Rafał Woźniak – fajkarz, który od wierzby zaczynał

12 kwietnia 2016
By

Na stronach fajkanetu znajdują się wywiady z fajkarzami z Polski i ze świata. W ramach kontynuowania tego cyklu przyszedł moment, kiedy zdecydowaliśmy się na rozmowę z Rafałem Woźniakiem, który mimo krótkiego stażu, zasługuje już na miano fajkarza. I to takiego, o którym już wspomina się w świecie fajkowym (świecie w dosłownym rozumieniu tego słowa). Ostatnio nawet Revyagin na Facebooku udostępniał zdjęcia jednej z fajek autorstwa Rafała. Zapraszamy do zapoznania się z tym, czym podzielił się z nami w czasie rozmowy.

Fajkanet: Napisz proszę kilka słów o sobie. Skąd jesteś, ile masz lat?
Rafał Woźniak: Cześć, jestem Rafał. Mieszkam obecnie w Piotrkowie Trybunalskim, tu się urodziłem i jak na razie tutaj zostaję. Rocznik 1987 czyli jeszcze nie taki stary. W warsztacie wyglądam mniej więcej tak:

foto-6

F: Opisz proszę swój pierwszy kontakt z fajka. Czy palisz w fajkach? Czy palisz w fajkach zrobionych przez Ciebie?
RW: Pierwszy kontakt z fajką? Hmm… to chyba się tak powoli zaczynało. Gdzieś tam człowiek zobaczył u kogoś fajkę stojącą na kominku, gdzieś w gabinecie wykładowcy i tyle. I spokój, nic się nie działo, fajki istniały, ludzie palili, było dobrze. A potem jak grom z jasnego nieba – kupię sobie! Tutaj nastąpił tradycyjny już chyba proces, dzięki któremu doceniam moc tanich fajek i tanich tytoni. Czyli gruszka bez żadnych oznaczeń kupiona na allegro i Alsbo, po które jechałem specjalnie do Łodzi. Potem oczywiście grzebanie w Internecie, próby opalania raz na tydzień i ten głosik z tyłu głowy: ”Przydałaby się jeszcze jedna, prawda?”.
Co do palenia, palę mało. Jedna, dwie fajki na miesiąc to moja średnia. W swoich palę i lubię (uwaga, autoreklama). Palę tylko w tych, które spaprałem na tyle, że nie mogę ich sprzedać.

F: A skąd wziął się pomysł, by fajkę zrobić samemu?
RW: Początek odpowiedzi na to pytanie znajduje się powyżej, a ciąg dalszy…
Akurat tata wyciął małą spróchniałą wierzbę, z której wyciąłem właściwie gotowy już kształt fajki z gałązką stanowiącą szyjkę. Pojawił się problem z nawiertami, który miałem jeszcze długo potem – dlatego kilka moich pierwszych fajek ma płaskie dno. Do tego był cybucho-ustnik z ołówka z wydłubanym grafitem.
 Efekt był taki, że cóż, nawet rozpalić się w tym za bardzo nie dało, więc „fajka” poszła do kosza. Potem była jeszcze próba z czereśnią, no i w końcu przyszedł czas na wrzosiec. Efekty tej próby można zobaczyć tutaj:
http://www.fajka.net.pl/poradniki/wlasnorecznie/moja-pierwsza-wrzoscowka/
Na tym etapie byłem już wyposażony w elektryczną wiertarkę z tarczą. Pierwsze fajki powstały tutaj:

Fot1

F: A jak jest teraz? Gdzie je wytwarzasz?
 Czy warunki i wyposażenie warsztatu się zmieniło z czasem?
RW: Teraz zmieniłem warsztat i chcę go zmienić ponownie. Marzy mi się taki z drewnianego bala, z tarasem. Póki co pracuję u rodziców w kotłowni. Cały czas gromadzę nowe sprzęty choć niektóre z nich wcale takie nowe nie są.
Cały czas rozwijam warsztat zarówno pod względem narzędzi jak i umiejętności i to raczej się nie skończy dopóki robię fajki. Obecnie moje miejsce pracy wygląda tak:

Fot2

Fot3-1

F: Z czego robisz fajki?
RW: Z wrzośca od Mimmo i ebonitu. Czasem bawię się z również akrylem. Mam też na koncie kilka fajek z czarnego dębu – mam nadzieję, że jeszcze wrócę do tego materiału.

F: Czy fajkarstwa uczyłeś się sam, czy miałeś kogoś, kto Cię wprowadził?
RW: Sam. Z pomocą możliwości jakie daje internet. Nie polecam.

F: Czy masz swojego mentora? Idola w świecie fajki? Jeśli tak – to co spowodowało, że nim został?
RW: Mentora nie, ale często szukam porady u Wojtka Pastucha. To między innymi przez niego zdecydowałem się zostać fajkarzem na zasadzie skoro ten młodszy może, to czemu ja mam nie dać rady. Nie mam jednego idola, podziwiam rzemiosło wielu fajkarzy ale szczególnie dzieła Hiroyuki Tokutomi, Revyagina, Yashtylova i klasykę w wykonaniu Asteriou. To ich podglądam najczęściej. Oczywiście doceniam i obserwuję też wielu innych fajkarzy, ale to by była cała litania.

F: Skąd czerpiesz inspiracje?
RW: Inspiracje? Ja cały czas jestem na wczesnym etapie nauki i kopiuję co się da, choć staram się robić to po swojemu. Staram się oglądać jak najwięcej fajek. Niestety jak do tej pory miałem bardzo mało okazji oglądać je na żywo, co mocno ograniczało szybkość i jakość edukacji. Od czasu do czasu biorę po prostu klocek i tnę jak mnie wyobraźnia poniesie.

F: Czy robisz fajki na zamówienie według konkretnego wzoru? Rysunku?
RW: Jak najbardziej tak. Cytując opis z mojej strony internetowej: ”Ty sam możesz zamówić fajkę wg własnej koncepcji. Przyślij rysunek, zdjęcie, opis. Porozmawiajmy i stwórzmy coś dla Ciebie.”

F: Ile czasu się czeka dziś na Twoje fajki?
RW: Bardzo różnie, mogę zacząć dzisiaj i będziesz miał za tydzień fajkę. Mogę podchodzić do niej sześć razy i będziesz czekał pół roku, ale to odosobnione przypadki. Normalnie wyrabiam się w okresie od miesiąca do trzech. Pamiętaj, że fajkarstwo to nie moje jedyne zajęcie, choć zajmuje mi większość czasu pracy.

F: Czy dziś fajkarstwo to dla Ciebie zajęcie dodatkowe, czy główne źródło utrzymania?
RW: Niestety albo na szczęście nie. Jestem z wykształcenia i zawodu geodetą. Nie mogę sobie pozwolić na zupełną rezygnację z zawodu wyuczonego, który może nie jest fortunogenny ale robota zawsze jest.

F: Czy jest technicznie coś, czego zrobić nie potrafisz, a o tym myślisz, czy dzisiaj w zasadzie wszystko to, co wymyślisz – przeistaczasz w fajkę?
RW: Jest wiele rzeczy których nie potrafię zrobić. Jeszcze nie potrafię. Jeszcze nawet nie wiem, że nie potrafię. To zdarza się cały czas, błędy spowodowane rzucaniem się na głęboką wodę. Czasem myślę, że to nie brak umiejętności, a cierpliwości mnie gubi. Ale cierpliwości też się uczę. Idzie mi coraz lepiej.

F: Jak powstaje fajka? W głowie, na papierze? Robisz szablony, szkice, rysunki, czy po prostu improwizujesz?
RW: W zasadzie już trochę odpowiedziałem na to pytanie. Rysuję dużo, w kółko rysuję i wymyślam. Ale tylko część rysunków staje się fajką. Część powstaje w głowie i siedzi tam, dopóki nie skończę fajki. Część powstaje w trakcie tworzenia, coś z pierwotnego pomysłu mi się nie spodoba albo po prostu znudzi, czasem nie pasuje mi usłojenie. Część to po prostu kopia jakiejś fajki, którą gdzieś zobaczyłem. Chyba jeszcze trochę minie zanim będzie można bez czytania podpisów powiedzieć „O, to musi być fajka Woźniaka, taki apple to w jego stylu”.

F: Czy masz jakieś marzenia związane z fajkarstwem?
RW: Oczywiście, że tak. Własny wypasiony warsztat i umiejętności największych mistrzów. No i pokazanie się na Chicago Pipe Show, już jako znany fajkarz.

F: Czego serdecznie Ci życzymy i dziękujemy za wywiad!

14 Responses to Rafał Woźniak – fajkarz, który od wierzby zaczynał

  1. yopas
    12 kwietnia 2016 at 15:55

    Hehehe można by powiedzieć: „nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka”.
    Pozostaje mi podziękować Rafałowi za ten wywiad a Tomkowi za wcielenie się w rolę dziennikarską.
    Ze swojej strony mogę tylko dodać, że obserwuję rafałowe postępy praktycznie od samego początku i podoba mi się to w jaki sposób się fajkarsko rozwija, jak kombinuje i jak odważnie podchodzi do tematu. I niech Państwa nie zwiedzie ton zarysowany w wywiadzie, że niby ten Rafał to taki pierwszoroczny ochotnik, bo niezależnie od tego co głosi, jego fajki zdecydowanie mówią, że sroce spod ogona nie wypadły.
    Pozostaje życzyć Mu i nam poniekąd też, aby nie zbaczał z obranej ścieżki i w końcu zamieścić pod tym tekstem fotkę Rafała wystawiającego się na CPS ;).

    • 13 kwietnia 2016 at 10:30

      Paweł, ano tak jest jak powiedziałeś.
      Ale ukłon w stronę Krzysia winienem uczynić, bo żeby nie jego pomoc w redakcji tekstu, nadal by wisiał niedokończony w przestrzeni mego komputera. Dziękuję Krzyś.
      Zacząłem ten wywiad miesiąc z okładem temu i z braku czasu po prostu leżał odłogiem.
      Cieszę się tylko, że się podoba.

  2. hykasy
    12 kwietnia 2016 at 18:19

    Właśnie wywiadu z Rafałem mi u nas brakowało! Świetny wyszedł. ;)

  3. cortezza
    cortezza
    13 kwietnia 2016 at 07:37

    Można prosić o jeszcze?

    • 13 kwietnia 2016 at 10:28

      Ale o co „jeszcze” prosisz?

  4. KrzysT
    KrzysT
    13 kwietnia 2016 at 17:14

    Podobnie jak Paweł chciałbym ze swojej strony podziękować, zarówno wywiadowanemu, jak i wywiadowcy. Rafał zdecydowanie zasłużył sobie na opublikowanie wywiadu na Fajkanecie – hej, ludzie, to jest pierwszy póki co fajkarz rdzennego, fajkanetowego chowu!
    Nie do końca zgodzić się mogę również ze skromnym stwierdzeniem Rafała, że jego styl nie jest jeszcze rozpoznawalny. Styl może nie, ale wykończenie kosmiczną ryflą – absolutnie tak.
    I też życzyłbym sobie zobaczyć Rafała na CPS. Mam nadzieję, że wystarczy Mu zapału i że to tylko kwestia czasu.

  5. Marek Mr❂
    Marek Mr❂
    18 kwietnia 2016 at 08:44

    Dzięki za ten wywiad. Pouczające to bardzo dla kolekcjonera zajrzeć do takiej pracowni i posłuchać rozmowy Osób, które się znają na rzeczy.

  6. Janusz J.
    Janusz J.
    19 kwietnia 2016 at 05:53

    Dzięki Rafałowi za wywiad a Tomkowi za dobrą robotę i promocję „kolegi po fachu”.

    Posiadam trzy fajki Rafała oraz dwie i 1/4 fajek Tomka. W obu przypadkch to świetna robota, połączona z rzetelnością warsztatu.

    W pędzącym coraz szybciej życiu codziennym, fajczarstwo a co za tym idzie i fajkarstwo stają się niszą w świecie miłośników smakowania tytoniu. Szkoda, bo zdolnych manualnie ludzi nie brakuje.

    Życzę Rafałowi szybkiego wypłynięcia na „światowe wody”.

    • R.Woźniak
      26 kwietnia 2016 at 14:40

      Janku jeśli się nie mylę to moich masz 3 i 1/4 :-)

      • Janusz J.
        Janusz J.
        27 kwietnia 2016 at 02:17

        Najmnocniej Cię Rafale przepraszam. Oczywiście, że 3 i 1/4. Nie wiem, jak mi to mogło umknąć.

  7. Jakub
    20 kwietnia 2016 at 18:15

    Cieszy fakt iż tę jawną niesprawiedliwość wreszcie naprawiono, gdyż tylko w kategoriach niesprawiedliwości można było rozpatrywać dotychczasowy brak wywiadu z Rafałem na fajkanetowym forum ;)
    Ze swojej strony pragnę dodać, gdyż z wywiadu wprost to nie wynika iż Rafał to człowiek otwarty i przyjazny, a przede wszystkim normalny, a jak wiadomo normalność to dziś towar bardzo deficytowy.
    Zwykle przy każdej okazji podkreślam iż Rafał do spółki z Wojtkiem Pastuchem zainspirowali mnie do pójścia w ich ślady. Podzielili się wiedzą i doświadczeniem. Rafał co jakiś czas delikatnie sugeruje abym podzielił się efektem pierwszych stawianych kroków w zakresie fajkarstwa na fajkanecie.
    Rafale, obiecuje, że jeśli będzie czym się pochwalić to rychło to uczynię :)
    Tak czy inaczej jeśli kiedyś będzie mi dane dołączyć do mistrzów fajkarstwa, będę mógł to zawdzięczać w największej mierze wyżej wymienionej dwójce.
    Co się zaś jeszcze tyczy Rafała, to fajkarz, który z racji wrodzonej skromności nieszczególnie afiszuje się w światku fajkarskim. Mimo to efekty jego pracy cieszą odbiorców z dalekich kontynentów. Rafał jako dość młody fajkarz, zarówno stażem i wiekiem, chętnie eksperymentuje przede wszystkim formą. Nie wszystkim się to podoba, ale czy jest lepszy moment na eksperymenty niż początek drogi?
    Niemniej ostatnie fajki Rafała wyraźnie skręcają w stronę klasyki i jak sam wyznał – „dorośleje” – z czego można wnioskować większej obecności klasyki pośród jego fajek.
    Niezmiennie trzymam kciuki za dalszy rozwój tego młodego mistrza fajkarstwa, jednocześnie życząc dalszych sukcesów.

    Pozdrawiam,
    Jakub

    • 20 kwietnia 2016 at 23:42

      cyt:”Cieszy fakt iż tę jawną niesprawiedliwość wreszcie naprawiono, gdyż tylko w kategoriach niesprawiedliwości można było rozpatrywać dotychczasowy brak wywiadu z Rafałem na fajkanetowym forum 😉”

      No tak… można i tak…

      Ale trochę chyba przesadzasz. Bo jeśli w tych kategoriach rozumować, to brakuje wywiadu z Bartkiem Antoniewskim, Ryszardem Filarem, Markiem Parolem czy kilkoma innymi.

      Fajnie, że podoba Ci się. To cieszy…

      …ale mówienie: „fajnie że naprawiono”… można byłoby zastąpić i napisać: naprawiłem sam.
      Tu jest otwarty portal i każdy może tekst publikować dowolnie. I wywiada walnąć też. Mogłeś i Ty.

      • yopas
        21 kwietnia 2016 at 08:54

        Akurat z Antoniewskim jest: KLIK. Jako jeden z pierwszych.

      • Jakub
        21 kwietnia 2016 at 11:41

        Nie mam intencji rozwijać niepotrzebnej dyskusji, bo i miejsce nie potemu, toteż chciałbym jedynie napisać iż buźka „;)” nie znalazła się w tym zdaniu przypadkowo. Mimo to przepraszam zarówno Ciebie jak i każdego, kto poczuł się dotknięty moją wypowiedzią.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


*