Bari-bari

5 sierpnia 2010
By

Wczoraj jeden z moich przyjaciół podarował mi fajeczkę, która w ogóle się nie zapowiadała. W sumie niezła firma, włoskie zdobnictwo, ale, jak zawsze ostatnio, utopiona w meblowej bejcy typu ciemny mahoń i pomalowana niszczącym cykliniarki lakierem typu capon. Na dodatek jej użytkownik, jako żywo, był kloszardem zamieszkującym kanały pod szpitalem gastrologicznym.

Nadawała się wyłącznie do „renowacji” metodą profesorską. Metodą słynnego postradzieckiego uczonego prof. Gromko Ścierniowa, zasłużonego specjalisty od korundów, pumeksów i diamentowego pyłu. Kiedy dziś rano, zamiast zająć się tagowaniem artykułów w Fajkanecie, siadłem przy biurku nad talią kart o gradacji 150/240/360/480/600/1200/2500 i dremelkiem, nie wierzyłem specjalnie, że to się da przywrócić społeczeństwu i higienizować do wkładania w pysk.

Po 2,5 godz. wykonywania procedur ścierniowowskich, po raz kolejny wyszło, że współcześni designerzy mają coś z głową i powinni uczęszczać na plastykoterapię w zakładzie dla obłąkanych. Czy ktoś wie, dlaczego oni tak masowo zachorowali na bejce, lakiery i prekarbonizaty?

Fajce towarzyszu inny prezent od użytkownika, czyli kołeczek do fajowych palcówek  zrobiony specjalnie dla mnie na Pogadywaczce przez miszępopiela. Michał, błagam, wybacz! Ale jak to ja – zdarłem politurę i nieco przycieńkowałem część wkładowczą. No a polem bejca palisander i carnauba. Jak to ja. Ale jak widać po przypaleniu – jest to mój ulubiony kołeczek.

Poniżej 2 zdjątka z mojej przedpołudniowej imprezy.

Bari-bari

Bari-bari-bari

Tags:

17 Responses to Bari-bari

  1. jalens
    5 sierpnia 2010 at 13:10

    i bari-bari…

    • sat666sat
      sat666sat
      6 sierpnia 2010 at 00:09

      Raczej miałeś z nią bara bara i jakie cudeńko wyszło – dziecko prawie)))

  2. heretico
    5 sierpnia 2010 at 13:15

    po zdjęciach widać, że warto było. intrygujący kształt fajury

  3. jazz59
    5 sierpnia 2010 at 14:02

    Mam coś podobnego – Big Ben OLYMPIC…
    JACKU , GDYBYŚ CHCIAŁ KIEDYŚ POZBYĆ SIĘ TEJ ŚLICZNOTKI , TO JA BYŁEM PIERWSZY…

    • jalens
      5 sierpnia 2010 at 14:05

      Ty mi handel dziećmi proponujesz, normalnie :)

      • jazz59
        5 sierpnia 2010 at 14:55

        A jak… :) Mogę poczekać , aż dojrzeje , ale propozycja stale aktualna…zauroczyła mnie ta fajeczka.

        • jalens
          5 sierpnia 2010 at 15:08

          KrzysiuuuuT, odezwij się i napisz, w jakim to było stanie, bo mnie Wielkopolanie nie rozumieją, będą czekać!

          • KrzysT
            KrzysT
            5 sierpnia 2010 at 15:13

            Jakbycitu, żeby było krótko, sensownie i obrazowo.

            Otóż zanim Jacek to urodził, to było to brzydkie jak noc listopadowa, z upośledzeniem 3 stopnia, zezowate, z wodogłowiem i poza skalą Apgar.
            A poród był pośladkowy.

            Sam rozumiesz, że ma stosunek emocjonalny :)

            • KrzysT
              KrzysT
              5 sierpnia 2010 at 15:20

              Dobra, to jeszcze krótko, bez upiększeń:
              Stan fajki był na krawędzi dramatu – pokryta brzydkim, buraczkowym czymś, zasmarowana obłażącym lakierem, ustnik był pęknięty na zgryzie.
              Ino shape był pikny, dlatego zresztą kupiłem.
              Naprawdę wyglądało to kiepsko.
              Cholera, jak to piszę, to aż mam wyrzuty sumienia, że mu zrobiłem taki prezent.
              Ale nie sprezentowałem, bo było w stanie agonalnym (bo restaurowałem i gorsze), tylko dlatego, że to jest wielka faja – naprawdę wielka, a ja takich nie lubię.
              Zresztą Jacek dostał ode mnie wcześniej jeszcze dwa takie heavyweighty i też je zrobił na cacka :)
              A i ta jak widać odrodziła się jako ten feniks z popiołów.

              • KrzysT
                KrzysT
                5 sierpnia 2010 at 15:27

                I jeszcze dodam, że w tej chwili na eBayu leży kilka fajek Bari, które mogą Ci się spodobać – o, na przykład któraś z tych:
                http://tinyurl.com/2upe9xq
                http://tinyurl.com/32fu2d9

              • jazz59
                5 sierpnia 2010 at 16:16

                Tę jedną od wczoraj obserwuję , za drugą dzięki :)

            • jazz59
              5 sierpnia 2010 at 17:55

              NO DOBRA , DZIECKO… Napisałbyś , że nie…i byłoby po sprawie…
              Wielkopolanie coś tam czasem jednak rozumieją…bez tłumaczy…

              • jalens
                5 sierpnia 2010 at 18:01

                Jednak tłumacze i adwokaci każdej rozmowie potrafią dodać smaczku – jak Krzyś napisał o rodzaju porodu, jaki mi się zdarzył, to mnie tyłek zabolał :)

  4. suhacz
    5 sierpnia 2010 at 21:25

    ach, shape moich marzeń!
    opis Krzysia – darmowe ćwiczenie mięśni brzucha i przepony:)
    a swoją drogą, czy są jakieś zdjęcia jak TO wyglądało przed uzdatnieniem?

    • jalens
      5 sierpnia 2010 at 21:37

      Rzadko fotografuję obrzydlistwa. Mam trochę podobnie, jak mój byłoredakcyjny fotoreporter znany z estetetycznego zacięcia. Był on otóż jednym z pierwszych specjalistów od szybkiej obróbki koloru na odbitkach – w czasach, kiedy niepodzielnie królowała fotografia B&W. Kiedyś poprosiła go prokurator o zdjęcia do dokumentacji sądowej z bardzo krwawej zbrodni. Zadzwoniła potem do mnie z pretensjami – otóż nasz fotograf nie chciał sfotografować denata, jeśli go nie przesuną o pół metra, czego organa nie mogły zrobić z przyczyn oczywistych i zdjęć nie zrobił. Pytany przeze mnie – dlaczego, opowiedział, bo mi się kadr nie komponował.
      Ja trupów w ogóle nie fotografuję :D

  5. 26 października 2010 at 14:51

    Bardzo piękna fajeczka! Jednak na tych zdjęciach moją uwagę przykuł ten ciekawy kołeczek – Palec z ogromnym paznokciem! Jacku, ten kołeczek to design jak się patrzy :) Sam żeś go uczynił, czy to czyjś produkt?

    • jalens
      26 października 2010 at 15:01

      Ten kołeczek pracowicie wyciął dla mnie Misza Popiel, który w ostatnich miesiącach jakoś się nam zgubił i prawie nie bywa na Fajkanecie. Jednak jako pierwszy (chyba) podobnego palucha pokazał na FMS maciej_faja. Paluchowe kołki bywają ponoć w słynnej trafice na Szczanieckiej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*