Problem z końcówką palenia.

29 października 2020
By

Panowie i być może Panie,

Problem jest następujący. Z paleniem idzie coraz lepiej, już nawet jest chłodne i sprawia mi relaksującą przyjemność. Uporałem się z wszelkimi problemami, które dotychczas mnie irytowały i spędzały sen z powiek oprócz jednego.

Jakiego tytoniu bym nie użył, jakbym fajki nie przygotował… Czy też ubiję mocniej, czy spróbuję luźniej, czy kołeczkiem, czy ginekologiem… Mam problem z końcówką palenia. Całość tytoniu spala się ładnie, dość chłodno w porównaniu z tym, co działo się wcześniej. Problem natomiast to ostatnie 1/4 palenia. Ciągle gaśnie, trzeba często zapalać, robi się gorąco i szybko gaśnie. Tytoń się męczy, nie popieli się. Kryształków denicool spróbowałem ostatnio i zdaję sobie sprawę z tego, że BYĆ MOŻE jest to dodatkowy problem… Jednak chciałbym sprawę rozwiązać, a nie mam pojęcia jak.

Dodam, że na fajce robi się fajny osad, komin pokrywa się prekarbonizatem. Jednakże oprócz dolnej cześci komina, która jest gładka jak dupcia niemowlęcia.

Jakieś sugestie?

 

Pozdrawiam,

Cezary

13 Responses to Problem z końcówką palenia.

  1. Pinkas
    Pinkas
    30 października 2020 at 10:12

    Cześć.
    1. podsusz tytoń przed naładowaniem bardziej niż zwykle – nawet do do takiego stopnia kiedy zaczyna się troszkę kruszyć;
    2. ładuj bardziej rozdrobniony, tak w stylu italian cut;
    3. używaj tylko kołeczka i odsypuj popiół;
    3. Nie przejmuj się – latem minęło równo czterdzieści lat mojej przyjaźni z fajką, a i tak zdarza się, że zbyt mokry tytoń pod koniec przygaśnie ;)
    Smacznego palenia!

  2. Lugard
    30 października 2020 at 18:34

    Ostatnią ćwiartkę najczęściej wyrzucam i problem dopalania resztek znika.

  3. kanioltom
    30 października 2020 at 20:47

    Możesz też spróbować podsuszyć mniej niż do tej pory – ja z niektórymi tytoniami miewam tak, że za bardzo podsuszone palą się za szybko i za gorąco i nie jestem w stanie tego ujarzmić. Wtedy na dole zawsze znajdę korek.
    A jeśli chcesz opalić dno komina (tzn. żeby się pokrył nagarem, nie prekarbonizatem) to po prostu nabij tylko połowę fajki albo nawet 1/3 wysokości jeśli Ci płomień sięgnie.

  4. Gwalbert
    31 października 2020 at 10:23

    Dziękuję za odpowiedź Panowie. Próbuję różnych sposobów ostatnio w granicy jednego tytoniu, aby zniwelować błędy w próbowaniu z różnymi.
    Zauważyłem, że np. nabicie fajki po włosku, gdzie tytoń jest dość mocno wysuszony i na końcu rozdrobniony spowodował fatalne palenie. Gorące, mokre i oczywiście trudne. O wiele łatwiej było ten tytoń nie dosuszać nadmiernie i nabijać luźniej. Chociaż nie ułatwiało to palenia końcówki.
    Zauważyłem, że problem może leżeć w przygotowaniu tytoniu i odpowiednim ubiciu. Eksperymentuję, ale chyba brak mi pokazania przez kogoś błędów na żywo. W okresie ostatnich szaleństw z covidem ciężko będzie się z kimś zgadać podejrzewam.
    Czytałem artykuły i komentarze o punktowym prowadzeniu żaru i nabijaniu. Będę próbował to zweryfikować i ogarnąć to od nowa, bo może coś źle zapamiętałem. Dalej mam chyba główny problem z ilością tytoniu jaki należy umieścić w fajce. Mam wrażenie, że albo daję go za mało i za luźno albo na wiele i za ciasno. Z dwojga złego zauważyłem, że o wiele lepiej pali się luźniej nałożony tytoń, nawet nie koniecznie w metodzie na 3. Im bardziej ubiję tym więcej kłopotów finalnie.
    Rozumiem, że odpowiedź pozostaje ta sama, co zawsze. Próbować, kombinować. ;)
    Tylko serce i portfel pękają z żalu i goryczy na tyle zmarnowanego tytoniu ;)

  5. Pinkas
    Pinkas
    31 października 2020 at 10:46

    1. który tytoń sprawia najwięcej kłopotów?
    2. z układaniem tytoniu doszedłem do (dla mnie) optymalnej metody – troszkę, na to drugie troszkę, na to trzecie troszkę, przybite, ale nie ubite. Tak mniej więcej 4/5 komina. Przy czym – są jak doskonale wiesz tytonie łatwopalne i nieco „azbestowe”, są bardziej czy mniej rozprężające się w trakcie palenia. W sumie lepiej jest naładować nieco mniej i nieco luźniej niż nam się wydaje. A zawsze lepiej jest palić znacznie wolniej, nawet ryzykując przygaśnięcie żaru i ponowne rozpalenie. Zaskoczyłeś mnie wspomnianą mokrością w rozdrobnionym tytoniu – to mi się zdarzało tylko przy mocno kawendiszowanych aromatach. Dlatego też pytam, z jakim tytoniem tak zaciekle walczysz?

  6. Dr Ketis
    DrKetis
    31 października 2020 at 12:22

    To nie tylko Twój problem. Niekiedy może to być związane z inżynierią fajki lub zbyt wilgotnym tytoniem. Generalnie: ma prawo się zdarzać.

  7. Gwalbert
    31 października 2020 at 23:20

    Ostatnio dłużej zmagam się z tytoniem Rattrays Red Rapparee. I trudno mi wyczuć swoje błędy. Zresztą z jego czarna odmianą też raz lepiej raz gorzej. Pięknie mi się paliło English Mixture of Stanislawa jednakże wszystko pozostawiało wiele do życzenia w kwestii końcówki palenia.
    Jeśli chodzi o fajeczke to raczej dobra fajka od Pana Filara bulldog chyba nr 322. Od wczoraj próbowałem zapalić w nowej fajce od P. Worobca be 115.
    Ciągle próbuje wpaść na jakąś cenna podpowiedź w kwestii ujrzenia swego, niewątpliwie, błędu. Aczkolwiek skłaniam się ku temu, że trzeba jeszcze wiele paleń oraz chciałbym się z kimś spotkać, by zobaczyć innego, doświadczonego fajczarza na żywo, który mógłby rzucić na mnie swym krytycznym i jakże pomocnym okiem. ;)

    • Pinkas
      Pinkas
      1 listopada 2020 at 08:19

      Oba są raczej łatwopalne. Tak jak pisze wyżej @DrKetis – sprawdź nawiert – ja to robię po prostu wyciorem przez cybuch – i ewentualnie podnieś troszkę pipemudem albo glinką (sprawdzone, robiłem) dno.
      Z fajką jest jak z kobietą – czysta, dobrze traktowana, szanowana odwzajemni uczucie, ale oglądanie jak inny (doświadczony fajczarz) ją obraca tylko prowadzi do stresu… ;)

  8. Gwalbert
    1 listopada 2020 at 10:34

    Haha! Dobre. Chociaż wiesz Pinkas, są różne zboczenia. ;)
    Hm, z tym nawiertem chodzi o to żeby nie był za nisko ?

    • Pinkas
      Pinkas
      1 listopada 2020 at 14:12

      Za wysoko. Jeżeli pozostaje światło pomiędzy tym proponowanym wyciorem a dnem, to znaczy że dno jest niżej od kanału cybucha i nie mając sensownego cugu będzie ta odrobina tytoniu i tak już trudniejszego do dopalenia będzie albo koksować albo tworzyć korek. Można ładować różne wynalazki typu kryształki żeby dno podnieść, ale zdecydowanie lepsze będzie fizyczne zrównane nawiertu z poziomem dna właśnie jakimś pipemudem.

  9. Gwalbert
    1 listopada 2020 at 14:35

    Rozumiem. Wydaje mi się, że tak jest w jednej fajce od P. Filara. Dziś pochwalę się było dobre palenie mimo, że nie do końca! Chyba nie będę się przejmować. A wspomniany tytoń trzeba wniosek taki, dobrze wysuszyć.

    • Pinkas
      Pinkas
      1 listopada 2020 at 16:58

      No i faja się dopala ;)
      Kiedyś w okolicach ’90 dostałem paczkę ponad półkilogramową skomponowaną przez jakiegoś amerykańskiego domorosłego blendera. Skład jak doszedłem organoleptycznie niezły burley, kolorowe virginie, trochę periqua i od cholery ciemnego i jaśniejszego cavendisha. Trochę to przypominało Captain Blacka granatowego, ale sikało wprost sokami. I niemal nie szło tego cholerstwa wysuszyć. Jakbyś nie ładował – korek albo koks. Poszło do puchy po amforze (nie używałem wtedy słojów). Po kilku latach, będąc w kryzysie finansowym sięgnąłem na koniec półki. Pucha nie była zbyt szczelna – a toto się przegryzłszy przy okazji wyschło, choć nie na wiór. Efekt – zero sikania, zero koksu, ładny, choć nie biały popiół, fajka po paleniu – czy to jeszcze jakaś walatówka czy odsądzana od czci albanka – praktycznie sucha. I nawet to cholerstwo było smaczne, tyle, że trzeba było palić powolutku. Jeszcze wolniej. Ale i kopa miało i nie śmierdziało. Tak więc – sucho i powoli ;)

  10. Gwalbert
    1 listopada 2020 at 19:43

    I prościutko do celu ;) Tak, czasem warto poczekać. :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*