Skraplacz, płuca i Pitagoras

5 września 2014
By

Otóż: tak się zastanawiam i próbuję to zmierzyć, czy w moim przypadku palenie przez skraplacz będzie bardziej szkodliwe, niż przy użyciu filtra 9 mm. Piszę o moim przypadku, ponieważ każdy pewnie spala na raz inną ilość.

Przede wszystkim: czy ktoś kiedyś zmierzył i opublikował procentową ilość zatrzymywanej przez filtr 9 mm smoły? Ile to może być? 50%? 30%? Zastanawia mnie to, ponieważ naprawdę smakuje mi palenie małej ilości tytoniu w małej fajce + skraplacz. To tak jak raz pijemy duży kubek kawy z mlekiem, a kiedy indziej wściekłe małe espresso.

I tak: przyjąłem, że komin fajki ma kształt regularnego walca, o podstawie koła (ten sam błąd pomiarowy stosujemy do wszystkich wymiarów testowanych kominów, więc można go pominąć tym bardziej, że różnice rzeczywiste będą minimalne).

(A) komin mojej „normalnej” fajki z filtrem 9 mm ma wymiary 20 mm x 34 mm.

(B) komin mojej małej fajki ze skraplaczem ma wymiary 16 mm x 27 mm

Po wykonaniu żmudnych obliczeń przy użyciu wzoru na objętość walca, zaokrągleniu liczby Pi do 3.14 oraz kalkulatora wyszło mi, że:

  • objętość komina fajki (A) wynosi 10676 mm3

  • objętość komina fajki (B) wynosi 5426 mm3

Czyli jeśli spalę dużą fajkę z filtrem 9 mm, który zatrzymałby aż 50% smoły, to wchłonę ½ zawartości z objętości (A), czyli 5338 mm3.

To prawie tyle samo, co spalenie całej małej fajki bez filtra! Uff … Czyli chyba nie jest tak źle z tą małą. A wątpię, żeby skuteczność filtrów 9 mm sięgała aż 50%. Oczywiście pomijam kwestie smaku oraz wilgoci, chodzi mi wyłącznie o zatrucie organizmu.

Tu wracam do początku mojego postu: pisałem o „moim” paleniu, ponieważ mała fajeczka to i tak aż za dużo dla mnie (póki co). Jasne, że jeśli porównamy dużą fajkę z filtrem do dużej bez filtra, różnica wyjdzie ewidentnie na korzyść tej filtrowanej. Ale w powyższym przykładzie chyba mam mniej więcej rację. Jak myślicie?

Tak w ogóle, to czekam na paczkę z Fajkowa, w której jadą filterki 3 mm, zastąpię nimi skraplacz i zobaczę, jak to będzie smakować.

9 Responses to Skraplacz, płuca i Pitagoras

  1. Dr Ketis
    Dr Ketis
    6 września 2014 at 00:30

    Mam nadzieję, że o swoich przemyśleniach/odkryciach nie zapomnisz nas poinformować

  2. MM
    MM
    6 września 2014 at 09:58

    Mam nadzieję, że ni urażę Cie tym co powiem: ale jeśli zastanawia Cię to nie z naukowej ciekawości a dlatego, że chcesz palić zdrowo (lub raczej „zdrowiej”) to może lepiej… nie palić w ogóle.
    Nie zmienia to faktu, iż uzyskanie dokładnych danych na temat szkodliwości palenia w fajce wielu, w tym mnie, by ucieszyło (przynajmniej tę część mojej osoby, która lubi dużo wiedzieć druga „fajkowa” część to chyba takie dane zepchnęłaby gdzieś głęboko w podświadomość).

    I jeszcze jedna rzecz: wydaje mi się, że popełniasz dość poważny metodologiczny błąd – wprowadzasz „smołę” niczym dawni astronomowie eter. Zapewne chodziło Ci o substancje smoliste. O ile wiem, w dymie papierosowym jest kilka tysięcy substancji wpływających na organizm. Przypuszczam, że tytoń fajkowy jest w „zdrowszy/lepszy” – ale to tylko przypuszczenie. W każdym razie sądzę, że „badanie” szkodliwości palenia z lub bez użycia filtra (nie uwzględniwszy wielu zmiennych, a których jako „niechemik” nie mam pojęcia) może skończyć się stwierdzeniem analogicznym do tego: 2 papierosy są dwa razy bardziej szkodliwe niż jeden…

    Ale powodzenia, i jak napisał Kolega Dr Ketis, podziel się wynikami.

  3. KrzysT
    KrzysT
    6 września 2014 at 14:37

    Tak na szybko parę rzeczy do przemyślenia:

    1. Skuteczność filtra nie jest identyczna na początku i końcu palenia.

    2. Filtr ma skończoną zdolność filtracyjną. Jak ją w czasie palenia wyczerpiesz, to dalej już po prostu nie działa.

    3. Istnieją czynniki, które – niezależnie od wyczerpywania się jego zdolności zatrzymywania substancji smolistych – będą upośledzały jego pracę (np. gromadząca się na powierzchniach filtracyjnych/sorpcyjnych wilgoć)

    4. Skład dymu zmienia się w trakcie palenia i to powie ci każdy palacz (słynna „końcówka”).

    5. Rozumiem, że dysponujesz przynajmniej chromatografem, żeby można było powalczyć ze składem dymu, ewentualnie masz opracowany system oznaczeń z suszeniem filtra i oznaczeniem pozostałości? ;)

    A poważniej, to najzdrowiej jest po prostu nie palić.

    • Chemik 89
      19 stycznia 2015 at 20:26

      Chromatogram nic mu nie da bo nie ma wzorców aby zidentyfikować piki danych substancji, a do tego nie ma opracowanej metody do odpowiedniej kolumny :)

      Jedyne co może porównać spadek poszczególnych pików, ale to już i tak szacunkowo :)

      Zgadzam się co do filtra – filtr każdy filtruje inaczej do tego w trakcie palenie zużywa się. Do tego zachodzi zależność od temperatury palenia co do składu chemicznego.

      Jeśli naprawdę Ci się nudzi, masz czas i chcesz zbadać substancje smoliste musisz przepuścić przez poszczególne filtry w absorberze wodnym, a następnie odparować nośnik, po czym przeprowadzić analizę wagową. Widziałem kiedyś coś takiego dla papierosów jak robiono. na koniec została grudka czegoś co przypominało asfalt.

  4. PipeVibe
    6 września 2014 at 19:09

    E, tam, palić będę :-) Tak na prawdę chodziło mi tylko o próbę odpowiedzi na pytanie: Czy objętość X spalona ze skraplacza szkodzi tak samo, jak objętość 2X spalona z filtra? Oczywiście nikt tego nigdy nie wyliczy, ale gdyby właśnie producenci filtrów rzucili jakąś liczbę, to już by coś było. Mniejsza z tym. Palę i jest ok.

    A z innej beczki: przed chwilą filtr Petersona w czasie palenia SG Black Cherry tak się zapchał, że straciłem ciąg, tzn nie dało się ciągnąć fajki. Musiałem go wyrzucić (z trudem wyjąłem, bo mocno napęczniał). Ilość tytoniu +/- nie cały jeden papieros.

    • Zyrg
      Zyrg
      7 września 2014 at 11:50

      Petersony są siajowe. Sypie się z nich węgiel na zęby, rozmaczają się o brudzą. Moim skromnym, subiektywnym zdaniem klasyfikacja węglowa jest taka: stanwell, przerwa, vauen, bardzo dlugo nic, cała reszta, na końcu śmierdzące DB. Najbardziej neutralna smakowo jest IMO balsa. Piankowe jadą mi gipsem/cegłą. Fajną opcją są też filtry Denicotea zawierające lrysxtałki denicool. Dostępne są o dziwo jako filtry do lufek denicotea, ale są w standardowym, fajkowym rozmiarze.

      • maciej stryjecki
        7 września 2014 at 23:30

        Poniewaz zgadzam się z tą klasyfikacją (dziekuje, z ust mi wyjąłeś), podpowiem. Spróbuj Blitza. Koniecznie.
        Balsy i pianki nie toleruję. Balsa to fitr bez filtra (odsączacz wilgoci, zero filtracji), pianka to, przepraszam, jakaś kpina, nie filtr. Palenie przez grys do tynkowania elewacji. Ten sam smak.

        • maciej stryjecki
          7 września 2014 at 23:34

          Moim skromnym zdaniem, stawiam Blitza o włosek wyżej od Stanwella. I robia te filtry w Szwajcarii. Ceny? Kpina. Spróbuj, porównaj, napisz.
          Mam ich w zapasie troche ponad 4 tysięcy sztuk. Serio.

  5. frm
    6 września 2014 at 23:40

    Na skraplaczu też trochę smolistych się osadza , tak samo w przewodzie dymowym i w ustniku . Należało by więc wziąć pod uwagę również długość fajki ….
    Skraplacz jest irytujący bo …. na nim się skrapla i później bulgocze . Jak najbardziej polecam papierowe tutki .
    A co do filtrów to balsowe się nie zapychają i nie zmieniają smaku .
    Jeśli zależy Ci na ograniczeniu smolistych to możesz w małych fajkach filtrowych . Nie jest łatwo takie znaleźć i wybór nie jest duży ale są .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*