Historia i Państwo Środka

25 maja 2013
By

DSC_0010 (2)

 

Witam.

Dziś kolejnych kilka fajek spod mojej ręki. A wśród nich dwie ciekawostki: fajka z czarnego dębu oraz próbka pracy z niedawno sprowadzonym z Chin bambusem. Ciąg dalszy nastąpi niebawem.

Pozdrawiam.

Andrzej

 

DSC_0001 (2) DSC_0006 (2) DSC_0007 DSC_0010 DSC_0014 DSC_0025 DSC_0028 DSC_0031 DSC_0034 DSC_0035 DSC_0040 DSC_0041 DSC_0042 DSC_0049 DSC_0055 DSC_0058

22 Responses to Historia i Państwo Środka

  1. Zero
    Zero
    25 maja 2013 at 16:20

    Urzekla mnie fajka z bambusem, szukalem czegos podobnego, a tu prosze. Fajki pierwsza klasa.

  2. kusznik
    kusznik
    25 maja 2013 at 17:24

    Mistrzostwo Absolutne!

  3. Janusz J.
    Janusz J.
    25 maja 2013 at 19:08

    No ładnie, ładnie. Co raz ładniej!
    Pozycja 1 i 2 to chyba z myślą o mnie robione… mówią do mnie te fajki… chcą przyjść do mnie… Jeśli dobrze rozumiem.

    • ANDYWOODS
      25 maja 2013 at 20:49

      Pozycja 1 i 2 to znaczy które zdjęcia? :)

  4. Dunadan
    Dunadan
    26 maja 2013 at 07:54

    Na twoje fajki patrzy się z niekłamaną przyjemnością. Ostatnia długa faja z bambusem jest świetna, myślę, że to kierunek rozwoju jak najbardziej pożądany. Mnie jednak urzekła fajka na czwartym zdjęciu, ponieważ bardzo mi przypomina mojego ukochanego stanwella royal rouge:) gratuluję i czekam na dalsze projekty.

  5. wojcek
    26 maja 2013 at 12:06

    Piękna robota, inspirująca.

  6. R.Woźniak
    zogaor
    27 maja 2013 at 08:17

    I pojawił się czarny dąb. Jak Ci się w tym pracuje? Co do fajek to wyjątkowo podoba mi się ta zielona. Jest taka dobrze zielona i ciekawie się komponuje kontrastując z ustnikiem.

  7. SzaryWilk
    27 maja 2013 at 10:51

    Bardzo ładne, gratuluję. Bezfiltrowe?
    Ta „zielono-brązowa” także w moim guście.
    Jak inni jestem ciekaw jakie problemy przy obróbce stworzył czarny dąb oraz jak autor ocenia tę fajeczkę. Pali ktoś w czarnym dębie, jak smakuje?

    • yopas
      27 maja 2013 at 11:18

      W swojej paliłem do tej pory wyłącznie mieszanki z przewodnią myślą burleya. Nie zauważyłem specjalnych różnic w porówaniu z wrzoścem.
      UkłonY,

    • R.Woźniak
      zogaor
      27 maja 2013 at 11:21

      Czarny dąb ma taką małą zaletę, że po pół roku na półce nawet grousemoora nie czuć :-) Ogólnie poza ceną i podobno małą wytrzymałością na warunki atmosferyczne jest świetna. Nawet duża fajka potrafi być niesamowicie lekka, dobra do palenia od pierwszego razu.

      • Andrzej K.
        27 maja 2013 at 12:28

        ma też taką zaletę, że jest nieprawdopodobnie chłonny. Powiedziałbym, że nawet bardziej niż glinianka (do pianki jeszcze nie mam porównania). ZERO kondensatu – wszystko fajka bierze na siebie ;) Przynajmniej z moich doświadczeń tak wynika. Dlatego też, ja lubię palić w swoich dębówkach tytonie Va i oparte o Va, bo z tymi zawsze – paląc we wrzoścu, miałem problem z bajorkiem w fajce. Paląc w dębinie, pali mi się sucho i smacznie do samego popiołku.
        Praktycznie niemożliwe jest też przepalenie fajki przy zakresie temperatur z jakim mamy do czynienia przy spopielaniu tytoniu.

        Co do odporności na warunki atmosferyczne – fakt. Zmoczenie, czy mocne rozgrzanie fajki przy niskiej temp. otoczenia może skutkować pęknięciem. Również – odporność „urazowa” mniejsza niż we wrzoścu. Mamy tu do czynienia z materiałem o ściśle ukierunkowanych włóknach – wzdłuż włókien morta jest krucha i łupliwa. Jak upadnie, to wielce prawdopodobnie pęknie.
        Ale ogólnie to świetny materiał na fajki – neutralny smakowo, mega chłonny, ładny i odporny na temperatury.

    • ANDYWOODS
      27 maja 2013 at 17:59

      Wszystkie bezfiltrowe. Ten konkretny kawałek dębu nie sprawiał żadnych trudności w obróbce. Dąb ma, z przekazanych mi informacji, (na tyle na ile można im wierzyć) około 1000 lat.
      Myślę, że trudności w obróbce zaczynają się w znacznie starszym i zmineralizowanym materiale. W oryginale struktura drewna wygląda super. Poza tym jest bardzo lekka. Zrobiłem jeszcze jeden prototyp, który kilka razy opaliłem i potwierdzam opis MILCZĄCEGO. Zupełnie suchy komin.
      Natomiast materiał wygląda na dosyć kapryśny i w trakcie użytkowania może rzeczywiście „popracować”.

    • Franz
      Franz
      27 maja 2013 at 21:06

      jak smakuje? dobrze, chłonna, lekka
      bambus nie pęknie – ponknął – galeria
      lekka – fakt – bardzo – moja już cięższa
      nie do się przepalić – może – nadpalić się da – kilka sesji po . . . i ślady są :-(

  8. KrzysT
    KrzysT
    27 maja 2013 at 13:32

    To jeszcze ja napiszę parę spostrzeżeń.
    Postęp jest. O nowych materiałach nie piszę, bo to jest oczywiste – nowe materiały cieszą zawsze. Ustniki wyszlachetniały – pojawiły się talie i podcięcia – to jest również coś, o czym wypada wspomnieć. I pochwalić.
    Wzornictwo – to jest kwestia gustu. Na moje oko idziesz bardziej w stronę skandynawską (niektóre shape wyraźnie inspirowane Stanwellami) – nie jest to mój ulubiony kierunek, ale się nie czepiam, bo, jako się rzekło, kwestia gustu.
    Niedociągnięcia: no są, cały czas. Pierwsze – nad ustnikami jeszcze trzeba popracować. Tego materiału jest cały czas trochę za dużo. Nie wiem, jak wyglądają zgryzy, bo ciężko je dobrze ocenić tylko według zdjęć – ale zwłaszcza te gięte wyglądają jeszcze dość pękato.
    Pasowanie też tu i ówdzie kuleje.
    Dna prostych fajek (poza pokerami) mają cały czas dupkę wystającą „w dół”. To, na ile udało mi się wywnioskować z rozmów z Tomkiem, świadczy o tym, że jeszcze coś tam w opanowaniu materiału kuleje ;)
    No i największa w moim odczuciu wtopa, to pasowanie bambusa. Nie w sensie dokładności, tylko miejsca jego ucięcia. W obu wypadkach (i od strony ustnika i szyjki) połączenie zrobiłeś tuż za „kolankiem”. Powoduje to, że fajka – długa i smukła jako całość – ma dwa wyraźne, psujące efekt garby. Jak przyjrzysz się fajkom na sieci, to mało kto tak robi, zwłaszcza w wypadku dłuższych fajek (zwarte „króciaki” to inna para kaloszy, choć zdarza się i tam). Fajka ZNACZNIE by zyskała, gdyby połączenie wypadło w połowie; no, w 1/3 długości za „kolankiem”. Warto to w kolejnych fajkach z bambusem poprawić, bo naprawdę odbiera to fajce sporo uroku. Bambus jest wytrzymały, nie pęknie ;)

    Tyle mojego. Mam nadzieję, że każdy się przyzwyczaił do tego, że ja się lubię czepiać i nie odbiera tego jako czyste krytykanctwo. Tak czy inaczej strasznie się cieszę, że zyskaliśmy nowego fajkarza i mam nadzieję, że postęp będzie stały i że będzie tylko lepiej.

    • R.Woźniak
      zogaor
      27 maja 2013 at 13:45

      Do tych uwag dodałbym jeszcze poczytanie tego artykułu na temat fajek z bambusem
      http://www.apassionforpipes.com/neills-blog/2012/10/4/steve-liskey-bamboo-first.html
      Warto zwracać uwagę na proporcje bo to niesamowicie poprawia wygląd fajek i nie tylko.

    • ANDYWOODS
      27 maja 2013 at 18:18

      No to po kolei.
      Ustniki przy zgryzie mają około 4 mm grubości. Przy wysokości wylotu kanału dymowego 2 mm daje to ściankę o grubości około 1 mm. Myślę, że kompromis pomiędzy „pocienkowaniem” a wytrzymałością i odpornością na ludzkie kły jest zachowany.
      Pasowanie ustników w oryginale wygląda lepiej niż na zdjęciach. Może niektóre fajki przed zrobieniem zdjęć zostały nie do końca skręcone.
      Co do wystających „dupek”to w sieci aż od nich się roi. Również fajki Tomka w Fajkowie posiadają tę cechę.
      No i bambus. Wiele fajek (np na Al Pascia – Leo Borgart, Tsuge, Ascorti, Rolando Negoita ma bambus cięty przy samym kolanku. Myślę, że cienie pędy, te które mają przy kolanku około 11-12 mm należy tak ciąć ponieważ w środkowej części mają mają poniżej 9-10 mm a to zdecydowanie za mało na bezpieczne osadzenie czopa, o wstawieniu tulejki nie wspomnę.
      Tak czy inaczej dziękuję za rozbudowany komentarz.

    • Julian
      Julian
      27 maja 2013 at 21:29

      Też nie lubię fajek z zaokrąglonym zadkiem wiszącym poniżej. Ale ja jestem nieuleczalnym fanem klasycznych kształtów.

  9. Janusz J.
    Janusz J.
    22 czerwca 2013 at 19:59

    Wreszcie trafiły za właściwą, z mojego punktu widzenia, stronę Muru.
    O czrnym dębie nie będę się rozpisywał, bo wszystko zostało juz powiedziane – to ładna (dlatego jest moja), dobrze wykonana i lekka fajka. Czeka na swój czas i tytoń.
    Siedzę właśnie z „wygietym pomidorem” (na zdjęciach fajka druga) i opalam ją podłóg prawideł 5×1/3… V. + Perique od Rattray’s.
    Co moge powiedzieć o tej fajce? Pomimo widocznych wad materiału, Andrzejowi udało się zrobić naprawdę dobrą fajkę. Poprawcie mnie jeśli się mylę, bom w dalszym ciągu nowicjusz bez mentora, ale przechodzący płynnie od zgryzu po dno komina wycior jest chyba jednym z kluczowych elementów świadczących o dobrej inżynierii palidła. Jeśli tak, to fajka ta jest zrobiona świetnie!
    Co do samego zgryzu. Może i jest on większy niż w innych moich fajkach, ale doskonale się sprawdza w przypadku, gdy nie lubimy wypuszczać fajki z ust (z między zębów). Ja do tych palaczy należę, wybaczcie użycie kolokwializmu, ale ja po prostu lubię jak mi wisi.
    Nie trzeba jej gryżć, by utrzymała się w ustach. Jej ustnik sam, jak „kość” używana we wspinaczce, zachacza o zęby. Do tego jego kształt powala mu ułożyć się wygodnie na żuchwie. Bardzo praktyczne rozwiązanie.
    Andrzej się rozwija, to widać w każdej kolejnej jego fajce i ma we mnie już teraz, wiernego fana.
    Pozwolę sobie jeszcze dodać, że z fajkami przyszły kołeczki z czarnego dębu – ślicznoty. A że przyszło ich kilka, to dwa przeznaczone zostały do pełnienia swoich obowiązków, a jeden zajął szacowne miejsce wśród kołków, nazwijmy je wystawowymi.
    Z pekińskim pozdrowieniem życzę wszytkim chłodnego i smacznego dymu.
    Pozdrawiam serdecznie twórcę dziękując za dobrze wykonaną pracę.

  10. wojcek
    23 czerwca 2013 at 16:38

    Mam pytanie odnośnie ustników, jak są robione i z czego? Eksperymentuję ostatnio u znajomego protetyka, i wychodzą mi średnio (forma z silikonu, odlew z akrylu protetycznego) kolor uzyskuje dodając pigmentu typowego malarskiego (ma tylko akryl w kolorze przeźroczystym i różowym). Bardzo byłbym wdzięczny za uchylenie rąbka tajemnicy warsztatu.

    • ANDYWOODS
      23 czerwca 2013 at 18:22

      Ustniki na ostatnich zdjęciach wykonane są w różny sposób. Z „surówek” akrylowych i ebonitowych oraz z okrągłego pręta ebonitu cumberland. W tych ostatnich, to co można obrabia się na tokarce. Później długa faza ręcznego nadawania kształtu, piłowania i szlifowania. Następnie znów kilka faz maszynowego polerowania. Po drodze dochodzi czasami osadzanie teflonowego czopu, wykonanie pierścieni i tulejek z drewna egzotycznego lub akrylu itd. To tak w skrócie. Reszta to opowieść na długie wieczory.

      • wojcek
        23 czerwca 2013 at 21:34

        Dzięki. Tokarki raczej nie znajdę ale dobrze wiedzieć że ebonitowy pręt można dostać. Moja droga strasznie „na około”:)takie kulfony z tego silikonu wychodzą mi że wszystko ręcznie pasuje więc ustnik ma tylko jedne właściwie miejsce osadzenia w fajce:D

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


*