Renowacja Jeantet 74 Bulldog

14 września 2016
By

Parę dni temu stałem się szczęśliwym posiadaczem Bulldoga francuskiej marki Jeantet, którą pozyskałem w atrakcyjnej cenie 29 zł. Nigdy nie byłem przekonany do kupowania używanych fajek, obleśnie żółte ustniki z zaschniętą śliną, gruba warstwa zapuszczonego nagaru, oraz wielkie nie wiadoma co, znajdujące się w kominie, skutecznie odstraszały mnie od brania udziału w tym podobnych aukcjach.schowek01

Los jednak sprawił, że podczas przeglądania allegro, owa fajeczka wpadła mi w oko. Zachęcony niską ceną i wcześniejszą lekturą „Nowa-Stara Fajka” Macieja Maciejewskiego, oraz nadmiarem wolnego czasu skusiłem się. Fajka, jako że byłem przeciwnikiem traktowania na poważnie fajek używanych, miała zostać typowym wołem roboczym.
Teraz wiem jak wielkim byłem ignorantem, ale o tym później, najpierw troszkę historii…

Historia w skrócie.
Francuska firma Jeantet posiada naprawdę długą tradycję. Z dostępnych źródeł możemy dowiedzieć się że pierwsze fajki, co prawda wiśniówki, wykonywali już w 1807. Był to mały rodzinny biznes. 51 lat później już pod swoją oficjalną nazwą przerzucili się na wrzosiec i wtedy to właśnie firma zaczęła się prężnie rozwijać. Dobra passa trwała do 1969, natomiast z kolejnymi latami ilość produkowanych fajek spadała, aż w 1988 roku z innymi firmami została połączona w Cuty Fort Grupy. Obecnie fajki sygnowane logiem Jeantet produkowane są przez Chapuis-Comoy którego matką jest Chacom.

Renowacja.
Zacząłem rzecz jasna od początkowych oględzin. Musiałem ocenić z czym mam do czynienia
i zebrać potrzebne materiały. Wiedzę teoretyczną już miałem, zarówno dzięki wcześniej wymienionej książce, jak i tej oto stronie, bałem się jednak że gorzej może być z praktyką i że jako laik coś zepsuję i tylko sam sobie będę mógł pluć w brodę. Właśnie na tym etapie oględzinowo-unboxingowym coś zaiskrzyło, fajeczka spodobała się bardziej niż myślałem. Jak się potem okazało, z ilością spędzonej pracy z nią „uczucie” rosło.

722fa7c5-ce55-4f2d-8765-26ea25ff691e

Komin.
Na pierwszy ogień poszedł komin fajki. Zaopatrzony w kołeczek, papier ścierny, oraz nożyk
z niezbędnika zająłem się szlifowaniem. Najpierw w ruch poszedł nożyk, którym wyrównałem troszkę nagar. Następnie owijając szczelnie kołeczek papierem o gradacji 150 zabrałem się za żmudne szlifowanie komina. Parę razy w kominie pojawiły się przerażające doliny, kotliny i inne zjawiska geologiczne powodujące szybsze bicie serca. Na szczęście był to tylko niechlujnie utworzony nagar, a nie ogromne nadpalenia. Po dostaniu się wreszcie do gołego drewna mym oczom ukazała się lekka pajęczynka na bokach ścianek. Papier ponownie okazał się pomocny i udało mi się zminimalizować ją w jak największym stopniu. Na sam koniec usunąłem sadzę z rimu mojego bulldoga.

cf8fe5fd-f805-4c73-acc3-09f00006e1ac

Ustnik.
Tego najbardziej się obawiałem. Jakoś tak żółto, a ja mam mieć czarne lustro? Z pomocą przyszedł cif, lecz najpierw pora na wyciorowanie ustnika oraz szyjki fajki. Robiłem to tak długo, aż wyciory wychodziły czyste. Syfu w ustniku wiele nie zastałem, co bardzo mnie ucieszyło. Biorąc nawilżoną gąbkę nałożyłem na nią odrobinę cifa i dokładnie wyszorowałem ustnik. Wszelkie utlenienia, ślina, żółty kolor, wszystko to zeszło idealnie, pozostawiając dodatkowo sygnatury nietknięte. Teraz przyszła pora na pastę polerską, w którą się zaopatrzyłem, a była to K2 TURBO.
I jak nie wierzyłem tak uwierzyłem, wyszło wymarzone lusterko.

wp_20160909_18_57_22_pro 468e0158-f00d-4751-93f8-2738858375cc

Zapach – Spirytus
Z mojej Jeantet nie śmierdziało, jednak było czuć zapach wcześniej palonego w niej tytoniu. Jakoś trzeba było się tego pozbyć, więc postawiłem na 95% spirytus lubelski. W szyjkę wcisnąłem ciasno chusteczkę, komin zalałem do pełna i zatkałem korkiem po winie. Tak fajka spędziła całą noc.
Już za dnia powtórzyłem tą operację jeszcze 2 razy. Raz 4 godziny, a drugi raz 3.
Ostatnia sesja z % była dla mnie całkowicie zadawalająca i wypłukała co miała wypłukać.
Chusteczka była biała, a spirytus wylał się czysty, a przynajmniej na taki wyglądał.

wp_20160910_09_27_15_rich
Zapach – Piekarnik
Opróżniony z płynów bulldog odczekał 2,5-3h w słońcu. Gdy stwierdziłem, że jest już wystarczająco suchy w środku zasypałem go węglem z filtrów do fajek 9mm, a następnie umieściłem w piekarniku. Tam spędził najpierw w temperaturze 50*C 30 minut a następnie w temperaturze 80*C drugie tyle. Po ostygnięciu wysypałem zawartość i odłożyłem ją na jakiś czas. Z komina czuć było tylko delikatną woń spirytusu, ale zero woni po poprzednim właścicielu.

wp_20160910_15_11_12_pro wp_20160910_15_12_32_pro

Zakończenie.
Na koniec pozostało mi pomizianie czopu ołówkiem, oraz nabłyszczenie główki oliwą z oliwek.
Tak wykończoną fajkę złożyłem i jeszcze tego samego dnia pod wieczór zapaliłem. Od sprzedawcy nie dowiedziałem się wiele, mniej więcej tyle, że fajka jest raczej z lat 80. Jeśli to dobry trop i weźmiemy go dosłownie to fajka jest starsza ode mnie o 17 lat. By uczcić czasy, z których pochodzi miałem do wyboru, albo standard fajczarzy tamtych czasów czyli Amphorę, albo „rarytasik”* czyli Scottish Mixture od Mac Barena, którego osobiście naprawdę lubię. Wybór był prosty i padł na drugą propozycję. No i jak było? Smacznie i dumnie, bo spędziłem na jej renowacji troszkę czasu i w sumie jak w nówce. Tyle że nieużywanej, nowej wrzoścowej fajki raczej nie kupiłbym za 30 zł. Polubiłem ją bardzo mocno, a obecnie po już paru paleniach, mogę stwierdzić, że jest jedną z moich ulubionych. Tak więc  każdy kto się waha przed zakupem używanej fajki niech przestanie i da jej szanse. Naprawdę warto!

wp_20160911_17_25_43_pro

Źródła:
https://pipedia.org/wiki/Jeantet
http://www.pipephil.eu/logos/en/infos/jeantetusine-en.html
http://www.pipephil.eu/logos/en/logo-jeantet.html

*Mac Baren recenzja Jalensa

Tags: , , ,

20 Responses to Renowacja Jeantet 74 Bulldog

  1. KrzysT
    KrzysT
    14 września 2016 at 09:09

    Bardzo dobrze (starannie!) napisany, rzeczowy artykuł.
    Szczere gratulacje, dawno nie było tu tak dobrego debiutu.
    Łyżeczka dziegciu: ostatnie zdjęcie robi fajce (i odnawiającemu) krzywdę. Odbijające się od ustnika światło daje wrażenie, że utlenienie jest cały czas obecne.
    Ale ogólnie – bardzo ładnie wyszło (choć fajka dramatycznie zapuszczona nie była).
    Sama fajka też wyjątkowo zgrabna. Niech się smacznie pali i daje radość właścicielowi.

    • Riv
      14 września 2016 at 15:05

      Dziękuję za miłe słowa. Fajnie że się podoba :) Co do zdjęcia to nie pomyślałem, że może być tak odebrane. Miało wyjść artystiko i „wow” ustnik się błyszczy. Coś mi nie wyszło w tej materii :D Zapewniam jednak że utlenień nie ma żadnych ;)

  2. Faust
    14 września 2016 at 09:18

    Fajka sympatyczna. Bardzo cenię francuskie fajki. Głównie za to, że są niedoceniane ;) A po prawdzie: to taki sam kawał historii (jeśli nie większy) jak fajki brytyjskie.
    Co zaś się tyczy samej renowacji: przeprowadziłeś ją dość ekspresowo. Osobiście daję fajce (nawet po wygrzewaniu w piekarniku) nieco więcej czasu na odpoczynek.
    Ustnik pokazuje, że zanim zabierzemy się za metodę chemiczną (wybielacz) czy mechaniczną (papier ścierny) warto spróbować mało inwazyjny środek czyszczący. Czasem to co wygląda tragicznie, wcale takowe nie jest.
    Odnośnie zaś procentów…wolę jednak wlewać coś tańszego, a jednocześnie bardziej procentowego: rozpuszczalnik do szelaku, IPA.
    Jednocześnie :) nikomu w fajkę nie zaglądając rozbawił mnie „rarytasik” Scottish Mixture: przyznam sam go lubię, choć rarytasem bym nie nazwał.

    • Riv
      14 września 2016 at 15:01

      Rzeczywiście byłem troszkę niecierpliwy. Mimo wszystko w swojej obronie napiszę, że mimo wszystko użyłem spirytusu 95%. Wody w tym nie wiele, więc fajka nie miała prawa zbytnio zwilgotnieć. Wygrzewania również nie robiłem w wysokiej temperaturze. Dobiłem do 80 stopni i zostawiłem, to miało wysuszyć te 5% wody które w Lubelskim się znajdowało. Nad szelakiem myślałem, jednak moja castorama to bieda. Nie mieli :/
      Ah no i „rarytasik”. Jako, że fajka jest z czasów w których mnie na świecie nie było to wiedzę swą oparłem na jednym z artykułów od Pana Jacka:
      „(…)na przełomie lat 70/80 stanowił obiekt pożądania. W peweksach trafiał się sporadycznie, ale jeśli ktoś miał szczęście jeździć do(…) ”
      O to mi tutaj chodziło :) Osobiście rarytasem jest dla mnie Silver Flake, którego już więcej nie kupię albo jakikolwiek tytoń od Dunhilla z tego samego, niestety powodu.

      • Faust
        15 września 2016 at 09:04

        Ależ nie musisz się bronić, bo ja Cię nie atakuje. Przedstawiłem tylko na szybko co ja robię inaczej: nie znaczy lepiej.
        Rarytasik gdyby był w cudzysłowie zrozumiałbym pewnie właściwie. A tak zrozumiałem jak zrozumiałem :) Swoją drogą: fajnie, że odniosłeś się do słów Pana Jacka, bo miło, że ktoś wnikliwie czyta portal sięgając po stare artykuły. Może także trochę artykuł przeredagować? ;) Dać tam tenże cudzysłów, może gwiazdkę z odnośnikiem do właściwego artykułu Jelensa? Daj znać.

        • Riv
          15 września 2016 at 11:15

          Świetny pomysł! Lekkie przeredagowanie na pewno się przyda ;)

          • Faust
            15 września 2016 at 11:32

            done

  3. cortezza
    cortezza
    15 września 2016 at 08:53

    Kawał dobrej roboty.

  4. szydlo
    15 września 2016 at 09:59

    Bardzo ładnie się z tą fajeczką uporałeś i to w ekspresowym tempie. Gratuluję zapału, bo moje renowacje niestety się przeciągają w długie tygodnie, a efekty mam nie lepsze niż Ty w tak krótkim czasie. Pozdrawiam

    • Riv
      15 września 2016 at 11:37

      Ja już tak mam. Jak do czegoś siądę to muszę skończyć.

  5. Antemos
    Antemos
    16 września 2016 at 11:40

    Twój artykuł zmotywował mnie do zabrania się za odnowienie kilku fajek, które czekają już prawie dwa lata na zainteresowanie z mojej strony

  6. X-claw
    X-claw
    18 września 2016 at 20:46

    Ja tak samo wezmę się za , swojego petresona christmas , tym samy planem odnowie swojego co ty swojego bulldoga .

  7. Riv
    18 września 2016 at 21:58

    Cieszę się bardzo, że mój artykulik zainspirował kogoś do czegoś twórczego ;)

  8. Rafaall
    6 grudnia 2016 at 16:34

    Ja używam fajek wykonanych przede wszystkim z różnych gatunków drewna owocowego. Moja ulubiona fajka jest wykonana z jabłoni (odmiana Antonówka). Jest to fajka dająca nieporównanie lepszy aromat i posmak od gruszy, wiśni, czereśni, śliwy i dzikiej róży, których mam wiele. Testowałem kilkanaście innych gatunków jabłoni i Antonówka jest według mnie najlepsza. Paliłem kiedyś tytoń także z kilku fajek wrzosowych i drewno to, według mnie, całkowicie nie nadaje się na fajki. Nie wiem, jak można zachwycać się takim śmierdzącym korzeniem. Jak dla mnie, tylko drewno owocowe nadaje się na fajki. Niestety dla smakoszy w sprzedaży najwięcej jest fajek z tego obrzydliwego korzenia i próżno szukać w sklepach fajek z Antonówek, śliw czy dzikiej róży. Ja fajki robię także samemu, bo nawet jak kupię fajkę np. z gruszy (jak ostatnio „Fajka Bróg 41 grusza”) czy wiśni, to i tak producent nie podaje jaka jest ich odmiana, a przecież dla smakoszy to ma znaczenie. Fajkami z korzenia mogą zachwycać się chyba jedynie osoby nie mające dobrego smaku i zapachu lub łatwo ulegające temu, w co wierzy większość.

    • Antemos
      Antemos
      7 grudnia 2016 at 08:45

      A tak z ciekawości – jakie tytonie paliłeś w tych fajkach?

      • parck
        parck
        7 grudnia 2016 at 10:39

        Nie pytaj mości Antemosie, bo niechybnie spadnie na nas informacja o najlepszym „tytoniu” truskawkowym do shishy, spalanym w „antonówce”. ;)

        • Riv
          9 grudnia 2016 at 00:37

          Wali trollem na kilometr. Ja tam się troszkę pośmiałem :D

  9. OrzechFajka
    OrzechFajka
    8 marca 2017 at 16:25

    Witam wszystkich!
    Szczerze mowiac pierwszy raz spotykam sie z metodą wygrzewania fajki wypełnionej wiegielkami. Jak one wplywaja na fajke? jest jakas korzysc?
    Pozdrawiam i swoja drogą piękna fajka ;)

    • Riv
      9 marca 2017 at 00:17

      Pozwolę sobie zacytować ;)
      „Co daje wygrzewanie fajki? Po pierwsze, podwyższona temperatura aktywuje węgiel, po drugie, w palonej fajce panuje dość wysoka temperatura (ok. 200-300 stopni Celsjusza o ile mnie pamięć nie myli) i spora wilgotność, powoduje to rozszerzenie porów drewna i wnikanie substancji w jego strukturę, podgrzanie powoduje otwarcie tych porów, dodatkowo to sztucznie utworzone środowisko będzie suche, dzięki czemu fajka będzie parowała, oddając substancje zapachowe i wszelkie „smoły” węglowi.”
      Całość znajdziesz w lewej belce – III. PORADNIK – FAJKA W REMONCIE – 04. Metody – profesorska, węglowa i inne

      • OrzechFajka
        OrzechFajka
        9 marca 2017 at 13:43

        Riv,
        Dziękuje ślicznie ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


*