Amatorskie blendowanie w ciężkich czasach

16 sierpnia 2016
By

store12

Koniec handlu tytoniem w internecie na pewno zwiastuje kłopoty logistyczne dla wielu amatorów fajki. Niezależnie od tego, że w ostatnich miesiącach porobiłem duże zapasy i przy moim tempie palenia mam ulubionych tytoni, jak szacuję,  na parę ładnych lat, pomyślałem sobie, że warto przećwiczyć mieszanie czegoś, co będzie łatwo  dostępne w trafikach (czytaj- tanie, pogardzane przez większość tytonie)  z zakamuflowanymi tytoniami z lepszych czasów, by w efekcie dostać większą ilość wciąż akceptowalnego tytoniu do codziennego palenia.  Pewnie nic  w tym  odkrywczego. Niemniej jednak, moja pokrętna natura nie żałującego dużej kasy na przyjemności „utracjusza” w dziwny sposób połączona z dochodzącym czasem do głosu skąpstwem, skłoniła mnie do eksperymentu, którego wynikiem chcę cię podzielić. W celu jego przeprowadzenia nabyłem drogą kupna kopertę Amphory Rich Aroma i drugą – Alsbo Whisky. Whisky to mój ulubiony trunek, stąd taki wybór z „bogatej palety” Alsbo. Kiedyś, dawno, dawno temu popalałem i te tytonie. Najpierw zapaliłem każdy z nich w czystej postaci. Wniosek – zieloną amforę da się palić bez poczucia wielkiej krzywdy, byle robić to powoli, zaś Alsbo Whisky – absolutnie nie nadaje się do tego celu.  To się powinno proponować komuś, kto chce poprzez wzbudzenie wstrętu do tytoniu rzucić nałóg! Straszna chemia wykręca język. Kolejny etap – do każdego z tych tytoni dodałem trochę ( c.a. 20% )  tytoniu, które lubię. Jeden to Malthouse a drugi, reprezentant blendów z latakią z akurat otwartej puszki – Squadron Leader. W ten sposób otrzymałem 4 próbki do testu. A teraz ich ocena. Alsbo Whisky + Malthouse – da się palić, ale bez żadnej radości. Alsbo Whisky + Squadron Leader, podobnie, może nieco lepiej  z uwagi na to, że latakia lepiej maskuje bazowy tytoń.  Amphora Rich Aroma + Malthouse – całkiem poprawnie.  Mogę to palić.  Najlepiej wypadła jednak rzeczona Amphora ze Squadron Leaderem. Wydaje się, że ten tytoń „lubi” gdy mu dołożyć troszkę latakii ekstra.  Spalanie tej ostatniej próbki było też najbardziej „kulturalne”, chłodne, bezproblemowe.  Wszystkie palenia odbywały się w fajkach z filtrami 9 mm.

9 Responses to Amatorskie blendowanie w ciężkich czasach

  1. Faust
    16 sierpnia 2016 at 09:14

    Amatorskie blendowanie jak najbardziej :)
    Pytanie tylko jaki ma być jego cel?
    Jeśli jesteśmy niedzielnymi palaczami to 20% Squadrona zapewnia 3-5 „niedziel” czyli całkiem sporo czasu ;)
    Jeśli jesteśmy nałogowymi fajczarzami, to gdzieś jakiś sens to ma. O ile oczywiście nie szkoda nam marnować dobrego tytoniu.
    Takie blenowanie przeczy zasadzie: „lepiej mniej, a dobrego”.

    Osobiście wolałbym poszukać czystych tytoni (nawet tych od Stanislawa) niż eksperymentować na czymś co jest smaczne samo sobie jak SG Squadron Leader.

  2. Obzon
    Obzon
    16 sierpnia 2016 at 10:02

    Jeżeli chcemy przetrwać „ciężkie czasy” w bardziej godny sposób to chyba lepiej zaopatrzyć się w duże ilości Virgini nr 1 z tego powodu, że jest zazwyczaj dostępna w galeriach handlowych i stosować ten tytoń jako bazę do mieszania. A dla nałogowców lepszym wyjściem jest chyba natychmiastowe wykupienie z fajkowo skrętek SG i GH i mieszenie z dostępnymi w kioskach aromatami :) . Można również pobawić się w domowe suszenie, sezonowanie itd. liści tytoniu virginia kupionych w Polsce. Zostałem ostatnio poczęstowany takim domowym podkarpackim wyrobem i był to niezły tytoń, troszkę nawet mi przypominał amerykańskie Va od Hearth and Home.
    Alsbo nie kupować,bo jak będzie popyt to wszystkie trafiki będą tylko tym zalane.

  3. hombre40
    16 sierpnia 2016 at 11:40

    czułem, że nie robię nic odkrywczego, ani tym bardziej mogącego dać sensowny wynik, ale jednak miałem ochotę zrobić taki ekperymencik. A skoro zrobiłem to i napisałem co mi wyszło. Zgadzam się, że bazowanie na Virginii nr 1 , może tez mixturze szkockiej(?) od… Mc Br…. dałoby lepsze efekty. Ale ta zielona amfora podrasowana latakią dla mnie była nawet nawet…. A może ktoś ma inne przetestowane pomysły?

  4. Grimar
    Grimar
    16 sierpnia 2016 at 13:44

    Nieraz już było mówione, że lepiej mniej tytoniu dobrego niż dużo złego. Lepiej zapalić raz na tydzień fajkę dobrego tytoniu przez 5 lat, niż trzy razy tygodniowo fajkę złego tytoniu przez 10 lat. No chyba, że ktoś jest mocno uzależniony od nikotyny, to ma problem.

    Nie zapominajmy także, że wciąż jest możliwe osobiste przewiezienie 1 kg tytoniu na głowę z innego kraju EU, oraz 250 g na głowę z kraju z poza wspólnoty unijnej. Składka na paliwo, jedzie 4 fajczarzy raz w roku autem np. do Czech i po kilogramie przywozi. Albo bukuje wcześniej bilet lotniczy na Wyspy (dopóki Anglia zostanie w UE) i leci za grosze w te i na zad.

    • Faust
      16 sierpnia 2016 at 14:30

      Krzyśku to jest bardzo względne co napisałeś. Dla mnie absolutnie nie jest to prawda objawiona i ostateczna. Fakt, że fajkanetowa poprawność polityczna uczy, że właśnie tak być powinno, ale…no właśnie. Są ludzie, którzy fajkę palą na co dzień. Niekoniecznie jedną. Są uzależnieni i niekoniecznie chcą z nałogiem zrywać. Więc takiej osobie trudno powiedzieć: karm swojego „głoda” raz w tygodniu, bo tak jest właściwie ;)

      Ach :) i nie zapominajmy, że świat fajkowy na fajkancie się nie kończy. A w „realnym” życiu ludzie mieszają wszystko ze wszystkim…włącznie z tytoniem papierosowym. Palą w fajkach i są zadowoleni. I cóż: ich ustawa bardzo nie obejdzie. Będą dalej wrzucać (naocznie widziałem) kopertę Alsbo Cherry (50gr) do paczki Gulivera (90gr) i cieszyć się smacznym (wg nich) dymkiem. De gustibus sięga i w takie rejony, o których czasem nie chcielibyśmy wiedzieć, ale one jednak są.

      To co napisałem nie ma na celu namawiania do równania w dół. To byłaby szkoda dla portalu. Pokazuję tylko, że różne są „fajczenia” i różne powody sięgania po fajkę: jednym z nich jest zwyczajny głód nikotynowy. Jeśli tak komuś smaczniej niż papierosami? Niech pali. Nie napisze, że na zdrowie, bo aż tak sarkastyczny nie jestem ;)

      • Grimar
        Grimar
        16 sierpnia 2016 at 17:56

        Każde rozstrzygnięcie aksjologiczne jest względne. Jeden może palić w swojej fajce ekskluzywny tytoń, drugi nabić do niej crack. Ja wolę zapalić sporadycznie fajkę z dobrym tytoń, niż regularnie z tym marnym. No ale ja nie jestem uzależniony od nikotyny.

        I a propos nadciągających ciężkich czasów. Będzie trudniej, ale i tak dużo z nas sobie jakoś poradzi. Kupujesz bilet na Polskiego Busa do Pragi z Krakowa, idziesz na ul. Blanicka 3 po dymkowy tabak (Gawithów Hoggarthów mają więcej niż u nas: http://www.etrafika.cz/vypis/536/gawith_hoggarth?items%5Boffset%5D=45), ładujesz 1 kg do plecaka (jak jesteś z żoną to i dwa kilo), idziesz na piwo przy Hradczanach, a potem z powrotem na autobus. Palenia masz na dłuuuugi czas.

  5. kupiec
    kupiec
    16 sierpnia 2016 at 18:19

    Tak jak koledzy napisali powyżej, nie kupuj tanich aromatów, bo to się po prostu nie opłaca. Dołóż do zakupu kilkanaście zł. i kup puszkę porządnego tytoniu, dopóki takowy nadal można nabyć.

    • hombre40
      16 sierpnia 2016 at 20:21

      Kolego Kupiec , a gdzie ty wyczytałeś w moim wpisie że ja zamierzam tak robić jak mi odradzasz?. Miałem ochotę na ekstrawagancki eksperyment to go zrobiłem. Pomyślałem ( a byłem po dobrej whisky, więc mało krytyczny ), że może się komuś jego wynik do czegoś przydać,albo go zainspiruje do robienia innych dziwnych „mikstur”, to opublikowałem. I chyba troszkę żałuję. Akurat tak się składa, że mnie osobiście temat oszczędzania na tytoniu, czy braku dostępności niespecjalnie dotyczy. Z miejsca pracy mam 2,5-3 h ( 270 km cały czas autostradą) do centrum Berlina, samochód szybki, a tam, póki co, jeszcze jakieś trafiki stacjonarne, zakładam, że będą miały dobry towar jakiś czas. Kasy mi nie brakuje, i mam spore szanse, że w przyszłości też nie będę biedny :) . Zresztą ostatnio zainwestowałem dobrych kilkaset euro w zakupy niezłych tytoni, wiec nie trzeba akurat o mnie się martwic, że zaraz będę musiał do tego Reichu śmigać..:) albo alsbo palić. ale dzięki za troskę i radę.

  6. cortezza
    cortezza
    29 sierpnia 2016 at 10:30

    Polecam mix kolegi jazz59 ( http://www.fajka.net.pl/uwagi/bez-kategorii/sobotni-mixing-krzyska-m/ ), zacny jest.
    Smaczne blendy, które sprawdziłem:
    – Old Dublin ze szczyptą Vanilla Sweet Honey,
    – Oriental McConnella (na całą puszkę) z dużą szczyptą DaVinci i malutką Mediterraneo,
    – Peterson Holiday Season 2015 z RB Plug (10:1),
    – Kendal Cream + Louisiana Flake + RB Plug.
    Wszystkie muszą być leżakowane minimum 2 miesiące, im dłużej, tym lepiej, rzecz jasna.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


*