Pytanie odnośnie Stanwell 71 Rego-No. 969- 48…

6 stycznia 2011
By

Podczas podróży poślubnej w najdzikszy zakątek naszego kraju zdobyłem trzy faje. Jedną z nich jest yello-bole, drugą to real briar, nimi zająć muszę się dokładniej w osobnym wpisie. Ha, po raz pierwszy korzystając z rad i tekstów z całego fajkanetu zabieram się do odnawiania i uzdatniania używanej fajeczki.

Problem mam jednak z tą trzecią, czyli ze Stanwellem 71 Rego-No. 969- 48. Po wyjęciu ustnika, okazało się, że w miejscu, gdzie winien być skraplacz od trony ustnika, zieje dziura. Natomiast w cybuchu tkwi na sztywno, jakby zapieczona rurka uniemożliwiająca oczyszczenie fajki.

Nie mam pojęcia jak się do tego zabrać. Proszę o słowo porady co do oczyszczenia i mniej więcej określenia wieku.

Pozdrowienia i Najlepsze życzenia na Nowy Rok.

Tags:

17 Responses to Pytanie odnośnie Stanwell 71 Rego-No. 969- 48…

  1. jalens
    6 stycznia 2011 at 22:52

    Ja bym utopił w śpirutysiu na noc i rano wyjął klapcęgami.

  2. Grobowicz
    6 stycznia 2011 at 23:19

    Tak też planowałem, ale zawsze lepiej zasięgnąć mądrej rady. Dziękuję uprzejmie. A na potem, po oczyszczeniu… czym wkleić na odpowiednie miejsce?

    • jalens
      6 stycznia 2011 at 23:42

      Hm, raczej nie do wklejania :) BROŃ BOŻE, NIE WKLEJAĆ! Po prostu wsadzić do oczyszczonej fajki i można bawić się w palenie i czyszczenie. Palenie i czyszczenie. Palenie i czyszczenie. Palenie i czyszczenie…
      Potem i tak kończy się zazwyczaj wsadzeniem „patencika” do szufladki i traktowanie fajki normalnie, czyli jako bezfiltrowej. Mam pudełeczko na takie wynalazki głownie do francuskich fajek. Są w równej mierze genialne, co upierdliwe w użyciu.

      • jalens
        6 stycznia 2011 at 23:45

        O cholera, dopiero teraz się temu przyjrzałem dokładnie. Wiesz co, wydobądź, wyczyść, zrób dobre zdjęcie – co się da zrobić Twoim Olympusem… Pomyślimy potem :)

        • je2bnik
          6 stycznia 2011 at 23:48

          no, usunięcie tego „patencika” chyba uczyni tą fajkę bezużyteczną :)

        • Grobowicz
          7 stycznia 2011 at 00:03

          Fajka w tym stanie rozkładu leżała przez kilka ostatnich lat, tyle wiem ze źródła. Ten „patencik” po nałożeniu ustnika nie daje ciasnego uchwytu. Stąd pomysł o wklejeniu, bądź usztywnieniu go w ustniku na stałe.

          • jalens
            7 stycznia 2011 at 00:12

            Nie potrafię na razie znaleźć rozmowy o tym rozwiązaniu na zachodnich forach…

  3. KrzysT
    KrzysT
    6 stycznia 2011 at 23:24

    Jak wyżej, tyle, że ja bym nie topił, tylko wsunął nasączony wycior (da się?). Ewentualnie topił, ale po wyskrobaniu komina.
    Jak na pierwszą renowację, to będziesz miał wyzwanie ;) Have fun :)

    O datowaniu Stanwelli było niedawno tutaj: http://www.fajka.net.pl/krotkie-pytania/fajki-stanwell/
    i obszernie, jak zawsze, wypowiadał się JAR.

    No i gratulacje!

  4. Grobowicz
    6 stycznia 2011 at 23:28

    W szczelinę skraplacza nie wejdzie nic. Komin już oczyściłem, ale wycior wejdzie tylko na jakieś dwa centymetry. Zaleję i zobaczymy czy pomoże.
    Tak, jak na pierwszą renowację, to czeka mnie sporo frajdy. Do yello-bole też mi się spieszy. :-) Macie jakieś doświadczenia z nimi?

    • KrzysT
      KrzysT
      6 stycznia 2011 at 23:38

      Nic nie wejdzie, ale może wleci. Ustaw w pion i zakropl pipetką, po kropli. Względnie zawiń szyjkę w namoczony papierowy ręcznik.
      Możliwości jest wiele ;)
      A czy wklejać – to zależy głównie od tego, co to tak naprawdę jest i na ile dobrze jest spasowane.
      Yello Boyle nigdy nie robiłem. Mam dwa do zrobienia, kupione w zestawie z czymś, na czym mi zależało. Całkiem fajne są, choć wrzosiec przeciętny. Ale to chyba z założenia była tańsza marka.

  5. je2bnik
    6 stycznia 2011 at 23:39

    Hmm… Ja bym to najpierw przemyślał, a jeżeli już zdecydujesz się na wyciągnięcie tego trzpienia, to go nie wyrzucaj, bo ustnika potem sobie raczej nie dokleisz, a nowego trzpienia-reduktora też tak od ręki nie dosztukujesz.

  6. Grobowicz
    6 stycznia 2011 at 23:47

    O wyrzuceniu nie ma mowy, muszę go wkleić w ustnik, bo inaczej nie będę miał możliwości zamocowania go w fajce. Zakropliłem, namoczyłem, niechaj poleży tak nawet kilka dni. Nie chcę na siłę wyrywać…

    Yello-Bole akurat trafił mi się z ładnego kawałka. Już nie mogę się doczekać pierwszego palenia we wszystkich trzech…

    Dziękuję pięknie.

  7. Jacek A. Rochacki
    7 stycznia 2011 at 00:58

    – powolutku…
    najpierw – opis sytuacji tak, jak to widzę/rozumiem na podstawie zdjęć. Widzę główkę z utkwionym w kanale dymowym „czymś”. Widzę też ustnik który w miejscu, gdzie winien znajdować się trzpień (ang. tenon) prezentuje regularnie wyglądający otwór/gniazdo na brakujący trzpień/tenon.

    To „coś” nie wygląda mi na trzpień/tenon. Przynajmniej na przyzwoicie/profesjonalnie zrobiony trzpień. A sądzę iż prawdopodobieństwo metalowego filtra typu skraplacz jest bardzo nikłe – aczkolwiek niezmierzone są pomysły przychodzące ludziom do głowy.

    Jeśli dobrze rozeznaję sytuację, to moje domniemania idą w dwóch kierunkach:

    1) odłamał się gdzieś kiedyś komuś oryginalny trzpień wytoczony razem z ustnikiem, i domorosłym sposobem ktoś próbował rzecz nareperować na miarę swych możliwości. Nie wykluczam uszczelniaczy najróżnorodniejszego typu jak choćby taśmy z tworzyw sztucznych. Ale – skąd wówczas ten regularnie wytoczony otwór/gniazdo w „masywie” ustnika, gniazdo wręcz oczekujące na trzpień/tenon ? Być może oryginalny trzpień się złamał, wytoczono gniazdo, wklejono tam prawidłowo wytoczony trzpień, tenże się także jakoś połamał, czy „przestał istnieć” w zrobionym dla niego gnieździe. A może w to przyzwoicie wytoczone gniazdo od początku usiłowano wmontować jakiś nie najlepszy trzpień ? a może też mamy do czynienia z sytuacją podobną do tej, którą nasz Gospodarz niedawno opisał podając zdjęcie po zdjęciu opis przyklejenia odpękniętego trzpienia stosując przezbrojenie rurką metalową. Klej puścił i trzpień wraz ze zbrojącą rurką pozostał w kanale dymowym.

    2) być może zgodnie z modą lat ostatnich ktoś postanowił zastąpić oryginalny, wytoczony wraz z ustnikiem trzpień modnym trzpieniem z teflonu; taki serwis oferuje kilku poważnych „reperatorów” fajek za granicą. No i coś poszło nie tak, i mamy taką trudną do rozeznania sytuację.

    Wydaje mi się, iż należy za pomocą spirytusu odkleić to „coś” tkwiące w kanale dymowym (ja sam zastosowałbym kąpiel, ale można też czymś zaślepić wlot i nalać do przewodu dymowego spirytus np strzykawką jednorazowego użytku – bardzo przydanym narządkiem w restauracji fajek – i po rozklejeniu/rozpuszczeniu się smół, kondensatu etc. wyjąć to „coś”. Jasne, jakieś obcążki się narzucają, ale samemu dobrałbym wkręt do drewna o ostrym nacięciu (z rodziny tzw wkrętów samowkręcajacych się) o odpowiednio dobranej do światła wewnętrznego tego „czegoś” średnicy, wkręcił delikatnie na kilka milimetrów i łapiąc obcążkami za ów wkręt próbował całość wykręcić wyciągając – czy wyciągnąć wykręcając. Mając już to „coś” w ręku rozeznał bym tak dokładniej: co to jest: czy jakiś trzpień lub quasi trzpień – pewno „po przejściach”, czy jednak jakiś skraplacz. Po obadaniu stanu wlotu do kanału dymowego wytoczyłbym z ebonitu odpowiedni trzpień i wkleiłbym go w istniejące gniazdo w ustniku. Oczywiście po upewnieniu się o osiowości kanałów, etc.

    No i nie bardzo sobie wyobrażam taką naprawę dokonaną nie przez profesjonalistę dysponującego nie tylko wiedzą i wprawą ale i odpowiednimi urządzeniami w tym tokarką precyzyjną.

  8. Grobowicz
    7 stycznia 2011 at 14:17

    Po całonocnym moczeniu udało się wyciągnąć ów czop. Oto fotki: http://profile.imageshack.us/user/grobowicz/
    Obecnie można włożyć czop na miejsce w ustniku, lecz nie siedzi tam na sztywno, istnieje możliwość, że fajka się rozpadnie podczas palenia.
    Jakieś pomysły?

    • tatar.tatar
      7 stycznia 2011 at 15:27

      Dokładnie oczyścić (można trochę „zmatowić” i polać element czopa wchodzący do szyjki kropelką lub podobnym. Jeśli czop nie będzie czysty klej nie chwyci dobrze i się złuszczy. Najlepiej aby warstwa była możliwie równa, choć mi na ogół nie wychodzi i korygują drobnym papierem ściernym. Następnie przymierzyć do fajki, w razie potrzeby, zdjąć trochę wspomnianym papierem, lub nałożyć kolejną warstwę – w ten sposób pogrubisz czop do wymaganego rozmiaru i będzie wchodził ciaśniej. Lepiej nie bardzo ciasno, bo fajka regularnie palona nieco spęcznieje, wtedy dobrze będzie porysować czop grafitem (ołówkiem) lub w razie potrzeby trochę go jeszcze przeszlifować.

  9. Jacek A. Rochacki
    7 stycznia 2011 at 15:42

    Po zapoznaniu się z powyższym nasuwa się wniosek, iż istniejący czop nie jest czopem oryginalnym, ani nie jest dorobiony przez dobrego specjalistę.

    W tej sytuacji zadałbym sobie pytanie: czy nie szkoda tej fajki na dalsze eksperymenty ? Czy nadlewanie i ręczne szlifowanie zapewni potrzebą precyzję/osiowość/pasowanie ? wiem iż jest to praktyka nagminnie polecana i stosowana, ale to nie znaczy, iż jest ona właściwa.

    Powtarzam w nieco kategoryczniejszej redakcji :…Po obadaniu stanu wlotu do kanału dymowego należy wytoczyć z ebonitu odpowiedni trzpień i wkleić go w istniejące gniazdo w ustniku. Oczywiście po upewnieniu się o osiowości kanałów, etc….

  10. Grobowicz
    7 stycznia 2011 at 16:39

    Dziękuję za porady i zainteresowanie problemem. Rozjaśniło mi się w głowie i już wiem za co zabrać się teraz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*