Szaty palacza

7 października 2011
By

Pali się zawsze w czymś. Owszem, papierosa można palić nago leżąc z kochanką (są precedensy), ale przyjęło się, że fajkę zwykle pali się w ubraniu. Oczywiście najwłąściwszym strojem do palenia w domu jest tzw. smoking jacket (nie należy mylić ze smokingiem w polskim rozumieniu). Jest to rodzaj marynarki, zwykle z aksamitu, z szalowym kołnierzem, barwnej. Kolory to najczęściej zieleń, burgund lub granat, zdarzają sie tez wzory orientalne. Warto zwrócić uwagę, że jest to chyba jedyna marynarka, która dopuszcza pantofle domowe! Wygląda to mniej wiecej tak, jak poniżej:

(przepraszam za to cygaro!)

Smoking jacket to jednak strój trochę nadmiernie ceremonialny. Gdy spotykamy się na fajce w bibliotece w zamku kolegi, który akurat odziedziczył baronię, przebranie się na wieczór w coś takiego jest jak najbardziej na miejscu. Jednak w warunkach normalnego domu  może czasem wydać się przesadą, mimo że jest to strój bardzo komfortowy.

Jeśli mimo to chciałoby się do palenia przywdziać coś niekrępującego, co będzie podkreślać naszą niezależność, przywiązanie do tradycji, naszą długo skrywaną szerlokholmsowatość, warto rozejrzeć sie za czymś może mniej eleganckim, ale również wyposażonym w jakże wygodne kieszenie. W tej sytuacji wybór może paść na cardigan. Jak wiadomo jest to sweter na guziki, zwykle z wełnianej dzianiny, z szalowym kołnierzem lub czymś zbliżonym, wyposażony zwykle w dwie wygodne kieszonki na biodrach. W kieszeniach znakomicie mieści się płaska puszka tytoniu, ulubiona fajka i jakieś krzesiwo.

Sam od wielu lat usiłuję nabyć tego rodzaju okrycie, w czym zwykle przeszkadza mi rozmiar ciała. Cardigany nie należą u nas do kategorii szat popularnych, a jeśli już jakiś w sklepie znalazłem, to kończył mi sie na wysokości talii i nie schodził się z przodu (nawet rozmiar XXL). Oczywiście można byłoby sprowadzić coś w tym guście z zagranicy, ale nawyk mierzenia stroju przed zakupem wielokroć już uratował mi życie, nie zamierzałem się więc go wyrzec. I oto nagle parę dni temu nastąpił przełom: grzebiąc w przecenionej odzieży wytwornych firm w jakimś sklepie natrafiłem nagle na autentyczne cardigany. Były tam swetry nie dość, że na mój rozmiar, to nawet (gdybym zechciał) również za duże! Wszystko na miejscu: guziki, kieszenie, przyjemna faktura wełny… Akurat na jesienne wieczory. Oczywiście niezwłocznie kupiłem, przez chwilę tylko pogrymasiwszy nad rozmiarem.  I dzięki temu piszę ten tekst z fajką w zębach i odziany w wytworną dzianinę. Polecam każdemu palaczowi to wygodne i mało u nas opatrzone rozwiązanie. No i ten fajkowy styl, prosto z epoki edwardiańskiej, albo i jeszcze wcześniejszej.

Tags: , ,

14 Responses to Szaty palacza

  1. Julian
    Julian
    7 października 2011 at 23:35

    Napisałem toto tak sobie, a nuż komuś się przyda :-)

  2. JSG
    JSG
    8 października 2011 at 10:03

    Mam takie trzy swetry, kupiłem je w zwykłych popularnych sklepach odzieżowych. Faktem że noszę L i XL i zwykle nie mam problemu z długością mimo 200cm wzrostu.
    Reszty tekstu nie będę komentował…

  3. Julian
    Julian
    8 października 2011 at 11:15

    No a ja zawsze miałem z tym kłopoty, ale może nie ważysz przy tym stu kilo :-)

    • JSG
      JSG
      8 października 2011 at 11:53

      Faktem jest że żeby ważyć 100kg, musiał bym sobie do brzucha przywiązać współczesny (25kg) worek cementu :D

      Ale brat mój waży 100-105kg, jest ze trzy centymetry niższy i też ma takie swetry, choć on wybiera raczej nieco współcześniejsze kroje. Widać słabo waćpan szukał.

  4. Boro
    Boro
    8 października 2011 at 12:39

    „Gdy spotykamy się na fajce w bibliotece w zamku kolegi, który akurat odziedziczył baronię, przebranie się na wieczór w coś takiego jest jak najbardziej na miejscu.”

    Julianie, padłem. :D

    • 8 października 2011 at 14:47

      Ja też w tym miejscu pośmiałem się chwilkę – bardzo fajnie napisane.

    • MateuszW
      MateuszW
      8 października 2011 at 17:46

      m.in za takie wstawki uwielbiam czytać artykuły tutaj :):)

  5. mareek
    mareek
    9 października 2011 at 13:34

    Takie marynarki jak z pierwszego zdjęcia bardzo mi się podobają. Kiedyś z pewnością sobie sprawię. Tak z ciekawości, jak to cenowo wygląda mniej więcej ?

    • tarabaz
      tarabaz
      10 października 2011 at 23:11

      Taka marynarka przypomina mi scene z jednego filmu – niestety ni chu chu nie moge sobie przypomniec jakiego – generalnie byl tam mlody chlopak ktory oczekiwal swojej ukochanej w takiej marynarce, pidzamowych spodniach, kapciach i pykal fajke :D

  6. Torquemada
    11 października 2011 at 18:44

    „Świat według Bundych” była tam taka jedna scena, Bud czekał na jakąś lalę nie mogę sobie tylko przypomnieć czy on miał fajkę?

    • SSlavek
      1 maja 2012 at 00:00

      Jeśli dobrze pamiętam to odcinek 51. Na pewno miał fajkę, na pewno nie palił i zgadza się, był ubrany w coś podobnego jak ten „smoking jacket” prezentowany w artykule (też w takim kolorze). Widać takie wyobrażenie dostojnego fajczarza mieli autorzy serialu.

      • JSG
        JSG
        1 maja 2012 at 08:01

        raczej kiczowatym ubraniem chcieli podkreślić komiczność sceny. Często taki wizerunek fajczarza wykorzystywany jest właśnie po to- w formie karykatury- krytyki dla pewnej grupy ludzi, czy może tylko dla tego że wygląda to głupio- tak właśnie fajka staje się atrybutem komicznym, karykaturalnym i taki steeotyp się uciera…

        • SSlavek
          1 maja 2012 at 12:52

          Nie wydaję mi się, że sam ubiór jest kiczowaty, chociaż masz rację, zestawienie (moim zdaniem) raczej poważnego wizerunku, przyjętego niekiedy za stereotypowy, z postacią Buda podkreśla komiczność i powstaje dodatkowo wspomniana przez Ciebie karykatura.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


*