Moje pierwsze „morcianki” A.D. 2017

20 stycznia 2017
By

Nie wiem czy Wy też tak macie, ale ja po Świętach wymagam dość długiego rozbiegu. Nic mi się wtedy nie chce i zawsze sobie znajdę dobre usprawiedliwienie dla ogarniającego mnie lenistwa. Na szczęście, takie noworoczne „nicnierobienie” jest rzeczą która meczy mnie jeszcze bardziej niż praca, więc mniej więcej w połowie stycznia sam zaczynam szukać sobie jakiegoś sensownego zajęcia.

Tym razem, w ramach „rozruchu noworocznego”, popełniłem trzy morciane główki do Falcon’a, które niniejszym poddaję pod Wasza rzeczową i jak zwykle konstruktywną, krytykę:

Falcon Compatible Long Rhodesian Bog Oak Bowl

Wysokość całkowita: 60mm
Wys. bez cz. mocującej: 32mm
Max. szerokość: 38mm
Min. średnica: 30mm (spasowana do łyżki)
Głębokość komina: 46mm
Średnica komina: 21mm
Masa: 24g

Falcon Compatible Buldog Bog Oak Bowl

Wysokość całkowita: 39mm
Wys. bez cz. mocującej: 32mm
Max. szerokość: 39mm
Głębokość komina: 26mm
Średnica komina: 19.5mm
Masa: 15g

Falcon Compatible Fat Barrel Bog Oak Bowl

Wysokość całkowita: 53mm
Wys. bez cz. mocującej: 46mm
Max. szerokość: 42mm
Głębokość komina: 35mm
Średnica komina: 20mm
Masa: 28g

Dodam, że jest to w pewnym sensie seria specjalna – została ona bowiem wykonana z jednego klocka morty z bardzo charakterystycznym, ładnie kontrastującym z czernią drewna, złotawym przebarwieniem. Zgodnie z moją wiedzą, ten konkretny kawałek morty został pozyskany gdzieś w rejonie Puław.

Tags: ,

3 Responses to Moje pierwsze „morcianki” A.D. 2017

  1. kusznik
    Kusznik
    20 stycznia 2017 at 21:03

    Cóż tu krytykować? Bajka i tyle! A wiem, co piszę, bo jestem dumnym posiadaczem jednej takiej konkretnie główki (foto 1)…. Bajeczne palenie!!!
    Szacun i ruszaj Waść z produkcją, bo się marnujesz!!!!

  2. 21 stycznia 2017 at 15:36

    Taka mała rada, żeby klienci byli jeszcze zadowoleńsi: warto załamać krawędź komina, ułatwia to nabijanie fajki i na dłuższą metę chroni przed nadpaleniem krawędzi.

    • Brudny Harry
      21 stycznia 2017 at 15:51

      Dzięki za cenną wagę. Oczywiście, załamanie krawędzi komina nie stanowi problemu i z pewnością będę je stosował, szczególnie w niskich główkach gdzie ryzyko nabicia pod sam rim i przypadkowego przypalenia jego krawędzi jest najbardziej prawdopodobne.

Pozostaw odpowiedź W.Pastuch Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*