Średnica komina

3 czerwca 2010
By

Jako świeżo upieczony fan fajki czytałem sobie poradnik Jarka, gdzie kupno fajki o średnicy komina mniejszej od 19mm zostało określone mianem życiowego błędu. Po chwili konsternacji i gimnastyki z półmetrową linijką okazało się że mój malutki, uroczy Bróg 113 mierzy – o zgrozo! – 18.5 mm.

Czy powinienem żyć w strachu i oczekiwać na pojawienie się (jakich?) problemów?

A może zanadto przejmuję się zgoła niewinnym napomknięciem?

Tags:

18 Responses to Średnica komina

  1. ben
    ben
    3 czerwca 2010 at 22:48

    Mea maxima culpa, nie dodałem tagów.

    Profilaktycznie i proaktywnie kajam się przed administracją – następnym razem wyklikam.

    • Alan
      Alan
      4 czerwca 2010 at 00:40

      Nie trzeba tagów – to jest taki dział, w którym mozna setki razy zadawać to samo pytanie, niepotrzebne są odnośniki do starszych wpisów. A nawet jak zapomnisz, to między innymi moja w tym głowa, aby uzupełnić wszelkie braki.

      A artykuł nie Jarka, tylko Jacka :)

  2. Lolek
    Lolek
    3 czerwca 2010 at 23:10

    Problemów raczej żadnych nie powinno być. Po prostu w fajkach z większym kominem (o większej średnicy) łatwiej się pali, łatwiej utrzymać żar, większa powierzchnia po której może on sobie „spacerować”. 18,5 czy 19 mm żadna różnica. Sam mam fajki o średnicy 18 mm i trochę mniejszej i zadowolony z nich jestem. Dużym plusem większych kominów jest to, że więcej tytoniu tam można wcisnąć ;)

  3. ben
    ben
    3 czerwca 2010 at 23:57

    To już nie panikuję. Nie mam problemów z ponownym rozpalaniem – to znaczy muszę rozpalać (jak na razie) kilka razy, ale nie jest to problem. ;)

    Ale swoją drogą chyba poszukam jakiejś większej fajki, bo jakoś tak wyszło, że mam środki, a w pobliskiej trafice czai się chociażby Worobiec 110.

  4. JSG
    4 czerwca 2010 at 00:41

    Zasadniczo to taka bardzo popularna średnica w kształtach klasycznych to 3/4″= 19,5mm, ale w praktyce waha się ona pomiędzy 18 a 20mm. Z ajkiejś tam praktyki którą posiadłem wynika że fajki tego typu są optymalne. Zależnie od głębokości komina 3-4g tytoniu to idealna porcja na raz. Ale to też kwestia potrzeb…

  5. ben
    ben
    6 czerwca 2010 at 21:46

    Mam dodatkowe pytanie na temat szybkości palenia. Nigdzie mi się nie spieszy, więc fajeczkę opalam Virginią Mac Barena, ciasno napełniając 1/3 komina, co mam zamiar powtórzyć kilkanaście razy. Potem druga warstwa, za miesiąc trzecia. :)

    Wypalenie tej małej ilości tytoniu – wliczając w to kilka (już nie kilkanaście) ponownych rozpaleń – zajmuje mi lekko ponad godzinę. Palenie jest bardzo przyjemne, ale może podchodzę do sprawy zbyt leniwie i pewne smaczki mi uciekają?

    • Franz
      Franz
      6 czerwca 2010 at 22:17

      Przecie to nie wyścigi, tak trzymaj
      pozdrawiam
      Franz

      • ben
        ben
        6 czerwca 2010 at 22:22

        Jak mówiłem, nie spieszy mi się i to tempo bardzo mi odpowiada.

        Ale że wokół czytam raczej o problemach ze zbyt szybkim paleniem, wolałem spytać – bo albo mi dobrze idzie, albo po udaje mi się popełnić jakiś błąd, którego nikt wcześniej nie popełnił. :)

  6. Minio
    Minio
    1 maja 2011 at 14:29

    Pobawię się troszkę w necropostera gdyż nie ma sensu tworzyć nowego tematu. Zastanawia mnie czy był by sens rozwiercanie komina na większą średnicę? Jak tak to jak? Mam bróga 114 który kominek ma wąziutki bo ok 16-17mm toteż do najłatwiejszych fajek nie należy. Czy taka zmiana może kopnąć mój portfel na 70 na nowego fajka czy jednak takowe praktyki przez kogoś były już stosowane?

    • Rheged
      1 maja 2011 at 15:28

      Nie do końca rozumiem, co piszesz…

      • marek milczek
        marek milczek
        1 maja 2011 at 17:36

        Emilu, Minio chce rozwiercić komin swojej fajki do ok 20 mm. Jego Bróg to churchwarden z gruszki. Można to zrobić, tylko po co? Ścianki będą cieniutkie, fajka będzie się przegrzewać i nie wiadomo co z nawiertem. Słowem, nie opłaca się.

        • Minio
          Minio
          1 maja 2011 at 20:42

          Oj bluźnierstwem 114 jest nazywanie gruszką :] Wprawdzie koło porządnego wrzośca ona pewnie nawet nie leżała ale zawsze to wrzosiec.Ścianki ma dosyć grube ok 5mm.

          • marek milczek
            marek milczek
            1 maja 2011 at 21:26

            uj! z pamięci palnąłem :) o gruszce. No więc masz fajkę o ściance 5mm i średnicy 16mm. Rozwiercanie ma sens tylko do 20mm. Po rozwierceniu ścianka będzie miała 3mm. Według mnie to duuuużo za mało. Jeszcze pewnikiem trzeba będzie rozwiercić kanał dymowy. Dochodzi koszt robocizny, jak sam nie możesz lub nie umiesz i wychodzi mi – nie robić nic. Naucz się tej fajki

            • Rheged
              1 maja 2011 at 23:40

              Naucz się, tak jak mówi Marek albo sprzedaj. Wiercić nie warto. Wystaw za symboliczną sumę na allegro, może odzyskasz część pieniędzy. Tak czy siak na używaną, ale w dobrym stanie, nie powinieneś się wykosztować nawet tyle, co dałeś za tego nowego Broga.

    • Alan
      1 maja 2011 at 17:48

      Taka średnica komina ma swoje zalety – fajnie się w nich pali mocno pokruszony tytoń (lub firmowo cienko cięty). Nigdy nie powiększałem średnicy komina dla samego poszerzania, jedynie przy usuwaniu wżerów (a to i tak delikatnie, tak do 1mm). Chcesz to wierć, ale ostrożnie, bo łatwo przedobrzyć :)

      • 2 maja 2011 at 10:41

        Wiercenie w tej fajce moja się z celem, ale na pytanie czym- zasadniczo to fajki nawierca się odpowiednio spreparowanymi łopatkami, o kształtach optymalnych dla kształtu fajki- dla duńczyków będzie to gotycki łuk dla wariacji na temat biliarda (czimnej, pot, bent biliard, itp itd) będzie to jedynie niewielki „menisk wklęsły” ale w tym przypadku nie da rady zastosować takiej łopatki, bo te biorą jedynie tam gdzie nie ma dziury, ewentualnie na tokarce, ale gotowej fajki na niej nie zamocujesz.
        Jedynym rozsądnym pomysłem jest użycie na wiertarce kolumnowej wiertła tak dużej średnicy, rzecz jasna wiertła do metalu (bez kolca prowadzącego) problemem tego typu rozwiązania jest wyprowadzenie kształtu dna- choć akurat przy tej fajce dno jest stosunkowo płaskie i jest szansa że kąt nachylenia płaszczyzn roboczych, wiertła (czy jak to nazwać) będzie odpowiedni (dla wierteł do stali o ile mnie pamięć nie myli jest to kąt 110/120 stopni) Oczywiście można wiercić tak by wiertło zatrzymało się tuż nad dnem i ostatnie milimetry zebrać ręcznie stosowanymi narzędziami snycerskimi.
        Problemem będzie stabilne mocowanie fajki w imadle wiertarki, ale to można jeszcze obejść, przygotowując np nakładki drewniane o wypracowanym dla danej fajki kształcie (dwie kantówki z wywierconym otowrem trochę mniejszym niż średnica fajki, wyprofilowana tarnikami i zabezpieczona skórą lub grubą gumą i kilka jeszcze pomysłów)

        O sensowności takiej operacji pisali koledzy, więc nie będę się powtarzał- ale jest to technicznie wykonalne.

  7. Julian
    Julian
    2 maja 2011 at 09:25

    Shag-fajka to dobra rzecz i jest wiele tytoni, które właśnie w takiej powinno się palić. Shagi a la Lewis’ Wingfield, ribbon-cut (większość Dunhilli) albo takie drobne cięcie jak ma Dunhill RY – one wręcz wołają o fajkę o mniejszej średnicy. Natomiast trudniej będzie z płatkami, ready rubbed i z grubym cavendishem – tutaj przyda się rozmiar przynajmniej standardowy, a lepiej nawet nieco większy.

  8. Minio
    Minio
    2 maja 2011 at 21:56

    Dzięki za podpowiedzi.
    Koniec końców chyba kupię dodatkową ,coby nie zniszczyć tej urokliwej fajeczki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*