Restrykcje tytoniowe

19 lutego 2010
By

Tak mi się rzuciło na myśl – odnośnie poprawności politycznej polityków, którzy chcą być bardziej poprawni, niż polityczni – restrykcje tytoniowe. Przecież nikt na tym nie zarobi!

No bo tak:
1. koncerny tytoniowe nie zarobią, bo lwia część rzuci palenie dzięki restrykcjom;
1a. skarb państwa nie zarobi, bo nie zarobią koncerny tytoniowe;
2. puby nie zarobią, bo lwia część klientów już do nich nie wejdzie, bo nie będzie można tam palić;
2a. skarb państwa nie zarobi, bo puby nie zarobią;
3. służba zdrowia nie zarobi, bo mniej palaczy to mniej chorób, a jak mniej chorych, to i w kasie pustki;
3a. no dobra, tu skarb państwa zarobi, bo będzie można odciąć fundusze na medycynę;
(3b. ale i tak politycy wszelkie oszczędności rozdadzą sobie i swoim firmom, więc de facto – skarb państwa nie zarobi)
4. panie kioskarki nie zarobią, bo kioski przestaną być potrzebne – bilety autobusowe można już kupić przez komórkę;
4a. skarb państwa nie zarobi, bo upadną kioski;
5. policja nie zarobi już na przyznawaniu mandatów za palenie w miejscach publicznych, bo wszyscy palacze będą przerażeni tym, że się ich szczuje;
5a. jak policja nie zarobi, to skarb państwa straci, bo sobie policja weźmie ze skarbu państwa, na bardziej efektywne ściganie tych, co rzekomo ukrywają się z paleniem;
6. zarobi szara strefa – czyli mróweczki z Rosji, Ukrainy, Białorusi, z Chin nawet;
6a. jak szara strefa zarobi – to nie zarobi skarb państwa;
7. nie zarobią ci, którzy nie palą, bo niby czemu mieliby zarobić?
7a. na tych, którzy nie zarobią, nie zarobi też skarb państwa.

Efekt: zwiększenie podatków na wszystko za wyjątkiem służby zdrowia, która częściowo przestanie być potrzebna. Utrata pracy przez ludzi związanych z przemysłem tytoniowym oraz panie kioskarki. Parę pielęgniarek też straci wygrzany stołek.

Pytanie prowadzące do wniosku: kto, kurwa, na tym zarobi?!

Odpowiedź: wiecie kto. Nie my.

Tags: , ,

11 Responses to Restrykcje tytoniowe

  1. lgatto
    lgatto
    19 lutego 2010 at 12:13

    Witam
    Zapomniał pan o pewnym maaaalutkim szczególiku, jakim są firmy zajmujące się produkcją substytutów nikotynowych. Nicorette, Niquitin itp. Zarobią na tym właśnie te firmy oraz firmy produkujące też e-papierosy i specjaliści od akupunktury i innej hipnozy czy medycyny naturalnej, którzy specjalizują się w leczeniu palenia itp.
    Poza tym wydaje mi się że państwo jednak wydusi z palaczy określoną ilość pieniędzy bez względu na to ilu ich będzie. Pamiętajmy o tym że w prawie unijnym jest mowa o minimalnej wartości akcyzy a nie maksymalnej.

    Nie zapominajmy, że moda na niepalenie i nietolerancja dla palaczy przyszła z tzw. Zachodu. Moim skromnym i osobistym zdaniem, nałożyły się na dzisiejszą nagonkę 2 czynniki:
    – chęć zarobku firm powiedzmy że farmaceutycznych
    – wszechobecna dziś chęć dbania o zdrowie i strach przed chorobą obecna zwłaszcza w mediach i tzw. reklamie.

    Niestety dla nas, palaczy fajki, ludzie bardzo łatwo generalizują niektóre rzeczy. Jeśli palący się papieros śmierdzi, to znaczy że jest niezdrowy; jak jest niezdrowy, to należy go zakazać; jak zakazujemy palenia papierosów to i fajki . Jedzenie chipsów, picie napoi typu Cola jest równie niezdrowe i równie uzależniające, a jakoś nie ma na tym akcyzy ani wielkiego społecznego sprzeciwu …
    Jako ciekawostkę podałbym to, że wzrost akcyzy na tytoń fajkowy jest spowodowany tym, że zmyślni palacze papierosów w pewnym momencie zwrócili uwagę na tytoń fajkowy jako tańszy zamiennik tytoniu papierosowego.

    Pozdrawiam

    • Przemek
      25 października 2011 at 20:18

      Mała korekta do twojej wypowiedzi.To nie palacze zwrócili uwagę na tańszy tytoń fajkowy tylko producenci i importerzy tytoniu zauważyli nską akcyzę na tytoń fajkowy i swoje produkty(tytoń papierosowy) zaczęli opisywać jako fajkowy co doprowadziło,że mieliśmy najwyższy wzrost spożycia tytoniu fajkowego chyba na świecie a nasze pazerne państwo na wniosek i w skutek działań producenta marlboro przyłożyło taką akcyzę na tytoń fajkowy ,że teraz w Niemczech czy Belgii na stacji paliw kupisz tytoń fajkowy taniej niż u nas w hurtowni.

  2. yopas
    19 lutego 2010 at 12:22

    Polemizowałbym z niektórymi punktami. np.
    1. Koncerny tytoniowe napewno zarobią, bo żaden nałogowiec nie rzuci palenia tylko dlatego, że będzie „nielegalne”. Tak, jak żaden heroinista, nie rzuca heroiny, jak alkoholik wódy… a skąś ten tytuń trzeba będzie brać… no chyba, że z podziemnych plantacji na lubelszczyźnie, lub z zamaskowanego ogródka dziadka Zdzicha, to wtedy nie zarobią…
    1a. Skarb Państwa nie zarobi, bo podatku nie odporowadza się od produktów nielegalnych… np. czerpanie korzyści z cudzego nierządu nie podlega opodatkowaniu z tego, co wiem… (bo uprawiać sobie nierząd można… ja np. corocznie składam PIT ;+))
    2. Puby mają szansę zarobić, gdyż niektórzy wchodzą tam, żeby się napić… nie rozumiem fenomenu alkoholu, bo w myśl przepisów, ma on stosunkowo niską szkodliwość w porównaniu z pozostałymi substancjami o podobnym lub lżejszym (patrz np. tytuń) działaniu.
    3. Zarobek w kontekście służby zdrowia (w obowiązującej konwencji; i nie jest to tylko bolączka Tego Państwa) – mocny żart ;+)
    4. Tu się zgadzam i chylę czoła przed informacyjną wszechpotęgą internetu (gazety też nie mają racji bytu ;+))
    5. Zarobek w kontekście policji – patrz jak w punkcie 3.
    6. Oczywista oczywistość!
    7. Zarobią na sprzedarzy e-gówien typu e-papieros, e-fajka, gumy nikocośtam, bo jednak pozostanie jakaś sfera tych, co się łudzą lub nie mają dostepu do czarnego rynku…

    Puenta urocza, podpisuję się…

    A tak swoją drogą, Panie Emilu, czy to nie może być dobry temat na literaturę SF…

    I oczywiście proszę o traktowanie powyższej próby polemiki z należytym ;+)
    y,

  3. 19 lutego 2010 at 16:23

    No i pierwsza admińska ingerencja w dyskusję… Jeżeli Szanowni Panowie pragną posługiwać się w internecie dostojną formą PAN, to trudno. Ale nie jest wykluczone, że zapierdzimy w stołki nasze rozmowy, decydując się na nienormalną w sieci formę zwracania się do siebie.

    • yopas
      19 lutego 2010 at 19:27

      to ja tylko taki cytacik, ze swojej wypowiedzi:

      I oczywiście proszę o traktowanie powyższej próby polemiki z należytym ;+)

      Na usprawiedliwienie…

      • 19 lutego 2010 at 19:31

        Zauważyłem, ingerencje są mi obce :) Czerwony to kolor miłości, no nie?

    • lgatto
      lgatto
      19 lutego 2010 at 19:31

      No bo, proszę pana Administratora, ja jakiejś specjalnej rezerwy oraz szacunku nabieram dla człowieka z fajką.

      Konstruktywnie się wypowiadając, to nie jesteśmy dziećmi neo, żeby sobie od razu per Ty w pierwszym poście rzucać, a odrobina czasu i dystansu może się przydać. Szkoda że nie ma tu innych form komunikacji niż komentarze.

      • 19 lutego 2010 at 19:46

        Szanowny Panie lgatto, zapamiętam i nie będę Pana „tykał”.

        Co do innych form komunikacji – nie instalowałem tu Forum, choć to kilka minut roboty, bo istnieje znakomite forum fajkowe z dorobkiem nie do prześcignięcia, na którym i Pan pisuje. Jest bezkonkurencyjne.

        Istnieje jednak wyjście – wystarczy napisać własny tekst problemowy i opublikować go wg wskazówek wywoływanych z białej belki pod nagłówkiem => Opublikować własny tekst.

        Będzie jak wątek na forum. W kategorii „Users Voice” można publikować wszystko, co dotyczy Fajkanetu. I gadać na rozmaite tematy do woli. Także kategoria „Wolne dyskusje” pomieści mnóstwo spraw.

        Problem nie w sposobach komunikacji, tylko w zaakceptowaniu i przywyknięciu do naszej formuły. Przepraszam za utrudnienia.

        • miro
          20 lutego 2010 at 01:09

          „Panowie”,
          nie mnozmy bytow ponad potrzebe :-)
          netetykieta pozwala na rozne gramatyczne i nie tylko wygibasy
          wiec – ja „tykam” wszystkich rowno i sprawiedliwie :-P
          lg
          m.

  4. Rheged
    24 lutego 2010 at 23:23

    Ten tekst powstał jako swego rodzaju kpiąca odpowiedź na kpiące zaczepki „walczących-niepalących” oraz na kpiny, które jawnie sobie urządza ze mnie (oraz ze wszystkich palących) rząd, sejm, czy tam senat – nieważne – plejada posłów idiotów w każdym razie. Dlatego odczytywanie go z kpiącym uśmiechem jest jak najbardziej wskazane. Skoro więc felieton utrzymany jest w konwencji humorystycznej, więc i poważny do końca być nie może. Jednak wskazuje pewien problem, ma za zadanie oczy niektórym otworzyć. No i ku pokrzepieniu naszych, nikotynowych serc jest stworzony. To, rzekłbym, dym w nasze płuca.

    Stąd zalecam do tworzenia własnych list, kto jeszcze na tym nie zarobi, kto jeszcze straci na tym pracę. Mi ostatnio uroiło się, że kolej upadnie definitywnie jako, że jest to ulubiony środek transportu palaczy, którzy nie posiadają prawa jazdy (z uwagi na większą swobodę i przestrzeń do życia niż w autobusach PKS). Jeśli przepisy będą tam egzekwowane, pilnowane, niedługo nie zostanie nic z kolei, bo nawet szyny wykradną. No i skarb państwa znowu nie zarobi…

    E-papierosy mają zostać zdelegalizowane. Komu przeszkadzały? Nie wiem. Znam jeden przypadek, kiedy kogoś wyleczyły. A znam całą masę tych, którzy próbowali ten środek. Więc de facto – rzecz idealna. Mnóstwo kosztuje, więc się na niej zarabia, a jako, że niczego nie leczy – jest coraz bardziej potrzebna tym, którzy chcą się wyleczyć i szczerze wierzą, że nałogowcami są dlatego, bo nie mają co zrobić z rękoma… Na dodatek dalej się pali, więc użytkownik e-papierosa płaci również za tytoń w prawdziwej postaci, a nie tylko za protezę…

    Firmy farmaceutyczne miałyby zarobić na tym interesie? Ależ skąd! Przecież jeśli większość nałogowców by wyleczyli, to w końcu przestanie się to leczenie opłacać… No i… Tak!

    Skarb państwa nie zarobi!

    • lgatto
      lgatto
      25 lutego 2010 at 06:59

      Najlepsze w sytuacji e-papierosów jest to, że gazety i naukowcy podnieśli wrzask o to że nie wiadomo co w tym siedzi i czy tylko nikotyna + glikol propylenowy. A płyny do uzupełniania baterii (nasz polski wynalazek ponoć :D ) można kupić w większości sklepów netowych, że o produkcji ich przez polskich studentów nie wspomnę. Gdyby czytał nas jakiś naukowiec strasznie zafrasowany tym tematem, mogę podać linki oraz zakupić egzemplarz próbny do badań bo to koszt kilkunastu złotych ;) .

      Szokującym dla mnie jest to, że pomimo dwuskładnikowości tego produktu ma on zostać zaliczony do… produktów tytoniowych i obejmować ma go zakaz palenia.
      A śmiejemy się z UE że dla niej ślimak to ryba a marchew to owoc.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*