Gipsowe podstawki, porady

7 lipca 2010
By

Kiedy dotarł do mnie pierwszy wrzosiec z pracowni Mr. Bróg, postanowiłem zrobić coś z moją fajową kolekcją, żeby nie obijała się już o książki, samochodziki itp. Chciałem dać moim fajeczkom jakieś miejsce, do którego będą mogły wrócić po pracy i odetchnąć. Przetrząsałem w necie oferty trafik, allegro, ebaj, ale nigdzie nie znalazłem czegoś, co zwróciło moją szczególną uwagę.

Wiedziałem, że chcę czegoś, co będzie ładnie eksponować moje fajeczki, wyróżniać się oraz przykuwać wzrok ładnym wyglądem, a przede wszystkim czegoś, co zapewni bezpieczeństwo moim fajeczkom, kiedy w roztargnieniu sięgnę po jaguara albo inny tom Hawkinga. Postanowiłem więc samodzielnie zrobić podstawki.

Oczywiście pojawiło się od razu całe stado dzikich pytań: „czy wiesz która jest godzina?”, „ile jeszcze mam to znosić?”, „możesz chociaż raz być poważny?”, „jest tam coś do żarcia?”. Co ciekawe pytania te kierowała osoba, która zna mnie ponad cztery lata i zdecydowała się zostać moją narzeczoną, a to ostatnie zadał mój pies,  kiedy zobaczył jak wspinam się na pawlacz. Zbyłem je szybkim bełkotem pod nosem, jak to mam w zwyczaju, gdy jestem czymś zaaferowany i ściągnąłem torebkę z gipsem.

Mój wybór padł na gips, ponieważ jest to materiał dający duże pole do popisu, dzięki swej plastyczności (łatwo się modeluje i nadaje najróżniejsze kształty), chłonności (warto wziąć to pod uwagę przy kolorowaniu), no i krótkim czasie schnięcia (można dosyć szybko wykonać model lub odlew, czy co tam chcemy).

Przystąpiłem więc do realizacji mojego pomysłu, zaczynając od skompletowania potrzebnych przyborów: gips, naczynko z wodą, więzienny blaszany kubeczek (co prawda nie byłem nigdy w więzieniu, ale mam dopiero 27 lat), szmatki, pędzelki, politura, farbki akwarelowe (nie uchwycone na zdjęciu) oraz forma (prezentację przeprowadzę na kołeczkach do fajki, ponieważ podstawki pod fajki już wykonałem).

przygotowujemy narzędzia

przygotowujemy narzędzia

Jak większość z was się domyśla, należy teraz zmieszać gips z wodą w blaszanym kubeczku, aż uzyskamy konsystencję ciasta (takie na pierogi będzie dobre). Zazwyczaj do mieszania używam drugiej strony pędzelka (tej bez kłaków), mam jeszcze przygotowaną długą listewkę o grubości ok. 3 mm, żeby łatwo wyjąć ciasto z kubeczka.

mieszamy gips

mieszamy gips

Kiedy już uzyskamy wymaganą konsystencję naszego gipsowego ciasta, to wywalamy wszystko na szmatkę, a użyte narzędzia błyskawicznie (ale dokładnie) myjemy, ponieważ lepiej (łatwiej) usunąć taki jeszcze świeży, niż obudzić się z ręką w kamieniołomie.

tak wygląda placek

tak wygląda placek

Nadszedł czas na zabawę z plackiem. Najlepiej jest miętolić placek przez szmatkę, która odciąga wilgoć, osuszając nasze ciasto i przyspieszając nieco jego schnięcie, a ponadto nie musimy cały czas myć rąk upaćkanych gipsem. Ja staram się trochę jakby rozwałkować ciasto, zawijając szmatkę, a kiedy przystępuję do nadawania kształtu, to przekładam ciasto na najbardziej suchy fragment szmatki lub na nową grubszą szmatkę, na której dane będzie plackowi spędzić kilka uroczych godzin schnąc.

nadawanie kształtu

nadawanie kształtu

Nadeszła pora na najbardziej żmudne zajęcie. Nadawanie kształtu pasującego do naszej fajki jest dosyć uciążliwe, bo nasze ciasto dosyć dobrze zna prawidła rządzące tym światem, a już perfekcyjnie zna prawo powszechnego ciążenia i przy każdej nadarzającej się okazji stara się oklapnąć. Oczywiście my, jak to głupi ludzie mają w zwyczaju, staramy się przeszkodzić naszemu mądremu plackowi, tworząc różne tymczasowe konstrukcje ograniczające naszego placka, aż do momentu lekkiego przeschnięcia, czyli do czasu, kiedy placek przestanie się wyrywać i podda nadanej przez nas formie.

BARDZO WAŻNE JEST OWINIĘCIE FORMY (FAJKI, KOŁECZKA ETC) SZMATKĄ, KTÓRA ZAPOBIEGNIE ZJEDNANIU SIĘ Z NIĄ PLACKA.

gotowy kształt

gotowy kształt

Po około godzinie zdejmujemy lub delikatnie odrywamy szmatki od placka. Czas zależy od temperatury i wilgotności otoczenia, a my wyczekujemy wspomnianego już momentu, kiedy to nasz placek zrezygnuje z jakichkolwiek prób rozwoju i zaakceptuje swoją nową formę, ale jeszcze się jej całkowicie nie podda, tzn. będzie taki lekko wilgotny. Po zdjęciu wszystkich szmatek i konstrukcji nadających określoną formę, przedkładamy placek na nową, suchą szmatkę i stawiamy na kolejną godzinę do wyschnięcia (najlepiej na słońcu).

malowanie

malowanie

Przed nami kolejny krok – malowanie. Dla jednych jest to moment, kiedy nadrobią trochę to, co spaprali w poprzednim kroku, a dla innych kolejna chwila, kiedy mogą się wykazać. Do malowania gipsu stosuję zwykłe akwarele, ponieważ są to farby, które schną dosyć szybko i po pomalowaniu (pokolorowaniu) podstawki, która była kiedyś mądrym plackiem i po wystawieniu jej na ok. 4 godziny na słońce, będziemy mogli przejść do następnego etapu. Tutaj muszę pocieszyć tych, co schrzanili malowanie oraz tych, którym nie powiodło się zarówno nadawanie kształtu jak i malowanie, że mają ostatnią szansę, żeby nadgonić.

Politurowanie. Domyślam się, że nie każdy trzyma w domu politurę, więc spieszę wyjaśnić jak można ją zdobyć. Generalnie są trzy metody:

1. Można kupić gotową politurę w sklepie ze sprzętem dla artystów
2. Można otrzymać politurę od kogoś
3. Można zrobić politurę

Jeśli zdecydujemy się na trzecią opcję, to trzeba pewnie skombinować jakiś przepis. Można posłużyć się jednym z wielu przepisów dostępnych na stronach internetowych dla artystów oraz ludzi zajmujących się renowacją mebli lub skorzystać z mojego prostego i sprawdzonego przepisu. Idziemy do sklepu dla artystów i kupujemy szelak w płatkach. Wybieramy odcień jaki najbardziej nam będzie pasował do ograniczonego placka zwanego inaczej podstawką. Wracając, zahaczamy o sklep AGD, w którym kupujemy denaturat. Oczywiście możemy kupić denaturat w pierwszej kolejności, ale dziwnie wygląda człowiek z flachą dykty skręcający w ciemną, zapomnianą uliczkę, w jakich zazwyczaj znajdują się sklepy dla artystów. Zanim wrócimy do domu, proponuję jeszcze odwiedzić spożywczak i kupić mały słoiczek kaparów (lub innych oliwek).

Jesteśmy w domu – zjadamy kapary, oliwki lub inne smakowitości, a otrzymany w ten przyjemny sposób słoiczek myjemy bardzo dokładnie i jeszcze dokładniej suszymy. Do słoiczka wsypujemy szelak tak do 1/5 objętości i zalewamy jagodzianką na kościach (dyktą) w taki sposób, żeby szelak stanowił 2/3 objętości dykty. Hmmm. Ujmę to inaczej. Wsypcie szelaku do słoiczka do wysokości ok. 2 cm i zróbcie tak, żeby denaturat centymetr wystawał nad szelak (powinno się udać). Zakręcamy słoiczek i wstrząsamy, aż do rozpuszczenia całego szelaku w dykcie. Osobiście stosuję jeszcze bardziej rozcieńczone politury i do zrobienia podkładki bardziej się u mnie sprawdza taka w proporcjach 50/50 (czyli pół na pół).

Super. Mamy politurę, więc czas najwyższy z niej skorzystać. Przygotujmy pędzelek, szmatkę oraz ograniczonego placka.

politurowanie podstawy

politurowanie podstawy

Maczamy pędzelek w politurze i równomiernie, płynnymi ruchami nakładamy ją na podstawę placka. Politura może się pienić, więc przed nakładaniem jej na podstawkę wirujemy trochę słoiczkiem, unikamy wstrząsów i wykonujemy jak najbardziej płynne ruchy. Nałożenie politury na podstawkę widoczną na zdjęciu zajmuje ok. 10 sekund. Po nałożeniu pierwszej warstwy, czekamy ok. 20 minut i nakładamy druga warstwę, po nałożeniu której czekamy już ok. 2-3 godzin.

politurowanie reszty

politurowanie reszty

To samo z muzyką, jeśli chodzi o resztę placka. Nakładanie politury zaczynamy od zagłębień i „idziemy” w kierunku „środek —> brzeg”. Stawiamy dodatkowo placka na czymś, co zapewni mu jak najmniejszy kontakt pomalowanej wcześniej podstawy z czymkolwiek, gdyż może się okazać, że coś nie wyschło i się przyklei zostawiając brzydki ślad na politurowanej powierzchni. Schnięcie powinno trwać ok. 24 h.

PAMIĘTAJ.

Zanim zaczniesz nakładać politurę pędzelkiem, oskub delikatnie jego kłak, usuwając tzw. luźne włoski, które mają tendencję do zostawania na politurowanej powierzchni. Jeśli taki luźny włosek gdzieś jednak zostanie, możesz go szybko usunąć wykałaczką lub igłą.

Po każdej zabawie wyczyść dobrze pędzelek, a nuż się jeszcze przyda.

gotowe podstawki

gotowe podstawki

Jeśli sknociliście formowanie, malowanie i politurowanie placka, nie łamcie się – Picasso nie był lepszy. Możecie zawsze powiedzieć, że tak miało być i po sprawie. Zróbcie jeszcze kilka takich niepowtarzalnych dzieł i pchnijcie na allegro. Kto wie, może tłuszcza rzuci się na te cuda z zachwytem, a wtedy staniecie się miliarderami i podzielicie się ze wspaniałym Popielem swoim niewyobrażalnym majątkiem.

rodzina podstawek w komplecie

rodzina podstawek w komplecie

Mam nadzieję, że ów komiks kogoś zainspiruje do odważnej twórczości lub zachęci do eksperymentowania z łączeniem różnych materiałów. Może się wydawać dziwne łączenie czegoś tak… budowlanego jak gips z czymś tak ciepłym, niemalże intymnym jak fajka. Mam nadzieję, że mi się udało. Mam jeszcze pomysł na podstawkę z drutu, ale to już inna historia.

Pozostaje mi życzyć miłej zabawy i ciekawych efektów.

Do potem.

Tags: , , ,

32 Responses to Gipsowe podstawki, porady

  1. kolejarz1986
    kolejarz1986
    7 lipca 2010 at 06:59

    Fajny pomysł z tym stojaczkiem. Bardzo dobrze napisany artykuł, bo prostym i zrozumiałym językiem. Gdy zrobisz stojaczek z drutu, wrzuć komiks na fajka.net. Chętnie zobaczę.
    Pozdrawiam.

  2. jalens
    7 lipca 2010 at 08:04

    – witamy w gronie :)
    Fajne te fajkowe gipstawki.

    PS. Musze skrócić tytuł, bo jak zejdzie niżej, to się przełamie na 2 wiersze…

  3. 7 lipca 2010 at 08:34

    Aha, w sklepie spożywczym zamiast kaparów sugeruję kupić jakiś wyrób firmy Rolnik sp. j. Od dyni w occie (3,20), przez rozmaite pikle, po żurawinę czy borówki(7,00). To piękne, sześciokątne słoiczki ze świetnym, szczelnym, zakręcanym wieczkiem o pojemności 290 g. Ozdobne, że tak powiem, a z napisem Rolnik Premium na zakrętce – wręcz performance’owe. Mieści się w nich 100 g tytoniu, a nawet 125 g torba No Name – jeśli ktoś już zrobi ten życiowy błąd. Na „ubijkę” wsadzi się tam nawet 3 koperty po 50 g, a jeśli się ma ambicje dojrzewalnicze i nieco siły, to nawet 2 puszki Dark Twista.

  4. miszapopiel
    7 lipca 2010 at 09:08

    Hahaha. Kapary firmy rolnik to jedna wielka życiowa pomyłka ale nie zmienia faktu, że słoiczki są ładne.

  5. Rheged
    7 lipca 2010 at 12:43

    Natchnąłeś mnie! W najbliższym czasie i ode mnie można się spodziewać komiksu. Puszkowego :)

  6. Alan
    Alan
    7 lipca 2010 at 13:32

    Ja jestem w trakcie robienia stojaczka z wieszaka na kurtki :D ale z gipsu lub gliny może też coś uklepię…

  7. miszapopiel
    7 lipca 2010 at 14:24

    Zrobiłem odlew fajeczki i posłuży mi do zrobienia stojaczka z drutu. Mam taki cienki ale cholernie wytrzymały drut kupiony kiedyś w modelarskim przy Pawiaku i jedyna możliwość, żeby go zagiąć to na ciepło, więc na żywej fajce tego nie popełnię.

  8. Franz
    Franz
    7 lipca 2010 at 18:52

    Zajefajnie wyglądają te „szmatkowe” wzorki :-)

  9. miszapopiel
    8 lipca 2010 at 01:26

    Jak kto chce więcej pooglądać to zaktualizowałem bloga.
    http://www.miszapopiel.wordpress.com —> rozstawmy strukturę przestrzenną.

    • miszapopiel
      8 lipca 2010 at 17:24

      A jak kto chętny, to mam ok 1 kg szelaku LEMON.

  10. P.M. Hensoldt
    4 listopada 2010 at 19:07

    Witam kolegów po fajce !
    Znalazłem bardzo fajny słoiczek do przechowywania tytoniu sprzedawanego w ilości 50 gram. Kupujemy chrzan tarty Lux firmy rolnik (na przykład tutaj:http://www.fresh24.pl/Produkt/Podglad.aspx?pos=nAbow2uUAug18RElzSzs/u7miVxDCZcgOfiNsC2oDziSwlyJxAhzxwemohgDb0Pg)
    Po opróżnieniu i odklejeniu etykiety mamy coś takiego:
    http://img189.imageshack.us/img189/2600/img9368l.jpg

    Koniec problemów z wietrzeniem i wysychaniem ulubionych tytoni !

    • Alan
      Alan
      4 listopada 2010 at 19:13

      O takim rozwiązaniu wiele razy była mowa i tutaj i na FMS :) Niemniej fajnie, że samemu na to wpadłeś.

  11. Palmrad
    Palmrad
    9 lutego 2011 at 01:48

    Przednia myśl. I każda podstawka może być dedykowana do osobnej fajki, szczególnie kiedy ta ma nietypowy kształt do którego ciężko dobrać stojaczek.
    Pozdrawiam,
    Palmrad

  12. dreamer
    7 marca 2011 at 19:05

    witam serdecznie

    Tak czytałem i sam postanowiłem coś zrobić. Lubię bawić się z drewnem więc wykorzystałem stare deseczki od jakieś szafki oraz drut dokładnie taki jak kiedyś nasze babcie robiły na nich z wełny skarpetki ;), również zrobiłem sobie kołeczek z pałeczki do perkusji :)
    Pierwsza fotka sam stojak a druga już z fajeczką i kołeczkiem :)

    http://img51.imageshack.us/img51/7194/dscf0096h.jpg

    http://img228.imageshack.us/img228/6861/dscf0100w.jpg

    pozdrawiam

    • Alan
      Alan
      7 marca 2011 at 19:11

      Gratuluję, nieźle wyszło! :)

    • miszapopiel
      7 marca 2011 at 19:16

      GinUSE. Chylę czoła. Stworzyłeś kolego dzieło sztuki.

      • dreamer
        7 marca 2011 at 19:56

        Fajnie, że się komuś podoba mi w sumie chyba najbardziej :]

        Mam pomysł na kolejne stojaki do fajeczki (dokładnie dwa, ale wpierw muszę mieć dodatkowe fajki :], ale to tylko kwestia czasu;))
        Może niebawem pokaże popielniczkę oczywiście jak skończe.

        pozdrawiam

    • Palmrad
      Palmrad
      10 marca 2011 at 17:13

      Naprawdę dobry pomysł, a jednocześnie niezbyt trudny w realizacji (oczywiście, najpierw trzeba na niego „wpaść”). Można robić różne wariacje w oparciu o tą podstawkę np. z różnymi kształtami lub wielością fajek ustawianych.

      • dreamer
        10 marca 2011 at 19:36

        W tej chwili jestem w trakcie realizacji nietypowej podstawki pod fajeczkę, jeśli będzie już skończona podeśle fotki.
        A tu obiecana fotka popielniczki, może niezbyt to zgrabnie wygląda, ale jest przydatne no i w każdej chwili można stojaczek zdjąć ;)

        http://img27.imageshack.us/img27/6302/dscf0102c.jpg

        • Palmrad
          Palmrad
          11 marca 2011 at 01:30

          Jednak Polak potrafi :)) no i na pewno fajka się nie przechyli ;)

        • johnny
          11 marca 2011 at 15:59

          Dobre to! I rozwojowe, ze tak powiem :) Ciekawe ile fajeczek mozna by tam zmiescic dookola tej popiolki :)

          • dreamer
            11 marca 2011 at 18:34

            wydaję się mi iż spokojnie osiem fajeczek by się zmieściło, ale nie wiadomo czy w takim wypadku popielniczka nie byłaby za mała na taką ilość popiołu :)

            • johnny
              11 marca 2011 at 19:29

              Fakt. Druga rzecz, ze pewnie do oczyszczania popiolki trzeba by caly ten majdan demontowac za kazdym razem. No chyba, zeby uzyc rzeczonej polcalowej rurki ;)

              • Alan
                Alan
                11 marca 2011 at 19:41

                Wtedy należy zrobić upgrade popielniczki do =>takiej< = wersji ;)

    • johnny
      11 marca 2011 at 15:56

      Da rade jakos sensownie oproznic dno takiego sloika, czy trzeba miec palce pianisty, zeby dosiegnac resztek tytoniu? Zastanawiam sie, czy dam sobie rade z moimi krotkimi, koslawymi kulfonami ;)

      • Alan
        Alan
        11 marca 2011 at 15:59

        Łyżeczką niezbędnika chociażby :)

        • johnny
          11 marca 2011 at 16:16

          A wejdzie? ;)
          Bo ja na ten przyklad taka alternatywe sobie wykoncypowalem. Bierzemy odcinek polcalowej rurki. Na jeden koniec kawalek gazy/pieluchy naciagamy i mocnym wdechem, jak odkurzaczem, ten nieszczesny tytoc wybieramy. Mozna i bez gazy, aczkowliek istnieje prawdopodobienstwo zawilgocenia tytoniu w otworze gebowym. Oczywiesci trzeba sie bedzie liczyc z koniecznoscia zbieranie tytoniu z podlogi w razi wystapienia odruchu kaszlowego. Ale i na to sposob sie znajdzie, gdyz w kazdym porzadnym gospodarstwie domowym miotelka z szulefka z pewnoscia sie znajdzie ;)

          • Alan
            Alan
            11 marca 2011 at 16:19

            To, przepraszam, o jakim słoiku kolega mówi? Te rolnikowe mają przecież spory otwór i nie są głębokie…

            • johnny
              11 marca 2011 at 16:25

              A mowimy o tych z zatyczka z posta wyzej(http://img189.imageshack.us/img189/2600/img9368l.jpg), czy standardowych z zakretka?

              • Alan
                Alan
                11 marca 2011 at 16:28

                Do obu spokojnie wejdzie, przecież łyżka niezbędnika jest cienka i wąska. Nie ma potrzeby wymyślać jakichś cudów :)

              • johnny
                11 marca 2011 at 16:34

                Ciezko mnie bylo gabaryty z obrazka ocenic – widac oczy tez mam koslawe ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*