Pytanie jakich tysiące – jaki tytoń na początek?

7 lutego 2012
By

Witam wszystkich. Już od jakiegoś czasu chciałbym zacząć przygodne z fajką, jednak jak dla większości, największym problemem jest dla mnie wybór tytoniu, przeglądałem już kilka postów, jednak wszystkie tematy celowały w inne smaki niż te których szukam, ale zacznijmy od początku.

Przygodę z tytoniem zacząłem kilka lat temu, a mianowicie była to fajka wodna, jak wiadomo, stanowcza większość tytoni do sheeshy jest aromatyzowana/smakowa, i to właśnie mi się w niej podobało, mocny smak owoców, mięty, stanowczo dominujący smak samego tytoniu, do tego brak smaku spalenizny oraz duszącego dymu, jak w przypadku papierosów.

Później miałem dłuższa przerwę, lecz znów chciałbym cos po kopcić, coś ze smakiem, próbowałem cygaretek, jednak w tych których próbowałem smaku nie znalazłem, z cygarem było trochę lepiej, jednak, wciąż to nie to, po obu tych wyrobach strasznie denerwowało mnie uczucie tzw. kapcia w ustach. Zdecydowałem się więc na fajkę.

I tutaj nasuwa się pytanie zawarte w temacie, jaki tytoń? Szukam czegoś o bogatych dodatkach smakowych, tak jak wcześniej pisałem owoce, mięta, może jakiś inny ciekawy smak, czegoś czym będzie można się delektować. Czy da się w fajce tradycyjnej uzyskać podobne efekty smakowe do tych z wodnej?

 

Pozdrawiam

Tags:

7 Responses to Pytanie jakich tysiące – jaki tytoń na początek?

  1. Alan
    7 lutego 2012 at 22:25

    Czyli celujemy w aromaty. Z konkretów to może Bellini Torino, Kentucky Bird, a z tych lepszych jakościowo, ale znacznie bardziej specyficznych to np. SG Grousemoor (poczytać recenzje, są na tym portalu).

    W tradycyjnej fajce nie uzyskasz dużego podobieństwa smaków co w sziszy (chyba że ktoś próbował palić melasę w brujerce?). Nie te tytonie (jeśli można tu jeszcze użyć tego słowa), nie to przygotowanie. Ale to nie znaczy, że jest gorzej ;)

    • goowpea
      8 lutego 2012 at 23:32

      No, no drogi Alanie. Z tym Kentucky Bird to bym tak nie szalał. Owszme jest on aromatyzowany, jednak nie ciężko i syropowato, a raczej dyskretniej, subtelniej. Palę go często i na zbytnią wyrazistość smaku (porównuję teraz do fajki wodnej) nie ma co narzekać ;)

      • Alan
        9 lutego 2012 at 00:09

        Gdyby chodziło mi tylko o wyrazistość smakową (a raczej nachalność) to bym Alsbo polecał :) Dalej napisałem, że syropowatego kopa a’la szisza niespecjalnie można się spodziewać po tradycjnej fajce (zachowując w miarę przyzwoitą jakość samego tytuniu), a Kentucky Bird miałby być niejako dowodem, że można aromatycznie, ale jednak inaczej :) Ale ja często robię za duże skróty myślowe.

  2. Lolek
    Lolek
    7 lutego 2012 at 22:50

    Ostatnio dałem koledze zapalić Mac Baren Cube (silver)sam czasem popalam jak mnie ochota najdzie na osłodzenie życia. Osoby które blisko siedziały mówiły że room note jak guma Huba Buba. Smakowo też nieźle, trochę mdło ale bardzo aromatycznie (owocowo-śmietankowo).

  3. Boro
    Boro
    9 lutego 2012 at 10:09

    Właśnie chciałem jeszcze wspomnieć o Cube, szczególnie, że na fajkowie jest dostępny w kopertach, bo z tego co pamiętam, to stugramowe pudełko kosztowało coś koło stówki.

    Ja na przykład za Kentucky Bird nie przepadam, wypaliłem trzy fajki ale był jakoś na tyle mdły dla mnie, że z przyjemnością przekazałem tę kopertę komuś innemu.

    Grousemoor w swojej postaci mixture nie jest też według mnie jakiś genialny. Szczęśliwcy, którzy palili go w formie plug mówią, że jest o niebo lepszy. Ja do nich nie należę, natomiast moim subiektywnym jest jakiś taki płaski. Daję mu od czasu do czasu szansę w różnych fajkach ale chyba za mną nie przepada. A szkoda, bo bylibyśmy udaną parą.

    Ja bym się jeszcze przychylał ku Sweet Killarney. Dużo petersonowych aromatów jest bardzo nachalna i mdła, natomiast SK mnie przynajmniej przez całą puszkę nie znudził, bo jak miałem ochotę na słodycze, to on zawsze zdawał egzamin na szóstkę. Próbowałem ostatnio Gold Blend i uważam, że jest o wiele gorszy od tego poprzedniego, który mimo takiego samego sposobu przygotowania więcej tej słodyczy daje.

    • KrzysT
      KrzysT
      9 lutego 2012 at 10:31

      Boro: Grousemoore w plugu nie jest „o niebo” lepszy. Jest ciut inny, ale żeby tak strasznie odstawał od wersji mixture to bym nie powiedział, to jest cały czas ta sama aromatyzacja.
      Ale pewnie jestem nieobiektywny, bo ja lubię GM i to bardzo. Mikstury spróbuj w większej fajce. Większej gabarytowo kominem. U mnie się sprawdza ;)

      • yopas
        9 lutego 2012 at 10:52

        Ja bym to nazwał innym (imo lepszym) balansem baza-aromat.
        Być może również baza plugowa (BBF) jest lepsza.
        Natomiast, moja pierwsza puszka Grousemoore’a była drogą przez mękę ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


*