Tytoń jak marihuana

26 czerwca 2010
By

Poproszono mnie o jednoznaczną odpowiedź, czy wg prawa można handlować tytoniem pochodzącym z własnych upraw i palić tytoń kupowany na Allegro. Czy np. sprzedaż pakowanej w torebki wirginii – i jej kupowanie – jest legalne w świetle polskich przepisów… Przejrzałem przepisy i skonsultowałem się z zaprzyjaźnionymi prawnikami…

Zaznaczam, że nie zajmuję się w tym artykuliku sensem przepisów, interesuje mnie wyłącznie litera prawa…


Handlowanie tytoniem przygotowanym do palenia jest nielegalne, jeśli nie zapłaci się państwu akcyzy. Polskiej akcyzy. Choćby się sprzedający oraz kupujący wściekli i 1000 razy na opakowaniu czy stronie internetowej napisali, że taki tytoń zbywany i nabywany jest wyłącznie w celach kolekcjonerskich – popełniają czyn zabroniony przez prawo.

Ustawa z dnia 6 grudnia 2008 r. o podatku akcyzowym bez najmniejszych wątpliwości dotyczy niemal każdego tytoniu przygotowanego do palenia. Art. 98 ust. 5 określa, że za tytoń do palenia uznaje się tytoń, który został pocięty lub inaczej podzielony, skręcony lub sprasowany w postaci bloków oraz nadający się do palenia bez dalszego przetwarzania przemysłowego.

Każdy tytoń pocięty może być uznany przez organy celne lub skarbowe za tytoń przygotowany do palenia. Tym bardziej, że w większości aukcji – mimo kolekcjonerskich klauzulek – sprzedawcy chwalą się, że tytoń został poddany fermentacji. Nikt w Polsce nie ma prawa takim tytoniem handlować bez akcyzy. Więcej – nikt nie ma prawa takiej sprzedaży umożliwiać. Zastrzeżenia, że jest to tytoń o charakterze kolekcjonerskim, czy że nie nadaje się on dopalenia – są prawnie bezwartościowe. Każdy serwis aukcyjny po zwróceniu uwagi, że konkretna pozycja łamie prawo, ma obowiązek zdjęcia takiej oferty i to także nie podlega najmniejszej dyskusji.

Pozornie jedyną możliwością jest sprzedaż pociętego tytoniu z liści, które były tylko wysuszone i muszą zostać poddane fermentacji w warunkach domowych. Nie jest to specjalnie trudny proces, ale wymaga sporo pracy i stworzenia specyficznych warunków. Z pewnością ceny surowego pociętego tytoniu musiały by być o wiele niższe, niż ma to miejsce obecnie.

Żaden tytoń, o którym sprzedawcy piszą, że nadaje się bezpośrednio do nabijania gilz, fajek lub skręcania w żadnym wypadku nie może być sprzedawany bez akcyzy. Podobnie jak każdy tytoń o „przemysłowej” nazwie (Marlboro, Davidoff, Winston, Phillip Moris) podlega przepisom akcyzowym.

Czy zatem można legalnie sprzedawać tytoniowe liście? Otóż nie jest to bynajmniej oczywiste. Fermentacja wszakże odbywa się właśnie w takiej „liściastej” postaci i jednoznacznie może to być uznane za przygotowanie do palenia. I tytoń nie musi podlegać fermentacji w sprasowanych blokach, bo to jest już druga fermentacja, która ma za zadanie „dosmaczenie” liści, nie zaś ich podstawowe przygotowanie do palenia.

Surowy tytoń, czyli poddany wyłącznie suszeniu, od biedy mógłby być sprzedawany, ale nabywanie liści, nawet tych pozbawionych łodyg i żył w cenie ok. 50 zł (i więcej) za kilogram jest paranoją. Kilogram tytoniu w punktach skupu w roku bieżącym to 9 zł za odmiany typu wirginia i 6,50 za burleye. Z tym że producenci dodatkowo za uprawy tytoniu otrzymuję dopłaty z Unii… Niejednokrotnie także gratyfikacją ich za wysokogatunkowe odmiany nagradzają ich producenci papierosów.

Ewentualnie jakim tytoniem surowym można było by handlować? W Polsce obowiązuje wciąż Dekret z dnia 24 czerwca 1953 roku o uprawie tytoniu i wytwarzaniu wyrobów tytoniowych kilkakrotnie nowelizowany. Ostatnio w 1998 roku.

Pozwala on wyłącznie na uprawę tytoniu osobom do tego uprawnionym i posiadającym oficjalną umowę kontraktową. Złamanie tego przepisu podlega się karze. Uprawiający nielegalnie tytoń lub pielęgnujący dziko rosnąca roślinę podlega grzywnie i do roku kryminału. Tej samej karze podlega także ten, kto wytwarza wyroby tytoniowe bez wymaganego zezwolenia.

Na rok do więzienia może również trafić ten, kto nabywa, zbywa lub przechowuje tytoń pochodzący z bezprawnej uprawy, niedozwolonego wyrobu lub taki tytoń wprowadza do obrotu. Od roku do 5 lat można znaleźć się za kratkami, jeśli z łamania wyżej wymienionych przepisów uczyni się stałe źródło dochodu.

Z przepisami uchwalanymi za stalinowskich czasów trudno dyskutować. Są na tyle jednoznaczne, że nawet Sąd Najwyższy w pełnym składzie miałby ogromne kłopoty z łagodniejszym orzecznictwem. Jeśli w ogóle mógłby coś z tym zrobić.

Można więc wysnuć wniosek, że na aukcjach, forach oraz w serwisach ogłoszeniowych sprzedawać surowy tytoń mogą wyłącznie oficjalni i zrzeszeni plantatorzy tytoniu… Z pewnością otrzymaliby wyższą cenę niż te skupowe 8 zł, nawet z dopłatami. Trzeba jednak pamiętać, że obowiązuje ich kontraktacja – swój tytoń można sprzedawać koncesjonowanym firmom. Nikt, kto handluje tonami surowca, nie będzie ryzykował handelkiem w woreczkach strunowych. Jak w przypadku każdej koncesjonowanej uprawy, uprawnienia można stracić bardzo szybko. Wystarczy zawistny konkurent zza miedzy.

Niestety, przegląd przepisów prowadzi prosta drogą do Orwella. Tzw. uprawa tytoniu na własny użytek cieszy się ostatnio coraz większą popularnością. Krzewy z rodziny Nicotiana uprawiane są w ogródkach, powstała cala masa stron internetowych poświęconych zarówno uprawie, jak i domowemu przetwarzaniu tytoniu. Niemal wszędzie przywoływane są jakoby przepisy unijne, które pozwalają na uprawę i przerób 99 tytoniowych krzaków. Podkreśla się na rozmaitych forach, że nie ma w Polsce przepisów jednoznacznie zabraniających takiej hobbystycznej hodowli tej używki…

Prawdopodobnie wynika to z faktu, że nikt nie wyobraża sobie, że w wolnej Polsce obowiązują stalinowskie przepisy. A jednak – takich dekretów, ustaw, rozporządzeń wciąż jest w polskim prawie sporo.

Ta „magiczna” liczba 99 sztuk, to proste powielenie przepisów obowiązujących w Niemczech, Szwajcarii, Austrii oraz Francji gdzie uprawa do 100 krzewów tytoniowych na uprawę nie jest obciążona akcyzą ani nie grozi kryminałem. Z prawnego punktu widzenia zapewnienia te są wierutną bzdurą.

Na terenie Unii Europejskiej w kwestii tytoniu obowiązuje prawo krajowe. Ogólnoeuropejskie przypisy mogą być tylko gorsze, bowiem ostatnio antynikotynowi wrogowie mówią o projektowanej dyrektywie całkowitego zakazu uprawy tytoniu. Zapowiadają się więc restrykcje, które mogą być straszniejsze od przepisów stalinowskich.

Paradoksem jest, że w niektórych krajach Wspólnoty można na własne potrzeby hodować kilka krzaków marihuany, ale ani jednego krzewu tytoniowego. I kolejna ciekawostka z Polski – w sklepach ogrodniczych można kupić nasiona i sadzonki tzw. tytoniów ozdobnych. Niektóre z nich nadają się do produkcji tytoniu do palenia, lecz wszystkie opatrzone są wpisem, że do palenia się nie nadają…

Podsumowując – sprzedaż (i, niestety, także kupno) nieakcyzowanego tytoniu w formie obowiązującej na portalach aukcyjnych, forach internetowych, serwisach ogłoszeniowych jest w Polsce zabronione i podlega karze. Zabronione jest też uprawianie tytoniu na własne potrzeby – dokładnie na tej zasadzie jak mak lekarski, konopie indyjskie czy krzewy coka.

Tolerowanie takich ofert także łamie prawo. Jeśli do policji czy prokuratury oraz służb celnych czy skarbowych trafi zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, organy państwowe są zobowiązanie do podjęcia czynności. Choć się do tego nie kwapią.

I to by było na tyle…

Tags: ,

45 Responses to Tytoń jak marihuana

  1. miszapopiel
    26 czerwca 2010 at 21:14

    No cóż.
    Straszne jest to, że z jednej strony jako ewropejczyk (którym byłem nawet zanim przystaliśmy do UE – ot taka brutalna geografia) posiadam takie podstawowe prawa jak wolność słowa, wolność wyznania lub wolność wyboru. Szkoda tylko, że tyle tych „..nakazów, zakazów, wszelakich powinności..”. Każdy wie lepiej co jest dla mnie dobre. Strasznie mnie drażni to protekcjonalne podejście rządzących.
    Należę do tego typu ludzi, którzy bardzo lubią wszelkie używki tego świata przez co wiele osób nie zwraca uwagę na sens moich wypowiedzi ale kurczowo łapią się swoimi małymi łapkami tego jednego, że przecież jestem alkoholikiem, nikotynistą, narkomanem i Bóg jeden raczy wiedzieć czym jeszcze i uważa, że jest to niezawodny kontrargument na wszystko co mi rozum podyktuje, a usta wypowiedzą.
    Otóż bardzo lubię wódkę i bardzo się cieszę, że są w Polsce osoby uprawiające bimber od pokoleń i żadna władza nie jest w stanie im tego zabronić. Pychota. Nie wiem dlaczego nasze oszukańcze, opiekuńcze Państwo miałoby zabraniać wyrobu takich delicji. Owszem zdarzają się cwaniacy co robią jakiś badziew, po którym zmrok szybko nadchodzi ale to to już własne moje ryzyko i tylko ja ponoszę konsekwencję takiej fanaberii. Odkładam na służbę zdrowia więc mnie uratują. Kilka lat temu bardzo lubiłem marychę, lsd i inne podobne substancje i nie pamiętam, żeby komukolwiek stała się z tego powodu krzywda. Z resztą nie pamiętam zbyt wiele z tamtego okresu. Nie namawiam nikogo do zażywania narkotyków, ponieważ sam zapłaciłem za tę zabawę niepomiernie wysoką cenę. Ja osobiście lubię co jakiś czas zapalić cieniutkiego marychuanowego skręta bardziej dla samego aromatu niż z chęci „uzmażenia mózgu” ale musi być to marycha z legalnej uprawy, a nie żaden polski wynalazek suto okraszony heroiną lub innymi dodatkami. Tytoń w różnych postaciach (poza tabaką) uwielbiam. Najpiękniejszą chwilą jest ta, kiedy siedzę przy stole z kubkiem świeżo zaparzonej kawki biorąc pierwszego sztacha. Kartka sama się zapełnia, a potok pomysłów rozgrzewa mój umysł do czerwoności. Wtedy powstają moje najlepsze projekty, szkice i nikt nie zmusi mnie do płacenia dwu-, trzy czy też czterokrotnie wyższej ceny za … no właśnie, za co. Za to, że na bibułce pojawia się jakaś znana marka, czy za fakt, że kupując „legalny” produkt tytoniowy dokładam się do diet naszych oficieli. W moim rozumieniu znacznie bardziej legalna jest uprawa domowa dla własnych potrzeb, a jej nielegalność to tylko kwestia tego, że nie zamierzam się dorzucać do i tak już wysokich wydatków Rządu.
    Reasumując, to w świetle prawa jestem kryminalistą i zwyrodnialcem nie nadającym się do resocjalizacji ale jest jeszcze inne światło, w którym wypadam zupełnie inaczej. Światło ludzi oświeconych, którzy podążają ścieżką sumienia i nie baczą na opór stawiany przez zacofane umysły. Ważne tylko, żeby był ktoś kto potrafi dobrze ukształtować to sumienie.
    Wszystkie te używki są dla ludzi ale nie wszyscy ludzie powinni sięgać po używki.
    Swoją drogą bardzo lubię czytać twoje artykuły Szanowny Jalensie.

    • robert
      6 października 2010 at 09:27

      wspomniany dekret jest nie z 23 czerwca a z 24 czerwca (niby szczegół) ponadto w portalu sejmowym posiada status „uchylony” przez Ustawę z dnia 29 listopada 2000 r. „o organizacji rynków owoców i warzyw, rynku chmielu, rynku tytoniu oraz rynku suszu paszowego.” która zresztą też jest już uchylona Ustawą z dnia 29 listopada 2000 r. „o organizacji rynków owoców i warzyw, rynku chmielu, rynku tytoniu oraz rynku suszu paszowego.”

      teraz już zupełnie wątpię w sens zajmowania się tym artykułem.

      komentarz powtórzony ze względu na podejrzenie niepełności opracowania

      • 20 października 2010 at 09:46

        Dziennik Ustaw – rok 2001, nr 3, poz. 19

        Art. 74
        Traci moc dekret z dnia 24 czerwca 1953 r o uprawie tytoniu i wytwarzaniu wyrobów tytoniowych.
        (Dz.U.Nr 34,poz 144, z1988 … etc.

        źródło: http://static1.money.pl/d/akty_prawne/pdf/DU/2001/3/DU20010030019.pdf

        • jalens
          20 października 2010 at 10:09

          Jak najbardziej to przeoczyłem. Przyznaję. Czy wynika z tego, że domowa uprawa i przetwarzanie tytoniu jest w Polsce dozwolone?

          Temat będę drążył. To dość wąskie zagadnienie, na wyjaśnieniu którego mi zależy. Chciałbym się mylić całkowicie – i napisać, że byłem w totalnym błędzie. Chciałbym napisać, że każdy z nas może sobie założyć miniaturową choć uprawę i mikroprzetwórnię oraz blendernię tytoniu do fajki. Wciąż jednak żyję w przekonaniu, że tego robić nie wolno.

          Kilka dni temu wysłałem do Biura Prasowego MinRola e-maila z pytaniami:
          Czy hodowla tytoniu w domowym ogródku czy w doniczkach jest w Polsce legalna? Czy można surowy tytoń kupować na wolnym rynku, a może prywatny rynek tytoniu to czarny rynek? Czy można surowy tytoń (bezakcyzowy) przetwarzać w domu – suszyć go, fermentować, aromatyzować…

          Na razie cisza. Będę monitował telefonicznie.

          O wynikach moich poszukiwań poinformuję „społeczeństwo” z Fajkanetu. Za merytoryczne uwagi serdecznie dziękuję. Nie kreuję się na nieomylnego.

          • jalens
            20 października 2010 at 10:25

            Dzwoniłem, pytania zostały skierowane do Departamentu Rynku Rolnego. Przemiły Pan z BP MinRola powiedział, że jest szansa na odpowiedź nawet w dniu jutrzejszym, a w ostateczności musimy poczekać do piątku.

            • jalens
              25 października 2010 at 14:48

              Dzwoniłem ponownie do Biura Prasowego Ministerstwa Rolnictwa. Tym razem miła pani poinformowała mnie, że odpowiedź jest już praktycznie gotowa, ale jest – cokolwiek by to oznaczało – w podpisie. Dziś albo jutro powinna do mnie dotrzeć.

              • Piotrek
                7 września 2012 at 09:19

                Witam,

                Sluchaj kolego… Scignij ich z tym podpisem, bo tu prawie 2 lata przelecialy, a ja ciagle nie wiem czy sadzic moge.

                Pozdrawiam!

          • stefan
            20 października 2010 at 21:58

            niestety w/w ustawa również nie obowiązuje,
            tu link do aktualnej: http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20032232221.

            przykro mi że padło z mojej strony w Pana kierunku kilka ostrzejszych słów. Podałem linki do m.in. ustawy o której pisze SMOG, tylko że w zbiorze Rządowym a nie w innym portalu chociaż to w sumie nie wiele zmienia.

            chciałbym żeby ten komentarz pomógł Panu w dalszej analizie. a prawdziwi trolle (rheged i jazz59)dalej nie blokowali dyskusji.

            skoro rozmowy są przez reged’a cenzurowane to może pokusiłby się o małą obróbkę najbardziej spornych ostatnio wypowiedzi np. rolnika.

            • jalens
              20 października 2010 at 22:18

              Ja się do ostrych słów przyzwyczaiłem. Nie mogłem się z Panem pokłócić w czasie rzeczywistym, bo byłem dość długo w szpitalu. Natychmiast jak wróciłem, wysłałem maila, by rzecz wyjaśnić u źródła. A złość na Pańskie nieuprzejmości mi po prostu przeszła. Jestem w stanie zrozumieć cudzą irytację, sam bowiem jestem cholerykiem. I Pana zachęcam do zrozumienia kolegów – tak jak napisałem wyżej, rad bym się mylić w 100 procentach.

  2. Pastor
    Pastor
    28 czerwca 2010 at 14:23

    Fakt, że żyję w wariackim kraju, objawia mi się nieomal za każdym rogiem ulicy; w kraju gdzie banan ma mieć odpowiedni kąt „zgięcia”, a wkręcenie 100 watowej żarówki jest przestępstwem. Jakimś pocieszeniem jest fakt, że np. w Stanach też nie mają lekko: w takiej Alasce wciąż obowiązuje dekret, zakazujący łosiom (takie zwierzę z pięknymi rogami) stosunków seksualnych w miejscach publicznych. Za komuną wszak nie tęsknię: choć nie było reklam, w których panienki dostawały orgazmu po użyciu właśnie TEGO szamponu, to zbyt dobrze pamiętam jak ojciec budził mnie o 4 rano słowami – Wstawaj synu! Twoja kolej zająć miejsce w ogonku po mięso! Jest, jak jest, Panowie – tak już jakoś ten świat dobry Bóg skonstruował, że bałagan w Polsce był, jest i będzie po wieki! Sam cholery niedawno dostałem, próbując znaleźć jakąś internetową trafikę, gdzie mógłbym bezproblemowo zakupić np. kilogram niepakowanego w puszki SG, po rozsądnej cenie. Wertowałem strony różniste – gruzińskie, ruskie, jakieś hong-cing-ciongi z krzakami zamiast liter, że tłumacz Google wymiękł… I co?… oczywiście, że skończyło się na fajkowo.pl – może to i dobrze, wszak (reklama będzie teraz) bardzo lubię ten sklepik. A może ja po prostu szukać nie umiem. Pozdrawiam – Pastor

  3. Liwiusz
    30 czerwca 2010 at 18:41

    „Najwyższy Czas” 3-10 lipca 2010 (nr 1050-1051)
    „Akcyza płacona od jednego cygara wynosi 0,25zł, a więc około 25zł/kg Jest to siedmiokrotnie mniej niż od tytoniu, z którego zrobione są owe cygara. Trudno się dziwić, że na rynku sprzedaje się tytoń do ręcznego sporządzenia wyrobów imitujący cygara i korzystający z niższej stawki”.

    Czy ktoś się spotkał z tytoniem fajkowym zapakowanym w cygara? ;)

    • jalens
      30 czerwca 2010 at 18:56

      Witaj pod tym rachunkowym tematem :)

  4. miszapopiel
    30 czerwca 2010 at 21:28

    Moja mama kupuje te „cygarowe skręty” i muszę powiedzieć, że:
    1. kasowo wygląda to super, bo mama pali jak smok i zamiast 310zł/m-c (to przy założeniu 10zł za paczkę ale u mojej mamy byłoby to ok 500zł) płaci ok 150 -200zł (wliczając gilzy i tytuń),
    2. smakowo nie jest wcale takie podłe jak życie człowieka (straszny mózgotrzep i dlatego mama pali ok 20 szlugów, a nie 40 „markowych”),
    3. podobno można nadać im smak ale moja mama nie próbowała, a ja bym się na takie ekscesy nie porywał.

    • lgatto
      lgatto
      1 lipca 2010 at 08:56

      Znośne, mocniejsze od firmowych, ale można samemu regulować moc przez pakowanie ilości tytoniu do gilzy. Tak jak z tytoniem fajkowym trzeba troszeczkę podsuszyć.
      Fajnie wyglądają te churchille popakowane w worek foliowy ;) widziałem też sprzedawane na sztuki. Całego takiego cygara nie podpalałem, ale tytoń znam, da się palić, ale szału nie ma.

  5. rolnik
    5 października 2010 at 13:48

    czytając ten artykuł zwyczajnie nie wierze że autorem jest ktoś „podobno” uczony. cena tytoniu w skupie wynosi owszem 9 zł ale łącznie z dotacją!!! i to za 1 klasę której prawie nie ma!!! nie ma żadnego +dotacja czy gratyfikacja!!! średnia cena po wyprzedaży całego zbioru wynosi 7-8 zł za kilogram w sumie z dotacją!!! jest to przychód brutto który należy pomniejszyć o koszty produkcji (paliwo, nawozy, opał do suszarni, energia elektryczna do turbin) i koszty działalności rolniczej (KRUS). nie wmawiajcie ludziom bzdur że rolnik dziś dobrze zarabia. 4 osobowa rodzina może rocznie wypracować z uprawy tytoniu netto ok 15-16 tys zł tj. ok 330 zł miesięcznie. sami za to spróbujcie przeżyć.

    • Rheged
      5 października 2010 at 16:38

      Nie zauważyłem w tym artykule frazy, że rolnik dobrze zarabia. Nie zauważyłem też, że źle zarabia. Ceny, jakie podajesz, zgadzają się z tymi podanymi w tekście. Wyjątkiem jest owa „dotacja”. Nie znam się na tym, może w momencie pisania artykułu przez autora były wyższe ceny.

      To nie jest artykuł o rolnikach, ale o uprawie tytoniu na własną rękę. Traktuje o konsekwencjach prawnych, nie o prawach ekonomii. Może zanim zacznie się krytykować, warto przeczytać ze zrozumieniem? I bez paranoi, że mało się zarabia.

      • miro
        5 października 2010 at 18:12

        easy… nawet takie kwoty to stanowczo za duzo za shit, ktory w Polsze rosnie. Bylem jakis czas controllerem (sry za inglisz, tak sie ten stolek wtedy nazywal) w Philipp Morris – polskie tytonie sa wykorzystywane do wylacznie do produkcji papierosow klasy „fajrant”, a i w nich nie jest to jedyny skladnik, bo nie daloby sie tego palic, spora czesc musza stanowic niezle tytonie sprowadzane w PM akurat z Ameryki Poludniowej. Nature mozna oszukiwac na krotka mete, a i to nie zawsze – tyton ma swoje wymagania glebowe (tutaj pole do manewru dla plantatorow jest spore) i klimatyczne (i tutaj bol… klimat umiarkowany z przewaga kontynentalnego nieszczegolnie sprzyja uprawie tytoniu) i niestety rodzima produkcja w tej akurat dzialce nie ma najmniejszego sensu – wszystko moim skromnym zdaniem oczywiscie.

        lg
        m.

        • rolnik
          6 października 2010 at 07:45

          łatwo podśmiewać się z kogoś, zaskakujące jest to że mimo braku dotacji w tym roku fermentownie podniosły cenę skupową do tej łącznej z dotacją (9 zl razem za 1 klasę)i w sumie płacą 2x więcej za Polski tytoń.
          ja tu widzę prostackie uprzedzenie do ludności wiejskiej. prawdą jest że klimat nie sprzyja i pewnie też że Polski tytoń to nie Kubański, niestety taki kraj, tu wszystko jest inne… skoro kontrolowałeś odpady poprodukcyjne to nie mów o ogólnej produkcji.

    • rolnik
      6 października 2010 at 07:34

      bądźmy poważni Panie i Panowie. to nie żadne nerwy (chociaż trochę może tak wygląda) ale sprostowanie sprawy. często widzę podobne niby niewinne pomyłki skutek jest taki że prowadzi się szerokie dyskusje na temat dobrobytu polskiego rolnika a kiedy ktoś zacznie analizować przychody i koszty na wsi to temat nagle znika (sprawa KRUS i opodatkowania rolnika w Polskiej polityce – czarowali jak to dobrze się dzieje i nagle zapadła cisza, temat podnoszony od przypadku do przypadku przez kolejnych nieświadomych lub jako temat „maskujący” w ciężkich chwilach podsumowania rządu, bardzo skuteczny zresztą przez wmawianie ludziom rzekomych „luksusów wiejskich” i wywoływanie uczucia nierówności społecznej). prowadzi to do „syndromu wygranej lotto” tzn nagle znajdują się „starzy znajomi” i dalecy krewni którzy szybko jednak znikają kiedy poznają prawdę.

      • JSG
        JSG
        6 października 2010 at 10:19

        Problemem polskiego rolnictwa jest rozdrobnienie, za rolnika uważa się każdego kto ma ponad hektar ziemi, a aby uprawiać ziemie na opłacalnym poziomie należy mieć tych hektarów kilkaset i więcej. Tak to wygląda w większości bogatych państw i tak kiedyś będzie wyglądało u nas. A że mam wespół z ojcem 15ha na Warmii wiem co piszę. Ale to nie jest miejsce ani czas na dyskusję na ten temat.

        Bardzo chętnie myślę- wszyscy przeczytali byśmy jak wygląda uprawa tytoniu- czy to od strony ekonomicznej, czy od strony czytso technicznej. Jeśli nie wiesz jak napisać własny tekst jest taka zakładka na górze, lub prześlij go do jednego z moderatorów.

        • rolnik
          6 października 2010 at 11:04

          uwierz że rolnicy z lubelszczyzny też kończą studia i to nie tylko rolnicze a czasem nawet finanse, prawo itd…
          artykułów o uprawie tytoniu jest pełno w google’ach a zainteresowani uprawą znajdą bez trudu informacje co i jak w oddziałach agencji rynku rolnego i zrzeszeniach etc, od strony ekonomicznej dokładne obliczenia są dość trudne ze względu na brak szczegółowej ewidencji kosztów i przychodów. wieś działa na zasadzie „zabrakło to dokupiłem” zawsze o czymś się nie pamięta, na swoje potrzeby mniej więcej sobie policzę jak to wyszło ale tak żeby komuś to pokazać to zbyt niedokładne.

          z resztą świat nie chce prawdy. bajki i legendy są o wiele ciekawsze… bez konkretnych opracowań docenianych instytucji i szerokiego echa medialnego zmienianie świata i uświadamianie ludzi nie ma szans powodzenia. czasem piszę sprostowanie jak widzę takie artykuły ale jakie są komentarze i odbiór widać.

          • johnny
            6 października 2010 at 23:10

            „(…) bajki i legendy są o wiele ciekawsze… bez konkretnych opracowań (…)” – zupelnie jak komentarz do twojego wlasnego wpisu z dnia 6 października 2010 o godzinie 11:04

            nie uwazam mojego wpisu za specjalnie zabawny, ale panie rolnik, trzymaj sie pan ramy.

  6. jazz59
    6 października 2010 at 08:40

    Dobra Panie rolnik , ale to nie jest artykuł o ciężkiej doli polskiego chłopa…proponuję napisać tu artykuł ,jak wygląda produkcja tytoniu w naszym kraju i z jakimi trudnościami się wiąże , a nie raczyć nas tu gorzkimi żalami.
    Niektórzy muszą płacić nie KRUS ,a pełną stawkę ZUS, która jest kilkukrotnie wyższa i też muszą żyć…i nie beczą…
    Szaconek
    Krzysztof

    • stefan
      6 października 2010 at 09:05

      nie całkiem rozumiem te pretensje. autor w części artykułu pisze (uważam) szkodliwe bzdury a jak ktoś to prostuje to szum że się żali. nie wiesz nic o KRUS-ie tyle tylko co ktoś wykrzyczy w tv a piszesz pełna czy niepełna. Płacę ZUS i nie jęcze że mam gorzej.

      proponuję przestać się czepiać a następne komentarze pisać wyłącznie o artykule.

      • stefan
        6 października 2010 at 09:08

        w sumie skoro popełnia taki błąd to czy nie myli się co do reszty??

      • stefan
        6 października 2010 at 09:23

        i już się znalazło… wspomniany dekret jest nie z 23 czerwca a z 24 czerwca (niby szczegół) ponadto w portalu sejmowym posiada status „uchylony” przez Ustawę z dnia 29 listopada 2000 r. „o organizacji rynków owoców i warzyw, rynku chmielu, rynku tytoniu oraz rynku suszu paszowego.” która zresztą też jest już uchylona Ustawą z dnia 29 listopada 2000 r. „o organizacji rynków owoców i warzyw, rynku chmielu, rynku tytoniu oraz rynku suszu paszowego.”

        teraz już zupełnie wątpię w sens zajmowania się tym artykułem.

  7. Rheged
    6 października 2010 at 14:18

    Moi drodzy rolnicy!

    Chciałbym zauważyć, że nie rozmawialiśmy o doli naszych drogich rolników, dopóki jakiś rolnik się nie pożalił na swoją dolę. Ani artykuł, ani dyskusja wcześniejsza pod nim nic nie mówiła o doli rolników. Skoro były błędy, można było je wykazać jako błędy, a nie z żalem, że obrażamy rolników. Nikt tutaj Was nie obrażał, ale też nikt nie będzie obchodził się jak z jajkiem, skoro wybuchacie bez przyczyny.

    Pozdrawiam, jednocześnie kończąc tą do niczego nie prowadzącą dyskusję.

  8. miro
    6 października 2010 at 14:22

    … cos mi tu pachnie akcja podobna do tej, ktora wykonczyla alt.pl.fajka. Moze i forma (jeszcze) nie taka, ale pisanie jest nie na temat okolofajkowy, tylko o dupie maryni. A – i jeszcze mam nieodparte wrazenie, ze „rolnik” i „stefan” to jedna i ta sama osoba… ktora albo trolluje, albo ma powazne kompleksy i kazda wypowiedz traktuje jak frontalny atak atak na siebie.

    m.

    • stefan
      6 października 2010 at 15:04

      http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19530340144

      sprawdź kolego jak nie wierzysz.
      a o kompleksach pisz swoich. prawda w oczy kole.

      • Alan
        Alan
        6 października 2010 at 15:21

        Ale co waćpan chce tu udowadniać?

        • Rheged
          6 października 2010 at 15:35

          Nie karm trolla, Alan.

      • stefan
        6 października 2010 at 15:58

        że artykuł nie jest napisany po głębszej analizie i nieco mija się z faktami. dekret nie obowiązuje od 2000r. a w obecnych przepisach jak dotąd nie widzę ograniczeń handlowych co do surowca chociaż prawnikiem nie jestem i czytałem aktualną ustawę „w locie”. zresztą w zeszłym tygodniu rozmawiałem z agencją celną, sanepidem i instytutem nasiennictwa w sprawie handlu nie przetworzonymi liśćmi – wszyscy stwierdzili że nie ma ograniczeń co do surowca. a rozmowa była właśnie z powodu chęci pohandlowania.
        artykuł zawiera kilka niepotwierdzonych przemyśleń autora m. in. ten dekret i sprawa dotacji o której wspomina rolnik.

        nie szerzcie teorii spiskowych. ze wsi pochodzę ale rolnikiem nie jestem.

  9. stefan
    7 października 2010 at 07:33

    szanowni Państwo, komentarz rolnika był jednym z pierwszych tu zamieszczonych, od tamtej pory dyskusja idzie w kierunku udowodnienia jak bardzo jesteście niezainteresowani wsią – Wasze prawo, ale co gorsze pojawia się nawet komentarz jak Pana Jazz59 rozpoczynający licytację kto ma gorzej – całe szczęście że to się nie przyjęło. wolałbym w końcu przeczytać coś z pod Waszej ręki na temat artykułu.

    mógłby ktoś w końcu napisać coś odnośnie nieaktualności aktów prawnych na których bazuje Autor artykułu, aktualnych regulacji czy chociaż jakaś opinia w kierunku ogólnego kształtu tego artykułu sugerującego że Autor nie trafił zwyczajnie z oceną, co wynikało głównie ze starej podstawy prawnej jaką przyjął.

    o to chodzi proszę Państwa że wrzucam że artykuł nie jest dopracowany i wprowadza w błąd a może to zupełnie nie tak. chcemy tak to zostawić ?? bo puki co nie zauważyłem z Waszej strony żadnej merytorycznej opinii w temacie artykułu.

    ps. o ile Was nie interesuje co i jak jest na wsi, pozostałych nawet bardziej nie interesuje jak bardzo Was to nie interesuje.

  10. yopas
    yopas
    7 października 2010 at 08:53

    Jeden pierdnął, drugi beknął, trzeci źle usłyszał i powiedział czwartemu, że w niedzielę Sumy nie będzie, bo proboszcza rwie w kolanie.
    Mnie tam wychodzi, że jakiś ślepy jestem, niedouczony i nieczuły na głoś ludu polskiego. O matkoż, chyba się załamię i wyemigruję…

    Nikt w tym artykule nie pisze, że Polski Chłop na dudkach śpi. Jak Ktoś napisał, że dekret był nowelizowany, to co to znaczy? To, że jeden z drugim, Pan Rolnik, nie dostali dotacji i gratyfikacji, nie oznacza jeszcze, że trzeci z piątym, też nie.

    I wreszcie, czy któryś z Adwersarzy, potrafi udowodnić to, o czym jest artykuł? Czy sprzedaż tytoniu, o jakim pisze Autor jest w Polsce legalna?

    Pieprzyta. A to taka strona jest, że można sobie popieprzyć. Byle tylko kucharzowi wątroba nie wysiadła.

    • stefan
      7 października 2010 at 09:36

      jak zwykle bez zaczepienia rolnika się nie obyło ale przynajmniej trochę bardziej w kierunku tematu.

      nie zauważyłeś Pan, Panie Yopas że 3/4 wypisanych komentarzy to powtarzanie że artykuł nie jest o rolnikach i że nikogo to nie interesuje?? – jeżeli tak to po co znów to powtarzasz.

      to że dekret był nowelizowany a nawet uchylony Panie Yopas nie ma większego wpływu na dotacje rolnicze z UE.
      uchylony w prawie znaczy unieważniony po naszemu – chociaż to może trochę nie ściśle ale o to chodzi że nie obowiązuje już.

      o legalności lub nielegalności decydują obowiązujące przepisy Panie Yopas, informacja o uchyleniu dekretu na którym opiera się autor podważa część artykułu podobnie jak informacja o błędnym przedstawieniu kwestii dotacji. podałem również aktualnie obowiązujące ustawy, nie po to żeby rozważać o Polskich regulacjach co do dotacji UE ale po to żeby można było przeanalizować i ocenić stan prawny w zakresie handlu surowcem tytoniu.

      Panie Yopas, proszę czytać to co już zostało napisane i nie powtarzać wypowiedzi.

      kolejny raz proszę zainteresowanych o „odczepienie się” od napisanego gdzieś u źródeł dyskusji jednego komentarza i wypowiadanie się o przedstawionych ale i tych nie znalezionych dotąd regulacjach oraz samym artykule.

      powtórnie podaję link do dekretu z artykułu i ustawy:

      http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19530340144
      http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20032232221

      uważam że chociaż pełny „mocnych akcentów” komentarz Rolnika mimo wszystko wnosi całkiem ważną informację, mianowicie podważa wiarygodność artykułu co w połączeniu z oparciem go o nieaktualne przepisy czyni go w mojej ocenie bezwartościowym.

      • jazz59
        7 października 2010 at 10:19

        Trollujesz , stefan…

        • stefan
          7 października 2010 at 11:02

          nie wyjeżdżaj mi z trollingiem. nie napisałeś niczego związanego z tematem.
          nie napisałeś nawet niczego o artykule ani o dokumentach do których podaję linki. nawet nie napisałeś na jakiej podstawie piszesz że koszty ZUS są kilkukrotnie wyższe niż KRUS.

          jeżeli wg Ciebie upominanie się o powrót do tematu i wrzucanie materiałów do analizy jest trollingiem to chyba znamy różne definicje…

          gdybyś przeanalizował koszty działalności obu sektorów wiedziałbyś że KRUS zależy od areału a nie przychodu i to nie jest łatwe do porównania. może przez średnią dochodu w sektorach rolnym i przemysłowym ale rolnicy nie prowadzą takiej ewidencji a urzędowe przeliczniki są zupełnie oderwane od rzeczywistości więc to i tak nie pewne. zresztą i tak nie dotyczy tego artykułu. więc bez żalów że masz gorzej. przynajmniej nie tu.

          • jazz59
            7 października 2010 at 11:21

            O ZUS się walnąłem , przepraszam.
            Ale i tak trollujesz.
            To nie jest Rolniczy Kwadrans, a zwolenników Leppera raczej nie znajdziesz.
            I to jest moja ostatnia dla Ciebie odpowiedź.
            Jak napisał Emil – nie będę karmił trolla.

          • Rheged
            7 października 2010 at 11:23

            Trollujesz, chłopie, bo Ty też nie piszesz niczego związane z tematem. Dla wszystkich ślepych umysłowo: TEN ARTYKUŁ NIE JEST O UPRAWIE ROLI I DOLI ROLNIKA. Amen. Dalej będę ciął posty nic nie wnoszące do dyskusji. Uprasza się o nie komentowanie decyzji, bo ta jest ostateczna.

            Albo do tematu, albo w ogóle wątek zamknięty zostanie. Raz powiedzieć, jak widać nie starczy.

            • Alan
              Alan
              7 października 2010 at 18:44

              Ja jestem leń i nie mam czasu na czytanie ustaw, ale skoro nasz „troll”, jak to mówicie, podważa wartość merytoryczną powyższego artykułu, to ja nie rozumiem tego zamieszania. Gdzie tu jest mowa nie na temat? No dobra, dola rolnika, ale to jednorazowo, później ciągle tu widzę wskazywanie błędów w artykule, które trzeba będzie poprawić.

              Albo ja zbyt zabiegany ostatnio jestem i z tego pośpiechu źle rozczytuję…

  11. Genzo
    Genzo
    7 października 2010 at 22:14

    normalnie jazda polska hehehehe, aż miło poczytać :D

  12. v7
    4 września 2011 at 14:12

    wszystko zniszcza wszedzie morde wsadzi … to nasze prawo patologiczne !!

  13. Skelar
    22 lutego 2016 at 14:12

    Witam, czy posiada ktoś może wiedzę n/t aktualnego stanu prawnego dot. uprawy tytoniu (generalnie chodzi o kwestię uprawy w ogródku przydomowym – kilku roślin na własny użytek). Czy dalej jest to nielegalne. Poszperałem trochę w sieci i mam rozbieżne informacje.
    W niektórych sklepach internetowych są dostępne nasiona z informacją, że „uprawa tytoniu nie wymaga zezwoleń ani nie jest zabroniona prawnie”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


*