Nie tylko „pipe mud”

1 czerwca 2018
By

Wiedzą powszechną wśród osób spopielających tytoń w fajkach jest, że do fajki o zbyt niskim dnie dodaje się pasty z popiołu (najlepiej cygarowego) oraz wody/śliny etc. Wypieka się, pokrywa nagarem i problem z głowy. Spotkałem się jednak z pytaniem-  A co jeśli fajka nie jest z drewna a z pianki morskiej?

Cały proces dochodzenia do problemu rozpoczął się dość niewinnie. Dostałem fajkę od znajomych, jako prezent. Była to pianka morska, prosty biliard dość ładnie już wybarwiona. Przy bliższym obejrzeniu i szybkim czyszczeniu oraz pierwszym zapaleniu fajki okazało się, że ma ona problem. Otwór dymny był wtarty w dno fajki, stworzyła się swoista, głęboka zęza, powodująca nieprzyjemne zaburzenia w paleniu. Fajka paliła się mokro, nierówno i punktowo. Rozpoczęło się wtedy poszukiwanie informacji. Ten zacny portal oraz kilka zachodnich forów skierowało mnie w stronę gipsu (plaster of paris). Byłem przerażony perspektywą gipsowania w fajce, odleżała ona swoje w szafce, za każdym razem przynosząc wyzuty sumienia i raz na jakiś czas smutne próby palenia w jej. Momenty, kiedy napełniałem ją tytoniem, przynosiły opłakane efekty i zmarnowane garści blendów (fajka jest bardzo pojemna).

Frustracja osiągała swoje szczyty i w akcie desperacji podjąłem ryzyko gipsowania.

Operacja powiodła się, pacjent przeżył, a fajka pierwszy raz zapaliła się smacznie.  Podniesione dno nie dodało smaku, jest dość chłonne i nie ma na co narzekać.

Pozostawiam więc tutaj opis mojego doświadczenia, dla kolejnych śmiałków próbujących uzdatnić stare i delikatnie zniszczone pianki morskie.

Fajka nadal nie jest najczęściej palona, ponieważ jest wielka, mieści garść tytoniu na raz oraz nie posiada filtra, który przy tak długim paleniu by się przydał. Co więcej, mam problem z prowadzeniem żaru w tak szerokim kominie. Może jakieś porady mają, bardziej w tej materii doświadczeni, koledzy? Jak palić duże fajki o szerokim kominie?

Pomimo wspomnianych problemów, uważam metodę używania gipsu, do podnoszenia dna w fajce, za skuteczną i dość bezpieczną oraz trwałą .

P.S. Niestety nie mam zdjęć przed zabiegiem, mogę tylko powiedzieć, że otwór dymny był obniżony bardzo mocno tak samo jak dno fajki.

Tak prezentuje się już dokończone dno.

Rozmiar na zdjęciach wydaje się złudny przez cieniutkie ścianki. Poglądowo pokazuję w zestawieniu z B.C. canadian.

Tags: , , , , , ,

5 Responses to Nie tylko „pipe mud”

  1. Marek Mr❂
    Marek Mr❂
    10 czerwca 2018 at 15:46

    W jednej, dwóch fajkach też by mi się przydało takie gipsowanie. Po lekturze Twojego artykułu nabrałem ochoty do eksperymentów. Czy używasz zwykłego gipsu, takiego z OBI albo z Castoramy? „Plaster of Paris” brzmi tak jakoś bardziej obiecująco i malowniczo.

    • Szymon L
      10 czerwca 2018 at 19:37

      Plaster of Paris to po prostu gips modelarski tak sobie ładnie Anglicy nazwali.

  2. Szymon L
    10 czerwca 2018 at 19:35

    Gips modelarski używałem Akurat ten dostałem w sklepie plastycznym. Mam jeszcze około kilograma (takie paczki tylko sprzedawali), więc jeśli trzeba to podeślę. Ale myślę, że to jest zwykły gips, głównie chyba chodzi o jego gładkość przy odlewach modelarskich. W fajce nie powinien zrobić różnicy. Najwyżej może jak masz już jakiś, to można go przesiać albo coś w tym rodzaju.
    Jak trzeba to pisz na priv to podeślę jakąś porcję (chyba że jesteś w Krakowie to po prostu odstąpię). Choć kilo gipsu chyba tańsze było do listu ;D .
    Cieszę się, że się wpis przydał.
    Daj znać czy wyszło.

  3. Szymon L
    10 czerwca 2018 at 19:41

    Jeszcze nie dodałem jednego. Oczywiście są inne wyjścia z takiego problemu w piance i nie tylko. Dla tych co nie chcą permanentnie modyfikować fajki. Są dostępne na fajkowie takie gliniane dodatkowe dna fajkowe (od Wilson od sharrow jeśli się nie mylę. Oczywiście są też takie z siateczki drucianej ale glina moim zdaniem działa lepiej.

  4. Marek Mr❂
    Marek Mr❂
    11 czerwca 2018 at 10:51

    Użyję raczej gipsu modelarskiego, bo w swojej naiwności sądzę, że produkt o takiej nazwie jest odrobinę szlachetniejszy niż ten z Castoramy. W Krakowie bywam nie za często, niestety, raz na dwa lata, ale to nic, mam w pracy dwie artystki, któraś mi z pewnością odpali trochę takiego gipsu. Dzięki za kawałek cennej wiedzy i za gotowość pomocy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*