Norwegia, fajka, cięcie

23 grudnia 2014
By

Newminster No 80 Norway Pipe Cut to mikstura dostępna „na wagę”, a mieszana przez Villigera, co oznacza, o ile się nie mylę, produkowana w duńskim Assens przez STG.
Dlaczego swego czasu nabyłem?
Ponieważ:
a) miałem taką możliwość,
b) przez ciekawość, bo wydawała mi się egzotycznym zderzeniem różnych, raczej niewystępujących razem ingrediencji.

Zestawienie jest istotnie dosyć niezwykłe, ponieważ mieszanka zawiera jako bazę Burleya i sporą ilość Orientali. Virginii jest troszeczkę. Całość jest wyraźnie pociągnięta aromatem, ale tytoń nie jest w żadnym razie syropowaty. Jest taki mahoniowo-brązowy i suchy. Cięty w umiarkowane ready rubbed. Sam zapach jest też taki nieokreślony – ni to ciastko, ni to owoc – ale ładny – i to najważniejsze.

Pierwsze próby nie były udane. Co prawda, spalał się dobrze, ale pozostawiał niedosyt organoleptyczny i wyraźną tęsknotę za smakiem. Już się miałem pożegnać kiedy musiałem się przeprosić. Otóż, zapakowany do większej i szerszej fajki i spalony na spokojnie dał sporą satysfakcję, to znaczy oddał co moje i mi należne – smak. Wyraźne, miłe, słodkawo-korzenne smaczki zaczęły się pojawiać dopiero po pewnym czasie. Uczepiłem się więc rytmu i paliłem jeszcze delikatniej. Wydobywałem tedy te nieco kadzidlane, ale także kwiatowe orientale, dołączyła się kwaśna słodkość Va, a Bu zapewniał względną dymność. Nareszcie zaczęło trybić i zazębiać. Co ciekawe, aromatyzacja nie była wyczuwalna wyraźnie podczas palenia.

Okazało się, że to mieszanka, którą trzeba traktować jak aromat (tzn. ze wzmożoną czujnością i lekkim nabiciem w szerokim kominie) oraz stosować „łapanie króliczka” czyli trzymać się niczym posokowiec tropu, o ile się trop uchwyci. Przy takim paleniu okazuje się, że miksturkę zbudowano ze składników porządnej jakości oraz, że cała niecodzienna koncepcja ma sens.
W ramach premii występuje atrakcyjny posmak tożsamy z ciasteczkowym aromatem.

Polecam ten smaczny modern cierpliwym i uważnym.

One Response to Norwegia, fajka, cięcie

  1. Antemos
    Antemos
    30 grudnia 2014 at 08:41

    Jeżeli jest to to, o czym myślę, a jeśli mnie pamięć nie myli, to właśnie tego tytoniu dostałem od Ciebie próbkę. To, co zapamiętałem, to przede wszystkim bardzo delikatne, lekkie wstążki, które łatwo się odpalało. Smak i aromat przypominał mi „stroopwafel” – dwa wafelki ze słodką masą pomiędzy, które podgrzewa się na kubku z gorącą herbatą. Cała ta ciasteczkowość nie przyćmiewała jednak smaku tytoniu, co uważam za duży plus.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*