TRAFIKA.eu * nareszcie papier

23 lipca 2010
By

Przyznam się, egzemplarz Trafiki od Jacka Schmidta wyłudziłem e-mailem za darmo, obiecując recenzję. Naczelnego nowego pisma dla miłośników  tytoniu w każdej postaci znam z jego książek, wymiany elektronicznej korespondencji, ze strony fajka.org… No i z wywiadu, do którego pytania układali czytelnicy fajka.net.pl. Opowiadali mi także o nim koledzy fajczarze, którzy długo już i znacznie ode mnie intensywniej uczestniczą w życiu środowiska.

W swoim pierwszym wstępniaku Redaktor napisał: Będziemy starali się zaspokajać Państwa ciekawość świata tytoni i rekwizytów tytoniowych, prosimy zatem o uwagi na temat bieżącego numeru, jak i sugestie dotyczące numerów następnych. Wierzę, że nie była to tylko kokieteria czy zgrabny zwrot retoryczny, więc na ten gratisowy egzemplarz postaram się solennie zarobić.

Okladka

Okładka – jest fajna. Znana i bardzo sympatyczna fajczarska twarz (nie zauważyłem nazwiska „modela” w stopce, a to ładny obyczaj, choć nie wymagany), na dodatek sklonowana przez fajczarskiego mistrza we wrzoścu… Pochwała za typografię – nareszcie w zajawkach nie miesza się czcionek bezszeryfowych z szeryfowymi i kursywy z wariantem prostym – to „cygaro” biorę za świadome podkreślenie…

Reklamy – słychać głosy, że jest ich za dużo. Tymczasem ja bardzo się cieszę, że już w pierwszym numerze jest ich spora liczba. To podstawa ukazywania się kolejnych numerów. Nie ma reklam – nie ma pisma. Trzy strony przeznaczone na reklamę przedsięwzięć własnych Naczelnego (fajka.org i jego książki oraz autoreklama Trafiki) postrzegam jako swoistą obietnicę nieprzekraczania objętości reklam całokolumnowych – 20 proc. objętości pisma to jest marketingowe maksimum. 3 kolumny zapasu to rozsądny margines bezpieczeństwa.

Stopka

Spis treści i stopka – cóż, stopka jest najbardziej redakcyjnym kawałkiem gazety i nic mi do tego. Zresztą jest ok. Ale co do spisu treści, to kategoryczne veto! Bo to z kolei jest najbardziej mój fragment każdego pisma i redaktorzy muszą stanąć na głowie, żeby był dla czytelnika… czytelny i pożyteczny. Proszę mi wybaczyć, ale w żadnym wypadku nie jest to miejsce dobre dla swobodnych igraszek typograficznych. Ja, pan czytelnik, mam się tutaj zatrzymać na moment i wsmakować się wstępnie w zawartość Trafiki. Jestem fajczarzem, a więc człowiekiem o nieco konserwatywnym podejściu do wielu rzeczy. Upraszam więc o tradycyjną konkordancję – tytuł, 2-3 zdania z treści i fotka. Na prezentację bogatego zestawu fontów GRAPHit ma wystarczająco wiele miejsca.

Wstępniak – wszystko w jak najlepszym porządku. Czarne tło zawsze eleganckie, portret szefa skromny i dystansem oraz podkreśleniem, co w piśmie jest najważniejsze…

Informacja produktowa

Aktualności – to 5 stron. W chwili obecnej, szczególnie w pismach hobbystycznych i branżowych łączy się reklamę produktową z informacją o ostatnich  trendach, wydarzeniach, o nowościach na rynku. I w wielu gazetach jest to chętnie czytane, oglądane, cenione. Pod warunkiem, że redakcja zapewni treść przeznaczoną dla Czytelników. Powierzenie kontentu handlowcom kończy się tak jak się skończyło w pierwszym numerze Trafiki – kulą w płocie. Przy kwartalniku taki system robienia Aktualności się nie sprawdzi – każdy to już widział, a co niektóry zdążył nawet o tych nowościach zapomnieć.

W każdej gazecie promocja produktowa wywołuje kontrowersje. Jest to więc miejsce wrażliwe i musi być miejscem specjalnej troski redakcyjnej. I ma szanse być istotną i chętnie czytaną pozycją.  W tym numerze to kolejnych 5 stron reklam do przewrócenia – razem zbyt dużo zanim zacznie się gazeta. Mam nadzieję, że większość czytelników, tak jak ja, doskonale wie, że nie tak miało być i nie tak będzie w kolejnych numerach na „żółtych” stronach Aktualności i nowości…

To jest chyba dobre miejsce, by zauważyć to, co wszyscy widzą – „jedynkę” Trafika.eu” niemal w całości zrobił Jacek Schmidt.  Budzi to mój ogromny podziw do osoby, mniejszy – do fachowca. Doskonale jednak rozumiem realia, umiem też liczyć i – jako do niedawna czynny prasowiec – znam aktualne koszty. Ale to, co jest sposobem na jeden, dwa numery, może być źródłem klęski przy kolejnych. Nawet przy założeniu, że ma być to charytatywny kaprys, a na to nie wygląda.

Felieton – treść i łamanie jak najbardziej w porządku. Tym bardziej że generalnie brakuje mi w Trafice ważnych dla palaczy problemów – a tych jest mnóstwo. Nie tylko tych związanych z modą na sekowanie palących, bez względu na to, co i jak palą. Tyle że na prawej stronie i w tym miejscu powinno się zacząć cover story, czyli artykuł wiodący. Nikt jeszcze nie wymyślił lepszego układu – to ten tekst zaczyna tak naprawdę gazetę. I zawsze na prawej stronie.

Cover story

Cover story – czyli prawdziwa historia perique. Ciekawe, rzetelnie zrobione opracowanie. Zgrabnie złamane. Ale puszczone bez starannej korekty i adiustacji. Konkretów nie wytknę, bo nawet taki easy jak ja czuje się… zawstydzony. Teksty szefa powinny być czytane przez kogoś o nadzwyczajnym statusie i kompetencjach – od teściowej wzwyż.

Cygara

A  może na status covera zasługuje tekst Tomasza Malika „Dwie potęgi„? Porównanie cygar z Kuby i z Dominikany. Moim zdaniem jest najlepiej napisany, fajnie złamany i ma w sobie największy ładunek kompetentnej i zarazem odautorskiej  informacji. Rozumiem jednak, że powinien być poprzedzony tekstem „O cygarach od początku” – czyli jednak artykułem wiodącym jest to „Perique”. Nie powinienem, jako czytelnik, mieć tych wątpliwości… A wszystko załatwia raz na zawsze ta „zasada prawej strony”. W slangu nazywa się ją „stroną patrzącą” – bo tam najpierw idzie wzrok odbiorcy. Dlatego też „reklama patrząca” jest droższa od tej „po lewo”.

Targi

Rozczarowała mnie króciutka relacyjka z EuroTab2010. Międzynarodowe Targi Produktów i Akcesoriów Tytoniowych, to impreza ważna dla wszystkich odbiorców Trafiki. Cały „target”, o którym napisał Naczelny w artykule redakcyjnym, pochłonąłby z wypiekami na twarzy wielostronicową relację z Targów. Wiedzieć, co się dzieje i co się szykuje w branży tytoniowej w Europie Środkowej i Wschodniej – chciałby każdy.  A gdyby jeszcze mógł się pogapić na nogi hostess, które po imprezie krążyły w wielkiej obfitości… No, dla mnie to byłby raj…

Hit numeru

Szkoda też, że w pewnym sensie zmarnowała się „rozkładówka”, czyli 2 strony, gdzie wychodzą zszywki, jedyna podwójna kartka numeru. To typowe miejsca dla fotoreportażu lub zabawy edytorskiej… Można tu było umieścić zarówno relację z gorzowskich Mistrzostw Polski w Wolnym Paleniu Fajki, jak i artykuł z Chicago Pipe Show. Ten ostatni jest ponad wszelką wątpliwość edycyjnym hitem numeru i na rozkładówkę zasługuje. Gdyby udało się w przyszłości całą Trafikę utrzymać w tym sznycie, to graficznie powalałaby na kolana. A bardzo bym chciał, żeby powalała.

VI FOSCA

Fajnie złamana (a wiem jak trudno jest zgrabnie ułożyć ciekawy materiał z setki okazjonalnych fotek robionych z fleszem) jest relacja z VI FOSCA, Forumowego Ogólnopolskiego Spotkania Cigar Aficionados. Moja wiara w internetowe przedsięwzięcia wciąż rośnie. Trochę wysiłku wymaga zrozumienie, że tekst to są rozbudowane podpisy pod zdjęciami lub odwrotnie, zdjęcia dobrane do krótkich notatek. Ale to tylko uczulający wydawcę drobiazg.

Wywiad z mistrzem

Rozmowa ze Zbigniewem Bednarczykiem – ufff, nie zazdroszczę przelewania na papier dialogu z przyjacielem, a widać, że panowie wiele razy wspólnie „polowali na aligatory”. Może się nazbierać łącznie kilka miesięcy najszczerszych pogaduch – ale kiedy przychodzi gadać do gazety, to łapie paraliż. Tym większy, im więcej rozmówców łączy wspólnych spraw i przeżyć. Praktyka dziennikarska przejęła od medycyny zasadę, by nie operować krewnych i innych bliskich osób. To bardzo mądre przejęcie. Jakoś jednak obaj panowie z tego wybrnęli. Mam jednak nadzieję, że Jacek Schmidt wystarczająco się umordował, by następnym razem poprosić o przeprowadzenie wywiadu z mistrzem jakiegoś współpracownika.

Komiks,  czyli Napełnianie fajki metodą konkursową – to rzecz zawsze oczekiwana, potrzebna i ozdabiająca każdą gazetę. Pomysł stary jak świat i nie do zdarcia. Tutaj świetnie zrealizowany i firmowany przez osobę o niekwestionowanym autorytecie. W drugim numerze – jestem skłonny się założyć – wielu kolegów od komiksu zacznie lekturę pisma.

Zaproszenia – warta kontynuacji strona. W internecie widać, jak bardzo kwitnie fajczarskie życie. Może warto zapraszać też na te całkiem małe imprezy. Wszak niektóre planowane są ze znacznym wyprzedzeniem, a niektóre odbywają się nawet regularnie.

Po fajkę wodną do Egiptu… Nie wiem, czy redakcja nagle zdała sobie sprawę, że warto dopieścić nargilowców, czy po prostu została „wolna strona” i znalazła się fajna fotografia… Zamiast się nad tą stroną znęcać, potraktuję ją optymistycznie i z nadzieją – jako zapowiedź długiego artykułu w którymś z przyszłych numerów.  Garść podpowiedzi, jak poruszać się po „części używkowej”  bliskowschodniego bazaru  –  nieocenione!

Sławni palacze – a to już obowiązek każdego wydawcy tytoniowych mediów. Tak się zastanawiam, od kogo bym zaczął taki cykl. No więc albo od palących kobitek, jak zrobił to Emil na Fajkanecie, albo od… Einsteina.

Bardzo sympatyczny jest artykulik o szkockiej whisky Marty Woźniak. Uwielbiam, jak kobiety piszą o mocnych alkoholach. Pewnie gdyby nie to i gdyby nie fakt, że opublikowany został w periodyku  o tytoniu, nawet bym go nie przeleciał wzrokiem, bo po whisky robi mi się niedobrze. Tym bardziej, im dłużej była ona leżakowana.

Wyszperane w sieci – ostatnio modne w każdym niemal piśmie hobbystycznym. Rzadko gdzie jednak robione z należytą pieczołowitością. Szkoda, tym bardziej że polscy internetowi miłośnicy tytoniu skazani są na zdobywanie wiadomości z przepastnych zasobów sieci WWW. I jest wśród nich kilku mistrzów fajkowego przeszukiwania globalnej pajęczyny. Jestem przekonany, że wielu z nich gotowych by było taką kolumnę w Trafice.eu prowadzić bez wynagrodzenia, przynajmniej w pierwszych kilku numerach. Z ciekawymi opisami stron, może z jedną czy drugą recenzją… Własne imię i nazwisko by line w papierowym periodyku, to zupełnie co innego niż nick w internecie.

No właśnie, doczekaliśmy się nareszcie, my, miłośnicy tytoniu własnego pisma na papierze.  W „ostatnich dniach wolności”, jak zauważył twórca Trafiki.eu w swoim felietonie. Powinniśmy tę gazetę hołubić i pomagać jej, jak tylko możemy. Ja jej pomogłem, jak umiem – tą pobieżną analizą. Następny numer kupię za pieniądze, bo to będzie najlepsza pomoc.

Ta gazeta ma szansę – bo jej naczelny i wydawca w jednej osobie zna się na tytoniu, poza tym w wywiadzie dla nas – przepytywany na okoliczność wydawania publikacji fajczarskich własnym sumptem – pokazał, że nie liczy ani na szybki, ani na wielki zysk i umie planować w wieloletniej perspektywie. To tej naszej gazecie daje dobre rokowania.

I na koniec – warto się wczytywać w każdą internetową opinią o piśmie –  w wątku zapowiadającym Trafikę na FMS Irek zauważył coś bardzo istotnego, pozornie mały szczegół, ale istotny, bo drobiazgi łatwo poprawić. Życzliwy recenzent napisał otóż:  Jeśli miałbym się czegoś czepiać to może tego, że podział na poszczególne działy jest zbyt mało widoczny a niektóre strony są dla mnie zbyt pstrokate. Dołączam się do tej opinii. Białe litery na jasnych paskach nie są czytelne, a zbyt jasna szarość na „poprzeczkach” niewystarczająco podkreśla zmianę rubryki.

Tags: , ,

11 Responses to TRAFIKA.eu * nareszcie papier

  1. KrzysT
    KrzysT
    23 lipca 2010 at 12:05

    Profesjonalna recenzja. Zachęciłeś mnie, wspomogę własnym pieniądzem i zakupię.

  2. 23 lipca 2010 at 19:35

    Wspaniale zrecenzowane…za tydzien jestem w kraju i mam nadzieje ze jeszcze zdaze zakupic..Takowych pism nie ma tutaj w kraju skal i fjordow… Jalens Dzieki….

    z dymkowym pozdrowieniem

    Waldemar

    W rozdziale „wyszperane w sieci” brakuje literki „p” pajeczyny..to tak nawiasem

    • sat666sat
      sat666sat
      23 lipca 2010 at 20:55

      Mamy chyba ten sam problem kolego – także nie ma mnie w Polsce wracam dopiero 11 sierpnia i ostrzę kły na TRAFIKĘ. Pozdrawiam.

      • jalens
        23 lipca 2010 at 20:59

        A w domach, do których wracacie nie miałby kto rozliczyć się za zakupy na Fajkowie zamówiene za zaliczeniem? Tam jest Trafika. No i tytoooonieee! By wszystko czekało.

        • sat666sat
          sat666sat
          23 lipca 2010 at 21:01

          wolę mieć finanse pod kontrolą. Zamówienie już zaplanowane w dniu wylotu składam i po powrocie już chyba będzie))

        • Pyzdralinski
          Pyzdralinski
          23 lipca 2010 at 21:04

          Drogi jalens …. mmnie nikt nie rozlicza… mam nadzieje ze albo w Otmuchowie lub CK Krakowie takowe pismo zakupie….

          • jalens
            23 lipca 2010 at 21:06

            Tylko przez internet, z tego co wiem.

    • jalens
      23 lipca 2010 at 21:08

      Wstawiłem „p”, dziękuję.

  3. Czajus
    Czajus
    26 lipca 2010 at 22:15

    Trafikę.eu można zamówić na stronie trafika.eu. Przy rocznej prenumeracie zapłacimy tylko 30 złotych.

  4. Alan
    Alan
    16 sierpnia 2010 at 23:04

    Przeczytałem od deski do deski, nawet z reklamami. Faktycznie jest ich dużo, ale momentami są świetnie wkomponowane, niektóre mają świetną grafikę (ta reklama fajkowa za okładką po prostu wymiata) – ogólnie zgrabnie się wkomponowują. Artykuł Tomasza Malika o cygarach – bardzo zwięzły, doskonale się czyta. Minusem jest obszerność relacji – zdecydowanie za krótkie. No i to, że jest to kwartalnik, czyli 40 stron na 3 miesiące…Niemniej świetna sprawa, oby czasopismo utrzymało się jak najdłużej.

    No i dowiedziałem się, że nabijam fajkę metodą konkursową.

  5. Pastor
    Pastor
    15 listopada 2010 at 20:03

    Pisemko świetne, na pewno kupię i następne numery. Zabrakło mi czegoś o tabakach i snusie, wszak to też tytoń!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


*