O Ye Olde Signe od Dunhill subiektywnych słów kilka

16 marca 2018
By

Właśnie wróciłem z Hongkongu. Z racji obaw, jakie miałem co do zabierania ze sobą „zielska” w słoiku i ewentualnych kłopotów wynikających z tłumaczenia celnikom co stanowi jego zawartość, postanowiłem zabrać ze sobą nieotwartą jeszcze puszkę Ye Olde Signe od Dunhill i przy okazji spróbować czegoś nowego!

Moje pierwsze palenie odbyło się w niecodziennych (dla mnie) warunkach, bo na balkonie mieszkania znajdującego się na 18 piętrze, z całkiem niezłym widokiem na Hong Kong Island. Paliłem w dwóch kukurydziankach w których wcześniej paliłem mieszanki- Bayou Morning, Old Gowrie i czyste Virginie.

Przejdę teraz do rzeczy.

Jeżeli chodzi o opis znajdujący się na puszce, to można przeczytać krótko: „mieszkanka ciemnych Virginii”. W Internecie można również przeczytać, że Ye Olde Signe jest bogatą mieszanką fermentowanej Virginii podanej w formie wstążek (ribbon cut). Proces stosowany w produkcji mieszanki tworzy naturalny herbaciany zapach oraz powoduje, że tytoń nabiera naturalnego smaku przełamanego łagodną słodyczą. Pomimo delikatnego smaku, tytoń jest dość mocny dlatego najlepiej smakować go po posiłku.

Tytoń jest wznowioną wersją, którą przestano produkować. Ciekawostka: podobno produkcja tytoniu została wznowiona dzięki licznym prośbom miłośników mieszanki. Obecnie produkowana mieszanka nie jest jednak tak samo dobra- jak mówią osoby, które miały możliwość zapalenie obu.

Tyle jeżeli chodzi o ogólnodostępne informacje, które każdy może znaleźć w Sieci.

Jeżeli chodzi o moje wrażenia, to w jednym zdaniu mógłbym powiedzieć po prostu, że tytoń mi smakuje.

Po otwarciu puszki można wyraźnie wyczuć aromat herbaty. Ciekawe, że podczas odwiedzin potwierdził to mój kolega, który fajki nie pali. Po otwarciu i powąchaniu powiedział: „fajnie, tak trochę jak herbata”.

Wyczuwalna jet też słodycz. Dla mnie jest ona miodowa, pochodząca raczej z ciemnego gatunku miodu.

Sposób cięcia- jak w przypadku większości tytoni od Dunhill które miałem do tej pory przyjemność spróbować- regularne wstążki, w tym wypadku ciemnej Virginii, poprzeplatanej jej jaśniejszą odmianą.

Kukurydziankę nabiłem sposobem „na 3” i zapaliłem.

W smaku mieszanka jest dość wytrawna. Wyczuwalna jest też słodycz. Smak- moim zdaniem, jest dość trawiasty. Dopiero po jakimś czasie można wyczuć „kwaski” pochodzące jak gdyby z leśnych owoców, które są w większości słodkie, ale można też trafić na te bardziej kwaśne. Jest też coś z herbatników/ciastek, chleba? Słodycz- sfermentowana, moim zdaniem wyrafinowana, złożona. Chociaż ledwo wyczuwalna, moim zdaniem stanowi największy atut tytoniu. Smak utrzymuje się od początku do końca.

Mieszanka rzeczywiście jest mocna. Jak do tej pory myślę, że nie trafiłem na tak mocną mieszankę i zdaje się, że zrozumiałem o co chodzi kiedy tytoń sklasyfikowany jest jako „mocny”. Przeciąganie powoduje gorycz i szczypanie w język. A propos goryczy, zauważyłem, że jest ona jak w bardzo mocno naciągniętej herbacie, esencji bez cukru, który ukrywa się wtedy na rzecz intensywnego gorzkiego smaku herbaty.

Mieszanka spala się dość łatwo. Tytoń nie sprawia dużo problemów i pali się dość łatwo bez konieczności ponownego podpalania nawet dla kogoś kto nie ma dużego doświadczenia jak ja.

Przez blisko dwa tygodnie mieszankę paliłem w kukurydziankach. Zauważyłem, że fajka nagrzewa się do poziomu w którym ciężko utrzymać ją w dłoni. Myślę, że było to spowodowane tym, że paliłem na otwartej przestrzeni gdzie zazwyczaj wiało. Nie wydziela dużo wilgoci. Wraz z upływem czasu nauczyłem się go palić bez przegrzewania. Zdecydowanie odradzam pośpiech!

Zaraz po powrocie postanowiłem, że spróbuję zapalić w fajce z wrzośca. Jak na tą chwilę myślę, że tytoń lepiej pali się właśnie w fajce z wrzośca. Mam jedną przeznaczoną do palenia czystych Virginii. Fajka nagrzewała się zdecydowanie mniej.

Tytoń nie brudzi fajki. Zaraz przed wyjazdem „oskrobałem” nagromadzony nagar w obu kukurydziankach i przez dwa tygodnie palenia codziennie, nie zauważyłem zbytniego nagromadzania nagaru na ściankach komina.

Mieszanka dość łatwo spala się na popiół. Zauważyłem też, że dużo łatwiej jest mi osiągnąć ten wynik w fajce wykonanej z wrzośca aniżeli w kukurydziance. Mam wrażenie, że w obawie przed spaleniem cybucha, który wchodzi do komina w fajkach produkowanych z kukurydzy, nie dopalam tytoniu do końca.

Podsumowując.

Tytoń jest bardzo smaczny. Smak jest wytrawny, choć niezbyt skomplikowany, chociaż na pewno nie można powiedzieć, że jest prostacki. Jedynie słodycz wydaje się być bardzo elegancka i złożona. Po kilku paleniach tytoń przestał mnie zaskakiwać i stał się dość przewidywalny. Do tej pory spaliłem jakieś 3/4 puszki i myślę, że był dobrym wyborem. Myślę, że palony w fajce z wrzośca nie zaskoczy mnie już niczym nowym.

Czytałem gdzieś, że Ye Olde Signe jest virginiową bazą dla Elizabethan Mixture od tego samego producenta. Podobno gdyby z Elizabethan Mixture wyrzucić Perique, otrzymalibyśmy Ye Olde Signe. Chciałbym to kiedyś sprawdzić.

Powoli kończę wcześniejsze mieszanki i przymierzam się do otwarcia nowych. Mam ochotę na Royal Yacht i Pirate Kake. Oprócz tego w spiżarni zostały mi jeszcze 40th Anniversary blend od McClelland i Union Square od G.L. Pease.

Pozdrawiam!

Krzywy

Tags: , , , , ,

22 Responses to O Ye Olde Signe od Dunhill subiektywnych słów kilka

  1. Puffalo Bill
    Puffalo Bill
    16 marca 2018 at 15:34

    Miło się to czyta – w dodatku fajnie zilustrowane. I jeszcze dużo cukru w cukrze, czyli konkretów. PS Czy ceny wynajmu mieszkania w Hongkongu nadal urywają głowę?

    • krzywy
      eM
      16 marca 2018 at 15:38

      Dziękuję za miłe słowa. Jeśli chodzi o ceny wynajmu czy kupna mieszkania w Hongkongu, to z tego co wiem, ceny stale rosną. Mówi się nawet o bańce, która prawdopodobnie w końcu pęknie. Podobno nawet rząd zainteresował się sprawą i ma w jakiś sposób zainterweniować. Czas pokaże.

  2. szydlo
    16 marca 2018 at 22:16

    Ja tytoń odebrałem jako mocny, w aromacie dość kwaśny, i mocno wytrawny. Nie umiałem znalezc tej słodyczy i powedrowal do słoja. Ciekawa uwaga o konotacjach z Elizabethan Mixture. Posiadam oba wiec może kiedyś porównam. Dzięki za recenzje.

  3. Bubo bubo
    Bubo bubo
    18 marca 2018 at 17:23

    Jak dla mnie pierwsze skrzypce gra ciastkowo-chlebowa aromat uzupełniony herbacianym akcentem, moc bezdyskusyjnie spora. Może to przez wysuszenie próbki, pali się łatwo, ale jak dla mnie lepiej w grubej kukurydzy jak we wrzoścu.
    Tylko nie wiem też, czy to nie wina fajki. Paliłem w Worobcu natura 114, nawiert ma na samym dnie komina, tzn. dno stanowi wlot przewodu dymowego, zęza bodajże się na to mówi. Taki nawiert będzie przeszkadzał w paleniu? W kukurydzy było zdecydowanie łagodniej, nawet jakby moc mniejsza.

  4. Marek
    3 kwietnia 2018 at 07:46

    „Przeciąganie powoduje gorycz i szczypanie w język.”
    W takim razie tytoń został źle wyprodukowany i nie nadaje się do palenia. Jeżeli tytoń, przy długim i szybkim zaciąganiu, szczypie w usta czy język, to oznacza to, że zawiera trujące (te szczypiące/gryzące) substancje, które nie zostały usunięte, przez odpowiednie bakterie, w procesie fermentacji:
    http://www.oswiecenie.com/pm_14.htm

    Obecnie prawie wszystkie gotowe tytonie fajkowe i papierosowe dostępne na świecie są z tego względu trujące i nie nadają się do palenia. Obecnie jedynym sposobem na pozyskanie „zdrowego” tytoniu jest jego własna produkcja! Ja kupuję tytoń prosto od rolnika (w postaci zielonych, świeżo zerwanych liści!), i samemu je suszę i poddaję fermentacji… Niektóre stosy tytoniu fermentują u mnie już od kilku lat! Im dłużej tytoń fermentuje, tym jest „zdrowszy” (mniej szkodliwy)! Palenie gotowych, produkowanych obecnie tytoni, to szaleństwo…

    • Marek
      3 kwietnia 2018 at 08:16

      Dodam tylko, że współcześnie produkowanie tytonie (oprócz tytoniu na najdroższe cygara kilku firm), to jedna (dodatkowo szkodliwa) chemia: w niektórych tytoniach naliczono ponad 500 różnych (dodatkowych) szkodliwych, rakotwórczych substancji. Jeżeli ktoś pisze, że jakiś tytoń jest naturalny (że nie zawiera np. dodatków zapachowo-smakowych i innych ulepszaczy i chemii) jak np. tytoń Samuela Gawitha Full Virginia Flake, jest w ogromnym błędzie. To jest jedna wielka, chorobotwórcza trucizna, a nie tytoń…

    • Puffalo Bill
      Puffalo Bill
      3 kwietnia 2018 at 08:17

      Podziwiam wytrwałość w wyszukiwaniu teorii spiskowych, ale ostatnie badania Jan Beffinger robił jakoś pod koniec lat 50-tych. Trochę się zmieniło od tamtego czasu jeśli chodzi o tytoń papierosowy i „kwaśne środowisko” nie jest już głównym problemem palaczy. PS Rozumiem, że to kolega pod innym postem opisywał trujące działanie ustników?

      • Marek
        3 kwietnia 2018 at 08:24

        Zgadza się, to ja…:) Tam pisałem pod nickiem „Fajki”:)

        • Marek
          3 kwietnia 2018 at 10:24

          Kilka miesięcy temu, na kanale TVP (TVP 1 albo TVP 2 – nie pamiętam) został wyemitowany film o szkodliwości, dodawanych do tytoniu i elektronicznych papierosów, różnych dodatków zapachowo-smakowych, jak np. syntetyczna mięta. W Internecie tego filmu nie mogę znaleźć… W Brytyjskim laboratorium, jednego znanego koncernu tytoniowego, testowano, na żywych komórkach, m.in. zabójcze działanie pewnych ulepszaczy smaku i zapachu, dodawanych obecnie do tytoni i e-papierosów. Okazało się, że np. dym tytoniowy z syntetyczną mięta (o niegroźnej nazwie: mentol – znany np. z pasty do zębów albo tabak) zabijał, procentowo, o wiele więcej żywych komórek, niż dym z innymi ulepszaczami, bądź bez nich. Na Arte HD od lat są również podobne audycje. W Internecie (nie tylko polskojęzycznym) o szkodliwości, np. syntetycznych dodatków zapachowo-smakowych i innej chemii, dodawanej obecnie do tytoni, a także o jego niewłaściwej produkcji, jest bardzo niewiele, i stąd taki, a nie inny przykład. Internet to głównie rozrywka, a nie użyteczna wiedza… O szkodliwości niefermentowanej soi czy herbaty nie ma prawie nic…! Chińczycy nazywają czarną (fermentowaną) herbatę lekiem na 10 tysięcy chorób, a zielonej herbaty, w wielu częściach Chin, się w ogóle nie spożywa…! Czy jest coś o tym w Internecie…? To samo dotyczy fermentacji np. soi…

          • KrzysT
            KrzysT
            3 kwietnia 2018 at 13:13

            Poprosimy linki do badań.
            Nie do programów, nie do teorii własnych, nie do supertajnych plotek, tylko do badań. Takich z bibliografią i podaną metodyką.
            Tak gwoli podniesienia jakości merytorycznej portalu.

          • parck
            parck
            3 kwietnia 2018 at 21:22

            A ja oglądałem kiedyś film o szkodliwości pozyskiwanego tlenu przez płuca na resztę organizmu. Nie pamiętam już dokładnie w jakim radiu, a może w magnetofonie … . Było to chyba w jakiejś bibliotece lub sklepie spożywczym. Nie ważne. W każdym razie szkodzi …

  5. Marek
    3 kwietnia 2018 at 14:24

    Tej audycji nie jestem w stanie w Internecie zlokalizować, bo nie pamiętam jej tytułu, ale przypomniałem sobie nazwę firmy, która te badania, w tym filmie na TVP (na szkodliwość niektórych dodatków zapachowo-smakowych) robiła. Jest to, o dziwo, co było podkreślane w tym filmie, koncern tytoniowy(!): British American Tobacco. Tylko żeby nie było, że ja tutaj coś reklamuję…! To było w tym filmie dokumentalnym, wyemitowanym w Telewizji Polskiej (TVP) kilka miesięcy temu.

    Na tej oto stronie: http://www.bat-science.com/
    są na bierząco publikowane wyniki wszystkich ich badań. Tylko trzeba pamiętać, że robi je koncern tytoniowy, a nie niezależne firma!

    Informacji z tych filmów z Arte HD już tak dobrze nie pamiętam… A po za tym pisałem przecież, że w Internecie jest mało o tym temacie, więc jak mogę podawać jakiekolwiek linki…? Do czego mam je podawać…? Do informacji, których w Internecie nie ma, lub których ja nie jestem w stanie zlokalizować…?

    • Marek
      3 kwietnia 2018 at 14:46

      Świat to nie tylko Internet. Jeżeli czego nie ma w Internecie, to nie oznacza, że to nie istnieje. Nie do wszystkiego można podawać „linki”:) Jest ogromna ilość informacji, które istnieją poza Internetem.

  6. Marek
    4 kwietnia 2018 at 08:26

    Jeden film znalazłem…! Zanim jednak podam do niego link/odnośnik, to cisną mi się na usta słowa pewnego, popularnego w moich kręgach, powiedzonka, którego, ze względu na znajdujące się w nim niezbyt eleganckie słowo na „d”, pisać mi, przynajmniej w miejscu publicznym i bez wykropkowania, nie wypada… Dlatego, na początek, podaję link do filmu „Gang Olsena znowu w akcji”, w którym to rzeczone powiedzonko zostało wypowiedziane w ~ 28:50 minucie filmu…

    A tytuł tego filmu z TVP, to: „E-papierosy. Wybawienie czy zagrożenie?” – https://www.telemagazyn.pl/film/e-papierosy-wybawienie-czy-zagrozenie-1952047/

    Oto link do pełnej wersji filmu: https://www.cda.pl/video/157128637

  7. Marek
    4 kwietnia 2018 at 08:29

    Jeden film znalazłem…! Zanim jednak podam do niego link/odnośnik, to cisną mi się na usta słowa pewnego, popularnego w moich kręgach, powiedzonka, którego, ze względu na znajdujące się w nim niezbyt eleganckie słowo na „d”, pisać mi, przynajmniej w miejscu publicznym i bez wykropkowania, nie wypada… Dlatego, na początek, podaję link do filmu „Gang Olsena znowu w akcji”: https://www.cda.pl/video/566026d4, w którym to rzeczone powiedzonko zostało wypowiedziane w ~ 28:50 minucie filmu…

    A tytuł tego filmu z TVP, to: „E-papierosy. Wybawienie czy zagrożenie?” – https://www.telemagazyn.pl/film/e-papierosy-wybawienie-czy-zagrozenie-1952047/

    Oto link do pełnej wersji filmu: https://www.cda.pl/video/157128637

  8. Bubo bubo
    Bubo bubo
    5 kwietnia 2018 at 21:01

    Po nawilżeniu w tytoniu faktycznie głównie czuć herbatę, a nuty ciastkowo-chlebowe schodzą na drugi plan.
    Powyższy off topic nie komentuje, każdy ma jakieś fetysze…

  9. Marek
    11 kwietnia 2018 at 19:52

    „Teorie spiskowe”, „super tajne plotki”, „fetysze”…? Zadziwiające, w jaki sposób współczesny człowiek wypiera ze świadomości niewygodne dla siebie informacje… W sumie to się nie dziwię – patrząc np. na 99,9 procent wszystkich współczesnych, bezwartościowych i szkodliwych (bo zagłuszających myśli) audycji radiowych i telewizyjnych, a także na wybór tematyki i ich strasznie niski, dziecinny poziom, to nie dziwią mnie takie, a nie inne określenia… Już wiele lat temu pisałem w tej sprawie do TVP, a nawet do prywaciarzy z TVN-u, i przestrzegałem ich przed zgubnym działaniem tego ich odmóżdżającego, praktycznie w 100 procentach rozrywkowego, bewartościwego repertuaru. Prosiłem, przestrzegałem, rugałem od najgorszych, i nic to nie dało… Jedyny wartościowy kanał – EduSat – znikął z satelity ponad 10 lat temu, a kilkaset bezwartościowych i wysoce szkodliwych kanałów-śmieci (z TVP, TVN-ami czy Polsatami na czele) ma się dobrze od tylu dziesięcioleci…! O zagranicznych kanałach czy o więksszości prasy światowej nie wspominając… Nawet Da Vinci Learning z wartościowego kanału dla dzieci zamienii na odmóżdżacz… Lem miał rację pisząc o ewolucji wstecznej…

    • parck
      parck
      11 kwietnia 2018 at 21:29

      Do papieża trzeba było napisać …

  10. Marek
    11 kwietnia 2018 at 22:45

    Z pretensjami…? To fakt…:)

    Takie fantastyczne medium, jakim jest telewizja, a tak koszmarnie źle, zwłaszcza obecnie, wykorzystywne…
    O fermentacji tytoniu i jego uprawie i produkcji, powinni od kilkudziesięciu(!) lat mówić, na okrągło, jacyś profesorowie z całego świata, np. na kanale „TVP Biologia”…
    Ja jednak najczęściej oglądałbym wykłady z fizyki, np. na „TVP Fizyka” czy z astronomii, np. z Torunia, na kanale np. „TVP Astronomia”…:) Taka telewizja mi się marzy – zwłasszcza publiczna.

    • Puffalo Bill
      Puffalo Bill
      12 kwietnia 2018 at 09:05

      Marku – proponuję usiąść wygodnie w wyplatanym fotelu, odpalić ulubioną niebejcowaną fajkę z bursztynowym ustnikiem, nabitą naturalnym tytoniem po zasadowej fermentacji, i zagryzając to kiszoną marchewką z własnego ogródka delektować się kolejnymi archiwalnymi odcinkami „Sondy” – jest ich 488, więc na trochę powinno Ci wystarczyć.

      • Marek
        12 kwietnia 2018 at 14:02

        Jest to najlepsza rada, jaką od dawna dostałem…:) Bardzo dobra rada… „Sonda”, „Kwant”, „Przybysze z Matplanety”, „Zrób to sam” – Adama Słodowego – to tylko niektóre z moich ulubionych kiedyś audycji telewizyjnych…:) Właśnie takich wartościowych programów edukacyjnych, na odpowiednim poziomie i z wysoką kulturą, mi obecnie najbardziej w telewizji brakuje… Dzięki i pozdrawiam:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*