Capstan Gold Navy Cut – zwany żółtym

9 stycznia 2021
By

Trafiłem na ten tytoń około rok temu i przypadł mi do gustu bez dwóch zdań. W mojej skromnej ocenie jest to jedna z najlepszych – o ile nie najlepsza – czysta virginia. Oczywiście, o Czcigodni, macie pełne prawo do własnego zdania w tej materii. Jasnobrązowe płatki przetykane niemalże białymi nitkami są do bólu klasyczne, równe w każdym wymiarze, trwałe w strukturze,
a jednocześnie łatwo dają rozdrobnić się, przy tym swobodnie można bez trudu uformować z nich snopek i tak też nabić komin ponieważ nie rozpadają się pod palcami. Zapach to przede wszystkim cytrusy, lekko trawiasty, adekwatny do wyglądu płatków. Praktycznie od razu po otwarciu można przystąpić do palenia. Spaliłem już kilka puszek i nie spotkałem się z sytuacją, w której choć jedna zawierała tytoń zbyt wilgotny lub przesuszony. Fakt – po otwarciu sugerowałbym przełożenie do szczelnego słoja, ponieważ po kilku dniach przechowywania w oryginalnej, ładnej bądź co bądź, puszce wysycha i trzeba ponownie nawilżać.

 

Pali się idealnie w każdej fajce, nie sika kondensatem, nie zostawia korków, spopiela się na srebrny popiół, a po wszystkim wystarczy lekko stuknąć o korek i praktycznie fajka czysta.

Gęsty, równy dym przez całą sesję, smakuje dobrze tak na spacerze jak i w domu. Zapach jaki roztacza wokół nie przysporzy rzeszy fanów czy ciekawskich, ale też nie odrzuca, rzekłbym normalny jest. Nie doszukiwałbym się w nim zjawiskowych nut, za to określiłbym go jako przyjemy – oczywiście dla palaczy. Co do samego smaku to jest bez zarzutu, o ile ktoś lubi słodkie virginie, bo ta jest taką zdecydowanie, kojarzy mi się z jasnym miodem – akacja chyba – ładnie przebłyskują w nim cytrusowe nutki, odświeżają go i stanowią trwałe tło. Moc tytoniu określiłbym jako dolne rejestry w średnim poziomie. Nie sponiewiera po podłodze, nie wyskoczy zza rogu i zacznie dusić gardła, a po spaleniu słusznych rozmiarów fajki można wstać z fotela i iść prosto. Jest to „słabszy” i „grzeczniejszy” brat Capstan Original Navy Cut (ten niebieski – ONC), braku mu też tej „przyprawy” wyczuwalnej w ONC, ale nie jest to tytoń typu „powietrze”. Żółty Capstan wiele wybacza, czy też może raczej trudno go zepsuć w czasie palenia. Wyraźnie odporny na przeciągnięcia i zachłanne palenie. Wiem, bo wirtuozem fajczenia nie jestem
i często zdarza mi się zagrzać fajkę, zwłaszcza jak przy okazji przy czymś majstruję. Zdecydowanie jednak lepiej palić go spokojnie,
w komfortowych warunkach, rzekłbym z szacunkiem nawet. Nie jest to tytoń, który wyleczy z depresji czy ponurej świadomości debetu na koncie i raczej nie wart palenia w stanie kompletnego doła, lub przed egzekucją. Podły nastrój po prostu do niego nie pasuje.

MacBaren zaczął jego produkcję bodaj w 2006 roku przejmując ją od Orlika (chyba), za to bardzo konsekwentnie trzyma się receptury, żadna z puszek nawet na milimetr w niczym nie odstawała od poprzedniczki.

Pewne, podobieństwo – niejednoznaczne – wyczuwam w odniesieniu do Orlik Golden Sliced – choć ten raczej „ciemny” i pomarańczowy
w odcieniu smakowym.

Nie jest to tytoń powszechnie dostępny, co niewątpliwie wymusza oszczędne palenie, a w zestawieniu z dostępną ofertą może mieć konkurentów, jednak gdy ktoś w środku nocy (nawet o 13-tej) spytałby się jaką czystą virginię bym polecił to zdecydowanie „żółtego Capstana”, jest wyjątkowy i klasyczny w swojej prostocie, a przede wszystkim – smaczny. Gdyby ktoś częstował to do nabicia wybrałbym największą fajkę. Jak mawia pewna restauratorka po udanych rewolucjach – zdecydowanie polecam.

Tags: , ,

7 Responses to Capstan Gold Navy Cut – zwany żółtym

  1. Ziemowit
    Ziemowit
    9 stycznia 2021 at 20:36

    dziekuje

  2. anon
    10 stycznia 2021 at 20:43

    Właśnie się do żółtego capstana przymierzam ale nie mogę się zdecydować pomiędzy nim a McB Va No. 1, rozstrzygnąłby ktoś ten dylemat?

    • KrzysT
      KrzysT
      10 stycznia 2021 at 22:57

      Capstan. No brainer TBH. Va No 1 to siano (wiem, że ma zwolenników, ale ja się nie zaliczam).

  3. ap
    10 stycznia 2021 at 23:49

    Va No. 1 – ja po niej miałem uprzedzenia do wszelkich Va. Wg moich receptorów – sztywna, sucha, sianowata, wytrawna, wysuszająca; może gdyby z czymś zmieszać?

    • anon
      11 stycznia 2021 at 20:35

      Słyszałem że dobrze jej robi mieszanie z jakimś aromatem Amphory ale nie pamiętam konkretnie jakim, w komentarzach pod dość starą już recencją tego tytoniu

      http://www.fajka.net.pl/rec_tytoniu/macbaren/virginia-nr-1/

    • P_iter
      P_iter
      2 lutego 2021 at 22:51

      Na dwie – trzy saszetki nr1 trzeba dodać saszetkę No Name i można palić.

  4. Coreth
    11 stycznia 2021 at 13:03

    W pełni zgadzam się z drugim zdaniem w powyższej recenzji. Właściwe to mogłaby być cała recenzja ;)
    Niedawno wypaliłem jedno pudełko. Kolejne dojrzewa…
    Świetny tytoń, czysta przyjemność. Co nie zmienia faktu, że ciągle niezdrowo ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*