Kupiłem cudo – BBB

9 stycznia 2014
By

Senatorow, Dunhill, Zembrowski, Tsuge… piękne fajki prezentowane są w tej rubryce. Tak piękne, że zdziwić może niektórych to, co ja chcę światu pokazać. Ktoś zacytuje starogreckie porzekadło: “z braku laku dobry kit”. Mi jednak bliższe jest inne wytłumaczenie: sądzę, że część mojego mózgu odpowiedzialna za wiarę w nadprzyrodzone zjawiska nie wykształciła się prawidłowo – stąd tak luźnie podejście do tego, co za cudowne może być uznane.

Fajkę kupiłem za ok. 30 dolarów (z przesyłką). Czy to dużo czy mało – nie wiem. To tyle, ile chciałem zapłacić. Pamiętam, ze kupowanie jej było czymś, co określam jako loterie fajkową: niewyraźne zdjęcie, brak opisu, zbyt mało czasu by pisać do sprzedawcy. Trudno… próbujemy! Niepewność potęgował jeszcze fakt, że ze zdjęć wynikało, iż fajka jest bardzo zaniedbana. Nie wiedziałem więc, co zastanę w kominie czy sygnatury są czytelne itd. Na zakup zdecydowałem się przede wszystkim dlatego, że wymarzyłem sobie buldoga. Teraz już wiem, że choć to pierwsza fajka tego typu, to na pewno nie będzie ostatnią.

Gdy fajka dotarła do mnie okazało się, że ustnik w najlepsze utlenia się już od lat, srebrny pierścień jest czarny,  smoła na rimie pięknie pnie się ku niebu a całe wnętrze fajki, zarośnięte nagarem, chyba nigdy nie zostało zaskoczone wyciorem. Najgorszy był jednak smród. Miałem wrażenie, że cała fajka nasiąknęła nim w pełni, że stał się on jej immanentną cecha.

Po standardowych procedurach czyszczenia stwierdziłem:

  • ustnik – jest dobrze, lekkie wgniecenie wskazuje istnienie  uzębienia u poprzednika (poprzedników),
  • z zewnątrz – nie obita, nie nadpalony rim – super! niestety zauważyłem lekką rysę na szyjce, w okolicach sygnatur; może mechaniczne uszkodzenie fajki a może, kto wie, wrzosiec zaczął pękać,
  • komin – kształtny, nie nadpalony choć z delikatną siateczką. Tylko okolice kanału dymowego lekko zdeformowane, jak sądzę raczej przez niezgrabne grzebanie niezbędnikiem niż nadpalenia.

Niestety nie uniknęła fajka kąpieli w spirytusie. Nie lubię tego robić, wolę zachować oryginalną bejce, jednakże metoda profesorka stosowana przez 3 tygodnie nie dała rezultatów. Na szczęście oryginalna bejca była, jeśli mogę tak powiedzieć, naturalna i fajka tylko nieznacznie zmieniła odcień.

Podsumowując: stan nie jest idealny ale na dobry mogę go ocenić. Nie paliłem w niej jeszcze. Lubię pojemne kominy, ta fajka to jedna z mniejszych jakie posiadam. Stąd wybiorę dla niej tytoń smaczny, dostępny w Polsce i o odpowiedniej mocy. Będzie to Nightcap, Nightcap lub Nightcap.

Pobierznie dokonane datowanie sugeruje, że fajka pochodzi z lat 50-tych lub 60-tych. Była to średnia pólka seryjnych fajek produkowanych przez BBB (najniższe serie kosztowały ok. 5 funtów, seria Virgin ok. 10, zaś prezentowana przez mnie ok. 7)

Oznaczenia:

BBB OWN MAKE, MADE IN LONDON ENGLAND 403 + (na pierscieniu) BBB STERLING SILVER + (na ustniku) logo BBB

Wymiary:

długość – 14,1 cm

wysokość – 4,1 cm

średnica komina – 1,9 cm

*Pozwolę sobie wyrazić na koniec jedną uwagę (sądzę, że nie będzie to odosobniona opinia): życzyłbym sobie więcej opisów fajek w kategorii kupiłem cudo. Nie każdy z nas ma Senatorowa czy Zembrowskiego ale wszyscy jakieś fajki kupujemy: lepsze, gorsze, tańsze, droższe.I pewien jestem, że wiele z tych fajek to dla nas takie małe cuda, które z pewnością warte są upublicznienia.

2

3

 

Tags: , , ,

8 Responses to Kupiłem cudo – BBB

  1. 9 stycznia 2014 at 07:57

    MM – bardzo ładnie opisane.

    A w szczególności podpisuję się pod ostatnim akapitem – gwiazdką: każdy ma swoje „cudo”. Bez znaczenia jaka to marka – każda zasługuje na opis. Dletego też podpisuję się pod apelem – opisujcie swoje cudeńka.

  2. yopas
    9 stycznia 2014 at 09:46

    Bulldogi mają swój swoisty urok. Bardzo mi sie podoba fakt, że nie wszyscy patrzą na cudo przez pryzmat $$$.
    PozdrawiamY,

  3. golf czarny
    9 stycznia 2014 at 10:34

    MM piękna fajka ! Mam dwie fajki tek oznaczone jedną sprzed wojny , drugą dużą współczesną. Ale twoja to JEST cudo :)

  4. Bartnik
    Bartnik
    9 stycznia 2014 at 11:28

    Co tu dużo pisać piękna fajka. Najważniejsze, jednak to, że piękna fajka odnowiona samemu, zawsze smakuje dużo lepiej:)Jedyne do czego można się doczepić to ustnik, na którym widać utlenienie:)

  5. JerzyW
    9 stycznia 2014 at 15:26

    Jestem ciekawy wrazen z palenia. Fajka wyglada naprawde porzadnie i jak dla mnie lepiej niz tylko „dobry”
    Ja kupilem kilka miesiecy temy fajke Astley’a ktora wykonal legendarny Barry Jones z pracowni James Upshall w poczatkach lat 90’tych. To moja najpojemniejsza fajka, cos w okolicach dunhillowego ODA. Pali sie smacznie i chlodno a jedyny minus to dorabiany ustnik. Zaplacilem nie wiecej niz za przemyska wrzoscowke :)

  6. kusznik
    kusznik
    9 stycznia 2014 at 15:42

    Śliczności! Sam od jakiegoś czasu poluję na bulldoga, ale nic mi się nie trafia sensownego (albo w moim zasięgu finansowych). Gratuluję!

  7. gpzagan
    gpzagan
    10 stycznia 2014 at 10:09

    Gratuluję, fajeczka bardzo mi się podoba i mam nadzieję, że będziesz miał z nią nie jedno spotkanie. Co do „cuda” to zgadzam się, że każdy ma swoje – nie ważne ile „cudo” kosztowało, ważne czy właścicielowi się podoba a tytoń w niej palony smakuje wybornie.
    Pozdrowienia i powodzenia

  8. KrzysT
    KrzysT
    12 stycznia 2014 at 11:39

    Bardzo fajna opowieść o zacnej fajeczce. Prawidłowo datujesz na lata 50-60. 403 to bardzo fajny model – jeśli ktoś lubi bulldogi, to zdecydowanie powinien nań zapolować.
    Smacznego nightcapowania ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*