Sans Souci – pałac mój widzę ogromny i zmierzch „beztroski” Planty?

22 stycznia 2021
By

Gdy pięć a może osiem lat temu kupowałem tę puszkę to miałem jednoznaczne skojarzenia. Poczdam, ani chybi, konferencja poczdamska na zakończenie II wojny światowej i podział Europy wedle życzenia Stalina, Churchilla i Trumana. Tyle, że konferencja odbywała się w pobliskim Cecilienhof, a ja kupiłem Sans Souci, co jest też nazwą niedalekiego poczdamskiego kompleksu pałacowo-parkowego Sanssouci zbudowanego w 1745r.  jako letnia rezydencja króla pruskiego Fryderyka II Wielkiego. Nazwano ten królewski azyl do odpoczynku z francuska „. sans soucis” , czyli beztroski.  I wszystko jasne – kupiłem beztroski tytoń do takiegoż palenia – Sans Souci Majestic Mixture”. A ,że tytoń ten jeszcze wówczas wyprodukowała niemiecka firma „Planta” – wszystko składa się w logiczno-historyczną całość.

Więc odpaliłem tę germańską beztroskę.

 

Pałacowa wielkość ?

 

Puszka czerwona ( robi dobre, smakowite wrażenie ), karminowa ze  wytłoczonymi złotymi literami wygląda zachęcająco, wręcz filuternie puszcza oko do kupującego, niczym  figlarna dziewczyna z baśni Perraulta – „Sinobrody”. Tylko czy będzie tragicznie czy wesoło? Szukamy odpowiedzi.

Otwieramy więc górne wieczko i zastajemy tam złotą folię, która skrywa pilnie strzeżone tajemnice, ducha zapachów i formę pomieszczonego tam tytoniu. Pierwsze co uderza nas w nozdrza to zapach. Czujemy wanilię, karmel, brzoskwinię, mirabelkę, morelę, niewybredną szarlotkę z dużą ilością cynamonu oraz podwędzone śliwki. Tak plum, plum i jesteśmy prawie oszołomieni feerią zapachów. Tytoń pocięty w paseczki ale są tez wariacyjne kawałeczki – cieszące oko i komponujące się w  interesujący obraz. Piękna, jasna, wręcz złota Virginia oraz Dark Black Cavendish. Słodko się zapowiada, oj, słodko. Cellini, Presbyterian, Exotic Mixture, – to też pachnące  słodkości, ale nie tak jak owa „ tytoniowa beztroska”. Jest karmelowo-cukierniano. Room note z samego zapachu otwartej puszki jest kuszący dla otoczenia. Pobudza kubki smakowe tak, że jak ktoś lubi ciacha,  od razu pobiegnie do cukierni albo… zapali ten tytoń w jakiejkolwiek fajce. A więc dziewczyna z „Sinobrodego” tu spotka w tym tytoniowym pałacu  same lukrowane przygody.

Upadająca beztroska

 

Słodkości najlepiej palić w piankach morskich, albo kukurydziankach, ale ja, jestem tradycjonalistą wrzoścowym i nabiłem ten blend do Petersona Killarney licząc na podobne, miłe wrażenia jakich doznałem w tym irlandzkim miasteczku, które zdobi jedną z rodzajów tych fajek. Jak zwykle, luźno od spodu przybijając coraz mocnej w górze. Ale bez zbytniego upychania na siłę. Va podjęła ogień bez trudu rozszerzając swą płomienną moc na Cavendisha. Od razu czuć, ze to aromat owocowo-waniliowy przechodzący w lekką nutę  cierpkości, który niewprawnego fajczarza może ugryźć w język – pomimo filtra – zwłaszcza w środkowej fazie palenia. Z tym tytoniem nie warto szaleć bo przeciągnięcie grozi rozgrzaniem dającym  uszczypliwe ostrzeżenie na podniebieniu i języku. Chłodno i lekko pali się ów blend, a brzoskwinię, mirabelkę, morelę i całą gamę słodkich smaków mamy w ustach i w otoczeniu. Ładnie i miło. Tak dworsko, chciałoby się powiedzieć. Co do beztroski, to mam mieszane uczucia, bowiem „gorące” palenie jest niewskazane, a to wyklucza lekkoduchowatość . Tytoń pali się do końca na szaro-bury kolor i nie ma problemu z wypaleniem dawki do końca.

Taki pogodny ten tytoń, mieszanka na każdy dzień dla lubiących aromaty i niewysublimowane odmiany Cavendisha.

I tu można byłoby skończyć tę historyczno-tytoniową opowieść, bowiem dramatu jak w „Sinobrodym” nie będzie, bo ta figlarna dziewczyna nie dybie na naszą duszę i życie, nie upajając nas swymi wdziękami ale jest słodka, jak na takie dziewczę przystało. I o ile nie interesuje nas nic innego to, w tym jej  tytoniowym pałacu, większej rozkoszy nie doznamy.

I chyba do tego samego wniosku doszli byli właściciele „Planty’ bowiem w 2019 roku sprzedali, razem ze wszystkimi jej wyrobami, swoją firmę Mac Barenowi,. Germański „Sans Souci” poszedł więc w duńskie ręce. Po 63 latach i trzech pokoleniach pomyślnego posiadania rodzinna firma zaprzestała produkcji tytoniu w Berlinie 31 sierpnia 2019 r.  Takie marki jak „Danish Black Vanilla”, „Holger Danske”, „Cellini”, „PL88” i „Cheetah” – mają być kontynuowane przez Mac Baren Tobacco Company. O beztroskim „Sans Souci” nic nie powiedziano jak dotychczas. Więc ostatnie pudełko wraz z kilkoma  porcjami tego tytoniu chowam na inne – beztroskie – czasy.

Smoker

 

 

Tags: , , , , , , , , ,

2 Responses to Sans Souci – pałac mój widzę ogromny i zmierzch „beztroski” Planty?

  1. Kamerling
    8 lutego 2021 at 13:18

    Dobry tekst, lubię taki styl.

  2. Ziemowit
    Ziemowit
    25 lutego 2021 at 09:49

    swietne! dziekuje!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*