Peregrynacje białostockie, czyli jak się robi fajki na zamówienie

28 kwietnia 2013
By

Zacznę nietypowo. A mianowicie od stwierdzenia, że Tomek nie przestaje mnie zadziwiać. Za każdym razem, kiedy wydaje mi się, że nie można już bardziej świadomie podejść do tematu relacji z klientem i dobrze pojętej autopromocji wymyśla coś, co wydaje się na pierwszy rzut oka oczywiste, a okazuje się fajne i świeże. Tym razem tego uczucia doznałem, kiedy w czasie rozmowy z Radkiem na Pogadywaczce zaproponował „zrobię Ci fajkę, taką, jak chcesz – umówimy się w warsztacie i będziesz mógł wybrać klocek, pokazywać palcem kolor i na bieżąco wprowadzać poprawki”. A że okazja nadarzyła się szybko, a ja od niepamiętnych czasów byłem umówiony z chłopakami na odwiedziny w Fajkowo niewiele myśląc dogadałem się z Tomkiem i w piękne piątkowe popołudnie ruszyliśmy w kierunku Białegostoku.

Podróż zaczęła się dość problematycznie – otóż umknęło nam, że naród zaczyna długi weekend. W efekcie z Warszawy wyjeżdżaliśmy dokładnie dwie godziny, z czego przez godzinę pokonywaliśmy odcinek o długości może dwóch kilometrów. Dzwoniąc co pół godziny do Piotrka i donosząc na bieżąco, jak wyprzedzają nas kolejni piesi (w tym również ci z małymi dziećmi i idący o kulach). W efekcie w Fajkowo odmeldowaliśmy się dopiero o 21, co spowodowało, że praktycznie tylko przez chwilę mieliśmy okazję porozmawiać z wyelegantowanym juzwą (Pamiętajcie fajczarze: na spotkania nieformalnych w siedzibie firmy Fajkowo obowiązuje trzyczęściowy garnitur. W stonowanych kolorach.), który pobiegł wypełniać dalsze zobowiązania towarzyskie. Dalej było normalnie, jak to na spotkaniach fajkowych. Obecni byli – poza Piotrkiem i Wojtkiem – Tomek oraz Radek. I było fajnie, jak zawsze. Pogadaliśmy, wypiliśmy piwo, zjedliśmy pizzę, obrobiliśmy trochę rzyć nieobecnym i o wpół do drugiej Piotrek odwiózł nas do hotelu. Ja zasnąłem po przyłożeniu głowy do poduszki. Tomek jeszcze przez chwilę próbował oglądać TV – po lektorach, którzy porozumiewali się wyłącznie za pomocą rozpoczynających się od samogłosek jednosylabowych onomatopei wnioskuję, że oglądał wiadomości TVN-u. W każdym razie tyle zarejestrowałem brzeżkiem świadomości zanim zapadłem w sen.

Następnego dnia po zasileniu organizmów bardzo smacznym hotelowym śniadaniem (no sarcasm here) około dziewiątej odmeldowaliśmy się w Tomkowym warsztacie. Warsztat wygląda tak:

warsztat

Niezwłocznie po przygotowaniu przestrzeni roboczej Tomek rozpoczął poszukiwania i selekcję odpowiedniego klocka (zamówienie brzmiało „z grubsza canadian”).

IMG_1824

IMG_1825

Po wybraniu odpowiedniego kawałka wrzośca Twórca pomierzył proporcje, nasmarował pożądany kształt na klocku…

IMG_1828

I rozpoczął proces dotaczania czopu i formowania ustnika (tu fotograf nieco się zgapił, ale ostatni fragment – rozwiercanie wejścia czopu „w lejek” jest):

IMG_1831

Zarejestrowałem również na żywo, jak polerował końcówkę czopa (trzeba kliknąć na filmik)

Po chwili ustnik był gotowy (przepraszam za ostrość zdjęcia, ale cykałem i kręciłem tzw. małpką):

IMG_1832

I już można było zająć się klockiem! Na początku został zamocowany na tokarce:

IMG_1837

I został wykonany nawiert pod czop:

IMG_1838

A następnie Tomek nawiercił nawiert kanału dymowego:

W tzw. międzyczasie przybył Radek…

IMG_1841…który z napięciem wpatrywał się w to, jak jego fajka nabiera kształtów:

IMG_1842

Nawiercanie komina okazało się chwilą magiczną.

IMG_1845

Serio, był taki moment wyczuwalnego napięcia, kiedy obaj z Radkiem wstrzymywaliśmy oddech. Na szczęście kamera nie drgała przesadnie:

Potem już tylko drobne, ale ważne poprawki – chodzi przecież o to, żeby nie przejechać z nawierconym kominem za głęboko!

IMG_1849

„Tomek, tylko nie sp…dol tego!” głos Radka rozległ się jak strzał z bicza.

Na szczęście nawiert wyszedł idealnie.

Chwilę odprężenia wykorzystaliśmy na prezentację przez Tomka dyskutowanej ostatnio w komentarzach bejcy o wdzięcznej nazwie „tan”:”

IMG_1856

Następnie Radek sprecyzował wysokość komina i pożądaną grubość ścianek, a także dodał, że tak naprawdę to chciałby, żeby fajka poza canadianem miała w sobie coś z brandy. Po uzyskaniu dokładnych wytycznych Tomek zabrał się do dalszej pracy:

IMG_1858 Jest i filmik, a jakże:

I na tym etapie okazało się, że… fajka ma pęknięcie. Niepożądany dar od matki Natury. Na zewnętrznej stronie ścianki. Nie pozbawiało to fajkę funkcjonalności, ale groziło, że na jakimś etapie użytkowania (a Radek użytkuje wszak fajki tak intensywnie, jak tylko można!) kawałek główki odpęknie i pójdzie w siną dal. Ryzyka uszkodzenia komina nie było, ale Tomek jest, jak wiadomo wychowany na wywiadach z Baldo Baldim. Dlatego też ze stoickim spokojem pokazał nam pęknięcie (z wrażenia nie zdążyłem go sfotografować) po czym spokojnie wrzucił na poły ukończoną główkę do koszyka ze stosem opałowym ze stwierdzeniem „do zimy zdążę zreperować piec kaflowy, będzie jak znalazł” i ponownie wyciągnął pudełko z klockami:

IMG_1861

…skąd po zaprezentowaniu kilku sztuk i dyskusji z klientem ;) wybrał piękny kawałek plateaux z korą, którą niezwłocznie zaczął zdzierać druciakiem:

IMG_1866

W tak zwanym międzyczasie Tomek zaprezentował nam jeszcze swój profesjonalny próbnik kolorystyczny:IMG_1862

Po kilkudziesięciu minutach pracy, wyczyszczeniu kory, opracowaniu, dotoczeniu i osadzeniu nowego ustnika, oraz nawierceniu kanału dymowego i wytoczeniu nowej szyjki przyszła (po raz kolejny) kolej na wiercenie komina:

IMG_1867

Radek wolał już na to nie patrzeć:

IMG_1870

Na szczęście i tym razem Tomek trafił „w punkt” (rozgrzał się już wcześniej, nieprawdaż).

Następnie nawiercona i wstępnie „opracowana” na tokarce fajka została uwolniona z zacisków, „kanty” zostały obcięte brzeszczotem (tego etapu nie uwieczniłem) i do pracy ruszyły tarcze szlifierskie:

IMG_1872

O, tak to wygląda z bliska:

IMG_1873

Radek nabrał optymizmu:

IMG_1875

„No, to już pomału przypomina fajkę, prawda?”

IMG_1876

I na tym etapie zostaliśmy z Radkiem zaskoczeni. Mianowicie tak obrobioną fajkę Tomek zaczął… bejcować. Wytłumaczywszy nam, że pomimo tego, ze jest tam jeszcze znaczna ilość materiału do zdjęcia, to właśnie to jest ten moment, kiedy pokrywamy fajkę pierwszą warstwą farby, która ma za zadanie zrobić kontrast i uwidocznić słoje:

IMG_1877

I dalej…

IMG_1879Ostrożnie przy rimie, żeby bejca nie dostała się do komina…

IMG_1880

(Tak, wiem student, że nieostre. Wiem.)

I z powrotem na tarcze…

IMG_1882

Tak, oczywiście, z tego też mam filmik:

Potem było jeszcze straszniej:

IMG_1885

Szlifowanie…

A następnie fajka została potraktowana… no, kto zgadnie, co to właściwie jest?

IMG_1887

Potem zagadałem się z Radkiem o motocyklach i przegapiliśmy puncowanie. Na szczęście samą puncę Tomek dał mi sfotografować:

IMG_1902

A potem to już była polerka:

IMG_1889

I wreszcie padły słowa:IMG_1893 „Proszę Radku!”

I po tych wszystkich godzinach napięcia i zwrotach akcji na twarzy Radka pojawił się uśmiech.

IMG_1899

Uśmiech ulgi i niedowierzania zarazem. Naprawdę, uwierzcie, obejrzeć coś takiego – bezcenne.

Radku! Niech się pali tak, jak wygląda!

A teraz chwila odautorskiej refleksji – bełkotliwej, bo wróciliśmy pięć i pół godziny temu, a tę relację kleję od jakiś dwóch i pół ;) – otóż z rozmów ze znajomymi buddystami pamiętam, że mieliśmy wspólny punkt widzenia odnośnie tego, że świadomość jest ważna. I moja świadomość – ta fajczarska – przez ostatnie dwadzieścia cztery godziny wzrosła skokowo. Abstrahując od tego, że doskonale się bawiłem i wypocząłem psychicznie, to wiem o procesie tworzenia fajki nieporównanie więcej niż wcześniej. Wiem, że pochłania to znacznie więcej pracy i wysiłku, niż można to sądzić po historycznych filmikach z manufaktury Charatana. Wiem też, że sama możliwość nawet biernego uczestnictwa i obserwacji takiego procesu jest niesamowitym przeżyciem i szczerze zazdroszczę Radkowi choć podejrzewam, że dla Niego było to przeżycie o rząd wielkości większe. Bo na własne oczy miał okazję oglądać, jak tworzyła się JEGO fajka. Niezależnie od tego, jakie fajki w swoich zbiorach ma już i jakie mieć będzie wiem, że ta będzie wyjątkowa. Zawsze. Wiem, bo tam byłem. Tak po prostu.

I każdego, absolutnie każdego, kto będzie miał okazję zamówić fajkę u Tomka namawiam, żeby był przy tym, jak ona się będzie dla niego tworzyć.

Tomku – dziękuję! Cieszę się, że mogłem tam być z Wami!

21 Responses to Peregrynacje białostockie, czyli jak się robi fajki na zamówienie

  1. radekb
    radekb
    28 kwietnia 2013 at 07:16

    Zawsze, gdy chcę coś skomentować, okazuje się, że już to ktoś zrobił przede mną. Tak było w przypadku Tsuge, którą opisał Tomek, tak jest i w przypadku Zembrówki, której powstawanie opisał powyżej Krzyś. Może to i dobrze, bo nie potrafię pisać tak składnie i dowcipnie jak Oni.

    Przeżyłem wczoraj naprawdę wyjątkowy dzień. Ciśnienie skakało jak oszalałe i całe szczęście, że zdołałem serce utrzymać w ryzach, bo Orange miało awarię na Podlasiu i z wezwaniem karetki mogły być kłopoty. Nigdy bym nie przypuszczał, że zrobienie fajki jest sprawą tak skomplikowaną. Wydawało mi się, że bierze się klocek, rysuje się na nim pożądany kształt, a potem szast-prast i jest fajka. Zupełnie jak dzieciak, któremu wydaje się, że pieniądze biorą się z bankomatu. Teraz już wiem, za co się płaci. I mając tę świadomość, dopiero teraz zdaję sobie sprawę z tego, że niektóre fajki kupiłem naprawdę tanio.

    Fajka jest naprawdę wspaniała. Zarówno pod względem urody, jak i inżynierii, ergonomii oraz, co najważniejsze- smaku. Ma kształt, jaki sobie wymarzyłem i kolor, jaki chciałem. To moja druga Zembrówka. Równie piękna i smaczna jak poprzednia, ale o wiele bardziej mojsza. Na każdym etapie mogłem wskazać gdzie pocienkować, a gdzie skrócić. Co prawda, nie mogłem żądać gdzie wydłużyć, a gdzie pogrubasić, ale mam nadzieję, że przy trzeciej Zembrówce i te wymagania Tomek spełni, bo widać, że coraz lepiej wychodzą Mu te fajki :) Bardzo Ci dziękuję Tomku. Zrobiłeś mi wczoraj najlepszą z moich „przedostatnich” fajek.

  2. Marek Juzwa
    juzwa
    28 kwietnia 2013 at 08:45

    Jestem pod wrażeniem ! Szkoda, że moje piątkowe zobowiązania towarzyskie nie pozwoliły mi uczestniczyć do końca w tym, jakże interesującym i twórczym spotkaniu.
    Tomku – wspaniała robota, Krzyś – ukłony za talent literacko-reporterski a Tobie Radku – miłego palenia.

  3. sat666sat
    sat666sat
    28 kwietnia 2013 at 11:05

    Wszystkim Panom uczestniczącym w ww. spotkaniu twórczym serdecznie gratuluję.

  4. KrzysT
    KrzysT
    28 kwietnia 2013 at 12:41

    Wy nie gratulujcie, tylko zgadnijcie, co jest na piątym zdjęciu od dołu :)

    • Boro
      Boro
      28 kwietnia 2013 at 12:49

      I to nie czarna menzerna. Też nie trafiłem. :>

    • R.Woźniak
      zogaor
      29 kwietnia 2013 at 10:07

      Z początku myślałem, ze to końcówka ustnika, lub kawałek ebonitu lub akrylu ale to faktycznie wygląda na „kamyk”. Czy następnym krokiem będzie możliwość zrobienia sobie fajki samemu pod czujnym okiem Tomka?

    • montoya
      montoya
      30 kwietnia 2013 at 11:24

      najpierw myślałam, że obsydian, ale jednak mało szkliste. wygląda jak krzemień, dokładniej jak skałka z pistoletu. ino co to ma do fajki…?

      • KrzysT
        KrzysT
        30 kwietnia 2013 at 11:46

        Ja też zanim wziąłem do ręki miałem pierwsze skojarzenia z obsydianem.
        Zgadujcie dalej ;)

        • PiotrekN
          30 kwietnia 2013 at 12:09

          Carnauba :)

          • montoya
            montoya
            30 kwietnia 2013 at 15:04

            apgrejdowana cokolwiek używanym towotem :)

  5. KrzysT
    KrzysT
    28 kwietnia 2013 at 12:54

    W ogóle, to ja nie napisałem wczoraj, że na spotkaniu w Fajkowo Tomek z Radkiem sobie porównywali fajki…

    …znaczy Tsuge sobie porównywali.

  6. ANDYWOODS
    28 kwietnia 2013 at 13:29

    Na początek gratulacje i podziękowania za pomysł i realizację. Fajeczka wyszła super. Myślę, że emocje równe tym radkowym towarzyszyły Tomkowi. To musi być niezłe wyzwanie tworzyć fajkę w obecności jej przyszłego adoratora. Co do piątego zdjęcia od dołu to strukturę ma identyczną jak wosk carnauba. Najprawdopodobniej jest topiony dodatkowo z jakimś barwnikiem. Następną relację mażyło by mi się zobaczyć z tworzeniem ustnika z cumberlanda w pręcie.
    Powiem, że dzięki tej relacji uczyniliście wielki krok naprzód w edukacji fajkanetowiczów.
    Pozdrawiam
    Andrzej

  7. sat666sat
    sat666sat
    28 kwietnia 2013 at 20:03

    Piąte zdjęcie od dołu to jakiś kamyk))) Twardy do polerki jakby…takie mam myśli…

  8. Piotr_B
    28 kwietnia 2013 at 22:18

    Ten kamień przypomina zdjęcia z podręcznika do historii dla klasy 4 szkoły podstawowej w latach 80-tych, z rozdziału o epoce kamienia łupanego. Obstawiam krzemień :)

  9. KrzysT
    KrzysT
    29 kwietnia 2013 at 09:10

    Filmiki w treści już są klikalne bezpośrednio (kudosy to yopas za implementację playera).

  10. golf czarny
    29 kwietnia 2013 at 11:42

    To jest fragment meteorytu tunguskiego , zwany „chroszewo dżu-dżu prawaditiel” . Jak się tym coś natrze to szczęście zostaje na natartym przedmiocie. Nie trzeba wtedy gwarancji.;)

  11. KrzysT
    KrzysT
    6 maja 2013 at 17:37

    Argh. Z tego wszystkiego nie wyjaśniłem zagadki.
    Rację mieli oczywiście profesjonaliści ;)
    To jest carnauba.

  12. Julian
    6 maja 2013 at 20:46

    Piękna fajka moim zdaniem. Świetny kształt, odpowiednio dobrana barwa, ładne usłojenie. Cymes.

    • 6 maja 2013 at 22:19

      Ogromny to komplement z ust Twoich Julianie.

      Pod takimi(i) okami, musiała wyjść taka ;) mogła być inna – ale się bałem;)

  13. 6 maja 2013 at 22:24

    Aha – w związku z jednym ujęciem, i pytaniami „poza anteną” pragnę rozwinąć, że:
    – jest bezfiltrowa,
    – jest OWALNA szyjka

    Sygnatura czytelna, nabita na spodzie szyjki.

    ps. niestety nie wpadłem jeszcze na pomysł jak wybijać ją na wymyślnych kształtach (dlatego się ograniczam z nimi ;) )
    ps.2 – zmiana nazwiska na 3-literowe – moze pomóc… pomyślimy ;)

  14. kusznik
    kusznik
    10 maja 2013 at 00:05

    Rewelacyjna relacja.Wrażenia momentami chyba porównywalne do uczestniczenia w porodzie swojego Potomka (z zachowaniem proporcji rzecz jasna)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*