Szpilka w fajce

5 marca 2010
By

Fajka to podobno męska rzecz, to atrybut prawdziwego samca, jego przedłużenie. Jak berło u króla, jak buława u hetmana. Coś w tym jest, gdyż większość palących stanowią mężczyźni, zaś kobiet jest zaledwie garstka. Sami fajczarze przyzwyczajeni są raczej do widoku kolegów po dymku, niż koleżanek.

Kobieta niejako „służy” do wąchania tytoniowych zapachów. Czasem można dla niej zapalić aromat, zapachnieć przyjemnie, samemu nie pozbawiając się satysfakcji. Kobieta może być dla fajczarza żoną, matką, kochanką, ale nigdy, przenigdy fajczarką… Czy aby na pewno?

Fajka od początku była atrybutem mężczyzn. U początków fajczarstwa używana była w ceremoniach religijnych, głównie na kontynencie północnoamerykańskim. Tam, ćmiona przez rdzennych mieszkańów prerii, należała przede wszystkim do szamanów oraz kapłanów. Przypominano sobie o niej podczas uroczystości, rytuałów, takich jak słynna „fajka pokoju”.

W Europie natomiast pozbawiona była ona swej transcendentności, przestała być artefaktem magicznym, a stała się przedmiotem użytku barowego. Palono wówczas przede wszystkim w specjalnych klubach, dom pozostawiając wolnym od dymu. Nawet jeśli kurzono ją pod własną strzechą, to zwykle w oddzielnym pokoju, z dala od kobiet. Uważana była za towarzyszkę rozmów i libacji, integrowała panów oraz rzeźników. Dla pań była niedostępna, przynajmniej oficjalnie.

Historia fajczarstwa jest zawłaszczona przez mężczyzn, ale obecne są w niej również kobiety. Jest ich niewiele, pozostają na marginesie, ale jednak odnotowywane były przypadki palących kobiet. Mówiąc o tym, musimy mieć na względzie tradycję, jaka panowała w zamierzchłych czasach, a której ciche echo słychać do dziś. Otóż sytuacja kobiet nie była najlepsza – pełniły one rolę drugoplanową. Świat ułożony był przez mężczyzn. Bo męską rzeczą być daleko, a kobiecą wiernie czekać

Od tej normy bywały jednak odstępstwa, chociażby w XVII oraz XVIII wieku, czego przykładem jest poniższy obraz. Kobiety często paliły gliniane, długie fajki, delikatne oraz łamliwe. Źródła podają, iż w ich produkcji brylowały Niderlandy. Tam też znaleźć można dzieje kobiet z fajką. Panie głównie pochodziły z klasy średniej.

Na uwagę zasługuję również fakt, iż owe lata to dopiero stopniowa ekspansja fajki oraz tytoniu na naszym kontynencie. Wszelkie zwyczaje z tym związane dopiero się formowały. Dlatego dostęp do nowości, jaką niewątpliwie była nikotyna, tytoń, czy właśnie fajka, mieli wszyscy. W mniejszym lub większym stopniu…

Połowa XIX wieku jednak cofnęła sytuację fajczarek do źródła – były one napiętnowywane za swoje tytoniowe namiętności. Męskie grono zamknęło się we własnych klubach, zagoniło kobiety do garów. Jeśli pani miała w sobie błękitną krew – gary zamieniano na włóczkę i tamburek do haftowania. I tu należy upatrywać narodzin stereotypu, który uchował się do dnia dzisiejszego – fajki jako przedłużenia męskości. Ów przesąd zakorzeniony jest tak mocno, iż dzisiaj często nawet same panie, jeśli nawet palą, fajki wystrzegają się jak ognia piekielnego. Współczesne zdjęcia częściej przedstawiają kobiety z papierosami, czego przykładem jest bogini seksu Marylin Monroe, tak oto uwieczniona przez fotografa.

Nie ma jednak tak łatwo, bo kobiety, choć przez poetów opisywane jako puch marny i wietrzne istoty, potrafiły dać panom ostro popalić…

Najsłynniejszą nikotynistką, której zaprzyjaźniła się z fajką, była oczywiście George Sand. Męskie imię, męskie nazwisko, silna osobowość. Ergo – iście samcze nawyki. Wieloletnia partnerka naszego Frycka Chopina raczyła się tytoniem w najróżniejszej postaci, budząc często wzburzenie i sprzeciw.

Podobnie jak markiza de Pompadour, faworyta Ludwika XV. Ta ostatnia mogłaby zawstydzić wielu dzisiejszych pasjonatów fajczarstwa, szczególnie w jego aspekcie kolekcjonerskim. Jak głosi wieść, w jej zbiorach znajdowało się około 300 (słownie: trzystu) egzemplarzy fajek! Metresa była bardzo wpływową kobietą w swoich czasach – była mecenaską sztuki, patronką filozofów (chociażby Woltera, czy też Monteskiusza, ale także słynnego encyklopedysty Denisa Diderota), ale także inicjatorką wojskowych szkół.

Opinia publiczna nie przepadała za kochanicą króla, a to ze względu na jej frywolny charakter (słynna sentencja i motto Mme Pompadour – żyjmy hucznie i wesoło, a po nas choćby potop!), liczne nałogi oraz niewątpliwie mocny charakter. Nienawidzili ją wszyscy, począwszy od własnych córek, do prostego chłopa z Szampanii. Gdy wojska francuskie ponosiły klęski, obwiniano o nie właśnie ją.

Również za oceanem sytuacja nie była dla kobiet najciekawsza. Fajka należała tam do sfer ściśle męskich. O zazdrości panów wobec pań z fajkami mógłby z powodzeniem pisać Sigmund Freud. To dopiero byłby udany temat! Niestety, ojciec psychoanalizy wolał opisywać kobiety, zazdrosne o penisa. Mężczyzn z analogicznym problemem już niekoniecznie. Przypadek?

Ale wróćmy do Ameryki… Rachel Jackson, żona prezydenta Jacksona, nieustannie była szykanowana za swoją miłość do poczciwej kukurydzianki. Długo jednak to nie trwało, bo zmarła zanim jeszcze zaprzysiężono jej męża. Pytanie za sto punktów – co miało większy wpływ na jej zgon – docinki współobywateli oceniających ją powierzchownie, zbulwersowanych faktem, iż przełamała męskie tabu, czy raczej substancje smoliste?

Fajka w kobiecym świecie stała się symbolem emancypacji, wyzwolenia spod męskiej dominacji. Palono staniki, palono fajki… Nie udało się jednak pokonać stereotypu, choć zapewne w jakimś stopniu go osłabiono.

Pomimo tego, że fajczarstwo wciąż pozostaje męskim światem, to i w dzisiejszych dniach mamy kilka dam kurzących fajkę z zadowoleniem. W swoim internetowym śledztwie dotarłem na strony fajczarskich klubów w kraju. Kobiety znajdują się w ich szeregach. Jest nawet witryna im poświęcona, z krótką historią każdej z nich.

Niektórzy więc potrafią się nawet nimi chwalić. Jednak – czy dalej docina się naszym koleżankom? Czy się o nich dowcipkuje? Pewnie tak. Zazdrość męska nie zna granic. W końcu panie zabierają nam zabawkę, pozbawiają atrybutów. Tymczasem, pomimo wszystko, rodzi mi się pytanie – czy fajka w ustach kobiety nie jest nawet bardziej odpowiednia niż w ustach mężczyzny?

Mi osobiście, jako facetowi ćmiącemu fajkę, niezwykle podobają mi się damy z fajką. Chętnie do tej samczej piaskownicy zaprosiłbym kolejne panie. Dobroci nigdy dość. I choć sam szczęśliwie żyję z fajczarką, to w towarzystwie zawsze raźniej.

Prawda, drodzy panowie?

Zdjęcia pochodzą ze stron: http://www.bruyere.cba.pl/womanandpipes.html
http://www.fotka.pl/forum/read.php?f=4&t=11584742&p=2

Tags: ,

15 Responses to Szpilka w fajce

  1. 5 marca 2010 at 17:40

    Cóż, ja jednak jestem męską, szowinistyczną świnią – BABA Z FAJKĄ, TO JAK BABA Z BRODĄ!

    • Alan
      Alan
      5 marca 2010 at 18:08

      Generalnie nie mam nic przeciwko temu, aby kobiety paliły sobie fajkę. Jakoś niespecjalnie mnie to rusza. Zdecydowanie bardziej działa na mnie kobieta umiejętnie paląca papierosa – to już potrafi być seksowne (Audrey Hepburn – chyba najlepszy przykład). Z fajką mi się to jakoś w ogóle nie widzi…

  2. Mariusz Broniarz
    Mariusz Broniarz
    5 marca 2010 at 19:46

    Jeśli palące kobiety Was śmieszą ,to zapraszam na zawody w wolnym paleniu tytoniu fajkowego.Wtedy się zobaczy co kogo bardziej śmieszy.
    A co do historii,to wystarczy poczytać pana Turka.Nawet dzieci w ubiegłych wiekach dylały do szkoły z fajką w zębach.

    • 5 marca 2010 at 20:21

      Mariusz, przecież wiemy, że mamy mistrzynię w wolnym paleniu na poziomie Justyny Kowalczyk. Ale tu naprawdę wolno komentować także właścicielom niewyparzonych gąb. Twoje votum separatum jest jak najbardziej na miejscu i bardzo się cieszę, że popierasz autora artykułu, który kocha palące fajkę damy. Nie będzie czuł się osamotniony.

      • Rheged
        5 marca 2010 at 21:50

        Jak można nie kochać dam palących fajkę?! No, ale każdy ma swojego degustibusa, co tam. W każdym razie straszny stereotyp z tymi kobietami z fajką – jednak się o nich dowcipkuje. Popatrz, wpisujesz się w stereotyp. W sumie to ani źle, ani dobrze. Byle by ciepło Ci tam było ;)

        Poza tym zarówno facet może wyjątkowo źle wyglądać z fajką. Albo nawet i śmiesznie. Tu nie ma różnicy estetycznej. Jest tylko bariera kulturowa. Ot i co!

  3. lgatto
    lgatto
    5 marca 2010 at 20:39

    Ja swoje kobiety namawiam na fajkę, ale jakoś nie mogą złapać bakcyla i chyba… trochę się jej boją :D

  4. yopas
    5 marca 2010 at 22:31

    Kobita ponoć ma lepszy węch, a facet smak. Dlatego trzeba zmieniać skarpety… facet za to (paradoksalnie?), jeśli już, lepiej ugotuje…
    Zdaje się, że Turek pisze również o wiernych żonach, które swoim mężom rozpalały fajki, żeby jak wrócą po robocie mogli sobie zapalić…

    A jak się kobicie zapach tytoniu nie podoba, to trzeba zmienić… kobitę.
    PozdrY,
    (o cholera, chyba przeczytała przez ramię… smutna noc się zapowiada ;+))))

    • miro
      6 marca 2010 at 11:39

      … to jak?
      pokiereszowany bardzo po tym zapuszczeniu zurawia przez ramie?
      ;-)
      m.

  5. larta
    10 marca 2010 at 14:59

    No wiesz drogi jalensie, kobiety Krasnoludów podobno mają brody i Krasnoludy nie narzekają! ;) I przytoczę jeszcze jedno powiedzenie, które jakoś mi tu pasuje – gdzie diabeł nie może tam babę pośle!
    Szczerze powiem, że rozumiem pewien (znaczny) sceptycyzm męskiej części fajczarskiej wobec kobiet palących fajkę. Zaryzykuję jednak stwierdzenie, że pewnie nie jedna kobieta wygląda lepiej paląc fajkę od swojego męskiego odpowiednika. Na poparcie tej tezy przytoczę takie oto argumentum. Otóż, wielu mężczyzn zaczyna palić fajkę dla szpanu lub jako efekt chęci rzucenia papierosów. Taka motywacja często przynosi opłakane skutki. Natomiast kobieta, która decyduje się zacząć swoją przygodę z fajką musi być zdeterminowana i dokładnie wiedzieć, czego chce. Po co pchać się z motyką na słońce walcząc z wiatrakami, jeśli nie jest się pewnym obranego celu? Mam nadzieję, że moja obecność tutaj w pewnym chociaż stopniu ułagodzi ów ‘sceptycyzm’ panów, który jak już na początku wspomniałam – poniekąd rozumiem:)

    Sam artykuł natomiast jest bardzo ciekawy, a zamiłowanie jego autora do fajczarek wręcz fascynujące.

    • Alan
      Alan
      10 marca 2010 at 15:32

      „kobieta, która decyduje się zacząć swoją przygodę z fajką musi być zdeterminowana i dokładnie wiedzieć, czego chce. Po co pchać się z motyką na słońce walcząc z wiatrakami, jeśli nie jest się pewnym obranego celu?”

      To ja jestem kobietą…
      ;)

    • Rheged
      10 marca 2010 at 16:23

      A ja się cieszę, że w końcu kobieta się odezwała. Dzięki temu sam artykuł staje się o wiele bardziej potrzebny i czytelny.

      Nie mam nic przeciwko stereotypom, to wyjątkowo ciepłe nisze, często dość szerokie zresztą. Osobiście jednak mnie śmieszą. Stereotyp pokpiwa sobie z tego, co opisuje, a ja lubię sobie pokpiwać ze stereotypów.

    • 10 marca 2010 at 17:15

      Larto, jakby co, to zawsze chętnie udzielę gratisowych korepetycji z golenia :D

      • larta
        10 marca 2010 at 17:20

        Haha :D Jacku trzymam Cię za słowo! Choć jednak mam nadzieję, że nie będę musiała korzystać z tego typu korepetycji;)

  6. mackill
    15 maja 2010 at 02:14

    Witam wszystkich.
    Czy ta markiza de Pompadour to nie ta sama która kazała wysypać cukier coby mogła w lato na nartach/sankach pojeździć?
    Co do samego tematu palących fajkę Pań. Moja małżonka paliła namiętnie papierosy i chociaż wielokrotnie próbowałem ją namówić na fajkę nigdy się nie odważyła. Może dlatego, że preferuję mieszanki z Latakią? Chociaż teraz, tak nad tym głębiej się zastanawiając, może to i lepiej? Po co miała by palić fajkę? Mogłoby się okazać, że paliłaby dłużej ode mnie. Co do samego wyglądu Pań z fajką, to raczej mi to nie przeszkadza ani też specjalnie rajcuje. Chociaż uważam, że ogólnie widok człowieka palącego fajkę w dzisiejszych czasach jest dosyć szokujący dla otoczenia. Dokumentuje to następującą. Mieszkam w dość małej wiosce obok dość małego miasta gdzie sam osobiście nie widziałem nikogo z fajką w ustach. „Trafik” u nas jak na lekarstwo a i wybór w nich że lepiej to przemilczeć(co może potwierdzić autor tego artykułu bo coś mi się zdaje że z tego samego miasta jesteśmy)ale do sedna. Otóż kosząc trawę przed swoim domkiem, jak nigdy odpaliłem swoją kukurydziankę nabitą Squadron Leader’em. Efekt? Jeden rowerzysta na płocie, sąsiad przytarł sobie lakier na samochodzie o płot a sąsiedzi którzy zazwyczaj są bardzo rozmowni jakoś mnie nie zauważali…

  7. JSG
    15 maja 2010 at 10:52

    Kobieta z fajką zwykle kojarzy nam się z cyganką z filmu Kusturicy, lub z kazimierskiego rynku, karczmarką z obfitym.. wszystkim, czy panią Danuta Pytel. Jest jednak grupa kobiet z tych które przyprawiają mężczyzn o szybsze bicie serca spowodowanym potrzebą przetłoczenia większej ilości krwi do… mózgu. Ja spotkałem takich kobiet kilka, większość z nich w środowisku żeglarskim nie koniecznie tym szuwarowo-bagiennym. Po fajkę sięgają również, a i sięgały dawniej kobiety o bardzo feministycznych poglądach, te panie w stylu Coco Chanel w męskich garniturach i z przedłużanymi dublinami w dłoni. Kobiety takie, odpowiednio charyzmatyczno-zołzowate działają na mężczyzn jak rozgrzany do białości stalowy pręt na ćmy.
    zdjęcie
    a to już z mojego archiwum
    drugie

    Ps. na spotkania warszawskiego PC uczęszczają dwie panie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


*