Kupiłem Kiko

28 października 2011
By

Lubię fajki z pianki morskiej. Ściśle mówiąc fajkę, bo dotąd miałem jedną. To teraz będą dwie – tureckiej billiardowej jedynaczce dokupiłem buldoga afrykańskiego. Oczywiście używanego (używany buldog, to brzmi, mam nadzieję, że nie będzie bardzo POGRYZIONY). Teraz czekam na przesyłkę. Swoja drogą, jakoś dawno nigdzie nie widziałem nowych fajek z Amboseli, czy nie jest przypadkiem tak, że za przeproszeniem demokratyzacja w Tanganice załatwiła ten przemysł?

7 Responses to Kupiłem Kiko

  1. marcin szarywilk
    marcin szarywilk
    30 października 2011 at 10:51

    Ostatnio kupiłem na allegro dwie takie fajeczki, jedną w skórze, drugą czarną ryflowaną. Właściwie to kupiłem 3, tylko jedna jest bez słonika (choć wygląda jakby to była właśnie afrykańska pianka). Przyjechały prawie bez śladu użytkowania :D Jestem z nich BARDZO zadowolony. Mam jedną turecką piankę i tak bardzo mi nie smakuje (choć ją „otwierałem” ale możliwe, że nie jest z jednego bloku).
    Też jestem ciekawy czy jeszcze je produkują?

    marcin

    • Tomasz
      Tomasz
      21 listopada 2011 at 23:04

      Ciesze sie że sie spodobały te fajeczki wydawało mi sie że ta trzecia miała też słonia na ustniku.

      • marcin szarywilk
        marcin szarywilk
        23 listopada 2011 at 20:47

        Podobają się, dziękuję za nie :D
        Na trzeciej rzeczywiście nie ma słonika na ustniku, ale to nie zmienia smaku ;)

  2. Rheged
    30 października 2011 at 11:32

    Ta afrykańska pianka do mnie nie przemawia. Te fajki są po prostu brzydkie. Ta czarna barwa u góry każdej z nich – wygląda to po prostu brzydko…

  3. Julian
    Julian
    30 października 2011 at 19:28

    Pianka z Amboseli nie jest biała, więc producenci starają sie to maskwoać, patynując fajki. Na tę zwróciłem uwagę, bo jest gładka, a nie jak większość afrykańskich piankówek – ryflowana. Poza tym potrzebowałem bulldoga. Przyjdzie, to sobie obejrzymy i zobaczymy, jak to smakuje.

  4. jalens
    31 października 2011 at 08:59

    Z tą demokratyzacją w Tanzanii nie ma co przesadzać. Partia Rewolucji w cuglach wygrywa wszystkie wybory. I się radykalizuje. Zmieniała się w ostatnich bodaj 7 latach polityka wykorzystania złóż naturalnych. Ludy Bantu pogoniły i Niemców, i Brytyjczyków nawet od poszukiwań jakichkolwiek złóż. Od 2005 roku prowadzą politykę przypominającą nieco wczesne rządy Ataturka – nasze bogactwa, dla naszych ludzi.
    Kiko było korporacją niemiecko-angielską, a właściwie niewielkim przedsiebiorstwem funkcjonującym w dwóch fabrykach – w dawnym Zanzibarze i w dawnej Tanganice. Kopalnie sepiolitu, nieco nowocześniej zorganizowane niż te tureckie, leżały głównie w strefie frontowej oraz zaplecza frontu podczas wojny z Ugandą. Choć starano się piankę wydobywać i eksportowano ją głównie dla Barlinga. Po wygranych przez Partię Rewolucji wyborach w 2005 czy 06 roku dostawy surowca się urwały. Afrykańska pianka bardzo małym strumieniem dostaje się „na świat” głownie z Kenii, śladowe ilości kopie się w Mozambiku. Nowe fajki z tego materiału stanowią już górną półkę… Głównie cenową.

    Niemal 100 proc. złóż w Tanzanii leży w granicach Parków Narodowych. Afrykanie wykombinowali sobie, że ich granice znakomicie będą buforowane przez wielkie tereny dla zwierzątek i organizacji safari. O wydobyciu bogactw naturalnych na tych połaciach nie ma mowy. Zezwolenie na eksploatację sepiolitu mają jedynie poszczególne plemiona a nawet wioski i dłubią z nich także fajki, ale raczej jako pamiątki etnograficzne, niż przyrządy do palenia. To fajki murzyńskie, nie brytyjskie czy niemieckie.

    Co do losów samego Kiko – nie ma nic pewnego. Kłócą się o słonika niemieccy biznesmeni z brytyjskimi faktorami, a bantu też go nie chcą wypuścić z rąk. Skutek? Czysty Kononowicz – nie ma niczego.

  5. Julian
    Julian
    2 listopada 2011 at 18:46

    Dotarło. Fajka jest w rewelacyjnym stanie, w zasadzie nowa, oczyszczona. Pali się znakomicie. Wyważenie trochę „na łeb” (fajka jest dość krótka), czego zbytnio nie lubię. Trzeba ją trzymać raczej w ręce niż w zębach. Wykończenie, spasowanie, polerka – pierwsza klasa. Dodane etui w bardzo dobrym stanie. Ogólnie świetny zakup. Jedyną wadą jest silny zapach waniliowego aromatu, do stopniowego przepalenia. Jednocześnie przyszła kupiona za psie pieniądze (ok. 20 GBP) fajka Charatana, powierzchownie zaniedbana, ale w rzeczywistości w bardzo dobrym stanie, wystarczy lekkie oczyszczenie i usunięcie nagaru. Trzymając ją w ręce czuje się, dlaczego był to główny konkurent Dunhilla…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


*