar
      13 lutego 2017 at 14:12

      Ja myślę, że w fajce powinno się palić tytonie fajkowe, żeby było smacznie. Ale eksperymentować nikt nikomu nie zabrania.

    • cortezza
      cortezza
      16 lutego 2017 at 17:37

      Ja paliłem.
      Raz.
      Jest okropny.

  5. Hagan
    18 lutego 2017 at 12:24

    Szczęśliwi, którzy porównywać mogą C&D z H&H, McClelland’a i GLP :). Mnie naprawdę OJC smakował, ale puszkę pewnie bym spalał parę lat. Co cygarowe cygarom, a fajkom – fajkowe ziele.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*