Koniec z nami!

3 sierpnia 2010
By

Poczytajcie panią Katarzynę Bigos… Czas umierać…

http://lula.pl/lula/1,95647,8169065,Jak_palenie_wplywa_na_urode_.html

Tags:

32 Responses to Koniec z nami!

  1. jalens
    3 sierpnia 2010 at 15:35

    Koniec!

  2. Rheged
    3 sierpnia 2010 at 15:37

    Seksowne zdjęcia w artykuliku ;)

  3. jazz59
    3 sierpnia 2010 at 15:47

    Jak się ma takie nazwisko , to łatwo groch z kapustą tworzyć.
    Spuśćmy zasłonę miłosierdzia na wypociny tej pani…
    JEJ IQ ZAWIERA SIĘ ZAPEWNE POMIĘDZY ŻÓŁTYM SEREM , A PAPROTKĄ…
    A ja się napiję koniaku…i nie będę więcej takich rzeczy czytał.

  4. ben
    ben
    3 sierpnia 2010 at 16:17

    Oj tam. Nie obruszam się, bo skoro „osoby palące wyglądają o 5 lat starzej”, to akurat wyjdę na zero. :D

    A swoją drogą – konia z rzędem temu, kto znajdzie te „badania”.

  5. lgatto
    lgatto
    3 sierpnia 2010 at 16:22

    Ależ nie rozumiem co chcecie od autorki, zebrała kilka informacji i napisała felieton, który mógłby mieć tytuł „Chcesz być Barbie, nie pal”. I mi to bardzo odpowiada. Odbiorcą targetowym tej pani jest mieszkanka dużego miasta, o dochodach pow. 2,5 tys zł itd. itp.
    Btw. nie wiem jak u was ale u siebie dostrzegłem pewne opisane w artykule objawy ;) i jakoś nie odstręczyło mnie to od fajki.

    • jalens
      3 sierpnia 2010 at 16:29

      możesz coś bliżej o tych objawach? Tak ze szczegółami? :D
      I tak fotoedytor z Luli storpedował tekst pani Bigos tymi fotkami zauważonymi przez Emila. Tym paniom papieros dodaje takiego seksapilu, że ten tego ten…
      Zamiast puścić fotkę trędowatej z ręcznie zwijanym cygarkiem z Jawy…

      • Rheged
        3 sierpnia 2010 at 17:07

        Wy w ogóle nie kumacie idei tego artykułu!

        To przecież tekst zachwalający palenie! „Spójrz dziewczynko, będziesz palić, to będzie sexi”. Sama treść jest nieważna, mogłoby być tam o czymkolwiek. Zdjęcia po prostu mówią prawdę i tyle.

      • lgatto
        lgatto
        4 sierpnia 2010 at 08:38

        Oj nie będę „epatował kalectwem” powiedzmy tyle że są i mają się dobrze ;)
        Ten tekst nie jest odpowiedzią na jakieś pytanie tylko argumentem w dyskusji czy warto palić. Argumentem dla pań które się przejmują swoim wyglądem tak bardzo, że są dzięki temu w stanie rzucić nałóg. I krzyżyk im na drogę :)
        Pytanie ilu z facetów zwraca uwagę na przebarwione zęby albo stan swojej skóry? To po prostu nie jest tekst dla nas. Mam własną teorię że „objawy starzenia się” są dla prawdziwego mężczyzny tym, czym blizny dla żołnierza. Nie ma się czym chwalić, ale w pewnym sensie nobilitują i zwracają uwagę na osobę.

  6. Lolek
    Lolek
    3 sierpnia 2010 at 20:07

    Kiedyś na FMS ktoś założył wątek na temat skutków zdrowotnych palenia. No i co……i zaraz pojawiło się pełno postów mówiących o tym ze wątek jest beeee, nie na miejscu i bez sensu. Myślę, że wielu z palących tytoń stara się uciekać od tego tematu. Może palacze nie chcą się dołować. Prawda jest taka, że palenie tytoniu nie przedłuża życia i urody nie dodaje. Ale komu ja to mówię…..

    • Rheged
      4 sierpnia 2010 at 01:09

      A ja sądzę wręcz naprzeciw – kobietom palenie urody dodaje, a i życie przedłuża, bo się więcej mężczyzn zaleca (bo i ciekawsze kobitka, co pali), a powodzenie wydłuża życie, jak dowodzą seksuolodzy.

      A prawda jest taka, że na ulicy wdycham o wiele więcej dymów i substancji szkodzących dzięki przejeżdżającym samochodom. Co najgorsze – robię to nieświadomie i nie daję na to przyzwolenia. I jakoś nikt akcyzy na samochody nie podnosi i nie zabrania im parkowania przed mym nosem.

      Demonizowanie tytoniu jest wynalazkiem dla mnie tak nienaturalnym, że strach. Nawet łosie czują w tym przyjemność i w nosie mają konsekwencje, co Jacek ostatnio udowodnił.

      Gdybym przejmował się skutkami zdrowotnymi, nie jadłbym (bo chemicznie preparowane żarcie), nie piłbym (bo E200 zamiast witamy B12), nie paliłbym (bo substancje smoliste), nie oddychałbym (bo substancje smoliste), nie pozwalałbym oddychać swojej skórze (bo substancje smoliste), wyłupiłbym sobie patrzałki (bo podatne na alergie wszelakie), nogi odrąbał (bo grzybica), ręce odciął (bo zarazki się do nich przyklejają), usta wyrwał (bo pożerają zarazki z rąk moich), uszy zalepił (bo jeszcze pszczoła mi wleci), pępek zaszpachlował (bo tam też są bakterie) i nie wiem, co jeszcze. Tak naprawdę każdy dzień przybliża nas do śmierci. Czym tu się przejmować?

      • jalens
        4 sierpnia 2010 at 01:23

        A ja sobie palę Hau Hau Vintage Syrian, bo i tak jestem brzydki! Zresztą Bigos też jest szkodliwy!

        • Rheged
          4 sierpnia 2010 at 01:24

          Jesteś brzydki nie dlatego, że palisz, ale dlatego, że nie jesteś palącą kobietą! :D

          A kapustą można się nawet udusić, jak ktoś zdolny!

        • Alan
          Alan
          11 sierpnia 2010 at 17:24

          Zresztą Bigos też jest szkodliwy!
          Szczególnie dla otoczenia ;)

          Emil – z tym paleniem u kobiet masz 100% racji, swego czasu też coś o tym wspominałem. Najlepszym dowodem na to jest mój plakat 100x140cm z Audrey Hepburn z cygarniczką w ręku. Kadr z „Breakfast at Tiffany’s”. Miażdży mi umysł.

    • ben
      ben
      4 sierpnia 2010 at 01:22

      Nie wiem, czy myślimy o tym samym wątku – pamiętam, że ktoś wyszedł z propozycją wyliczenia negatywnych skutków palenia, które dotknęły nas samych, a post skwitował wyjątkowo niesmaczną wzmianką, że „sam czeka na raka”. Jak dla mnie – nie na miejscu.

      Ad rem – niektórym chodzi o coś więcej, niż przeżycie jak najdłużej. Niektórzy wolą „carpe diem” od „memento mori” – ich prawo, którego rzesze „nawracających” jakoś nie mogą zrozumieć.

      PS: Osobiście preferuję „carpe noctem”. :-)

      • jalens
        4 sierpnia 2010 at 01:25

        Tłuste karpie też są szkodliwe oraz mementy na filmach!

      • Rheged
        4 sierpnia 2010 at 01:25

        No, karpie nocą smakują, choć jeszcze bardziej szkodliwe ;)

        • Lolek
          Lolek
          4 sierpnia 2010 at 06:39

          Nie prześladują Was czasem takie myśli ze umrzecie na raka „w młodym wieku”, np na raka krtani czy jamy ustanej, albo nawet zawał? Jak nie to podziwiam i może kiedyś sam nauczę się takiego podejścia do sprawy ;)

          • jalens
            4 sierpnia 2010 at 09:32

            Prześladują to za duże słowo. Mi niekiedy trochę przeszkadzają. Żeby nie przeszkadzały, to uprawiam „robienie jajec” jak wyżej. Siła nałogu. Nie dziwię się kolegom z FMS, że nie chciało im się o tym gadać.

            • Lolek
              Lolek
              4 sierpnia 2010 at 09:37

              To muszę nauczyć się robienia jajec. Zbyt poważny na codzień chyba jestem i za dużo myślę:)

              • jalens
                4 sierpnia 2010 at 09:43

                Jak rzucisz palenie, pierwszy będę Ci gratulował. I chyba zazdrościł. Choć… sam właściwie nie wiem, jak będzie z tą zazdrością :D

          • Rheged
            4 sierpnia 2010 at 12:51

            Lolek – że tak z angielska odpowiem – only the good die young.

            A tak poważniej, to Epikur powiedział, że nie należy bać się śmierci, bo dopóki my będziemy, jej nie będzie, a gdy ona wreszcie przyjdzie, nas już nie będzie.

            Szyta teoria, ale coś w niej jest. Jeśli zaś chodzi o zawał – podobno pierwszy bardzo często ratuje życie ;)

            • heretico
              4 sierpnia 2010 at 13:04

              owszem, mojemu ojcu uratował. zaraz będzie rok, jak po 30 latach jarania rzucił szlugi w kibini mater

              • Rheged
                4 sierpnia 2010 at 13:20

                No i tak szczerze powiedzmy sobie – jak tu akurat w tej konkretnej sytuacji nie być wdzięcznym? Nie uogólniam, że w ogóle, ale tutaj, to raczej tak.

          • lgatto
            lgatto
            4 sierpnia 2010 at 13:53

            A podczas przechodzenia przez ulicę drżysz cały czas? A jadąc samochodem myślisz o wypadkach i „czarnych punktach”? A jedząc McDonalda drżysz nad sobą i swoim układem trawiennym?
            Nie myśli się o tym, cieszy się pięknym dniem i tyle. Wypychamy ze świadomości szkodliwość tego co robimy, albo się z nią godzimy i tyle. Jest w nas coś z hipokrytów, trochę z szaleńców, ale znalazłoby się też coś z obrońców Westerplatte czy Starego Miasta.
            Taka moja skromna opinia ;)

            • Lolek
              Lolek
              4 sierpnia 2010 at 14:13

              Akurat trafiłeś w 10. Jadąc autem myślę o wypadkach. Staram się zdrowo odżywiać. Może psychoza a może i nie. Ja Was oczywiście rozumiem, sam przecież palę. Ja jestem takim facetem, który ciągle ma dylematy np. palić czy nie palić itd. Hm… po prostu dziwne jest dla mnie podejście typu: nie czytam czegoś bo tam jest prawda, co ta Pani za głupoty wypisuje itd. Dobra pasuje póki co, muszę to dokładnie przemyśleć jeszcze przy fajce :) Pozdrawiam.

              • jalens
                4 sierpnia 2010 at 16:00

                Dylematu nie było – bo sporo ludzi ten tekst przeczytało :D

              • Rheged
                4 sierpnia 2010 at 16:04

                A wiesz, że najbardziej szkodliwy jest stres? Jego bym się najbardziej obawiał na Twoim miejscu.

              • Lolek
                Lolek
                4 sierpnia 2010 at 16:08

                Ze stresem radze sobie perfekcyjnie ;)

          • Franz
            Franz
            4 sierpnia 2010 at 22:12

            Daj spokój: …”nikt mi nie powie, jak mam żyć, przecież nikt za mnie nie umrze”. . .

  7. edi
    4 sierpnia 2010 at 08:09

    Tak dla uspokojenia i trochę w odpowiedzi na powyższy artykuł link znanego, zapewne większości z nas, tekstu http://www.bruyere.cba.pl/a01.html

  8. JSG
    JSG
    4 sierpnia 2010 at 13:24

    Palenie jest szkodliwym nałogiem i sobie możemy gdybać i filozofować a i tak nas w ten czy inny sposób wykończy. Ważne żeby palenie czymś niejako równoważyć. Czy to będzie jakaś aktywność sportowa, zdrowa dieta, czy częsty seks, wsio rawno, ważne- szczególnie w grupie palącej młodzieży- czyli tak powiedzmy do 60-70 ;) nie siedzieć na kanapie przed telewizorem wciągając salceson, tylko coś działać, robić, regularnie się stresować i odstresowywać… Swoją drogą ciekawy artykuł mógł by być gdyby pobadać zachorowalność np chłopów na choroby typowe dla palaczy w okresie największego bumu tytoniwego i porównać ze stanem zdrowia inteligencji i robotników. Mam wrażenie że pierwsza grupa- chłopi przez ciężką pracę fizyczną, a inteligencja przez sztuczne wytwarzanie pracy fizycznej (sport, gimnastyka, turystyka) wypadły by lepiej niż robotnicy pracujący owszem fizyczne, ale w dużo gorszych warunkach, gorzej się odżywiający i nie mający siły na nic więcej poza pracą.

  9. Franz
    Franz
    4 sierpnia 2010 at 21:48

    Wszystko można, co nie można, tylko z wolna i ostrożna :-)
    pozdrawiam Wszystkich

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*