Wstęp do (za)mieszania

26 października 2010
By

Na początku słowo od tłumacza: Blendy, czyli mieszanki, to szeroki temat poruszany chyba na każdym możliwym forum fajczarskim na całym świecie. Temat rzeka, a w dodatku zaprawiona niezliczoną ilością smaków jakie serwują nam nie tylko producenci masowi, ale też domorośli wytwórcy zacnych mieszanek smakowych. Z mojego punktu widzenia temat jest iście pasjonujący, ponieważ jest w nim duża doza wspaniałego kreacjonizmu i magii twórczej, jaką obdarował człowieka Stwórca.

Jakiś czas temu na fajkanecie pojawiła się dyskusja na temat mieszania (znajdziecie ją tutaj), która zmotywowała mnie do rozpoczęcia serii przekładów z najciekawszych artykułów w internecie dotyczących fajkowego świata.

Jednak, kiedy wziąłem się do pracy, doszedłem do wniosku, że najpierw zasieję ziarno, aby kwiatki z niego wyrosłe były jeszcze piękniejsze.

Na pierwszy translacyjny ogień pójdzie artykuł Martina Farrenta o mydleniu tytoniu. Liczę na to, że pomogę w ten sposób kilku osobom zrozumieć proces, a może też przekonać do spróbowania samodzielnego wykonania jakiegoś ciekawego blenda.

Jednak sprawy się skomplikowały, gdyż spróbuję razem z Wami wprowadzić pewną ciekawostkę, którą (mam nadzieję) będziemy mogli wspólnie rozwinąć i zaszczepić na grunt Polski.

Proponuję, abyśmy zaczęli tłumaczyć określenia wspólnie i używać ich polskojęzycznych odpowiedników (ja w tłumaczeniach będę używał podwójnych sformułowań). Na przykład Blend – To właśnie Mieszanka, Soaping – to Mydlenie, a Jackowe tłumaczenie (które przypadło mi bardzo do gustu) słowa Floral to Kwiecisty/ Kwiatowy. Zasób słów obcojęzycznych jakimi operuje fajczarstwo jest ogromny. Jacek wspomina o ZESZYCIE słówek, więc na pewno nie będzie ich mniej niż pięćdziesiąt.

Może warto spolszczyć te fajkowe sprawy, bo było nie było, jesteśmy krajem, który niestety wchłaniany jest przez kulturę brytyjsko-amerykańską w zastraszającym tempie. Jako, że na naszym portalu staramy się zachować poprawność językową i ogólnie wysoki poziom polszczyzny, to czemu nie zacząć polonizować tych obcych blendów, czy flejków?

Zachęcam do dyskusji, przewiduję burzę. Niech po niej wstanie słońce!

Tags: , ,

14 Responses to Wstęp do (za)mieszania

  1. Rheged
    26 października 2010 at 16:56

    To może być ciekawe. Trzymamy za słowo, które się rzekło ;)

  2. jalens
    26 października 2010 at 17:45

    Jestem pełen nadziei, ale jednocześnie sceptyczny… Publicznych deklaracji uczestnictwa w fajkanetowym życiu było tutaj sporo. A potem bywało jakoś tak głupio i deklaranci często bezpowrotnie znikali z fajczarskich wirtualiów lub nawet zmieniali się w zapiekłych nieprzyjaciół portaliku. Przepraszam, Mikołaju, że akurat na Ciebie „popadły” moje gorzki żale. To nie jest nic osobistego…

    Jestem miłośnikiem polszczyzny. Ale jestem też wrogiem wszelkich „ustaw o ochronie języka”. Przez swoje półwiecze kontaktowania się z językiem polskim przeżyłem już kilka takich „ustaw”. Ich efektem bywał na przykład „zwis męski elegancki” (krawat), „zwis sufitowy” (żyrandol) czy „podgardle dziecięce” (zwyczajny śliniaczek)…
    Podobne akcje „propolszczyznowate” kilkakrotnie przeżywałem także w rozmaitych redakcjach, osobliwie zawsze to były redakcje z najgłupszymi naczelnymi, z jakimi miewałem do czynienia.

    Fajka jest obecnie dość swoistym hobby –

    Spróbujmy stworzyć WSPÓLNY JĘZYK FAJCZARSKI, a nie słownik obco-polski. Operujmy pojęciami, terminami, wyjaśniajmy je, tłumaczmy, piszmy, opowiadajmy… Blend to mieszanka? Tak, zazwyczaj to mieszanka kilku tytoniów – ale bywa ona na przykład już jako mieszanka namydlona, nasprajowana, nasączona, powtórnie fermentowana, topingowana, chasingowana, aromatyzowana, prasowana, wyciskana…

    Psu na buty zdadzą się słowniki i inne leksykalia – i tak producenci raz sprzedawcy będą pisać, że w danym blendzie jest dodatek Cavendisha, a fajczarze będą potem powtarzali to w nieskończoność, aż cały świat uwierzy, że Cavendish to jakaś tam odmiana tytoniu, której nasionka kupuje się w sklepie ogrodniczym i uprawia tego kawendisza w ogródku czy na polu…

    Postulat jest odmienny, Mikołaju, od Twojego. Nie piszmy słowników, po prostu piszmy wyjaśniając. Nasz pasja, hobby, nałóg jest tak fantastycznie złożony, że translacja słówek nie zawsze wystarczy. Może nawet zazwyczaj nie wystarczy – ludzkie pasje nie są domeną metodologii leksykalnej, ale po prostu są domeną… opisu. Opisu i rozmowy – a więc komentarzy i odpowiedzi na komentarze.

    No więc, co to jest ten blend? Mieszanka? W bardzo wielu kontekstach – tak, jest to mieszanka. A w innych kontekstach? No właśnie, w innych kontekstach trzeba to wszystko opisać…

    Poruszyłeś sprawę niezwykle skomplikowaną – bo przecież słownik podstawowych pojęć z dziedziny fajczarstwa bardzo by się przydał… Spróbujesz napisać, co właściwie oznacza termin blend? Mieszanka? Czyżby?

  3. 26 października 2010 at 18:06

    Jacku Szanowny!
    Ad pierwszy akapit – Rozumiem, mam nadzieję, że jednak moja w miarę płynna obecność od jakiegoś czasu będzie nadal taka jaka jest, a wkład w społeczność równomierny.

    Ogólnie, mam wrażenie, że trochę się nie zrozumieliśmy. Nie chodzi mi o robienie słownika (a tym bardziej czegoś gdzie mielibyśmy tłumaczyć aspekty językowe i znaczeniowe…), a raczej o znormalizowanie pewnych określeń. Rzeczywiście, nie wolno przeginać w stronę wspomnianych „zwisów”, szczególnie, że w moich przemyśleniach brałem pod uwagę takie rozwiązania, jednak odrzucam je ze względu na kuriozum jakie może z tego powstać. Zresztą warto chyba przypomnieć tu tłumaczenie pewnego osobnika (nazwiska na Ł. nie wspomnę), który KATASTROFALNIE przetłumaczył Władcę Pierścieni zamieniając np. Bagins na Bagoszowie, czy Gamgee jako Gadułę (ale to moje osobiste odczucia).

    A jednak jeśli mamy wyjaśniać, to coś na kształt słownika powinno powstać.

    Chciałbym również zaznaczyć, że nie znam wszystkich fajkowych określeń, dlatego też bardzo docenię wszelką pomoc.

    • jalens
      26 października 2010 at 18:15

      Mój komentarz to nie negacja Twojego wstępu ani jakiekolwiek czepialstwo. To kilkadziesiąt słów „w tym temacie”.

    • Yeti
      27 października 2010 at 21:00

      Witam wszyskich szacownych po niestety długiej niebytności. Nieznoszę w żadnej dziedzinie tworzenia na siłę nazwijmy to polskich określeń. Nie znoszę też numerów jak było to w wypadku Władcy Pierścieni czy Kubusia Puchatka. Jasne iż angielskie pojęcia trzeba wyjaśnić polskimi słowami ale nie róbmy nowomowy tylko uściślijmy same terminy oczywiście na ile to możliwe. Bo możemy się zapędzić jak to jeden zposłów kiedyś z mównicy przestrzegał przed jasiem wędrowniczkiem, małgosią astor czy starym smrodem.

  4. KrzysT
    KrzysT
    26 października 2010 at 18:49

    Trzymam kciuki, ale jestem za wyjaśnianiem, zgodnie z postulatem Jacka. Także dlatego, że angielski to jednak w tej chwili lingua franca i używając wyjętych z niego określeń jesteśmy się w stanie porozumieć z fajczarzami z każdej strony świata.
    Niemcy też wtrącają do swojego fajczarskiego języka określenia z angielszczyzny, pomimo, że Rauchkultur mają nieco bogatszą od nas. Poza tym, co by nie mówić, jakieś uzasadnienie historyczne takie podejście ma.
    A słownik… w „Fajka mniej szkodzi” jest słownik. Można go przeczytać, żeby wiedzieć, czego unikać ;)

  5. yopas
    yopas
    26 października 2010 at 18:57

    Blend, to blend… a mixture?

    Jeżeli np. w blendzie jest dodatek Kawendisza, to nie chodzi o to, że ja go nie zapalę, ale o to, że to już właściwie jest mixture (taka mieszanka)… no chyba, że to taki blend z kilku Kawendiszy (taka mieszanka).

    I tu dopiero zaczyna się czepialstwo… i nie jest to czepialstwo wyłącznie brzmieniowe, o czym już kiedyś próbowałem, coś napisać.

  6. Alan
    Alan
    26 października 2010 at 20:57

    Ok, to zaczynamy od grade :P

    To tak żartem. Inicjatywa bohaterska, ciężko mi powiedziec w tej chwili, co z tego wyniknie, ale trzymam kciuki i służę pomocą.

  7. 26 października 2010 at 22:21

    Dziękuję za słowa otuchy i zachęty.

    Zobaczymy razem co z tego wyjdzie. Przyznam, że im więcej tłumaczę tym mniej rozumiem. To chyba tak jest, kiedy się wchodzi w teksty specjalistyczne. Jednak sam jestem bardzo ciekaw efektu końcowego.

    Pierwszy tekst już niebawem i zapewniam Was, że będzie ciekawie!

    A co do FMS, to może mnie za to zlinczujecie, ale staram się go unikać jak ognia. Jest WIELKI, nieczytelny, a przede wszystkim bardzo dużo w nim jakiejś dziwnej „wyższości”. Staram się go unikać, więc też brakuje mi wiedzy o tym „co tam jest”. Nie mam zamiaru tego nadrabiać. Wolę podyskutować z Wami i poczytać fajkanet, niż odkrywać połacie bzdur (bo na pewno jest ich tam trochę) niczym w kopalni odkrywkowej, aby dotrzeć do sensownej wiedzy.

    Jak zwykle z szanownymi pozdrowieniami,

    Mikołaj

  8. 30 października 2010 at 16:24

    A możeby tak na początek napisać co to blend a co mix? Że jedno jest zestawem tego samego rodzaju tytoniu z różnych miejsc, a drugie to zestaw kilku gatunków? Tak na początek bardzo ułatwi rozmowę

  9. jalens
    26 lutego 2011 at 14:51

    No to byłem sceptyczny i znów g… wyszło z zapowiedzi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*