Zapalniczka WIN 2000 w edycji de luxe

7 listopada 2017
By

Witam.
Tym razem oferuję na sprzedaż kapitalną zapalniczkę WIN 2000, w edycji de luxe i w perfekcyjnym stanie! Stan kolekcjonerski, pełen komplet – zapalniczka, pudełko, mieszek i papiery. Sprawna w 100%
Piękna (dosłownie jedno „przytarcie skórki” – widać na foto) i stylowa. Stan powłoki galwanicznej perfekt – niemal jak nówka sztuka. Ciekawe wykończenie jakby skórkowe.
Zapalniczka podobna wymiarowo do dunhillowskiego Rollagas. Równie kapitalna jeśli idzie o ergonomię i bardzo fajna konstrukcyjnie.
Te zapalniczki w latach 70 czy 80 to była średnio-wyższa półka na trafikowych wystawkach i witrynkach. Przekładając to na dzisiejszą „jakość” tego asortymentu – biją na łeb niemal wszystko poza renomowanymi i naprawdę drogimi zapalniczkami. Wszystkie te Cozy, myony i inne duperele z ChRL nawet nie umywają się jakością i trwałością do takiej porządnej zapalary jak mój WIN :) Dziś, to ona jest pełnoprawna klasa „premium” :)
W pełni metalowa, wraz ze zbiornikiem. Solidna i niezawodna konstrukcja. W razie potrzeby – dość przyjazna w serwisowaniu – nie ma tu rozwiązań jednorazowych! Wszystkie uszczelnienia można bez problemy wymienić. Serwisowałem już kilka takich zapalniczek i w razie czego służę pomocą.
Reasumując – jest to super zapalniczka na naprawdę długie lata użytkowania. W stanie niemal sklepowym. Zdecydowanie polecam komuś kto szuka niezawodnego i stylowego sprzętu.

Fotki: 

Sprzedam w cenie 120 pln z przesyłką. To, w relacji do jakości – cena śmieszna!
Za dodatkową, niewielką opłatą (do ustalenia priv.) możliwa jest przeróbka na wersję fajkową.
Zapraszam i pozdrawiam, Andrzej

39 Responses to Zapalniczka WIN 2000 w edycji de luxe

  1. Andrzej K.
    7 listopada 2017 at 21:28

    bum, cyk i krótka piłka… zapalniczka w rezerwacji

  2. P_iter
    P_iter
    8 listopada 2017 at 09:32

    Tak z ciekawości. Na czym polega przeróbka na wersję fajkową i czy jest to przeróbka odwracalna?

    • KrzysT
      KrzysT
      8 listopada 2017 at 10:43

      P_iter, przeróbka na wersję fajkową polega zazwyczaj na wymianie/modyfikacji dyszy w taki sposób, że płomień jest kierowany tak, jak to zazwyczaj bywa w dedykowanych zapalniczkach fajkowych, czyli pod kątem, a nie pionowo w górę (uwaga: określenie „pod kątem” może oznaczać, że płomień „wychodzi” z dyszy pod kątem 30-45 stopni (zazwyczaj stosowane rozwiązanie) w stosunku do pionowej, lub poziomej osi zapalniczki).
      Zwiększa to wygodę korzystania przy zapalaniu fajki. Co oczywiście nie znaczy, że „zwykłą” zapalniczką się nie da, ale bezsprzecznie dedykowane rozwiązanie jest bardziej komfortowe.
      Co do odwracalności procesu, to musi się wypowiedzieć Andrzej – ja tylko dam świadectwo, że umie – mam Marumana w mniej typowym wykończeniu (w ogóle mam wrażenie, że ten sam model Marumana miewał więcej wariantów w wykonaniu z papierosową dyszą), który Andrzej przerobił mi na fajkowy i działa pięknie.

  3. P_iter
    P_iter
    8 listopada 2017 at 11:10

    Dzięki Krzyś za wyjaśnienie.
    Andrzej, nie masz takiej drugiej?

    • Andrzej K.
      8 listopada 2017 at 12:05

      Cześć.
      Jak Krzysiek Ci doskonale wyjaśnił – przeróbka polega na zmianie kierunku wypływy strumienia gazu z dyszy z wertykalnego na horyzontalny. W efekcie, płomień przyjmuje po mniej/bardziej łagodnym łuku kąt około 45′. Dzięki temu, wygodniej jest nacelować w komi fajki, wygodniej trzymać zapalniczkę, nie parzymy palców, nie osmalamy rimu tak bardzo i docieramy płomieniem do samego dna fajeczki jak trzeba.

      Nie we wszystkich zapalniczkach się da dokonać takiej przeróbki. Są pewne uwarunkowania konstrukcyjne które wykluczają takie rozwiązanie.
      Nie we wszystkich też przypadkach da się dokonać przeróbki w sposób odwracalny – w tym konkretnym modelu WIN, taka sztuczka nie jest możliwa. Przeróbka niesie tu konieczność ingerencji w konstrukcję i jest nieodwracalna (choć można wrócić do płomyka pionowego, ale zapalniczka już nigdy nie będzie taka jak przedtem ;)

      Już, np pokrewna zapaliczka WIN 3000 – taką możliwość oferuje. Przeróbka jest możliwa i odwracalna.

      Przeróbki takie robiłem już min w marumanach, dupontach, colibri, coronach, WIN, dunhillach, i kilku innych… (nie, żebym się chwalił ;), ale jako chyba jedyny przrabiałem skutecznie nawet rollagasa na zapalniczkę fajkową). I w wielu przypadkach całkiem fajnie to wychodzi.

      Niestety, drugiej takiej samej nie posiadam. Mam co prawda jeszcze jednego WIN z serii 2500, ale to zapalniczka raczej z damskim wykończeniem i użytkowana przez mą małżonkę ;)
      W każdym razie – zdecydowanie polecam te zapalniczki. Są świetne jeśli idzie o jakość/trwałość/konstrukcję.
      Pozdrawiam, Andrzej

      • P_iter
        P_iter
        9 listopada 2017 at 19:38

        Dziękuję.

  4. Andrzej K.
    8 listopada 2017 at 11:50

    Zapalniczka sprzedana. Dziękuję za uwagę :)

    • cortezza
      cortezza
      8 listopada 2017 at 18:18

      Kurczę, a mój Rollagas zaczął „prychać” ogniem… Co robić, Andrzeju?

      • Andrzej K.
        8 listopada 2017 at 22:02

        możesz sprecyzować termin „prychać”?
        Czy chodzi o niestabilny płomień? Bo jeśli tak – zasadniczo winny jest syf w gazie… Odkłada się on na filtrze reduktora i na zaworze dyszy w postaci jakby „mazutu” który zakłóca prawidłowy przepływ gazu przez dyszę.
        Jeśli masz na myśli inne symptomy – opisz proszę.
        To zapalniczka ode mnie? Jeśli tak, zapakuj i wyślij. Poradzimy co trzeba ;)

        • cortezza
          cortezza
          9 listopada 2017 at 10:22

          Mimo stałego ustawienia przepływu gazu raz płomień jest normalny, a raz na kilka-kilkanaście odpaleń ogień bucha jak ze startującej rakiety, prycha, kaszle i bździ, czasem gaśnie przy takim gwałtownym spalaniu, słychać wtedy głośno ulatniająy się gaz z dyszy. Muszę wtedy od nowa regulować przepływ i na jakiś czas to pomaga. Problem jednak regularnie powraca. Kiedy kupiłem zapalarę od Ciebie nic takiego się nie działo, aparat szaleje od około pół roku.

          • Andrzej K.
            10 listopada 2017 at 12:23

            Na 99% jestem przekonany, że zawór dyszy zapaćkany wspomnianym „mazutem”.
            Coraz bardziej skłaniam się do wprowadzenia przy serwisowaniu zapalniczek stałego nawyku upychania w zbiornik pakuł z waty bawełnianej. W pewnym stopniu działa to jak dodatkowy filtr oczyszczający gaz. Albo – wzorem Duponta, stosować papierowe woreczki z węglem aktywnym… W gazie, nawet wysoko rafinowanym, zawsze jest odrobina wody i jakichś tłuszczów mineralnych – i to właśnie odpowiada za gnojenie filtra i dyszy.

            Podeślij proszę tą zapalniczkę do sprawdzenia i regulacji. Pozdrawiam, Andrzej

            • cortezza
              cortezza
              10 listopada 2017 at 17:00

              I tak zrobię, dzięki serdeczne!

  5. andzejus
    27 listopada 2017 at 11:49

    Tutaj się podepnę, bo mi panel po zalogowaniu odmawia współpracy. Jakby nie było pytanie do Andrzeja, a może ktoś miał taki problem i sobie z tym poradził?

    Jestem w posiadaniu lekko sfatygowanego marumana 67. Nigdy jakoś szczególnie nie „palił”, miał na raty wymieniane uszczelki, uszkodzone elementy w środku, to też średnią „palność” zrzucałem to na karb problemów z wałkiem do obracania kółka ciernego (był popsuty element przytrzymujący wałek w osi). Po remoncie środka przez Andrzeja wreszcie wrócił do pełnej mechanicznej sprawności, ale szczerze mówiąc nie korzystałem z niego dużo. A to kamień się skończył, a to gaz. Tak sobie leżał. 3 dni temu postanowiłem do niego wrócić i jest słabo. Wymieniłem kamień, w sumie 3 razy… zippo, jakiś no-name, później świeży z zapalniczki BICa (zgodnie z sugestiami). Kupiłem świeży gaz, wyczyściłem zapalarkę, kółko cierne twardą szczotką, przedmuchałem co mogłem z zewnątrz i jest klapa. Zapalniczka odpala raz na 5-10 razy. Regulowałem płomień, na dużym-średnim-małym jest to samo. Gaz podawany jest bardzo poprawnie i stabilnie, już zapalona świeci się pięknym i równym płomieniem. Natomiast żeby odpalić trzeba zedrzeć palec do krwi. Niby jest iskra, ale nie odpala. Raz na jakiś czas, kiedy wyczuwa się większy opór na wałku iskra jest jakby większa i odpala z pierwszego. Po wyjęciu i włożeniu kamienia przez chwilę też jest lepiej, ale tak się nie da z niej korzystać. Iskra chociaż jest zawsze, wydaje mi się jakaś skromna – może to jednak kółko cierne? Mam już odcisk na kciuku i zacząłem marumana odpalać płomieniem z BICa… no po prostu komedia. :) Czy tutaj da się jeszcze coś zrobić, czy ten typ tak ma i koniec?

    • Antemos
      Antemos
      27 listopada 2017 at 13:38

      Miałem tak w jednej zapalniczce, do której omyłkowo wsadziłem kółko „tył na przód”, po czyszczeniu. To jedyne, co przychodzi mi do głowy

      • andzejus
        27 listopada 2017 at 14:05

        Czy w takiej sytuacji kręcenie w drugą stronę powinno dawać odpowiednie „iskrzenie”, czy trzeba całość zdemontować żeby sprawdzić? Nie mam zapalniczki przy sobie, ale sprawdzę dzisiaj po powrocie, teoria brzmi sensownie. Tym bardziej, że wszystko działa, „kręci” się bardzo dobrze. Trudno dopatrzeć się co mogłoby być nie tak – nawet porównując do innych egzemplarzy tego samego modelu zapalniczki.

        • szydlo
          27 listopada 2017 at 14:17

          u mnie czasami jest tak jakby iskra była zbyt słaba. Pomaga wówczas przekręcenie wałka nieco do tyłu (czyli w przeciwna stronę niż zwykle) a potem już odpalenie w normalny sposób. Działa niemal zawsze.

    • KrzysT
      KrzysT
      27 listopada 2017 at 22:15

      A nie zgubiłeś tej sprężynki dociskające kamień? Wiem, że głupie pytanie, ale…

      • andzejus
        27 listopada 2017 at 22:43

        Wszystko jest, komplet. Jedyne co może niepokoić to fakt, że trzpień dociskający zamontowany do sprężynki jest nieco przytarty. Ktoś kiedyś odpalał uparcie bez kamienia.. ale to chyba nie powinno mieć aż takiego znaczenia, przy nowym (długim) kamieniu. Sprawdziłem też poprzednie teorie, kręcenie kółkiem w drugą stronę nic nie daje, nawet iskierki. Zatem kółko zamontowane jest raczej poprawnie. Jedyny sposób na poprawne działanie to włożenie nowego kamienia lub odwrócenie go świeżą stroną w kierunki kółka ciernego. Kiedy powierzchnia kamienia jest idealnie płaska zapalniczka odpala od pierwszego… ale po kilkukrotnym odpaleniu i nadgryzieniu kamienia sytuacja wraca do normy (czyli beznadziei). Czyli jeden kamień to kilkanaście bezproblemowych odpaleń i do kosza, taka ekonomia! ;)

        Mam wrażenie, że kółko/wałek/element cierny działa bardzo lekko – jakby się ślizgał. W innych marumanach, wynalazkach z kiosku, w sumie każdej innej zapalniczce trzeba użyć trochę siły, aby obrócić kółko. U mnie chodzi bardzo lekko, a opór trzeba wytworzyć ręcznie naciskając z całej siły, a i to nie zawsze pomaga. Długo (lata temu) używałem kamieni zippo, przez zapalniczkę przeszło ok 5-6 sztuk. W tamtym czasie działała w miarę przyzwoicie (tak pamiętam). Może to spowodowało zużycie kółka? Po rozmowie z Andrzejem w Kramarzówce wiem, że raczej nie powinno mieć to miejsca, ale tam każda rozmowa miała wymiar metafizyczny.. ;)

        • andzejus
          28 listopada 2017 at 11:04

          Wrzuciłem wczoraj dwa kamienie, żeby zwiększyć naprężenie – nie działa to dobrze, ale zdecydowanie wzrósł opór i trochę łatwiej można odpalić. Pewnie mała kulka od łożyska lepiej by się sprawdziła… jakiej długości w Marumanie powinien być trzpień zamontowany do sprężyny? U mnie jest to jakieś 3mm w miejscu łączenia ze sprężyną i 2mm, które wystaje ponad sprężynę (ewidentnie wytarte od kółka).

  6. Andrzej K.
    28 listopada 2017 at 15:12

    Cześć!
    Wywołany do tablicy – odpowiadam :)
    Pierwsza sprawa – GL w wersji fajkowej jest tworem dość specyficznym… generalnie, odsunięta dosyć daleko od krzesiwa i do tego obrócona „plecami” dysza nie jest szczytem rozwiązania skutecznego! Iskra ma tu bardzo duże znaczenie, i jak będzie słaba to zapalniczka odpala kiepsko. Ale i tak powinno działać…
    Pamiętam, że w przypadku jednego takiego – walczyłem bardzo długo z tym problemem i pomogło zastosowanie miękkiego kamyka. Dlatego też Andrzeju, w Kramarzówce poleciłem Ci kamyki BIC (i nadal podtrzymuję że są świetne!).
    Co do kółka krzeszącego – prosty test: przeciągnij paznokciem „pod włos” radełkowania. Jak zdziera – powinno być ok. Jak ślizga – to brudne albo starte. Starcie tegoż kółka w starych zapalniczkach po prostu nie występuje! To jest albo stal narzędziowa, albo spiek wolframowy. Nie ma opcji, o ile nie stosujemy diamentowych kamyków, by to zetrzeć w marumanie ;)
    Jest jednak spora szansa, że kółko jest zabrudzone. Weź proszę w rękę igłę (zwykłą – krawiecką/szpilkę) i przeleć śpicem te rowki w kółku. Pomocna też może być mosiężna szczoteczka. To po pierwsze.
    Później – spróbuj odrobinę rozciągnąć sprężynę dociskającą kamyk by zwiększyć nacisk. Końcówka/trzpień na sprężynce nie ma znaczenia dla jakości iskry, choć jeśli jest przytarty na skos – może nie dociskać kamyka prostopadle do kółka krzeszącego. Sprawdź więc proszę, czy „czoło” tegoż jest prostopadłe do „osi” sprężynki i kierunku docisku.
    Ten „trzpień” ma dwa zadania: równo dociskać kamyk, oraz zabezpieczać kółko jak się kamyk skończy (coby hartowana sprężyna nie tarła po kółku krzeszącym). Zaś jego długość ma znaczenie drugorzędne.
    Kolejna rzecz żywotnie istotna dla jakości iskry – kamyk! Wiem że stosujesz kamyk który Ci rekomendowałem – ale czy aby ba pewno jest on SUCHY? Kamyki robi się ze spieków i są higroskopowe. W skrajnych przypadkach (np zostawienie zmoczonej zapalniczki samej sobie) potrafią wręcz ulec degradacji, spęcznieć i rozsadzić prowadnice (widziałem). Kamyki powinny być przechowywane w obecności silica gel – dla spokoju ducha ;). Skracając – są kamyki i kamyki… a nawet te same kamyki, w różnych warunkach potrafią zachowywać się „nieswojo” :)

    Reasumując – aby iskra była dobra, muszą byś spełnione warunki:
    -Czyste i „ostre” kółko krzeszące – sprawdź/oczyść jak opisałem.
    – mocny i równy (prostopadle do kółka) docisk kamyka – sprawdź ten „trzpień” na sprężynce, rozciągnij sprężynkę
    -dobry i suchy kamyk

    Nie zaszkodzi też starą szczoteczką do zębów przeczyścić okolic dyszy w zapalniczce z syfku który tam się naturalnie od kamyka odkłada…

    I ma działać!
    Pozdrawiam, Andrzej

    • andzejus
      29 listopada 2017 at 14:23

      Dzięki Andrzej, wdrożyłem wszystkie rady. Niestety sukces połowiczny, ale chociaż utwierdza w przekonaniu co jest nie tak. Wszystko wyczyszczone przy użyciu szczotki, igły, etc. Kółko sprawdzone (szarpie paznokieć ;)), kamień jest nówka sztuka z BICa, który palił doskonale. Po tym wszystkim próbowałem rozciągnąć sprężynę, niestety nie da rady – wraca do poprzedniej długości. Rozciągnięta od 17mm do ok 23mm, ale zamontowana w zapalniczce wróciła do swojej pierwotnej długości po zaledwie kilku minutach. Nie walczyłem z nią dalej, żeby nie popsuć. W zamian za to dopasowałem (ponownie) dodatkowy, krótki kawałek kamienia, który zwiększa naprężenie. Tym razem nic się nie blokowało, kółko chodziło z odpowiednim oporem. Zapalniczka zaczęła odpalać za każdym razem. No, ale niestety po 20-30 próbnych odpaleniach, kiedy główny kamień lekko się starł problem wrócił. Ściśnięcie sprężyny na początku było na tyle duże, że nie dało się do końca dokręcić zaślepki od podajnika kamienia. Po wspomnianych kilkudziesięciu testowych odpaleniach spokojnie mogłem już skręcić wszystko na 100% i to był moment, w którym wróciła nikła sprawność. Cóż tu więcej zrobić…

  7. Andrzej K.
    29 listopada 2017 at 14:49

    Andrzeju… może być też tak, że zwyczajnie padła już sprężynka – która przecież podlega zużyciu jak każda pracująca część. Może ona się już odkształca, traci „naciąg”? Na to wskazywały by opisane objawy!
    Jak już wydłubałeś kamyk z BIC-a, to jeszcze wygrzeb z niego sprężynkę i po ewentualnym przycięciu na długość – zaimplementuj ją Marumanowi w miejsce oryginalnej (którą powinno dać się wyrwać z umiarkowanym oporem z nakrętki). Wstępnie nie przejmuj się tym trzpieniem na końcu sprężynki – jak operacja da efekt, to coś zaimprowizujemy ;)

    • andzejus
      1 grudnia 2017 at 11:07

      Andrzej,
      prawie pewne, pacjent poprawnie zdiagnozowany, dzięki :) Nie wyrywałem na razie starej sprężyny, nie miałem sumienia. W zamian za to włożyłem 1/3 sprężynki od BICa w układzie stara sprężyna -> nowa -> kamień. Nie testowałem długo, ale teraz działa to to świetnie. Odpala prawie zawsze z pierwszego, no czysta przyjemność korzystania. Czy oryginalna sprężyna w marumanie jest do tej nakrętki na spodzie przylutowana? Jak to się trzyma?

  8. Andrzej K.
    1 grudnia 2017 at 11:53

    sprężyna nie jest wlutowana. Ma na końcu takie jakby „rozkloszowanie” i jest wciśnięta/wkręcona w tą nakrętkę. Ja bym na Twoim miejscu wyrwał starą, wsadził nową dopasowaną i wsio! Toć to tylko sprężynka ;)

  9. Jacek
    25 października 2018 at 13:56

    Witam,mam zapalniczkę Dunhill i nie wiem do czego służy mniejszy zawór,po nabiciu ucieka mi gaz tym zaworem byc moze nie ma tam kompletu uszczelek a moze tak powinno byc .Będę wdzięczny za podpowiedż

  10. Andrzej K.
    26 października 2018 at 11:44

    Strzelam, że Kolega posiada zapalniczkę Dunhill Rollagas.
    Nie do końca jednak łapię, o jaki zawór chodzi?…
    Zapalniczka ta, posiada zaślepiony ozdobną „wsuwką” zawór główny do napełniania zbiornika gazem. Znajduje się on na środku podstawy. Obok, znajduje się pokrętło (nie służące jednak do kręcenia!) regulatora redukcji gazu podawanego na dyszę. Tym ustala się wstępny stopień redukcji i nie dotyka się go więcej… najczęściej tędy gaz ucieka, bo ludzie tym kręcą nie rozumiejąc że to nie jest regulacja płomienia ;)
    Obstawiam, że to stąd ma Kolega ucieczkę gazu?
    Trzeci punkt potencjalnej nieszczelności to sam a dysza gazu.
    W przypadku zaworu głównego – nieszczelność jest dość rzadkim zjawiskiem, choć się zdarza – zapalniczki te mają już po kilkadziesiąt lat i uszczelki twardnieją…
    Dla laika ta nieszczelność nie będzie prosta do usunięcia – zawór należy wykręcić, rozebrać (a nie jest rozbieralny z założenia, więc trzeba wiedzieć jak).

    W przypadku nieszczelności w obszarze pokrętła reduktora gazu – należy zdemontować cały zespół dysza – reduktor. Nie jest konieczna rozbiórka całej zapalniczki – trzeba wykręcić pokrętło reduktora i dyszę „wycisnąć” w dół. Rozebrać, wymienić dwie uszczelki 3x1mm, i uszczelkę iglicy (dyszę należy w tym celu rozebrać by dostać się do uszczelki iglicy). Wymienia się też filtr gazu i skontrolować należy sprężynę kompensującą (nie zgubić jej! – będzie szwankować regulacja płomienia). Pilnować też jak oka w głowie maciupeńkiej podkładeczki na górze dyszy – jak ją zgubimy, to załatwimy sobie dyszę i całą zapalniczkę….

    Zestaw naprawczy (2xoring 3×1, kawałek oringu 1mm, filterek) możemy kupić na portalach sprzedażowych. Można też – za dużo mniejsze pieniądze dostać takie oringi w dobrze wyposażonym sklepie motoryzacyjnym. Filterek robi się z prasowanego filcu lub ligliny.

    I to tyle. Polecam też rzucić okiem na youtube – jest tam kilka niezłych filmów jak usunąć wyciek gazu z rollagasa.
    Pozdrawiam, Andrzej

  11. Jacek
    27 października 2018 at 12:59

    Witam Andrzeju,dziękuję bardzo za odpowiedż i podpowiedż,rzeczywiscie podałem za mało szczegółów.Tak to dunhill rollagas,jestem w jej posiadaniu od niedawna(kupiłem za grosze na bazarze),przemyłem,wyczysciłem,naoliwiłem.A chodzi mi o ten mniejszy zaworek z nacięciem na płaski śrubokręcik połączony z okrągłym wejściem,to nim ucieka mi gaz,jest tam tylko maciupeńka sprężynka i nie ma żadnej uszczelki.Ale dzięki Twoim podpowiedziom mam nadzieję,że sobie poradzę.Dam znać jak mi poszło.Pozdrawiam,Jacek

    • Andrzej K.
      Milczacy
      27 października 2018 at 19:15

      Cześć. No i wszystko jasne.
      Musi tam być uszczelka (oring). Wpisz sobie na ebay „repair kit for rollagas” i znajdziesz zestawy, gdzie są schematy budowy zapalniczki z zaznaczeniem gdzie znajdują się jakie uszczelki.
      Jak pisałem – jak uszczelnisz śrubę reduktora gazu, to niekoniecznie Twój problem będzie rozwiązany… trzeba wymienić wszystkie trzy uszczelki (reduktor i dwie w zespole dyszy). i trzymam kciuki, żeby nie trzeba było grzebać w zaworze tankowania gazu.

      Podpowiedź dla amatorów-improwizatorów: jeśli nie uda się dostać nowych oringów w tym rozmiarze, można poradzić sobie przez zastosowanie uszczelek wyjętych z najzwyklejszych jednorazówek… często się zdarza, że w dyszy takiej jednorazówki jest adekwatna uszczelka. Tak sobie radziłem serwisując pierwsze rollagasy jakie do mnie trafiały – zbieralem szrot po całej rodzinie i odzyskiwałem uszczelki. Teraz mam układ w zaprzyjaźnionym sklepie i takie uszczelki zamawiam. Potrzeba będzie też kupić jakikolwiek oring o przekroju 1mmm by wyciąć z niego uszczelkę iglicy dyszy.
      Niejednokrotnie, trzeba potrzebne uszczelki samemu improwizować i wycinać – ale na szczęście, w przypadku Rollagasa nie jest to konieczne (ta uwaga nie dotyczy zaworu tankowania ;) ).
      Jedna uwaga – w zapalniczce nie stosuje się OLIWIENIA! nigdy!
      Dlaczego? – ponieważ mechanizm naoliwiony czy natłuszczony w inny sposób, naturalnie staje się łapaczem wszelkich zanieczyszczeń, kurzu, piasku, kłaków i co tam jeszcze trafia nam się w kieszeniach… Zapalniczka krzesiwowa (a taką jest Rollagas) generuje brud – pył z kamienia, osmalenie itd… siada to na naoliwionych częściach (tu – zawias i siłownik klapki) i przyspiesza zużycie tych elementów. Zaręczam, że lepiej to bedzie chodzić na sucho :) Tulejkę „siłownika” można przerysować grafitem dla zmniejszenia tarcia. Kapkę oleju silikonowego (naniesioną np patyczkiem do uszu) dobrze jest zastosować w miejscach „osadczych” dla uszczelek. Ułatwi nam to ich montaż.

      Zrobiłem Rollagasów już dobre kilkadziesiąt… nie jest to trudne. Dasz rade :)
      Powodzenia!

  12. psbird
    1 listopada 2018 at 22:36

    Cześć. Może nie do końca w temacie, ale doceniając poziom zapalniczkowej fachowości kolegów chciałbym też zasięgnąć porady. Mam ponad 15 letniego japońskiego klona Corony Old Boya o wdzięcznej nazwie Pearl. Służył wiernie i bezproblemowo ale ostatnio wykazywać już zaczął objawy zaawansowanej starości. Gaz gdzieś uchodzi, klapka zamykająca dyszę nie jest do końca dociśnięta, lakier na korpusie imitujący drewno odpryskuje itp. Myślałem o reanimacji za względów sentymentalnych. Niestety usługi fachowo-naprawcze chyba już całkiem wymarły… przynajmniej w Wawie. Jest podobno jeden punkt w Śródmieściu ale jeszcze tam nie dotarłem. Spodziewam się też że koszy kompleksowego przeglądu będą spore.

    Szukam więc nowej zapalniczki o analogicznej konstrukcji. Zainteresował mnie taki model Passatore (https://www.fajkowo.pl/pl/p/Zapalniczka-fajkowa-Passatore-234061/11691). Czy ktoś ma doświadczenie z tym produktem/firmą? Na zdjęciu wygląda dość solidnie ale teraz trudno znaleźć produkty o czasie połowicznego rozpadu powyżej jednego roku w rozsądnej cenie. Jest jeszcze podobny model Petersona (http://www.cygara-tyton.pl/pl/p/Zapalniczka-Peterson-Satin-do-fajki/4211) ale już sporo droższy.

    Chętnie poznam opinie użytkowników czy warto zainwestować w którąś z tych zapalniczek.
    Pozdrawiam,

  13. Andrzej K.
    3 listopada 2018 at 21:47

    Cześć
    Nie wiem jak ten nowy Peterson, bo chyba takiego nie rozbierałem jeszcze…
    za to Passatore (Przepraszam Piotrku!) odradzam. Zbiornik jest plastikowy, konstrukcja zaworu dyszy jest jednorazowa i nierozbieralna, a uszczelka dyszy jest miękka i bardzo szybko ulega uszkodzeniu. Dopiero co właśnie w takiej dłubałem i reanimowałem dyszę.

    Dobra zapalniczka? do 300 pln nic bardziej godnego polecenia niż Rollagas! Poszanowana, przeżyje Ciebie i służyć będzie Twoim zstępnym. Ciut wyżej – udaje się kupić Dupont L1. Szczerze polecam poszperać za porządną zapalarą… a porządne, to robili do lat 80′ :)
    Pozdrawiam.

    • psbird
      3 listopada 2018 at 23:19

      Dzięki za info. Pomyślę więc poważniej o tymczasowej reanimacji mojego starego „klona”. Poczekam na lepsze czasy i może szarpnę się w końcu na oryginalną Corone. Przyzwyczaiłem się mechaniki Old Boy’a i bardzo mi on odpowiada.

      BTW: kiedyś, po zamachach 11 września, na lotnisku we Francji moja zapalniczka wyszła na prześwietlaniu bagażu podręcznego. Obsługa uznała że jest jakaś dziwna i podejrzana. Więc kazali mi zademonstrować jak działa i że to nie bomba. Po kilkukrotnym pokazowym skrzesaniu ognia odetchnąłem głęboko bo działała bez zarzutu a uspokojona tym ochrona schowała swój sprzęt do kabur -:)

    • andzejus
      8 listopada 2018 at 17:05

      Na co zwracać największą uwagę podczas poszukiwania Rollagas-a? Spotkałem się na kilku aukcjach z pękniętym elementem, gdzie osadzony jest kamień, tzn. „kieszonka na kamień”, która odchyla się automatycznie po przesunięciu zabezpieczenia. Z czego może to wynikać? Czyżby słaby punkt? ;)

      • Andrzej K.
        8 listopada 2018 at 21:33

        Andrzeju.
        Jest kilka rzeczy na które warto zwrócić uwagę:
        Pierwsze – o czym sam wspomniałeś – „ładownica” kamyka jest wykonana z odlewu aluminiowego. Ma on to do siebie, że jest dość kruchy, bo sztywny. Dodajmy do tego, że większość rollagasów pojawiających się na aukcjach w atrakcyjnych dla Polaka pieniądzach, to znaleziska strychowo-piwnicowe albo skarby z szuflady zeszłego z tego łez padołu dziadka/stryjka itp… Czyli – w przeważającej większości są to zapalniczki „zapuszczone”. Kamyk zapalniczki jest higroskopijny i w efekcie tego chłonie wilgoć (nieraz przez lata) w tych piwnicach/strychach/szufladach i ulega degradacji. Pęcznieje wtedy do tego stopnia, że czasem aż rozsadza ładownicę.
        Drugi problem z tym elementem – większość użytkowników stosowało i stosuje nieodpowiednie dla rollagasa kamyki! On fabrycznie jest przygotowany do grubszego dunhillowskiego kamyka. Tymczasem, większość ludzi wsadzało tam standardowy ogólnodostępny cienki kamyk. Ma on za duży luz w prowadnicy i ściera się nie „czołem” a pod kątem, co w efekcie doprowadza do zaklinowania się kamyka który staje bokiem w prowadnicy. Czasem aż potrafi to spowodować zniekształcenie prowadnicy… Zapalniczka przestawała palić, trafiała do szuflady/piwnicy/na strych (i dalej wiemy co… ;) ).
        Warto zatem zwracać uwagę na stan tego elementu przy polowaniu na zapalniczkę. Dorobienie jest możliwe ale niełatwe i upierdliwe (wiem, dorabiałem).

        Druga rzecz, na którą warto zwrócić uwagę – czy nie odstaje pokrętło regulacji siły płomienia (takie kółeczko do kręcenia poniżej klapki zapalniczki) – jak odstaje, to może być oznaka: a – że ktoś grzebał i nieprawidłowo zamontował ogranicznik, przez co śruba wychodzi na zewnątrz korpusu (co jest do poprawienia).
        b – opcja gorsza i niestety częstsza – śruba regulująca strumień gazu ( dociskająca dyszę) może być zerwana. Naprawa tego to masakra! trzeba mieć odpowiednie narzędzia by dorobić nową gwintowaną tuleję i śrubę (gwintownik i narzynkę 1-1,5mm) i jest s tym masa ślusarki mikro i pitolenia się mówiąc wprost. Dzieje się tak, jak ktoś kręci pokrętłem na chama, bez czucia. Jak dojdziemy do oporu w którąś stronę, a płomień nie jest jaki chcemy, to znak że problem jest w reduktorze. Niektórzy jednak myślą czasem, że trzeba przyłożyć więcej siły na pazur, bo może się uda… nie udaje się! Dwa razy już dłubałem nad reanimacją tego pokrętła i więcej bym się nie podjął przy obecnym warsztacie ;)

        Trzecia rzecz widoczna na pierwszy rzut oka – obok zaślepki zaworu do tankowania na spodzie zapalniczki, jest taka niby śrubka. To jest zespół reduktora-dławika i filtra gazu. Ta „śrubka” NIE SŁUŻY do regulowania gazu! O czym nagminnie większość zapomina lub w niewiedzy swej namiętnie wraża tam śrubokręt i kręci zapamiętale…
        W efekcie mamy nieszczelności, uszkodzone gładzie prowadnic przez co nie można uszczelnić prawidłowo zapalniczki, uszkodzone filtry i upośledzoną redukcję – przez co zapalniczka prycha, kicha, parska a płomień skacze i nie daje się wyregulować.
        Jeśli więc widzisz, że ten element nosi ślady namiętnego grzebania w nim śrubokrętem, to jest sygnał ostrzegawczy że zapalniczki używał ktoś, kto nie dbał, albo nie umiał… Albo grzebał w zapalniczce i nie bardzo wiedział jak to zrobić by nic nie uszkodzić.
        W większości przypadków da się tu odratować sytuację. Ale Ja sam, gdybym trafił egzemplarz ze śladami kręcenia tą śrubą – kupiłbym tylko przy naprawdę atrakcyjnej cenie.

        Czwarta rzecz – wszelkie ślady „udarów”. Mam na myśli np przekrzywioną klapkę… Rollagas jest naprawdę solidną zapalniczką. Ale, nie ma mocnych na pierdolniecie kantem wieka o lastryko ;) Lekkie wygięcie klapki da się odratować wymieniając trzpień zawiasu. Ale mocno skoszony dekielek oznacza z reguły pęknięty zawias (ze trzy takie miałem na warsztacie).

        I na końcu – kompletność zapalniczki. Czy jest zaślepka zaworu tankowania, czy jest śrubka kółka krzeszącego itd… I tu anegdotka – trafiła do mnie ostatnio właśnie taka zapalniczka. Z zewnątrz super! Stan naprawdę fajny. Ale coś dysza lata na boki ;) Po rozebraniu, okazało się, że ktoś usiłował serwisować zapalniczkę… zgubił połowę korpusu zaworu dyszy, złożył bez tej części i wystawił na sprzedaż :) A ja trzy wieczory kombinowałem jak dorobić brakującą część i odratować zapalniczkę :)
        Ale na takie cwaniactwo nie ma remedium. Tego typu kantu nie widać na fotkach.

        Zatem, skupić się należy na opisanych powyżej aspektach. I będzie dobrze.
        Prawidłowo serwisowany rollagas jest naprawdę świetną zapalniczką wartą swojej ceny.
        To moim zdaniem numer 1 w kategorii cena/ergonomia użytkowa i skuteczność działania. Zadbana zapalniczka jest zasadniczo nieśmiertelna.

        Mam nadzieję że pomogłem. Pozdrawiam!

        • andzejus
          9 listopada 2018 at 14:03

          Andrzej, bardzo dziękuję – pomogłeś, to mało powiedziane. Myślę, że Twój komentarz powinien zostać przyklejony gdzieś na stałe w serwisie, jak zwykle cenna wiedza.

          Być może uchronił mnie przed kupieniem sobie problemu. Natknąłem się na wizualnie niezły egzemplarz w „rynkowej cenie”, nawet z etui i papierami. Niestety możliwości pełnego przetestowania ograniczone, a zapalniczka ewidentnie była kręcona – wyraźne znaki na zatyczce od spodu oraz na śrubce przy kółku krzeszącym. No więc wszystko ładnie, ale jednak kot w worze.

  14. Jacek
    30 listopada 2018 at 09:26

    Witaj Andrzeju,kłania się Jacek ponownie.Pisałem do Ciebie wczesniej w temacie mojego rollagasa,walczyłem z nią cały czas,najpierw krotki czas paliła,pózniej nie i gaz sie ulatniał.Kupiłem nawet zestaw naprawczy na ebay,rozmontowałem,tu nie bylo sprężynki,nie było tej uszczelki z filcu i innych.Przeczyściłem,włozyłem co trzeba zgodnie z filmikiem,kóry mi poleciłes i nic…,gazu nie przepuszcza ale i nie podaje czyli nie pali-masakra nie mam cierpliwości juz.Przywiązałem się do niej i jestem bezradny.W związku z tym mam do Ciebie pytanie i prośbę,czy podjąłbyś sie naprawy mojej zapalniczki?.Więcej napisałbym na priv.i oczywiscie o innych sprawach z tym związanych.

  15. Jacek
    1 grudnia 2018 at 14:49

    Cześć Andrzej,napisałem wczoraj do Ciebie(tj.30.11)

    Jacek

  16. Andrzej K.
    1 grudnia 2018 at 16:26

    odpisałem na mail

  17. Jacek
    14 grudnia 2018 at 18:57

    Cześć Andrzej K.,odebrałem swoją zapalniczkę,naprawioną,super działającą.Ja ją zmasakrowałem a Tobie udało się ją naprawić,dokonałeś niemożliwego!Dzięki bardzo.

    Pozdrawiam-Jacek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*