Giveaway 2 – Toscana

18 lipca 2012
By

Po raz drugi mam przyjemność podzielić się efektami pracy nad uzdatnianiem fajki w ramach akcji giveaway. Zadowolony z efektów poprzedniej higienizacji postanowiłem powtórzyć cały proces, eliminując jednocześnie popełnione błędy.

Fajka, którą otrzymałem, to średniej wielkości bent, sygnowany napisem Toscana. Niestety o pochodzeniu fajki nie udało mi się dowiedzieć nic ciekawego. Nazwa sugeruje włoskie korzenie i to raczej nie najwyższych lotów.

 

 

Stan ogólny oceniłem jako średni. Główka (pokryta najprawdopodobniej lakierem) była poobijana w kilku miejscach i naznaczona dwiema dosyć głębokimi rysami. Komin pokryty był sporą ilością nagaru, a przewód dymowy był całkowicie zarośnięty.

 

Ustnik również był w nie najlepszym stanie – pokryty nalotem, z wyraźnymi i głębokimi śladami po zębach.

Zaraz po oględzinach, fajkę bezceremonialnie wrzuciłem do słoja ze spirytusem. Liczyłem na to, że ułatwi mi to pozbycie się nagaru i chociaż częściowo zmiękczy lakier. O dziwo dwudniowe pływanie w spirytusie nie zrobiło żadnego wrażenia na główce – nagar dalej był twardy jak skała, a zewnętrzna powłoka nienaruszona. Jedyne co osiągnąłem, to pozbycie się zanieczyszczeń z rimu.

Trochę zbity z tropu wrzuciłem fajkę z powrotem do słoja i dodałem solidną porcję alkoholu izopropylowego. Pomogło. Po kilkunastu godzinach fajka wyraźnie zmatowiała, a nagar zmiękczył się do tego stopnia, iż łatwo było go zdrapać. Wnętrze komina delikatnie wyrównałem papierem ściernym 240 i zabrałem się za usuwanie lakieru. Użyłem do tego celu najzwyklejszej gąbki do mycia naczyń. Takie szorowanie, choć czasochłonne, przyniosło zamierzany efekt – udało się pozbyć lakieru, jednocześnie nie rysując powierzchni.

Tak przygotowana fajka, po nocy w kolejnej porcji spirytusu, pojechała ze mną na drugi dzień do laboratorium. Zdecydowałem się, tak jak w poprzednim przypadku, na ługowanie ciśnieniowe za pomocą rozpuszczalników organicznych. Dlaczego akurat ta metoda i na czym ona dokładnie polega można przeczytać w moim poprzednim artykule.

Jako, że większość pracowników porozjeżdżała się na urlopy, mogłem pozwolić sobie na dłuższą i bardziej skomplikowaną zabawę. Proces przeprowadziałem dwukrotnie, po 4 godziny każdy, z mieszankami zawierającymi po równo chlorku metylenu i acetonu. W porównaniu do poprzedniej fajki dało się zauważyć zdecydowanie mocniejsze odbarwienie filtrów perlonowych. Na cały proces zużyłem po 4 litry wspomnianych specyfików.

Fajka powędrowała z powrotem to słoja ze spirytusem i moczyła się w nim około 24 godzin. Pomimo częstego mieszania nie udało się już zauważyć żadnego zabarwienia rozpuszczalnika, co widać na zdjęciu poniżej.

 

Następnie fajka powędrowała do piekarnika i prażyła się w temperaturze od 50 do 100 stopni przez 2 godzinki.

 

 

Ślady po zębach na ustniku starałem się usunąć delikatnie polerując papierem 1000. Efekt był niestety mizerny. Całość dosyć długo szorowałem szmatką nasączoną cifem i udało mi się tym sposobem pozbyć większości nalotu i zanieczyszczeń. Po zdezynfekowaniu wnętrza pirosiarczynem potasu, nałożyłem na ustnik czernidełko.

 

 

Główkę postanowiłem wypolerować papierami wodnymi 1500 i 2200. Udało mi pozbyć części nierówności i rysek powstałych w trakcie zdzierania lakieru i higienizacji. Oczywiście ustnik cały czas był założony aby uniknąć zaoblenia i nierówności na styku.

 

 

Tak jak w poprzednim przypadku, zdecydowałem się nie nakładać bejcy. Na całą fajkę, łącznie z ustnikiem, nałożyłem stopiony wosk carnauba. Ostatnim etapem było ręczne polerowanie całości bawełnianą szmatką. Efekt końcowy na zdjęciach poniżej.

 

PS. Szyjka fajki ma przekrój owalny, przez co na niektórych zdjęciach można odnieść wrażenie zaoblenia. W rzeczywistości jednak ustnik pasuje idealnie (zwracałem na to szczególną uwagę po uwagach z poprzedniej edycji).

PS2. Jakość zdjęć pozostawia niestety wiele do życzenia. Jak miałem okazję się przekonać – nie wystarczy dobry aparat, trzeba jeszcze umieć robić zdjęcia.

Dzięki za uwagę!

 

Tags: , , , , , ,

13 Responses to Giveaway 2 – Toscana

  1. largopelo
    18 lipca 2012 at 15:26

    Ładnie zrobione. Bardzo dobrze, że nie bejcowałeś. Moim zdaniem nago jest jej bardziej do twarzy :)

  2. JSG
    JSG
    18 lipca 2012 at 16:02

    Fajnie, choć ustnikowi brakuje połysku. Jednak nie ma to jak tarcza i biała pasta polerska, nadająca szklisty połysk.
    Co do ilości zurzytej chemii… wart jest on zastanowienia… ktoś chyba próbował pisać o ekonomicznym aspekcie kupowania „fajek za grosze”

  3. Boro
    Boro
    18 lipca 2012 at 16:08

    Strasznie się cieszę, że mogę zobaczyć tę fajeczkę, do której brakowało mi motywacji, w nowej, lepsiejszej odsłonie. Znakomita robota, fajka w wykończeniu naturalnym wygląda znakomicie, oby przyjemnie się paliła! Dodam tylko jeszcze, że warto byłoby wrzucić ustnik na bawełnianą polerkę z jakimś dialuxem, a potem woskiem, aby uzyskać piękną, głęboką i szklistą czerń charakterystyczną dla ebonitu. Jeżeli ten mat to zabieg celowy (z poprzedniego artykułu wywnioskowałem, że nie lubisz fajek o lustrzanej powierzchni), to nie mam więcej pytań. :)

  4. doc
    doc
    19 lipca 2012 at 15:36

    Faktycznie ustnik wymaga jeszcze dokładniejszego polerowania, dzięki za sugestię.
    A sama fajeczka bardzo mi się podoba – ma dokładnie taki kształt jak lubię ;)

  5. 3promile
    19 lipca 2012 at 23:59

    Ustnik nie wymaga IMHO niczego poza dawką dymu wokół – wiem z doświadczenia, że takie wykończenie jest dużo trudniejsze w utrzymaniu bieżącej higieny, ale pomimo tego w s z y s t k i e moje fajki są wyposażone właśnie w ten chamski, warsztatowo niedorobiony sznyt ustników. A tera bedzie manifest/confiteor:

    Połysk jest, kurna, tanim, pretensjonalnym blichtrem. Gdyby Doda paliła fajkę, to na pewno miałaby hiper-super-overclocking-ultra-mega-multi-wypolerowany ustnik. Fajka, nie Doda. Doda jest modelowo wypolerowana wte i we wte. I tam też, jeżeli wstydzicie się zapytać.

    Niech żyją matowe, półmatowe i satynowe powierzchnie obłe!!!
    Niech czerń nie będzie jedynie czernią fortepianową jak z telewizorów Samsunga!
    Niech żyje niedoróbczość!

  6. RobertZ
    22 lipca 2012 at 15:53

    Rownież jestem zachwycony efaktami pracy. Mam kilka ustników „pogryzionych”. Proszę o szczegółowe informacje jak rozwiązać problem i gdzie dostać na to środki np. wspomniane „czernidełko”

    • doc
      doc
      23 lipca 2012 at 11:35

      Głębokie ślady po zębach są praktycznie niemożliwe do usunięcia. Ja próbowałem polerować papierem ściernym, ale obawiałem się, że jeśli zbiorę za dużo to ustnik będzie zbyt słaby i podatny na pękanie. Czernidło do plastiku można kupić w sklepie dla artystów/konserwatorów. Ważne, żeby upewnic się, że jest nietoksyczne.

  7. R.Woźniak
    zogaor
    23 lipca 2012 at 13:33

    Można jeszcze uzupełniać pogryzione ubytki masą stworzona z kleju cyjanoakrylowego i pyłu z ebonitu (czyt. stary nieużywany ustnik). Dokładnie czynność opisuje Maciej Maciejewski w swojej książce „Stara nowa fajka”.

  8. RobertZ
    23 lipca 2012 at 21:06

    Dzięki wszystkim za pomoc-tylko jeszcze jedno pytanie czy wskazana książka pt. „Stara nowa fajka” jest ogólnie dostępna?

  9. h2o
    h2o
    26 lipca 2012 at 13:02

    chyba zacznę kupować fajki na rynku wtórnym ;-)

  10. R.Woźniak
    zogaor
    26 lipca 2012 at 17:38

    Eh, i konkurencja rośnie. :-P

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


*