Kolejne mieszanki Dunhilla, których już raczej nie spróbujemy

8 września 2016
By

Producent Dunhilla (kto by to nie był, bo już straciłem rachubę) postanowił rozpieścić już do końca amerykańskich zwłaszcza fajczarzy, którzy i tak mają za dobrze po ostatnich reaktywacjach takich tytoni jak niektóre mieszanki Murray`s czy Dobie`s.

Otóż po Three Years Mature Virginia oraz Baby’s Bottom pojawiły się w ogóle wcześniej nie widywane poza sklepem Dunhilla Ye Olde Signe, 221B Baker Street, oraz Dark Flake. Co ja na to? A ja na to, niech nasz cholerny parlament zdechnie na śmietniku ze swoimi ustawami, bo te mieszanki zobaczymy jak ucho od śledzia, chyba że zorganizujemy siatkę przemytniczą*

baker street dark flake olde signe

*do czego fajkanet nie namawia. Faust

51 Responses to Kolejne mieszanki Dunhilla, których już raczej nie spróbujemy

  1. szydlo
    8 września 2016 at 10:29

    Niestety, ale jako społeczeństwo, w skali kraju i Europy godzimy się na wszystko co nam zaproponują, a raczej co nam wcielą w życie. Problem fajczarzy to tylko jeden z wielu elementów ograniczenia wolności na jakie wyraziliśmy ciche przyzwolenie.

    • hombre40
      8 września 2016 at 11:09

      wyraziliśmy, bo duży udział w naszym społeczeństwie maja mentalni potomkowie chłopów pańszczyźnianych, którzy pokornie gięli grzbiety pod pańskim batem, i tylko raz na sto lat albo i rzadziej wylewali swoją, jakże słuszną złość za wieki upodlenia, robiąc rewolucje, popalając i rabując dwory, tnąc piłami złapanych szlachciców. Społeczeństwo obywatelskie tworzyło w przywołanej we wpisie kolegi Europie silne mieszczaństwo – najczęściej protestanckie. To ci ludzie bogacąc się ciężką pracą i pomysłowością, nie chcieli być zależni od kaprysów centralnej władzy. Dlatego ich potomkowie bardziej pilnują czy władza im czegoś nie ogranicza niż my. Póki micha nie będzie wyraźnie bardziej pusta, póty nasz „suweren” na takie niuanse jak niezależność władzy sądowniczej od wykonawczej, kontrola tejże, czy de facto zawieszenie działania konstytucji, i swobód obywatelskich o innych wygibasach „d…. zmiany” nie wspominając nie zwróci uwag, ciesząc się że ci co jadali ośmiorniczki ( dostępne w biedronce w cenie dorsza, ale co tam) i nosili warte raptem 5 tys euro zegarki, dostali w 4 litery.

      • cortezza
        cortezza
        8 września 2016 at 12:39

        Sporo racji. Polecam F. Konecznego, genialny myśliciel.

  2. Julian
    Julian
    8 września 2016 at 11:33

    …do czego oczywiście Fajkanet nie namawia.

    • pigpen
      pigpen
      8 września 2016 at 11:53

      do palenia też nie namawia „Wszystko, co u nas napisano, może być niebezpieczne w użyciu przez osoby postronne, ewentualnie można tego próbować używać wyłącznie pod opieką lekarza lub farmaceuty…”

  3. ajt
    8 września 2016 at 12:20

    A czy palił któryś z kolegów te Dunhille i może o nich coś więcej opowiedzieć. W styczniu będę miał dostawę zza oceanu i może któregoś z nich wciągnąć na listę.

    • Julian
      Julian
      8 września 2016 at 12:45

      Przypuszczam, ze nikt, one są naprawdę rzadkie, ze dwa razy w życiu widziałem na ebay The Olde Signe i tyle.

  4. cortezza
    cortezza
    8 września 2016 at 12:37

    W sumie… Niegłupi pomysł.

  5. ajt
    8 września 2016 at 14:15

    Wracając do spraw, do których nikt nie namawia.. Może by zacząć od zorganizowania w pełni legalnej instytucji ,przyjacielskiej przysługi, Ja aktualnie mieszkam w Warszawie, mam więc dostęp do dobrze zaopatrzonej trafiki. Jeśli ktoś udzielający się na forum, nie ma możliwości zakupu tytoniu bez odbycia długiej podróży to mógłbym mu wysłać pocztówkę z Warszawy z dołączoną puszką ziela.

    Analogicznie można powołać dział w którym chwalilibyśmy się do jakich to cudnych miejsc nie będziemy za tydzień jechać. Wtedy spisują się dwaj przyjaciele i podróżnik, po powrocie do kraju wysyła przyjacielowi pocztówkę za np 60zł (bo ten jest kolekcjonerem pocztówek) i załącza jako darmowy prezent puszkę tytoniu.

    Na dużą skalę raczej by to nie działało ale na mniejszą, czemu nie. I byłoby to legalne.

    Myślicie że nikt by się nie przyczepił?

    • yopas
      8 września 2016 at 14:33

      Myślimy, przede wszystkim, że raczej nie będzie takiego działu na tej stronie.

      Generalnie, aktualnie, zastanawiamy się, co na tej stronie powinno być, żebyśmy wszyscy zdrowi byli, w swoim domu i niekoniecznie ubożsi.
      Pozdrowienia
      y,

      • Julian
        Julian
        8 września 2016 at 20:03

        Ja jednego nie rozumiem. Dlaczego to WSZYSTKO nie dotyka wódki.

        • KrzysT
          KrzysT
          8 września 2016 at 20:18

          Jak to mówi puenta dowcipu o naprawdę ostrym kebabie…

          CIERPLIWOŚCI :>

        • R.Woźniak
          8 września 2016 at 20:20

          Bo wódka ogłupia, a jak wiadomo głupim łatwiej sterować.

        • Kamerling
          8 września 2016 at 20:26

          … bo (nie licząc „Baczewskiego”) wódka jest obrzydliwa.

        • Antemos
          Antemos
          9 września 2016 at 08:32

          Myślę, że takie postrzeganie sprawy ma krótkie nogi. Nie pytajmy dlaczego nie odbiera się nam jednych wolności bardziej niż innych, tylko dlaczego się je nam odbiera w ogóle.

          Jak kiedyś zauważyłem w pewnej dyskusji, na podobny temat, która odbywała się w gronie naszego lokalnego Klubu: jak masz rzeszę normalnych i jednego debila, to prawo będzie konstruowane pod tego debila*. Wódka też jest dla ludzi, wystarczy tylko znać umiar. Wypicie około 5 litrów wody pitnej w krótkim czasie także jest śmiertelne. Ale to jeszcze niczego nie oznacza.

          *opcjonalnie przez niego, co obrazuje obecna sytuacja

          • adam
            9 września 2016 at 12:57

            Oczywiście twój wpis ma swoje ręce i nogi, jako rozważania czysto teoretyczne. A jaka jest praktyka? Ilu ludzi widziałeś, którzy zapili się zwykłą wodą na śmierć? A ilu ludzi widziałeś, którzy poważnie nadużyli tytoniu? A jak często widzisz ludzi, którzy zdecydowanie przesadzają z alkoholem z widocznymi skutkami zdrowotnymi/psychologicznymi/społecznymi?

            • Julian
              9 września 2016 at 13:30

              Przepraszam, ze spowodowałem offtopic. Nie miałem na celu dyskutowania, czy wódka jest bardziej szkodliwa od tytoniu, jakkolwiek w skali całego społeczeństwa zapewne jest. Chodziło mi o to, że wskutek skomplikowanej gry lobbingu oraz wywoływania społecznych manii awersyjnych nie mogę kupić sobie puszki tytoniu jakiego chcę, co mnie cofa do wieku XVII, bo już w osiemnastym sprowadziłbym funt virginii przez pocztę kurierską. Oto gdzie się dokładnie znaleźliśmy – trzysta lat temu.

              • adam
                9 września 2016 at 13:43

                Ja również przepraszam i proszę, by Antemos nie brał niczego z mojego wpisu do siebie. Ja również mam na myśli tę poronioną ustawę. Rządzący wprowadzając ją tłumaczą się, że to w trosce o nasze zdrowie. Gdyby tak było, to priorytety działania powinny być nieco odmienne. Inna sprawa, że jak się ludziom czegoś zabrania, to efekt często jest dokładnie przeciwny od zamierzonego.

              • yopas
                9 września 2016 at 13:56

                Najgorsze jest to, że do następnego wieku raczej już nie dociągniemy :(.

          • Faust
            9 września 2016 at 14:53

            My oburzamy się na taką właśnie ustawę i piszemy, że to gwałt na naszej wolności. Natomiast mimo, że to dla nas w oczywisty sposób bolesne, to jednak nie pozostaje nic innego jak przyjąć do wiadomość fakt, że okres świetności fajczarstwa minął. Tak jak i powoli mija okres świetności papierosów. Sięgając głębiej: większości z nas (nie piszę celowo wszystkich, bo może są u nas jacyś libertarianie ;) ) nie oburza się na zakazy handlu narkotykami. Ale czy kiedyś opium, kokaina i morfina nie miały swojego złotego wieku? Tytoń idzie podobną drogą. Powolną, bo jednak skutki nie są aż tak oczywiste, raczej długofalowe i co równie ważne (o ile nie ważniejsze) akcyza przynosi solidny dochód.

            Problem alkoholu nie jest wcale złym przykładem. Dlaczego? Ano dlatego, że jego nie tyczą póki co większe restrykcje jeśli chodzi o dokonanie zakupu (w Polsce, bo w Szwecji już owszem…) Ale bardzo bym się nie zdziwił gdyby nadszedł ten czas, kiedy i na wódę przyjdzie czas.

            Nie jest to z mojej strony chęć włożenia kija w mrowisko. Zakaz boli mnie podobnie jak każdego z Was i wolałbym, aby go nie było. Natomiast zdaję sobie sprawę z tego, że tytoń jest w odwrocie: zarówno w społecznym odbiorze, jak i medialnym i co najważniejsze (najgorsze) rządowym.

            Oczywiście ustawę dało się przeprowadzić inaczej. Z tego co wiem, Niemcy sobie z nią poradzili. Sprzedaż online jest możliwa z pewnymi zastrzeżeniami (ale do przełknięcia). I tak serio to o to mam jakiś tam swój „żal” do rządu.
            Idąc dalej czas na moje czarnowidztwo: powstają tutaj różne pomysły. A to samopomocy, a to zbiorowych wycieczek zagranicznych :) Fajnie. Ale to na dłuższą metę się nie sprawdzi. Ustawa chcąc nie chcąc wytrzebi pogłowie fajczarzy: bo poprzez systemem samopomocy ilu jesteście w stanie pomóc w zakupach? Kilku? Na tym nie da się zbudować rynku, aby opłacało się sprowadzać importerom nowe tytonie z górnej półki. Wycieczki na Czechy/Słowację: super! Oba te kraje są w UE. Dotknie ich dyrektywa tak samo jak nas. Wcześniej czy później. A to niewielkie kraje, toteż i rynek zbytu mniejszy.Tym bardziej będzie to bolesne. Dodatkowo: im więcej kupicie za granicą, tym nasz lokalny rynek Polski będzie biedniejszy.
            Taki to ze mnie prorok-czarnowidz, który bardzo, ale to bardzo chce się mylić. Jeśli się myli, albo źle gada to koledzy wyprowadźcie z błędu. Poddam się samobiczowaniu (ok pejcza nie mam….mam za to wielgachną Corsikę, w sam raz by walnąć się nią w głowę) i samokrytyce :)

            • Kamerling
              9 września 2016 at 15:32

              „Tak jak i powoli mija okres świetności papierosów.” I tak i nie. Owszem, współczesna moda na bycie mega-fit, super-active itp. bzdety dała się we znaki koncernom tytoniowym. Z tego też względu mając spore ograniczenia w pozyskaniu nowych wyznawców pośród niewiernych, obrały strategię odzyskania z powrotem władzy uzależnienia nad apostatami.

              W tym celu wykreowano projekt ustawy z zewnątrz wyglądającej na prozdrowotną wymierzoną w produkty tytoniowe, lecz jeśli przyjrzycie się uważnie jej zapisom, zauważycie, że dziwnym trafem uderza w e-papierosy, przemysł tytoni fajkowych czy cygar. Wszelkie wynikające z nowej ustawy ograniczenia czy trudności, są dla takiego Phillipa Morrisa niemal nieodczuwalne. Wot, lobbing.

              • Faust
                9 września 2016 at 16:04

                Ależ jedno nie jest sprzeczne z drugim (a może nawet wynika z niego). Moda przemija, więc koncerny robią co mogą, by wycisnąć z branży ile się da. A że ustawa dotknie małych producentów mocniej niż dużych to sprawa zdaje się jasna.

            • szydlo
              9 września 2016 at 17:21

              Myślę, że niestety dobrze piszesz. Mi np w zeszłym roku koleżanka powiedziała – nawet lubię patrzeć jak ktoś pali bo to jest takie dekadenckie i staroświeckie. A paliłem wtedy nie fajkę, a zwykłego papierosa. Eh. Świat się zmienia ;-)

              • pigpen
                pigpen
                9 września 2016 at 19:08

                Tak, a niedługo coraz częściej będziemy patrzeć na wschód. Będziemy rozmyślać czy aby przypadkiem znany rosyjski aktor francuskiego pochodzenia nie miał racji mówiąc „Rosja jest wielką demokracją” ;)

  6. hykasy
    8 września 2016 at 16:07

    Ryanair-Londyn się szykuję.

  7. Bogumil
    21 września 2016 at 22:59

    Osobom prywatnym nie można sprzedawać via internet. Firmom można. A fundacjom albo stowarzyszeniom? Jeśli tym ostatnim by się dało to można by zamawiać wspólnym sumptem pod egidą organizacji.

    • szydlo
      22 września 2016 at 09:49

      Wszystko pięknie, ale żeby w wolnym kraju musieć się uciekać do forteli jak Michał Drzymała pod zaborem pruskim. Zresztą on ostatecznie też przegrał…

      • golf czarny
        22 września 2016 at 12:52

        Michał Drzymała? zaryzykuję stwierdzenie , że przeciwstawiał się liberalizmowi w postaci czystej. Gdyby żył teraz to by:
        1) nie żył ponieważ miałby po 5 minutach dosyć,
        albo
        2) oszalałby i zaczął się podawać za A.Maciarewicza,
        albo
        3)dał sobie spokój z tę polskością i wybrałby karierę np: Roma (barakowóz już ma resztę da Unia jako wyrównanie)

      • Bogumil
        22 września 2016 at 21:30

        Skoro mamy do czynienia z czymś co się już dokonało to nie widzę sensu w narzekaniu. Można wykorzystać reguły gry, żeby osiągnąć cel. Tutaj dwojako: zamawiać( jeśli się da)jako organizacja oraz spróbować durny przepis usunąć z obiegu.

        • golf czarny
          23 września 2016 at 10:38

          Gdyby stosować te reguły ,o których była mowa paradoksalnie można byłoby sprzedać tytoń zdalnie każdemu. W Polsce obowiązuje zasada swobody prowadzenia d.g a obowiązek rejestracyjny CDEIG nie wpływa na tę zasadę. Jeżeli kogoś to interesuje niech przejrzy doniesienia prasowe w sprawie interpretacji ZUS.

  8. Julian
    22 września 2016 at 11:16

    Tak, ale juz nie będzie skąd, bo się sklepy sieciowe pozamykają.

    • Bogumil
      22 września 2016 at 21:28

      Widziałem przynajmniej jeden, który zostawił opcję sprzedaży ale firmom.

  9. Julian
    Julian
    25 września 2016 at 00:30

    A w USA kolejna WIELKA reaktywacja. Na rynek wrócił Drucquer & Sons, legendarna marka z Berkeley (a wcześniej zdaje się londyńska). W tej firmie zaczynał karierę blendera tytoniu Greg Pease.

  10. Julian
    Julian
    1 października 2016 at 17:47

    Kupiłem puszkę Ye Olde Signe na niemieckim ebay w sklepie, który widocznie jeszcze nie wie, że nie można. Zobaczymy czy dojdzie.

    • Julian
      Julian
      11 października 2016 at 22:16

      YOS przyszło. Próbuję, co warte.

  11. Julian
    Julian
    20 października 2016 at 22:26

    Porównałem (na podstawie kilku fajek) 3YMV i Ye Olde Signe i muszę powiedzieć, ze jestem trochę zawiedziony. Są to mieszanki bardzo podobne, o takim samym cięciu, podobnym kolorze, podobnym składzie i niemal bliźniaczej aromatyzacji. W zapachu i w smaku różnią się odrobinę, 3YMV smakuje „starzej”. Troszkę. Musiałem porównywać bezpośrednio, puszka przy puszce. Paradoksalnie, nawet mieszanki oparte na latakii różnią się bardziej, mimo że LA ze swoim mocnym aromatem narzuca pewne podobieństwo. Baby’s Bottom i Durbar różnią się dla mnie bardziej między sobą, niż YOS i 3YMV. Te mieszanki virginiowe na pewno zyskaja na dojrzewaniu, ale czy na indywidualności? Trudno powiedzieć.

  12. Oktogenek
    21 października 2016 at 21:52

    zanabyłem obe trzy blendy, ale skoro Julian twierdzisz że Ye Olde podobny do 3YMV to nawet nie otwieram, idzie do spiżarni, o reszcie będę informować po kilku fajeczkach, największe mam nadzieje co do 221b tylko nie wiem czy to nie siła sugestii w związku z ulubioną wieczorną lekturą :)

    • Julian
      Julian
      21 października 2016 at 22:51

      Czekam właśnie na tego 221B.

      • Oktogenek
        21 października 2016 at 23:22

        Ciekawi Mnie jak Ci podejdzie, na razie nie będę Ci pisać do czego jest podobny żeby nie sugerować :)

        • Julian
          26 października 2016 at 13:22

          Jeszcze nie doszło.

        • Julian
          Julian
          29 października 2016 at 00:54

          Jest tak. Doszedł Baker Street 221B (w międzyczasie doszedł też Drucquer&Sons „The Devil’s Own”, ale o tym innym razem). Co do Dunhilla: mieszanka ewidentnie virginiowo-kentuckowa. Pierwszy raz mam do czynienia z dunhillowym kentucky, dziwne, bo czuję jakbym nie palił Dunhilla :-) Zaskakujący dodatek do katalogu, ale interesujący. Tytoń to typowy ribbon, raczej krótki, jak to u Dunhilla. Pół na pół jaśniejsze z ciemniejszym. Palę dopiero pierwszą fajkę, ale ogólnie mogę powiedzieć, ze to taka mieszanka typu „Kentucky gentleman”, kena jest sporo ale ogólne wrażenie jest łagodne, tytoń trochę gryzie (jak to ken), ale nie mocno. Przypuszczam że w czasach sprzed zajoba podatkowego był to shag. Zgadzałoby się z tym co wiadomo o paleniu Sherlocka Holmesa – wg Conan Doyle’a był to tytoń ciemny i mocny.

          • Oktogenek
            31 października 2016 at 22:02

            Mnie on lekko Three Nunsem podchodzi :)

            • Julian
              Julian
              3 listopada 2016 at 23:18

              Perika w nim nie czuję. Chociaz 3N paliłem już lata temu i to w czasach przedskandynawskich.

              • Oktogenek
                4 listopada 2016 at 19:11

                Ja tego starego z perikiem już nie paliłem, ten współczesny nie ma perika może dlatego :)

  13. K.S.
    26 października 2016 at 23:21

    Dzisiaj kupiłem w Lipsku po puszce wyżej pokazanych , zupełnie przypadkiem zatrzymałem się na nocleg w tym mieście i odkryłem bardzo fajną trafikę o nazwie Tabak-kontor.de . Miałem parę minut na zakupy ponieważ stałem na zakazie , ale myślę że wybór był trafny . Pewnie za parę dni napiszę coś więcej .

  14. niedzwiecki
    6 września 2018 at 13:29

    Dunhill definitywnie wycofał się z firmowania produktów tytoniowych i jakiś czas temu STG zaprzestał produkcji tychże. Obecnie w Europie nie ma już puszeczek z napisem „Dunhill” w trafikach i hurtowniach. W USA sklepy wprowadziły reglamentację, aby wszyscy mogli kupić swoją ulubioną mieszankę, ale i tam w większości sklepów skończyły się zapasy.
    Firma Kohlhase&Kopp rozpoczęła produkcję zamienników sygnowanych marką Robert McConnell. Są to:
    Black Flake,
    Flake,
    City of London,
    Durbar Square,
    Early Bird,
    Eclipse,
    Golden Standard,
    Majesty Elizabeth,
    My Mixture 999,
    My Mixture Barking Road,
    My Mixture No 1938,
    Night Club,
    Ready Rubbed,
    Royal Island,
    Standard Medium,
    The Apetizer,
    The Old Sign,
    Virginia 5 Year Matured.

    Jeśli ktoś chce spróbować ostatni raz oryginalnych, to mam na zbyciu kilka puszek:
    Standard Mixture,
    MyMixture 965,
    Ready Rubbed,
    Ye Olde Signe i
    Dark Flake.

    • SSlavek
      6 września 2018 at 16:53

      Szkoda, że nazwy nie pozostały. Jestem ciekaw czy w związku ze zniknięciem nazwy „Dunhill”, nazwy własne mieszanek również musiały zniknąć? Czy to kwestia umowy z K&K?
      Tyle już było producentów tytoni pod marką Dunhill, z różnymi efektami (powołując się na wrażenia bardziej doświadczonych fajczarzy), więc może kolejna zmiana nie wyjdzie na złe.

      • Kamerling
        7 września 2018 at 00:52

        Jakby co w UK Dunhille są nadal dostępne w niemałych ilościach.

    • X-claw
      X-claw
      6 września 2018 at 19:37

      Witam ja z checią łykne MyMixture 965,moj mail Mastrex17@wp.pl
      Ye Olde Signe

  15. niedzwiecki
    6 września 2018 at 17:17

    Ze szczątkowych informacji z internetu wynika, że nie są to identyczne tytonie. Ale za mało osób to miało, aby pokusić się o jakieś wnioski. Poczekajmy, aż będą bardziej dostępne i wtedy będzie więcej porównań.

  16. Hagan
    7 września 2018 at 08:30

    Witam,
    Bardzo chętnie przytulę: Standard Mixture,Ye Olde Signe i Dark Flake. Jeśli jeszcze są. wadowicki@poczta.onet.pl pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*