Churchwarden – „Gandalf” no. 150, Mr Bróg.

8 lutego 2018
By

Wybór modelu.

Kiedyś musi być „ten pierwszy raz”. Nie powiem, aby churchwardeny śniły mi się po nocach, ale już od pewnego czasu chodziło za mną zapalenie w tego typu długiej fajce. Jaką wybrać? Pierwszym kryterium, jakie wziąłem pod uwagę przy wyborze, była długość fajki. Dla mnie churchwarden z prawdziwego zdarzenia to taki, który mierzy co najmniej 30 cm długości. Dlaczego? Sporo obecnych producentów tworzy fajki o dość długim ustniku, ale nie na tyle długim, by pozwalał na przykład na swobodne oparcie dłoni z fajką o blat stołu przy którym palimy i równoczesne pykanie! Jak się okazuje, tu liczy się każdy centymetr, a im dłuższe ręce mamy (większą posturę), to tych pożądanych centymetrów przybywa. Po przeprowadzeniu stosowanych pomiarów, postanowiłem więc poszukać fajki w odpowiadającym wymiarze. Co do kształtu, to zawsze podobał mi się ten inspirowany tolkienowskimi powieściami i chyba najbardziej zbliżony do klasycznych pierwowzorów, jakim były, i nadal są, stożkowe kapturki na drążkach służące do gaszenia świeć w klasztorach i kościołach.

Szybki przegląd w Internecie, i… oczywiście, „nie ma róży bez kolców”: fajeczki takowe są dostępne, a i owszem, ale w cenach dość wysokich, ale i większość jednak nie tak długa, jak bym tego chciał. Ciekawą linię churchwardenów z serii „Lord of The Rings” („LoTR”) ma w swej ofercie np. Vauen, czy kanadyjski MacQueen Pipes. Piękne tego typu fajki można też znaleźć np. w The Tolkien Shop. Ale te ceny…

Po przekopaniu ofert rodzimych firm i producentów oferujących fajki, natknąłem się na churchwardena „Gandalf” firmy Mr Bróg. Kilka wariantów kolorystycznych, ładny wrzosiec, klasyczny „tolkienowski” kształt, no i wreszcie słuszna długość 34cm za akceptowalną cenę – biorę! Wybór padł na wersję w kolorze brązu. Muszę dodać, że obsługa sklepu była bardzo pomocna i chętna w dosyłaniu dodatkowych zdjęć, co nie zawsze jest nagminne w naszej rzeczywistości, a ułatwia przecież zakup na odległość i podjęcie ostatecznej decyzji .

Wybór tytoniu

Fajka ma prekarbonizowany komin, więc nie powinna pachnieć zbytnio „stolarnią” przy pierwszym razie i odpada tzw. opalanie. Ale po kolei. Tu stanąłem przed kolejnym wyzwaniem: jaki tytoń? Coś zdecydowanego, czy delikatnego? Typowy aromat czy oriental a może jakiś tradycyjny „anglik”? Oczywiście, to zbytnie uogólnienie, ale tak właśnie podszedłem w kwestii tego wyboru. Chciałem, aby to palenie umożliwiało skorzystanie z powszechnie znanych możliwości churchwardena, a więc dawanie chłodnego dymu, a tym samym lepszą możliwość wyłuskania delikatnych aromatów, czasem zbyt niezauważalnych przy paleniu w krótkiej fajce. W związku z tym, zdecydowałem się na ten pierwszy raz wybrać tytoń jak najlżejszy i lekko aromatyczny, jaki był w mym posiadaniu, a okazał się nim „Kentucky Bird”, który w swym składzie prócz Virginii i Kentucky Burley`a, ma płatki kwiatów, ponoć róż.

Pierwsze palenie

Delikatne nabicie „Kentucky Bird”, i – pierwsze, a i kolejne pociągnięcia okazały się nad wyraz odkrywcze. Ciąg był bardzo dobry, co jest zasługą odpowiedniej średnicy kanału dymowego – pociągnięcia, nawet bardzo lekkie, dawały odpowiednią ilość dymu. Paliłem „ptaszka” wielokrotnie w różnych fajkach, ale to palenie było jakże inne! Dym był chłodny, pełen smaku i aromatów, jakich wcześniej nie uświadczyłem! Czuło się bardzo dobrze te ulotne, delikatne kwiatowe smaczki i subtelną słodycz Virginii – tytoń jakby ożył i dawał chyba maksimum jakie można z niego wydobyć. Eureka!

Drugie palenie

Wiem. Fajka powinna odpocząć, ale na spotkanie nie wziąłem innej i po około godzinie od pierwszego palenia, „Gandalfa” nabiłem innym delikatnym tytoniem, ale charakteryzującym się już bardziej zdecydowanym aromatem i smakiem, a był nim użyczony W.O. Larsen „Classic”. I w tym przypadku palenie było bardzo przyjemne i wydobywające całą gamę niuansów, co potwierdził także (pykając chwilę z „Gandalfa”) kolega użyczający i palący ten sam tytoń w krótkiej fajce.

Trzecie palenie

Pisząc ten tekst, paliłem w małej, bezfiltrowej gruszeczce ulubionego Grousemoor`a, zastanawiając się, czy aby to też nie jest odpowiedni tytoń do „Gandalfa”? No i, stało się. Tym razem palenie odbyło się warunkach jak najbardziej przyjaznych dla churchwardena a więc w domu, i bez filtra by nic nie zakłócało skali porównawczej. Pierwsze pociągnięcia nie były już tak „różane” jak w poprzednich przypadkach a dym ostrzejszy niż podczas palenia w gruszeczce, co trochę psuło przyjemność płynącą z bogatej palety aromatów. Od połowy palenia sytuacja uległa jednak poprawie. Przypadek? A może jednak tylko z filtrem? Tak, czy siak, w kontekście poprzednich doznań, stawiam nieśmiałą tezę, że „Grousemoor” woli bardziej „prozaiczne” fajkowe klimaty, a „Gandalf” zdecydowanie bardziej „bajkowe” mieszanki:).

Czwarte palenie

Co za dużo, to niezdrowo (dla jednej fajki oczywiście), ale nie mogłem oprzeć się pokusie, aby nie spróbować czystej Virginii. Myśli me podążyły do Mac Baren „Virginia No.1”. Niestety, „No.1” w jakiś cudowny sposób „wyparował” z mego humidora, a w takiej sytuacji wskazane jest jednak palić to, co się już paliło i się ma. I tak, do fajki powędrował filtr i virginiowy blend „Broken Scotch C(ake)” od Gawitha Hoggartha. Krótko: zmiana wyraźnie pozytywna. Paląc wcześniej „ciasteczko” w krótkich fajkach (z filtrem), miałem wrażenie pewnej szorstkości czy też ostrości. W „Gandalfie” te wrażenia uległy zdecydowanemu wygładzeniu, wręcz zanikowi, a aromaty nabrały większych krągłości. Udany mariaż!

Ocena własna

Daję fajce „Gandalf” przysłowiową piątkę. Pali się w niej wygodnie i dystyngowanie, doświadczając schłodzonej i przez to bogatszej palety smakowej i aromatycznej. Tu zdecydowanie wybieram palenie z filtrem i subtelne, lekkie, najlepiej naturalnie aromatyczne mieszanki. Średni czas palenia z pełnego nabicia to ok.1,5 godz. (Jako ciekawostkę dodam, że piękne kółeczka dymu można z niej pykać przez… komin(!), a i piękne panie częściej zerkają na to długaśne cudo, niż na krótszą „konkurencję”). Wykonana jest bardzo dobrze: świetne spasowanie ustnika, cybucha i szyjki, średnica przewodu dymowego perfekcyjnie dobrana do długości fajki. Mimo sporej grubości główki, fajka jest lekka i dobrze leży w dłoni. Ładnie usłojony wrzosiec, bardzo dobre proporcje i odpowiednia kolorystyka, tworzą z niej fajkę atrakcyjną. Główka jest wklęsło sygnowana na spodzie a cybuch w dolnej części ozdobiony złotymi runami (tzw. język Tengwar, jak podaje producent). Gustownie zdobiona drewniana skrzyneczka, w której dostarczana jest fajka, jest świetnie wykonana, z porządnym zamknięciem i dobrze chroni fajkę.

Ale, żem paskudny perfekcjonista, to i parę „minusików” jestem zobowiązany przedstawić. Przy dokładnym oglądnięciu fajki, dało się zauważyć minimalne boczne skrzywienie górnej części cybucha (nie chodzi tu oczywiście o charakterystyczne wygięcie przynależne praktycznie wszystkim churchwardenom/bentom). Można to złożyć na karb stylu (toż powstała w mrocznym lesie pełnym elfów, więc ta ledwie dostrzegalna przypadłość w tym kontekście, dodaje jej wręcz uroku. Główka, mimo dość grubej ścianki, dość mocno się nagrzewa, co bywa czasem kłopotliwe, o ile oczywiście nie mamy stojaka. Materiałowy, ochronny woreczek zawarty w zestawie jest zdecydowanie za mały – praktycznie na samą główkę, a powinien umożliwić schowanie całej złożonej fajki. Także skrzyneczka mogłaby być ciut dłuższa – złożona fajka wchodzi na styk i to po przekątnej.

 Ocena komisyjna:)

Na dziesięciu fajczarzy uczestniczących w spotkaniu, „Gandalf” dostał średnią ocenę 4,5. Trzy osoby pykające z tejże fajki, potwierdziły me spostrzeżenia dotyczące delikatności i jakości dymu jaki dawała – tu ocena na 5. Dziękuję.

 Podsumowanie

Fajka wykonana bardzo starannie z możliwością wyboru kilku wariantów kolorystycznych. Idealna do delikatnych i lekkich mieszanek z których potrafi wydobyć pełną paletę smakową i aromatyczną. Wymaga spokojnego i nieśpiesznego palenia, najlepiej w warunkach domowych. Przystosowana do używania z wymiennymi filtrami o średnicy 9mm. Komin o wymiarach 2x4cm zezwala na zapakowanie sporej ilości tytoniu. W związku z okrągłym wykonaniem ustnika (styl „LoTR”), fajka ta nie nadaje się do trzymania w zębach. Zdecydowanie warto posiadać do niej stojak oraz odpowiednio długie wyciory. Świetna na niebanalny prezent.

 

Tags: ,

55 Responses to Churchwarden – „Gandalf” no. 150, Mr Bróg.

  1. Radek_Z
    Radek_Z
    8 lutego 2018 at 12:42

    No i fajnie. Recenzje fajek to raczej rzadkość.;) „a i piękne panie częściej zerkają na to długaśne cudo, niż na krótszą „konkurencję”. Ha! I co teraz właściciele krótkich fajeczek, którzy tyle mówicie o technice!;)

  2. szydlo
    8 lutego 2018 at 14:53

    Bardzo fajnie się czytało. Troszkę mi narobiłeś apetytu na spróbowanie palenia w takiej fajce

    • Fajki
      27 lutego 2018 at 14:20

      A może kolega się orientuje, czy jakiś producent w Polsce lub na świecie zrezygnował już z używania szkodliwych tworzyw sztucznych do produkcji ustników? W innych komentarzach tego artykułu zamieściłem przykłady, jakby kolega nie był na bieżąco w temacie szkodliwości syntetyków.

  3. Patryk
    9 lutego 2018 at 09:51
    • JackTe
      9 lutego 2018 at 13:57

      Na Allegro sporo podobnych w cenie circa 30-50zł(z wysyłką), więc kwestia kalkulacji kosztów:).

  4. Tadeiro
    Tadeiro
    9 lutego 2018 at 09:51

    O! Coś dla mnie! Churchwarden z filtrem to dość rzadki okaz. ;-)
    Dzięki za fajną recenzję.

  5. krzysztofm
    12 lutego 2018 at 20:02

    Dzięki za recenzję, z przyjemnością poczytałem i gratuluję udanego nabytku

  6. P_iter
    P_iter
    15 lutego 2018 at 22:02

    Widzę, że fajki typu Churchwarden z filtrem 9 mm są poszukiwane. Te w trafikach mają dość zaporową cenę. Może takie komuś podpasują? https://www.tabakonline.com/fajki-jean-claude-c726
    Nie oglądałem, tym bardziej nie paliłem ale cena wydaje się zachęcająca.

  7. Fajki
    27 lutego 2018 at 12:01

    Czy ktoś z Państwa się orientuje, gdzie można kupić fajkę o tradycyjny kształcie, jak np. ta: https://www.fajkowo.pl/pl/p/Fajka-Peterson-Christmas-Pipe-2016-X220/12617, ale z ustnikiem wykonanym z drewna? Czy ktoś na świecie takie fajki już produkuje? Szukałem wszędzie, i niestety wszystkie fajki mają nadal ustniki z tworzyw sztucznych… A jak wiadomo, już od kilku ładnych lat, tworzywa sztuczne są szkodliwe i nie powinno się ich wkładać do ust:

    http://www.newsweek.pl/styl-zycia/wyrzuc-folie-jedz-zdrowsza-zywnosc-jedzenie-zdrowia-zywnosc-najskuteczniejsze-diety-newsweek-pl,artykuly,285618,1.html

    http://www.ekologia.pl/srodowisko/ochrona-srodowiska/plastikowe-opakowania-truja,19172.html

    • Fajki
      27 lutego 2018 at 12:30

      Bo domyślam się, że zanim szkodliwe tworzywa sztuczne zostaną przez producentów zastąpione np. drewnem, lub jakimś innym nieszkodliwym materiałem, to miną pewnie jeszcze długie lata, a ja chciałbym np. taką: https://www.fajkowo.pl/pl/p/Fajka-Peterson-Rosslare-Yellow-221/12525 fajkę, tylko z ustnikiem np. z drewna już teraz… Może ktoś na świecie odstąpił już do tych szkodliwych plastików i zmienił materiał do produkcji ustników? Czy ktoś z Państwa się orientuje?

      • Puffalo Bill
        Puffalo Bill
        27 lutego 2018 at 12:46

        To trochę nie tak, ale bez zbędnego wchodzenia w szczegóły proponuję kupić sobie klasyczną glinianą fajkę i problem z głowy.

        • Fajki
          27 lutego 2018 at 12:58

          Tylko, że takie glinianki kompletnie mnie nie interesują… Wolałbym fajkę taką, jak wymieniłem powyżej (o zbliżonym kształcie), tylko z ustnikami z parzonego i wygiętego drewna, jak od lat robią np. górale z Zakopanego, z drewna np. grabowego, dębowego lub bukowego. Tylko te z Zakopanego nie nadają się do palenia w nich tytoniu, bo są niestety wykładane metalem:) Bardziej na pamiątkę:) Plastik całkowicie odpada: po co mam się dodatkowo truć syntetycznymi substancjami?

          • JackTe
            27 lutego 2018 at 14:14

            Popytaj rodzimych producentów fajek – chyba nie powinno być z tym większego problemu, choć osobiście nie widzę w tym większego sensu, bo drewniany ustnik zgryziesz w try miga! Po drugie ustnik drewniany będzie o wiele mniej higieniczny, choćby i z tego powodu, że na drewnie(porowata struktura)kolonie bakterii utrzymują się znacznie dłużej niż na plastiku(gładka struktura). Nie przesadzał bym ze szkodliwością materiałów używanych do produkcji ustników. Te u znanych producentów mają odpowiednie atesty higieniczne, podobnie jak u producentów szczoteczek do zębów czy smoczków niemowlęcych.

            • Onwie
              2 marca 2018 at 11:03

              Stereotypy w względem dużych firm i podkradania pomysłów nie są mylne tak też było w przypadku tej fajki. Model 150 i 151 jest kopią fajki oryginalnie wykonywany przez Kulpińskiego a następnie na zlecenie zewnętrznej firmy był robiony przez wytwórnie fajek Golden Pipe. Dopiero pózniej Mr.Brog skopiował model i wprowadził do własnej produkcji.

    • Antemos
      Antemos
      27 lutego 2018 at 15:12

      Czy dobrze rozumiem, że martwi Cię kwestia toksyczności materiału ustnika w przedmiocie przeznaczonym do spalania i wchłaniania dymu tytoniowego? Zrozumiałbym, jeśli rozchodziłoby się o instrument dęty, w których, oczywiście, stosowane są również ustniki akrylowe, czy ebonitowe. Ale fajka? Odczuwam pewien dysonans.

      • Fajki
        27 lutego 2018 at 16:25

        W fajkach ustniki właśnie są akrylowe, ebonitowe itp. Ja wolałbym, aby były z wyginanego drewna, o odpowiednio dużej gęstości, które uniemożliwiłoby wchłanianie przez nie wilgoci i rozwój bakterii. Oprócz tego, że były nieporównanie zdrowsze, to byłyby jeszcze o wiele ładniejsze, niż np. te ohydne, czarne syntetyki…

  8. Fajki
    27 lutego 2018 at 15:41

    Tak, tylko są gatunki drewna o dużej gęstości, które da się wyginać i które po oszlifowaniu są gładkie jak plastik albo drewno korzenia wrzośca. Technik technologii drewna potrafi dobrać odpowiedni gatunek drewna (o odpowiedniej gęstości) i nadać mu cechy fizyczne jakie ma nawet najtwardszy syntetyk. Dla mnie najistotniejsze jest to, żeby ustnik fajki był z materiału stworzonego przez naturę, a nie przez chemików w laboratorium chemicznym. Szczoteczki do zębów używa się raz na jakiś czas, a ustnik fajki trzyma się w ustach, gryzie, ssie i wdycha przez niego wilgotne, ciepłe, często gorące, powietrze, wraz ze szkodliwymi substancjami przez niego uwalnianymi(!), nieraz kilkanaście godzin na dobę. Te ustniki są na prawdę dużo bardziej szkodliwe, niż jakieś, np. akrylowe, opakowania do przechowywania żywności, bo je się po prostu często zjada. Ja wiele ustników z miękkiego plastiku już częściowo zjadłem i więcej nie mam zamiaru. Producenci powinni w końcu przejść ze szkodliwych, syntetycznych materiałów, na nieporównanie zdrowsze, stworzone przez naturę, drewno lub coś innego, a nie iść na łatwiznę i truć swoich klientów. O szkodliwości tworzyw sztucznych wiadomo już od wielu lat, a u nich nadal nie ma ani jednej fajki z jakiegoś zdrowego, niesyntetycznego materiału. Niech chociaż będzie jakaś alternatywa dla ludzi świadomych… A smoczki są z gumy:) Dziecko gryzie gumę, nie plastik:)

    • Antemos
      Antemos
      27 lutego 2018 at 16:14

      Tak technicznie, guma na smoczki to lateks lub silikon. Lateks otrzymywany jest z naturalnego lub syntetycznego kauczuku, silikon zresztą jest również tworzywem sztucznym. Ebonit natomiast jest niczym innym, jak utwardzonym kauczukiem, naturalnym lub syntetycznym. Podobnie rzecz ma się z silikonem i akrylem. Polecam poczytać nieco na temat wszystkich wymienionych tworzyw oraz ich zastosowań.

      • Fajki
        27 lutego 2018 at 16:54

        Poczytać, gdzie? Może w Internecie? Przecież to są zdawkowe informacje nic nie mówiące osobom nieobeznanym w temacie. I to, że coś jest utwardzone ma niby według kolegi oznaczać, że jest zdrowe? Ludzie… To smacznego ebonitu i akrylu życzę, no i oczywiście zdrowia, bo będzie koledze potrzebne, a ja przechodzę na ustniki z na prawdę zdrowych materiałów… Chyba sam je będę robił: przygotowanie mam, technologię produkcji znam, więc cześć.

        • siara
          27 lutego 2018 at 18:21

          To jak juz zrobisz, to pochwal sie i po testach zdaj relacje. Mysle, ze zanim pojawily sie akryle i ebonity ustniki byly wlasnie robione z drewna i jakis powod musi byc, ze nawet te najlepsze- czytaj najdrozsze fajki maja ustnik zrobiony w ten a nie inny sposob.

          • Fajki
            28 lutego 2018 at 09:07

            W porządku, ale szczerze mówiąc wolałbym tego uniknąć. Stąd właśnie moja wizyta m.in. tutaj, bo zdaję sobie sprawę, że aby wykonać porządny ustnik z drewna, to trzeba poświęcić temu ogromną ilość pracy, czasu i pieniędzy. Sam wybór odpowiedniego materiału, potem wielotygodniowe, jak nie wielomiesięczne, kosztowne testy, aby nadać drewnu odpowiednie, pożądane właściwości fizyczne (a ja urządzeniami, np. do poddawania drewna ciśnieniu, aby zmienić takie, a nie inne jego właściwości fizyczne, nie dysponuję…). W ogóle nie dysponuję prawie żadnymi urządzeniami stolarskimi… Wykonać zwykły, prosty ustnik z jakiego bądź drewna, to mogę w kilka godzin przy użyciu najprostszych narzędzi, ale gięcie i nadanie mu odpowiednich właściwości, aby ustnik wytrzymał lata, aby nie pęczniał, nie zbierał brudu itd. wymaga ogromu pracy i czasu, a mi się to kompletnie nie opłaca. Dla kilku ustników mam poświęcić miesiące pracy? Wolałby przekonać producentów, żeby to oni wykonali, bo to należy do ich obowiązków. Wolałbym, żeby to oni w końcu zaprzestali używania szkodliwych tworzyw sztucznych i ponieśli trud i koszt przejścia, a raczej powrotu, do naturalnych i nieszkodliwych materiałów, typu drewno. Idą na łatwiznę, bo wykonanie ustnika ze szkodliwego plastiku jest o wiele łatwiejsze i mniej kosztowne, a klient musi tę truciznę cyckać i płacić za to własnym zdrowiem, a nieraz także życiem. Ceny niektórych fajek mają zawyżone nieraz o kilkadziesiąt razy, a wciskają jedynie trujący plastik, bejcę, lakier, jakieś podejrzane prekarbonizatory i kit stolarski! Zwłaszcza te włoskie badziewia, to pod lakierem jest sam kit! Lakierem, który zresztą prawie zawsze, pod wpływem wysokiej temperatury, odchodzi… Zwyczajni naciągacze i truciciele ludzi. Ja, gdybym miał czas, robiłbym fajki o wiele lepsze, za nieporównanie niższe pieniądze, i z materiałów w 100 procentach stworzonych prze Matkę Naturę, a nie chemików w laboratoriach chemicznych, bo tak jest dla nich łatwiej i bardziej opłacalnie… Jak ktoś chce, za przeproszeniem, wpieprzać ten ich plastik, i tłumaczy to sobie tak, ze teraz wszystko jest już z plastiku, więc przecież można go już jeść, to życzę smacznego, ale ja tego robić dalej nie mam zamiaru…

        • pigpen
          Pigpen
          27 lutego 2018 at 23:22

          Tak na szybko po jednym haśle „all briar”
          https://rover.ebay.com/rover/0/0/0?mpre=https%3A%2F%2Fwww.ebay.com%2Fulk%2Fitm%2F182553716247
          Miałem kiedyś w ręce allbriara, ale nigdy nie paliłem.

  9. 27 lutego 2018 at 23:46

    Urzekła mnie ta dyskusja. I dlaczego nikt koledze nie podesłał linka tylko od razu, że się nie zna i w ogóle? Proszę:

    https://www.smokingpipes.com/pipes/estate/united-states/moreinfo.cfm?product_id=70736

    I następny artysta. Tego nawet powinniście kojarzyć. Prawda?:

    http://briarmeditations.blogspot.com/2012/09/chris-askwiths-all-briar-billiard.html

    O a tu nawet w wersji video mam:

    https://www.youtube.com/watch?v=i9T_DFcRl6c

    Uprzedzając pytania. Woźniak nie robi. Woli truć ludzi.

  10. pigpen
    pigpen
    28 lutego 2018 at 09:38

    Kontynuując dyskusję.

    Paliłem tytoń w drewnianej fajce z Zakopanego. Mało tego, była to pierwsza fajka jaką paliłem. Ustnik po weekendzie zapchał się całkowicie. Poza tym chłonął ślinę, nasiąkał ciekłymi substancjami wydzielającymi się podczas palenia. Śmierdział. Ale ok, to była cepelia. W opozycji mamy „allbrary”, w których jak wspominałem wyżej, nie paliłem.
    Paliłem za to w ustniku z rogu (też naturalny) i pamiętam, że podobnie jak drewniany ustnik z Zakopanego chłonął wilgoć i stawał się delikatnie miękki w ustach. Traktowałem tamtą fajkę wyjątkowo sportowo i nie przejmowałem się niedogodnościami. Ot zapalić, wywalić koreczek. Później tą fajkę złamałem i nie pamiętam co się dalej stało. Wspominam ją jako dobry przyrząd do palenia.

    Nawiązując do materiału wykorzystywanego do tworzenia ustników. Nie wiem czy szanowny kolega @Fajki wypowiada się w poważnym tonie czy sobie robi jaja, ewentualnie próbuje kogoś sprowokować. Jedna wypowiedź przeczy drugiej, tzn. raz pisze, że będzie sam robił ustniki, bo zna technologię etc., by niżej napisać, że nie ma na to czasu, ba! nawet nie ma narzędzi. Rozmawiajmy poważnie, albo zakończmy tę dyskusję.

    Nie będę też przytaczał szkodliwości trzymania w paszczy ebonitu, bo myślę, że jest to najmniejszy problem w trakcie spalania tytoniu, który może wpłynąć na zdrowie (jednak aby uniknąć ataków od razu zaznaczam, że nie jestem ekspertem w tym temacie). Chyba, że szanowny @Fajki zamierza fajkę wykonaną z drewna trzymać jedynie w ustach, bez spalania w niej tytoniu.

    Szanowny @Fajki nie potrzebuje fajkanetu żeby przekonywać producentów do zaprzestania używania trującego i szkodliwego materiału do tworzenia ustników. Może to zrobić sam. W dobie wysoce rozwiniętych środków komunikacji, wykorzystując portale społecznościowe można to przecież zrobić błyskawicznie. Czy szanowny @Fajki podjął już jakieś kroki w tym kierunku? Jestem szczerze zainteresowany ewentualną odpowiedzią, jeśli oczywiście byłby szanowny użytkownik uprzejmy podzielić się taką w przyszłości.

    Co by nie pisać, jest to inne spojrzenie na szkodliwość palenia tytoniu w fajce niż to, do którego przywykłem. Jakkolwiek ta rozmowa się potoczy/zakończy/rozwinie warto było. Nadal jednak twierdzę, że palenie jest niezdrowe, zabija etc. więc to czy będę palił w ustniku ebonitowym czy drewnianym wiele nie zmianie. Takie moje zdanie

    Pozdrawiam

    • Antemos
      Antemos
      28 lutego 2018 at 09:59

      Odnoszę wrażenie, że to trolling na pewnym poziomie wysublimowania. Jeśli jednak tak nie jest, to myślę, że przyszedł czas rzucić się za krawędź płaskiej Ziemi.

      • Fajki
        28 lutego 2018 at 10:34

        Zachowaj swoje wyssane z palca, błędne i niewysublimowane wrażenia do rozmów politycznych. A jeżeli reprezentujesz producentów fajek, bo takie ja odnoszę wrażenie, to znajdź lepszą linię obrony, bo ta powoduje dysonans.

  11. Fajki
    28 lutego 2018 at 10:22

    Pisałem już w tej sprawie już dwóch polskich producentów: do Pana Worobca (odpowiedział Pan Mateusz Worobiec) i do firmy „Mr Bróg”, której fajki dotyczy ten artykuł. Pan M. Worobiec odpisał mi, że produkcja fajek z drewnianymi ustnikami (z giętego drewna) byłaby u nich bardzo nieopłacalna, bo taka fajka musiałaby u nich kosztować nawet około 2 tysięcy złotych, a nikt nie chciałby tak drogich fajek kupować. Nawiasem mówiąc, to jest cena zawyżona chyba z 20 albo 30 razy… Ze sklepu Mr Bróg dowiedziałem się jedynie, że wkrótce zostanie zwołane przez tych Państwa zebranie w tej sprawie i że na razie jedyne co mogą mi zaproponować, to właśnie powyższy model fajki, z usuniętym akrylowym ustnikiem na etapie jej produkcji. Mi jednak ona się kompletnie nie podobała jeżeli chodzi o kształt. Ja wolę fajki w całkowicie innym kształcie, tak jak podawałem powyżej przykład. A o tej technologii produkcji to miałem na myśli ogólną technologię produkcji giętych elementów drewnianych, a nie technologię produkcji drewnianych ustników, które są również giętymi elementami drewnianymi, tylko że oprócz samego gięcia muszą być jeszcze poddane innym zabiegom zmieniającym ich właściwości fizyczne, które by zapobiegły, wspomnianym przez kolegę, wadom. Takiej technologii ja nie znam, jedynie o niej słyszałem, i musiałbym ją dopiero opracować, a to są miesiące testów. Fajki z prostymi ustnikami mi za bardzo nie odpowiadają, ale dziękuję za linki.

    • pigpen
      pigpen
      28 lutego 2018 at 11:44

      A jak szanowny kolega odniósłby się do zastosowania w fajce wspomnianego przez mnie ustnika z rogu? Rogi bywają naturalnie wygięte. Nie posiadam wiedzy na temat ich właściwości, czy parametrów. Moja fajka z ustnikiem z rogu była wygięta. Czom miała z metalu, który zapewne był wklejany. Więc pewnie tutaj też zachodziłyby niepożądane procesy w trakcie zwiększonych temperatur.
      „Po Niemcach nie ma śladu, ale zostawili tu trochę lepsze gospodarowanie ziemią, no i te „fajfy” z głogu… Materiał poleski, ale fajki niemieckie, choć jedynie dwuczęściowe, jak nasze dzisiejsze. Choć może raczej czteroczęściowe, bo mają jeszcze kołeczki-koreczki do zatykania „wyczystek”.”
      to tak przy okazji – poza fantastycznym tekstem ciekawostka – fajki z głogu. polecam.http://www.fajka.net.pl/problemy/kultura-i-fajka/czarnobylskie-fajeczki/

      • pigpen
        pigpen
        28 lutego 2018 at 11:55

        Miało być: „Czop miała z metalu …”.

    • pigpen
      pigpen
      28 lutego 2018 at 11:54

      Dziękuję za podzielenie się korespondencją z Fajkarzami.

      • Fajki
        28 lutego 2018 at 13:56

        W rozmowie z firmą Mr Bróg na temat zastąpienia syntetycznych ustników czymś naturalnym, sugerowałem im także używanie kości i rogów zwierzęcych, jak robiono to kiedyś. Była to tylko sugestia, bo nigdy tytoniu w takiej fajce nie paliłem. Ale skoro róg może także zmięknąć od gorącego i wilgotnego powietrza, to wygląda na to, że chyba nie za bardzo się nadaje? A po za tym, ja jednak wolałbym trzymać w ustach drewno, a nie, bądź co bądź, część jakiegoś zwierzęcia… Przyszedł mi właśnie do głowy świetny pomysł na wymienne ustniki z akacji. Jest to drewno wyjątkowo giętkie, wytrzymałe i nawet dość twarde (chociaż nie za bardzo), ale byłoby idealne na ustniki wymienne, które po kilku tygodniach można by wymieniać, zupełnie tak samo jak wymienia się filtry w fajce. To by była dopiero zdrowa alternatywa w stosunku do tych czarnych, obrzydliwych, ohydnych, trujących, szkodliwych syntetyków. Jak ja mam trzymać te plastikowe ustniki przez kilka godzin w ustach i przeciągać przez nie tytoń własnej produkcji, który jest bez nawet grama syntetycznych, szkodliwych dodatków zapachowo-smakowych, to mnie szlag trafia… Nie po to jeżdżę po tytoń bez chemii kilkaset kilometrów do plantatora i kiszę go później miesiącami w słojach ze szkła, żeby potem paskudzić sobie jego, w 100 procentach naturalny, zapach i smak przepuszczając go przez te śmierdzące, szkodliwe, plastikowe, syntetyczne, trujące ustniki. Drewno, drewno i jeszcze raz niebejcowane, nielakierowane, a wyginane drewno o odpowiednich parametrach. Będę musiał sobie zacząć strugać takie ustniki chyba samemu… Fajki, niebejcowane i nieprekarbonizowane wewnątrz komina, na rynku są, brakuje tylko właśnie porządnych, czyli nieplastikowych, zdrowych, naturalnych ustników.

        • Fajki
          28 lutego 2018 at 14:56

          A może lepsza od drewna będzie porcelana / ceramika?

          • Puffalo Bill
            Puffalo Bill
            28 lutego 2018 at 15:20

            W takim razie polecam fajkę ziemną.

            • Antemos
              Antemos
              28 lutego 2018 at 15:30

              Bądź ziemniaczaną, z ustnikiem z łętu.

              • Puffalo Bill
                Puffalo Bill
                28 lutego 2018 at 21:22

                Tak ale o smaku bekonu.

  12. Bubo bubo
    Bubo bubo
    28 lutego 2018 at 17:00

    @Fajki
    Jeżeli chcesz już dzisiaj pozbyć się problemów z ustnikami udaj się do sklepu budowlanego. Kup naturalną glinę (w castoramie bodajże 6pln) namocz, ulep i wypal. Nie wiem czy temperatura piekarnika wystarczy, najwyżej w ognisku poprawić. Ot taka myśl mnie naszła.

  13. 1 marca 2018 at 09:32

    „Ja, gdybym miał czas, robiłbym fajki o wiele lepsze, za nieporównanie niższe pieniądze, i z materiałów w 100 procentach stworzonych prze Matkę Naturę, a nie chemików w laboratoriach chemicznych, bo tak jest dla nich łatwiej i bardziej opłacalnie”

    To zrób i nie zawracaj dupy fajkarzom.

    • siara
      1 marca 2018 at 21:33

      Hehehe- cisnelo mi sie na usta, ale sie opamietalem. Tez odnosze wrazenie, ze komus sie nudzi.

  14. Fajki
    1 marca 2018 at 16:38

    Z tą akacją to chyba nie był najlepszy pomysł… Jeżeli ktoś chciałby z niego skorzystać, to odradzam. Mimo że jest to drewno rzeczywiście wyjątkowo giętkie i trwałe, to przypomniałem sobie, że nie bardzo nadaje się do kontaktu z żywnością i tym samym nie nadaje się na ustniki fajek. Macie Państwo (mowa do producentów fajek) setki innych gatunków, więc jest w czym wybierać i co testować. Mam nadzieję, że za kilkanaście miesięcy pojawi się już w Polsce pierwsza fajka z ustnikiem wykonanym z giętego drewna i będę mógł u Szanownych Państwa taką zakupić…? Przypominam kształt, jaki by mnie interesował: https://www.fajkowo.pl/pl/p/Fajka-Peterson-Rosslare-Yellow-221/12525
    Kupiłbym takich fajek od razu 7, na każdy dzień tygodnia inną, bo mam już nawet taki stojak. Jakby kogoś to interesowało, to stojak ten przypomina ten z tego oto odcinka Columbo: https://www.cda.pl/video/1180603e2 gdzie pojawia się dokładnie w 19:03 minucie filmu. Tylko nie wiem, czy kogoś tutaj interesują takie fajkowe tematy, bo ponoś jest to zawracanie d…y, jak kolega @W.Pastuch był łaskaw się wyrazić…? A może pomyliłem serwis i powinienem pisać tutaj o np. d…ach, a nie o fajkach, fajkowych ustnikach czy stojakach?

  15. Kamerling
    1 marca 2018 at 16:43

    Nie dołączę do protekcjonalnego kółeczka zbiorowej kpiny ze stanowiska zajętego przez kolegę o nicku „Fajki”. Ja również nie przepadam za ebonitami i innymi akrylami, podzielam jego stanowisko i większość krytyki wobec tych materiałów. Nawet estetycznie drewniany ustnik lepiej wygląda. Podobnie też argumentacja o opłacalności stosowania przez fajkarzy ebonitów nie przekonuje mnie (i nie musi).

    W pełni drewniane fajki dostaniesz z pewnością od amerykańskich producentów, w Europie wiem, że robi takowe kilku Duńczyków (Todd Johnsons, Tom Eltang). Spróbuj się do któregoś odezwać, może unikniesz bucowatych odpowiedzi pokroju powyższej: „To zrób i nie zawracaj dupy fajkarzom” autorstwa wielkiego fajkarza W. Pastucha :)

    • Fajki
      1 marca 2018 at 17:59

      Dziękuję za dobre słowo i pomocne informacje. Serdecznie pozdrawiam.

  16. 1 marca 2018 at 18:59

    O jak się raduje moje serce, że znowu zostałem wzięty za buca :)

    Po pierwsze fakt jest taki, że każdy fajkarz, który utrzymuje się ze swojego rzemiosła i wie co robi, klientów o podejściu jakie prezentuje „Fajki”, czyli „wy robicie byle co i to jeszcze trujące!” , traktuje jako zawracaczy dupy. (nie zapominając o paradoksalnym fakcie, że mówimy tu o paleniu tytoniu, który jak wiadomo jest wielce szkodliwy, a co wiesz o szkodliwości kontaktu śluzówki z ebonitem?).
    Ile kolega może przeznaczyć na taką fajkę? Bo domyślam się, że pewnie 200-400zł, czy to się zgadza? I w tej cenie kolega oczekuje najwyższej jakości naturalnych materiałów, specjalnie opracowanych tak, żeby spełnić oczekiwania konkretnego klienta? Proponuję zastosować takie samo podejście w warsztacie samochodowym lub u dentysty, to się kolega dowie albo dosadnym słowem, albo konkretnym rachunkiem jak się takie fanaberie mają do rzeczywistości i ile kosztuje realizacja takowych.
    (Kamerling, miło że stajesz w obronie kolegi „fajki”, ale ani Todd (który nie jest Duńczykiem, tylko Amerykaninem), ani Tom nie wykonają fajki w budżecie oczekiwanych przez kolegę, więc to trochę nietrafiona rada.)
    Dodam tylko, że nie ma możliwości wykonania giętego ustnika z drewna bez zastosowania substancji konserwujących drewno, gdyż podwyższona temperatura oraz wysoka wilgotność z dymu oraz śliny, jak również substancje smoliste zawarte w dymie bardzo szybko doprowadzą całkiem surowe drewno do stanu, w którym nikt by sobie go nie chciał do ust włożyć.
    Ustnik oczywiście może być wymienny, natomiast w takiej opcji niemożliwe jest aby taki ustnik był wykonany z taką precyzją jak stały, nienasiąkliwy ustnik (warto dodać, że z drewna nie da się wykonać ustnika tak cienkiego i wygodnego jak z tworzywa).
    Jedyną realistyczną opcją jest ustnik z wrzośca. Niestety wrzosiec nie poddaje się gięciu.
    Warto byłoby złapać jakiś kontakt z rzeczywistością i skonsultować aspekty techniczne zanim zacznie się wieszać psy na producentach.

  17. Brudny Harry
    1 marca 2018 at 19:43

    Przyznam, że podczas lektury tego tematu nieźle się ubawiłem i napisanie czegoś z zachowaniem należytej powagi sprawia mi teraz dość duży problem. Niemniej, zbiorę się w sobie i spróbuję dodać od siebie coś w miarę sensownego i być może nawet na temat…

    Nigdy co prawda nie paliłem w fajce „all briar”, niemniej parę razy miałem do czynienia z jakimś fajkarskim góralskim rękodziełem. Jak dla mnie, nie były to fajki ani smaczne, ani praktyczne. Czyszczenie drewnianego ustnika to prawdziwy koszmar. Myślę, że właśnie z tego powodu od ponad stulecia stosuje się do ich wytwarzania tworzywa sztuczne. Wraz z upływem czasu stare tworzywa były zastępowane nowymi – znacznie bardziej atrakcyjnymi lub o lepszych właściwościach użytkowych czy też najzwyczajniej bardziej trafiającymi w upodobania i panującą fajczarską modę. Tak ostro krytykowany przez kolegę Fajki (i nie tylko niego) ebonit został wynaleziony w połowie XIX wieku i jest do dnia obecnego najbardziej popularnym i cieszącym się wciąż ogromnym uznaniem materiałem. Oprócz pięknej lśniącej i jednoznacznie kojarzącej się z ustnikiem fajkowym czerni doczekał się on także wielu odmian kolorystycznych a nawet barwnych kombinacji dających całkiem nowe możliwości tworzenia unikatowych form (Cumberland, Brindle). Na początku XX wieku szybki rozwój przemysłu chemicznego przyniósł fajkarzom inny piękny materiał, zwany od nazwiska jego wynalazcy Lawrence’a Vincent’a Redmana – redmanolem. Ten uzyskany w 1913 roku przeźroczysty, charakterystycznie wybarwiony (najczęściej rubinowo) materiał spokrewniony z zwykłym bakelitem niestety nie jest już współcześnie produkowany, co zupełnie nie przeszkadza, by zachowane do dnia dzisiejszego wykonane z niego nieliczne zabytkowe fajkowe ustniki budziły pożądanie wśród współczesnych fajczarzy i osiągały na portalach aukcyjnych niezłe ceny.
    W następnych dekadach XX-tego stulecia fajkarze otrzymali do swojej dyspozycji cały szereg innych tworzyw sztucznych nadających się do produkcji ustników a wśród nich całą gamę żywic akrylowych zwanych także szkłami akrylowymi. Ponieważ poszczególne odmiany akryli charakteryzują się rożnymi właściwościami mechanicznymi, niestety nie wszystkie najadają się do zastosowań fajkarskich. I tak, np. mięknące już w temperaturze 60C popularne plexi (PMMA) raczej odpada już na przedbiegach, natomiast np. odmiany szkła akrylowego znane pod nazwami handlowymi Lucite, Perspex są już w stanie całkowicie sprostać specyficznym wymaganiom stawianym fajkowemu ustnikowi. Dodatkowo warto zauważyć, że szkła akrylowe mogące łączyć w sobie właściwości wielobarwnego cumberlandu i przeźroczystego redmanolu i do tego jeszcze świetnie nadające się do tworzenia ciekawych materiałów kompozytowych takich jak np raffir, pozwalają bardzo łatwo uatrakcyjnić każdy wyrób fajkarski. Nie bez znaczenia jest też to, że akryl jest uznawany za materiał niemal całkowicie nieszkodliwy dla zdrowia (czego nie można powiedzieć np. o poszczególnych komponentach jego żywic) i z tego właśnie powodu jest stosowany m. innymi w takich dziedzinach jak protetyka dentystyczna.
    Oprócz akryli w zastosowaniach fajkarskich pojawia się znana od dłuższego czasu żywica poliestrowa, oraz dość tajemnicze tworzywa mające imitować naturalną kość słoniową takie jak Juma oraz Elforyn (zastrzeżone nazwy handlowe). Te dwa ostatnie materiały (pochodzące od tego samego producenta) są szczególnie lubiane przez fajkarzy z za „Wielkiej Wody”. Zarówno Juma jak i Elforyn są mieszankami polimerów i dodatków mineralnych. Z tego co się orientuję, polimerem bazowym Jumy jest poliuretan, co do Elforynu – nie mam pewności. Niezależnie jednak od składu, obydwa tworzywa są dopuszczone do kontaktu z żywnością (w USA przez FDA) i charakteryzują się świetnymi właściwościami zarówno podczas obróbki skrawaniem jak i obróbki cieplnej. Pomimo wszelkich niewątpliwych zalet tych tworzyw, pojawiają się jednak o nich także lekko krytyczne opinie. I tak, spotkałem się z twierdzeniami, że np. tzw. „black juma” nie dorównuje głębią swojej czerni prawdziwemu ebonitowi, a zawarte w niej drobiny mineralne mogą sprawiać problemy podczas polerowania. Osobiście tego materiału nigdy jeszcze nie stosowałem, więc nie mam wyrobionego własnego zdania. Ostatnią grupę „plastików” na fajkowe ustniki stanowią różne tanie alternatywy w postaci np. poliamidu PA-6 znanego na krajowym rynku także pod nazwą stilamid. Produkowane z poliamidu, budżetowe ustniki oczywiście spełniają swoją podstawową funkcję, dają się łatwo wyczyścić a także o ile zostały porządnie wykonane – dopóki jeszcze są nowe, zazwyczaj w miarę dobrze wyglądają.

    Reasumując – uważam, że od tworzyw sztucznych stosowanych w fajkarstwie nie ma dzisiaj ucieczki, a nawet gdyby ona była, to i tak nie miałaby ona większego sensu. Tworzywa sztuczne towarzyszą fajczarzom od dziesiątek lat a pomimo tego trudno wskazać choć jeden udokumentowany przypadek gdy to właśnie one, a nie sam tytoń zaszkodziły palaczowi. Ponieważ sam jestem zwolennikiem unikania nadmiarowej chemii w fajkarstwie, poniekąd rozumiem obiekcje kolegi Fajki. Rozumiem, ale ich zupełnie nie podzielam – bo chyba nic mi nie zastąpi dyskretnej elegancji lśniącej czerni ebonitowego ustnika i jego charakterystycznego „zapachu” wydzielanego pod pilnikiem… :)

    @Fajki – Aż do pierwszych dekad XX wieku w fajkarstwie bardzo często był stosowany pewien materiał, który być może sprostałby Twoim wyśrubowanym wymaganiom. Materiał ten był nietoksyczny, całkowicie ekologiczny i dodatkowo łatwy do czyszczenia oraz zazwyczaj bardzo atrakcyjny wizualnie. Jedyną wadą wykonanych z niego ustników była ich stosunkowo duża kruchość. Mam na myśli oczywiście naturalny bursztyn. Tak więc, proponuję Ci dokładnie przejrzeć oferty współcześnie produkowanych fajek, gdyż nadal zdarzają się modele z takimi ustnikami (np. Peterson: Natural Amber Stem Spigot (X220) P-Lip).

    • Fajki
      1 marca 2018 at 21:04

      Bursztyn to rozumiem…! To jest materiał…!
      Nareszcie coś dla mnie! Tylko gdzie najlepiej te bursztynowe cacuszko / cudeńko (Peterson: Natural Amber Stem Spigot (X220) P-Lip) zakupić?
      Najlepiej w jakim sklepie? Bo a ebayu chyba nie ma? A z kolei tutaj:
      https://www.smokingpipes.com/pipes/new/peterson/moreinfo.cfm?product_id=226733
      to chyba tylko hurtem?
      Chodzi mi o sklep, który wysyła towar do Polski.

      • Brudny Harry
        1 marca 2018 at 22:25

        Niestety nie wiem czy akurat ta fajka jest w ogóle w tej chwil dostępna dostępna – podałem ją jako pierwszy z brzegu model z giętym bursztynowym ustnikiem. Musisz więc chyba „zapolować” na ten konkretny model lub w razie braku dostatecznej cierpliwości – wybrać sobie coś innego z serii Peterson Amber Spigot, np.:
        https://www.amazon.com/Peterson-Amber-Spigot-Sandblast-Tobacco/dp/B0764LY6FJ

        BTW: Rozważając zakup fajki z bursztynowym ustnikiem należy dokładnie czytać wszystkie opisy. Sformułowanie „yellow steam” lub „amber steam” to nie koniecznie to samo co „real amber steam” lub „genuine amber steam”.

        • Fajki
          1 marca 2018 at 23:29

          Dzięki! A polskim producentom, którym trułem ostatnimi czasu tyłek, chciałem powiedzieć, że to co pisałem jest już nieaktualne. Możecie Państwo już się nie trudzić, ja faki, z ustnikami z odpowiedniego materiału, już znalazłem… Są drogie, ale to cudeńka, o jakich nawet nie śniłem. Cuda Matki Natury…! A ja ustników fajek nie gryzę, bo dzięki szkodliwym syntetykom się tego oduczyłem, więc wytrzymają pewnie bardzo wiele lat. Widać, te syntetyczne ustniki były mi pisane, żebym teraz mógł prawidłowo używać tych bursztynowych cacuszek…

          • Brudny Harry
            2 marca 2018 at 10:06

            @Fajki – to trochę nie tak. Między wierszami zarzucasz teraz rodzimym fajkarzom złą wole i lenistwo. Rozumiem, że się lekko zawiodłeś gdyż miałeś pewne oczekiwania, które w starciu z rzeczywistością okazały się nierealne. Jak się mają sprawy z drewnianymi ustnikami, wyjaśnił Ci dokładnie W.Pastuch. Być może trochę na Ciebie „naskoczył” w swojej wypowiedzi, ale jednocześnie wyjaśnił realia w jakich działa krajowy zawodowy fajkarz i dlaczego nie ma na rynku produktów których tak poszukujesz. Jestem przekonany, że gdybyś tylko precyzyjnie określił czego dokładnie potrzebujesz i nie oczekiwał przy tym jakiś cudów, szybko byś się z kimś dogadał w sprawie wykonania wymarzonego drewnianego ustnika na indywidualne zamówienie. Zamiast tego można odnieść wrażenie, że w ramach osobistej eco-krucjaty próbujesz kierujących się doświadczeniem i rachunkiem ekonomicznym fachowców nawracać na właściwą drogę i pouczać ich jak powinni Twoim zdaniem wykonywać swoją pracę. Wybacz, ale to naprawdę może być dość irytujące…

            Niemniej, bardzo się cieszę, że znalazłeś sobie wreszcie coś, co ci się podoba i odpowiada Twoim wymaganiom. A co do cen – cóż luksus kosztuje i tego nie przeskoczysz. Niemniej parę setek dolarów to naprawdę w fajczarskim świecie jeszcze nie jest jakieś specjalne szaleństwo. ;)

  18. Bubo bubo
    Bubo bubo
    1 marca 2018 at 21:24

    Podziwiam wiedzę i chęć pomocy Brudny Harry.
    Temat a raczej off-topic, na pierwszy rzut wydaje się racjonalny, no ale…
    Pomijając wspomnianą wcześniej tytoniu szkodliwość, warto zastanowić się co nas otacza, jak bardzo jest szkodliwe i nawet nie mamy o tym wiedzy, gdyż nie da się do końca w laboratorium określić jakie zmiany wywoła np. jakiś powszechnie stosowany konserwant w ciele człowieka za 40lat (nie biorąc pod uwagę nawet możliwości fałszowania badań przez koncerny i spiski między nimi). Jakość powietrza, gdzie atakuje ostatnio nagłaśniany smog, fale telefonii komórkowej czy nadmierne promieniowanie elektromagnetyczne. przykłady można mnożyć. A co jeśli w momęcie kiedy czytacie ten tekst nad nasz kraj nadeszła radioaktywna chmura z nad naszego wschodniego sąsiada, który ów fakt tak jak kiedyś zachował dla siebie?
    Jak dla mnie szkoda życia na przejmowanie się szkodliwością ebonitów itp. na chyba że kol.Fajki mieszka na nieskażonej ziemi ze świeżym powietrzem i dobrze się odżywia naturalną żywnością bez konserwantów i GMO, no to w tedy może mieć to jakieś znaczenie. Tak na marginesie: w przypadku złej diety ryzyko zachorowania na raka wzrasta o 50%.
    Kurcze tak czytam to co napisałem, paranoi można dostać ;) Człowiek całe życie będzie sobie odmawiał bo niezdrowe, ryzyka nie będzie podejmował bo coś może się stać, a pewnego dnia będzie miał wypadek i dozna paraliżu, zostanie mu wózek i pusta przeszłość. Carpe diem Horacy mawiał!

    • Fajki
      1 marca 2018 at 21:51

      Dlatego ja palę jak smok… Tylko, że tytoń w 100 procentach stworzony przez naturę… Ja mam prostą zasadę, którą kieruję się w życiu instynktownie od bardzo dawna, a brzmi ona następująco: wszystko, co zostało stworzone bezpośrednio przez Matkę Naturę (z drobnymi wyjątkami, typu trujące grzyby itd. oczywiście), jest zdrowe (przynajmniej dla mnie), a wszystko, co nie zostało stworzone bezpośrednio przez naturę, jak np. żywność genetycznie modyfikowana, ebonit, akryl, lakier, bejca i inne chemikalia oraz inne tworzywa sztuczne, a także setki tysięcy innych substancji syntetycznych – jest szkodliwe (i rzeczywiście mi wiele z nich na prawdę szkodzi). Oczywiście na smog nie mam wpływu, więc go ignoruję, ale jeżeli mam wybór, to zawsze wybiorę to, co zostało stworzone bezpośrednio przez naturę. Jeżeli chodzi oczywiście o substancje w encyklopedycznym znaczeniu tego słowa, czyli jako całej istniejącej we wszechświecie materii.

      • Medikus
        8 marca 2018 at 22:28

        strasznie mi przykro że pan nie bierze żadnych leków produkowanych syntetycznie. Pewnie są szkodliwe. Tak samo jak chemioterapie i inne sztuczne rzeczy ratujące ludiom życie.

        życze zdrowia, bo w chorobie pan będzie miał ciężko.

        • Fajki
          11 marca 2018 at 23:10

          Nie wiem czy mi Pan uwierzy, ale chwilę po tym, jak zamieściłem powyższy komentarz, po jego ponownym przeczytaniu, uświadomiłem sobie właśnie ten wyjątek o lekach. Miałem nawet zamiar o tym napisać, ale wolałem sobie darować i już dalej tego wątku nie kontynuować.
          Tak, oczywiście ma Pan rację z tymi lekami. Jest to jeden z tych wyjątków, które ja oczywiście w większości dopuszczam i akceptuję. Ja napisałem tylko tak ogólnie, w dużym uproszczeniu, wkładając wszystko do jedynie dwóch worków, żeby pokazać, że tam gdzie jest to możliwe, to ja osobiście staram się unikać rzeczy nienaturalnych. Staram się unikać tych rzeczy, ponieważ wiele z nich mi na prawdę szkodzi, co ujawnia się u mnie od razu w postaci fatalnego/koszmarnego samopoczucia. Mam tak z tak ogromną ilością substancji, że nie sposób ich wszystkich tutaj wymienić i stąd te uogólnienie. Szkodzą mi prawie wszystkie współczesne perfumy, kosmetyki, środki czystości (typu płyny do szyb i setki innych), ogólnie chemia gospodarcza i niezliczona ilość innych syntetycznych(!) substancji, zwłaszcza w żywności. Na całą tę szkodliwą (przynajmniej dla mnie) chemię i sztuczność, muszę znajdować nieszkodliwe, naturalne zamienniki. Natomiast wszystko, co zostało w stu procentach stworzone przez tzw. Matkę Naturę (znowu z bardzo nielicznymi wyjątkami) działa na mnie jak najlepsze, najwspanialsze lekarstwo. Mam po prostu taką nadwrażliwość.

          • Medikus
            15 marca 2018 at 14:29

            Wierze Panu w pełni!
            Pewnie tak jak i inni czytelnicy.
            Tylko prosze ich w przyszłości nie straszyć :D

            To co jednym szkodzi, innym wcale nie musi.
            Rozumiem pana wątpliwości i życzę wiele zdrowia!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


*